1. Bezprawnik -
  2. Firma -
  3. Nie złamałem żadnego przepisu, a i tak mogę zapłacić mandat — tak czytam nowy plan na fotoradary

Nie złamałem żadnego przepisu, a i tak mogę zapłacić mandat — tak czytam nowy plan na fotoradary

Wynajmujesz samochód, klient przekracza prędkość, a później nie odpowiada na wezwania? Według proponowanych zmian finansowe konsekwencje mogą spaść na firmę, do której należy auto. Ministerstwo Infrastruktury chce w ten sposób uszczelnić system fotoradarowy, przez który co roku setki tysięcy spraw kończą się bez ukarania sprawcy. Pytanie, czy walcząc z unikaniem odpowiedzialności, państwo nie przerzuci części ryzyka na przedsiębiorców i ostatecznie na klientów.

Piotr Janus11.10.2026 11:51
Firma

Setki tysięcy wykroczeń bez kary

Skala problemu jest poważna. W uzasadnieniu projektu nowelizacji Prawa o ruchu drogowym, oznaczonego numerem UD263, Ministerstwo Infrastruktury przytacza dane dotyczące działania systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym. W 2023 r. urządzenia obsługiwane przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego zarejestrowały ponad 985 tys. naruszeń. W około 440 tys. przypadków sprawcy uniknęli odpowiedzialności. Ponad 330 tys. spraw uległo przedawnieniu, a przeszło 108 tys. nie udało się skutecznie zakończyć, ponieważ dotyczyły pojazdów zarejestrowanych za granicą — a wobec takich kierowców egzekucja działa na innych zasadach niż zwykły zagraniczny mandat dla Polaka.

W kolejnym roku liczba zarejestrowanych naruszeń przekroczyła 1,169 mln. Resort wskazywał ponadto, że rocznie system wykrywa około 100 tys. wykroczeń popełnianych pojazdami zarejestrowanymi poza Unią Europejską. Należy jednak dokonać istotnego rozróżnienia, bowiem nie wszystkie sprawy oznaczają niezapłacone mandaty. Część postępowań nie doprowadziła do nałożenia kary, a więc problem dotyczy przede wszystkim wykrywania i skutecznego ścigania sprawców, a nie wyłącznie egzekucji istniejących już należności.

Dla państwa to nie tylko kwestia wpływów do budżetu, chociaż przy rosnącym deficycie — i coraz głośniejszej dyskusji o tym, czy stać nas na socjalne eldorado — nie można twierdzić, że to sprawa bez znaczenia. Natomiast jeżeli kierowca może liczyć na to, że dzięki ignorowaniu korespondencji albo wskazaniu osoby, której nie da się skutecznie pociągnąć do odpowiedzialności, uniknie kary, system przestaje działać odstraszająco. Kierowca, który płaci mandat, może mieć poczucie, że inni korzystają z bezkarności.

Firma zapłaci za klienta?

Projekt Ministerstwa Infrastruktury ma utrudnić unikanie odpowiedzialności za wykroczenia zarejestrowane przez fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości. Jednym z elementów zmian jest zaostrzenie zasad ustalania, kto prowadził pojazd. Samo podanie danych klienta nie wystarczy. Projekt zakłada, że wskazanie kierującego będzie skuteczne dopiero po podaniu wymaganych danych tej osoby, potwierdzeniu przez nią, że prowadziła pojazd w chwili wykroczenia, oraz złożeniu oświadczenia o przyjęciu albo odmowie przyjęcia mandatu.

W praktyce ma to ograniczyć sytuacje, w których właściciel samochodu wskazuje osobę, której nie można później skutecznie ukarać, a postępowanie przeciąga się aż do przedawnienia. Już dziś za uchylanie się od tego obowiązku grozi mandat za niewskazanie kierującego, sięgający kilku tysięcy złotych — problem w tym, że nawet taka kara nie zawsze działa odstraszająco.

Kontrowersyjny jest jednak sam mechanizm odpowiedzialności właściciela lub użytkownika pojazdu, jeżeli w ciągu 30 dni od doręczenia zawiadomienia kierujący nie złoży wymaganego oświadczenia. Zgodnie z opisem proponowanych rozwiązań konsekwencje finansowe mogą wówczas dotknąć właściciela auta lub użytkownika ujawnionego w Centralnej Ewidencji Pojazdów. Szczegóły ostatecznego mechanizmu będą zależeć od przyjętego brzmienia przepisów.

Projekt opisywanej regulacji może być szczególnie dotkliwy dla firm wynajmujących samochody. W ich przypadku za kierownicą może siedzieć inna osoba każdego dnia, a nawet kilka osób w ciągu jednej doby. Przedsiębiorca musi dysponować dokumentacją najmu, ustalić, komu udostępnił pojazd, odpowiedzieć na korespondencję i dopilnować terminów. Nie zawsze ma jednak wpływ na to, czy klient odbierze pismo i współpracuje z organami.

Może więc powstać sytuacja, w której firma prawidłowo udokumentuje wynajem, wskaże klienta, a mimo to nie uniknie finansowych konsekwencji, ponieważ wskazana osoba nie dopełni wymaganych formalności. To właśnie ten aspekt krytykują przedstawiciele branży leasingowej i wynajmu samochodów. Szczególnie, że nowe przepisy mają nakładać wysokie kary pieniężne (nawet do 7500 zł).

