Brytyjski think tank twierdzi, że Chiny powinny zapłacić światu za koronawirusa 6 500 000 000 000 000 000 dolarów

Gorące tematy Zagranica Zdrowie dołącz do dyskusji (456) 06.04.2020
Brytyjski think tank twierdzi, że Chiny powinny zapłacić światu za koronawirusa 6 500 000 000 000 000 000 dolarów

Paweł Mering

Pewien czołowy brytyjski think tank twierdzi, że Chiny powinny zapłacić światu tytułem swoistego odszkodowania 6,5 tryliona dolarów za wywołanie epidemii koronawirusa, która pustoszy zarówno zdrowia i życia jak i gospodarkę. Jak to rozumieć?

Odszkodowanie od Chin za koronawirusa

Jak opisuje „The Sydney Morning Herald”, pewien londyński think tank, The Henry Jackson Society, powołując się na normy wynikające z prawa międzynarodowego twierdzi, że Chiny powinny zostać pozwane o co najmniej 6,5 tryliona dolarów, by jakkolwiek zrekompensować szkody, które wywołała epidemia koronawirusa.

Raport rzeczonej instytucji wskazuje, że szkody są ogromne, państwa w imię ochrony zdrowia zatrzymują gospodarki (wyjątkiem jest Szwecja, w której tempo zachorowań jest niższe niż w Polsce – a ludzie nie muszą siedzieć w domach). Winę Chińczyków determinują też inne przesłanki.

Czy taka odpowiedzialność jest zasadna, odpowiednio udowodniona, a także, czy istnieje w ogóle szansa, żeby jakieś środki wyegzekwować? Przypominam z historii, że międzynarodowa odpowiedzialność finansowa za katastrofę w Czarnobylu w pewnym momencie zderzyła się z jednym słowem „Нет (niet)co w zasadzie wygasiło temat. Czy w wypadku koronawirusa wystarczy zdecydowane „不”?

Kto odpowiada za koronawirusa?

Historia wirusa Sars-CoV-2 jest dosyć ciekawa, ale również obarczona dziesiątkami teorii spiskowych. Na przestrzeni ostatnich miesięcy pojawiło się kilka, włącznie z tym, że został on wyprodukowany i wysłany do Chin przez Stany Zjednoczone Ameryki Północnej w celu zniszczenia chińskiej gospodarki.

Mówiło się również, że koronawirus to eksperymentalny wytwór ludzki, który omyłkowo opuścił jedno z laboratoriów w Wuhan, natomiast najbardziej popularna teoria, która chyba najbliższa jest prawdopodobnej wersji wydarzeń, odnosi się do pewnego Chińczyka, który nie dogotował nietoperza, serwując go klientowi na targu Huanan Seafood Wholesale Market – co również nie musi być prawdą.

Niezależnie od powyższego, absolutnie wszystko wskazuje na to, że epidemia nie tylko w dużym tempie rozwijała się w Wuhan, ale i stamtąd pochodzi pacjent zero. Niestety, chińskie władze od początku uprawiały taką propagandę, że gdyby informacje nie były ukrywane, to możliwe, że dzisiaj nie znajdowalibyśmy się na krawędzi kryzysu o historycznej skali.

Czy Chiny ukrywały epidemię?

Źródłowy serwis przypomina, że Chiny zgłosiły COVID-19 (jako chorobę wywoływaną przez koronawirusa) dopiero 31 grudnia, gdzie de facto choroba pojawiła się w listopadzie 2019 roku. Twierdząc jednocześnie, że nie istnieją dowody na to, że wirus przenosi się z człowieka na człowieka.

Chińscy lekarze, którzy sygnalizowali problem, byli karani przez władze. Co ciekawe, raport sporządzony przez South China Morning Post ujawnił dokumenty chińskiego rządu, według których do 27 grudnia zidentyfikowano prawie 200 przypadków osób zakażonych, wbrew temu, co przekazano WHO.

Lekarz Li Wenliang, który jako jeden z pierwszych informował o zagrożeniu, miał z tego tytułu nieprzyjemności. Zarzucono mu szerzenie plotek i fake news (dziwnie znajome, prawda?). Konkludując powyższe przykłady brytyjski think tank stwierdził, że reakcja Chin była sprzeczna z prawem międzynarodowym, co determinuje możność pociągnięcia azjatyckiego giganta do odpowiedzialności na gruncie prawa międzynarodowego.

Dostaniemy rekompensatę z tytułu wirusa?

Międzynarodowe roszczenia w ramach prawa, które dotyczy zdrowia, nie były w zasadzie nigdy wykorzystywane. Londyński think tank wskazuje, że można wykorzystać również Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości, Stały Trybunał Arbitrażowy, Światową Organizację Handlu, a nawet prawo morskie.

Od siebie dodam, mimo że nie prowadziłem żadnej analizy w tym zakresie, że odpowiedzialność – szczególnie finansowa – na kanwie prawa międzynarodowego jest niezwykle złożona, wielopłaszczyznowa i skomplikowana.

Przywołany wyżej casus katastrofy w Czarnobylu jest jednym z wielu, w którym to brak zgody ze strony „pozwanego” państwa wystarczy, by całą koncepcję obrócić w pył. Warto też zauważyć, że chińskie władze nie są jedyne, które w dobie epidemii uprawiają propagandę, bądź działają w jakiś sposób nieefektywnie, co z pewnością oceni historia.