Pacjentka podczas porodu poprzez cesarskie cięcie obudziła się, usłyszała głos lekarza i poczuła ogromny ból, gdy rozcinano jej brzuch. Kto zawinił w tej sytuacji? Kto i czy w ogóle poniesie konsekwencje?

Ostatnimi czasy w polskich mediach coraz częściej pojawiają się informacje o pacjentkach, które podczas porodu metodą carskiego cięcia wybudzały się z narkozy i czuły wszystko, co wykonywał lekarz. Ogromny ból, bezradność sprawiają, że trudno jest im dojść do siebie, a lekarze najczęściej nie poczuwają się do winy.

O rodzaju znieczulenia podczas zabiegu cesarskiego cięcia decyduje anestezjolog. Zwykle wybierana jest jedna z metod, czyli znieczulenie podpajęczynówkowe lub zewnątrz oponowe, ale wtedy kobieta jest przytomna, choć oddzielona od pola operacji specjalnym parawanem, by nie stresowała się widokiem tego, co robi lekarz. W tych przypadkach może ona komunikować się z lekarzem i anestezjologiem. W niektórych przypadkach może zostać zaordynowane znieczulenie ogólne, gdzie kobieta jest zwiotczana i usypiana. To właśnie te przypadki najczęściej opisują media.

Znieczulenie ogólne wybierają kobiety, które nie chcą słyszeć, widzieć i brać świadomego udziału w operacji, jaką jest zabieg cesarskiego cięcia. Nie lubią widoku krwi, stresuje je szpital, boją się bólu, etc.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Opisywane coraz częściej problemy dotyczą częściowego lub niemal całkowitego wybudzenia się pacjentki podczas zabiegu. Jako że są one często przed uśpieniem zwiotczane, po wybudzeniu się nie mogą się poruszać ani mówić – w ustach mają rurkę ułatwiającą oddychanie. Takie wybudzenie powoduje jednak, że odczuwają i słyszą one wszystko, co dzieje się na sali operacyjnej.

Największym problemem jest wtedy ogromny ból, bo przy znieczuleniu ogólnym nie stosuje się innych środków uśmierzających ból, przez co wszystko odczuwa się, jakby było to była średniowieczna tortura! Rozcięcie brzucha, rozciąganie powłok brzusznych, wyjmowanie dziecka, odcinanie pępowiny. Cierpienie jest niewyobrażalne dla przeciętnego człowieka.

Przedstawiciele szpitala twierdzą najczęściej, że pacjentki konfabulują, że to mogą być jakieś urojenia i ogólnie umywają ręce. Pacjentki szukają pomocy gdzie się da, ale jeśli „nikt nic nie zauważył i nie ma tego w opisie zabiegu” to sprawę uznaje się za niebyłą. W niektórych przypadkach pielęgniarki widziały, co się dzieje, ale nie reagowały, nie chcąc narazić się lekarzom, a po wszystkim nie chcą zeznawać przeciw anestezjologom, bo cenią sobie pracę. Pacjentki pozostawione są sobie samym z traumą i nadszarpniętą psychiką.

W przypadku problemów ze służbą zdrowia, które dotyczą Ciebie lub bliskich warto zgłosić się do naszych prawników, którzy są dostępni stale pod adresem kontakt@bezprawnik.pl, z chęcią doradzą i pomogą nawet w najtrudniejszych sprawach.

Zdjęcie z serwisu shutterstock.com