Miliony złotych ryzyka dla wypożyczalni

Branża ostrzega, że nowe rozwiązania mogą mocno uderzyć w rentowność najmu krótkoterminowego. Według wypowiedzi prezesa Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów, przytoczonej przez „Rzeczpospolitą”, średnia flota firmy wynajmującej samochody liczy około 3,6 tys. pojazdów, a na jedną firmę przypada średnio około 900 zapytań dotyczących wykroczeń rejestrowanych przez fotoradary.

W tej publikacji oszacowano, że obciążenie przedsiębiorstwa karami mogłoby sięgnąć 2,7–3 mln zł. Oczywiście to tylko szacunek przedstawiciela branży, a nie wyliczenie potwierdzone dla wszystkich firm ani gwarantowana kwota przyszłych zobowiązań. Obrazuje jednak skalę ryzyka, jeśli odpowiedzialność finansowa zostanie przeniesiona na podmiot, który nie ma realnej możliwości wyegzekwowania od klienta jego obowiązków. Wynajem samochodów to biznes oparty na dużej liczbie transakcji i stosunkowo sprawnym obrocie flotą. Jeżeli do zwykłych kosztów działalności dojdzie ryzyko płacenia za cudze wykroczenia, firmy będą musiały uwzględnić je w kalkulacji cen. Mogą też zwiększyć zabezpieczenia pobierane od klientów, zaostrzyć procedury wynajmu albo ograniczyć ofertę.

Nie oznacza to, że każda wypożyczalnia podniesie ceny ani że branżę czeka fala bankructw. Jednak mechanizm ekonomiczny jest prosty. Dodatkowe ryzyko finansowe nie znika tylko dlatego, że ustawodawca nakłada je na przedsiębiorcę. Jeśli firma nie odzyska pieniędzy od sprawcy, koszt może pozostać po jej stronie. W dłuższej perspektywie może to wpłynąć na ceny i dostępność usług.

Walka z bezkarnością czy odpowiedzialność za cudze czyny?

Cel projektu można oczywiście zrozumieć i popierać. Wykroczenia zarejestrowane przez fotoradar nie powinny pozostawać bez konsekwencji tylko dlatego, że kierowcy ignorują wezwania — a mandat z fotoradaru nie powinien zależeć od tego, czy ktoś zechce odebrać list. Państwo ma prawo wymagać od właściciela pojazdu współpracy w ustaleniu sprawcy, a za świadome uchylanie się od ustawowych obowiązków przewidywać sankcje.

Natomiast nie sposób zauważyć, że państwo odpowiedzialność za sprawne działanie systemu chce przenieść na podmioty prywatne. Firma wynajmująca samochód może odpowiadać za dokumentację i przekazanie informacji, ale nie powinna być traktowana tak, jakby automatycznie odpowiadała za każde zachowanie klienta.

Dlatego przy ocenie projektu kluczowe będą trzy kwestie: czy przedsiębiorca, który prawidłowo wskazał najemcę, może uniknąć obciążenia; czy będzie miał skuteczną możliwość odwołania się od decyzji; oraz czy wysokość i zasady nakładania opłat będą proporcjonalne do rzeczywistego uchybienia.

Projekt przewiduje również inne narzędzia uszczelniające system, w tym dodatkowe sankcje porządkowe za brak odpowiedzi na urzędową korespondencję lub uporczywe jej nieodbieranie. Ma też zachęcać kierowców do szybkiego załatwiania spraw: przy spełnieniu określonych warunków grzywna za wykroczenie ujawnione przez fotoradar ma być niższa o 25 proc., jeśli kierowca ujawni swoje dane, przyjmie mandat i zapłaci go w ciągu 14 dni od odbioru korespondencji.

Rachunek za skuteczniejsze fotoradary

Projekt UD263 na razie to jedynie wstępny dokument, a nie obowiązujące prawo. Wpisany w dokumentach rządowych plan zakładał przyjęcie go przez Radę Ministrów w III kwartale 2026 r. Ostateczny kształt przepisów i termin ich wejścia w życie zależą od dalszego przebiegu prac legislacyjnych.

Nie ma wątpliwości, że system powinien skuteczniej ścigać kierowców, którzy łamią przepisy i próbują uniknąć kary. Nie można jednak utożsamiać skuteczności państwa z przerzucaniem na przedsiębiorców każdego ryzyka, którego administracja publiczna nie potrafi wyeliminować. Warto też pamiętać, że fotoradarów w Polsce i tak przybywa, więc skala takich spraw będzie rosła, a nie malała.

Jeżeli nowe regulacje doprowadzą do tego, że trudniej będzie uniknąć płacenia za otrzymany mandat, będzie to realizacja ich podstawowego celu. Natomiast jeśli jednak koszty niewykrycia lub nieukarania sprawcy zostaną w praktyce przeniesione na wypożyczalnie, a następnie na ich klientów, pojawi się pytanie o cenę tej reformy.

Zaostrzenie przepisów może zwiększyć ściągalność kar, ale źle skonstruowany mechanizm odpowiedzialności może sprawić, że za wykroczenie jednego kierowcy zapłaci firma, a ostatecznie także klient, który sam żadnego przepisu nie złamał.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover