Prawo nie zabrania otwarcia sklepów w niedzielę, a jedynie handlu. Kolejne marki mają pomysł na obejście niedzielnego zakazu

Zakupy dołącz do dyskusji (226) 26.01.2018
Prawo nie zabrania otwarcia sklepów w niedzielę, a jedynie handlu. Kolejne marki mają pomysł na obejście niedzielnego zakazu

Mateusz Madejski

Gdy tylko przez parlament przeszła ustawa o zakazie handlu w niedziele, wiadomo było, że uruchomi ona nieodkryte dotąd pokłady kreatywności wśród naszych przedsiębiorców i prezesów. Swój pomysł na obejście niedzielnego zakazu ma na przykład Orlen oraz Biedronka. Coś jeszcze ciekawszego rozważa firma odzieżowa Top Secret. Być może salony tej marki będą otwarte, choć nic w nich nie kupimy.

Top Secret ma pomysł na obejście niedzielnego zakazu?

Jak zauważył Grzegorz Lipnicki, prezes Top Secret, w wywiadzie dla Property News, nie jest do końca tak, że prawo nakazuje zamykać sklepy w niedzielę.

Prawo mówi o zakazie handlowania, a nie otwieraniu sklepów, więc prawdopodobnie niektórzy otworzą swoje salony w niedziele na zasadzie konceptów typu „show room”.

Oczywiście nie chodzi o to, by salony były otwarte tylko po to, aby zdenerwować prawodawców;

 Będzie w nich [w otwartych salonach – przypomina autor] można na przykład tylko przymierzyć ubrania, a zamówienie złożyć przez Internet. My również rozważamy taki ruch – dodał prezes Lipnicki.

Czy prezes ma rację? Jeśli tak, to niewykluczone, że idea zamykania sklepów w niedzielę znów zostanie (znowu) skompromitowana, a handel jeszcze szybciej będzie przenosić się do sieci. Jednak wbrew temu, co mówi szef Top Secret, nowe prawo wcale nie jest tu takie oczywiste.

Ustawa bowiem nie mówi tylko o zakazie handlu w wyznaczone niedziele, ale też o zakazie „wykonywania czynności związanych z handlem”. Według ustawy, chodzi tu przede wszystkim o magazynowanie towaru oraz o jego inwentaryzację. Czy jest to więc luka w prawie, która faktycznie jest furtką do otwierania „show roomów”? A może odpowiednie służby, na przykład Państwowa Inspekcja Pracy, uznają jednak, że sprzedawcy w niedziele de facto sprzedają klientom określony towar, nawet jeśli cały proces odbędzie się przez internet? Na pewno państwo będzie miało twardy orzech do zgryzienia.

Biedronka w soboty do 23:45, a w poniedziałki od… 00:15. Kolejna odgórna regulacja przyniosła odwrotny efekt do zamierzonego?

Czy naprawdę ustawę trzeba było wprowadzać ekspresem?

To, że ustawa ma sporo niedoróbek, raczej nie jest dla nikogo zaskoczeniem. Niektórzy idą dalej i nazywają ją po prostu bublem. Sprawa „show roomów” doskonale pokazuje, że tempo pracy nad tą ustawą odbiło się bardzo na jej jakości. Ktoś w końcu mógł przewidzieć, że przedsiębiorcy zdecydują się na taki ruch, jaki rozważa prezes Lipnicki. Można się było na to przygotować, przedstawiając jednoznaczne przepisy – albo zakazując takie działania, albo na nie pozwalając.

Tym bardziej, że Lipnicki wcale nie jest pierwszą osobą, która otwarcie o tym mówi. O czymś podobnym dywagował jeszcze w listopadzie 2017 roku Piotr Voelkel, prezes salonów meblowych VOX. Jeszcze zanim ostatecznie widzieliśmy, jak będzie wyglądać ta ustawa, Voelkel w TOK FM stwierdził, że niedzielne „show roomy” zamiast sklepów mogą być dobrym pomysłem. Wystarczyło się więc tylko trochę słuchać w głos przedsiębiorców… Ale dzisiejsze stanowienie prawa przypomina raczej jazdę Pendolino i nikt nie ma czasu, by zastanowić się, czy to wszystko ma przypadkiem ręce i nogi.