Czy psom naprawdę szkodzą fajerwerki? Co robić, żeby oszczędzić im stresu?

Zdrowie dołącz do dyskusji (193) 29.12.2017
Czy psom naprawdę szkodzą fajerwerki? Co robić, żeby oszczędzić im stresu?

Emilia Wyciślak

Co roku wracamy do tego samego tematu. Wkrótce Sylwester, toteż hucznie będziemy obchodzić rozpoczęcie Nowego Roku. Wielu ludzi zastanawia się nad postanowieniami noworocznymi, wyobraża sobie szampańską imprezę i zazwyczaj absolutnie nie zastanawia się nad losem zwierząt, które będą skazane na huk.

Zacznijmy od sprawy postawionej jasno: huk fajerwerków szkodzi zwierzętom, najbardziej psom (koty – jak to one – zazwyczaj mają to gdzieś). Nie wszystkie spanikują na dźwięk petardy, ale wiele z nich na pewno ucieknie się, schowa lub skuli. Będzie przeżywał koszmar nawet przez te kilka chwil, w których pod firmamentem będą pojawiały się rozświetlone gwiazdy i kwiaty. Załóżmy jednak idealną sytuację, że trwa to piętnaście minut, napatrzymy się i wracamy do imprezy. Nigdy w życiu – już w wigilię Sylwestra słychać od czasu do czasu wystrzały ze zwykłych petard, a potem w internecie roi się od ogłoszeń ludzi, którym uciekł spanikowany czworonóg. Pamiętajmy: psy mają bardzo wrażliwy słuch, dlatego dźwięk, który nas z zaskoczenia przyprawi najwyżej o lekki dreszcz, im może zrobić większą krzywdę niż sądzimy. Pies fajerwerki odczytuje jako zagrożenie dla siebie.

Odpowiedź brzmi więc: tak, szkodzą.

Pies, fajerwerki, Sylwester – co zrobić, żeby nikomu nie stała się krzywda?

Nieodpowiedzialne używanie fajerwerków nie szkodzi tylko zwierzętom, ale ludziom także. Urwane lub spalone palce to żywy dowód na to, że niektórzy nie powinni zabierać się za pirotechnikę. Pamiętajmy też o niezwykle istotnej rzeczy – strzelanie petardami poza Sylwestrem czy Nowym Rokiem może kosztować nas nawet 500 zł mandatu za zakłócanie spokoju.

Właściciele psów muszą pamiętać o tym, żeby nie wyprowadzać psa o północy, a wcześniej najlepiej trzymać go na smyczy. Zawsze może zdarzyć się ktoś, komu akurat przyjdzie do głowy wystrzał. Nic z tym nie zrobią, natomiast czworonóg może się śmiertelnie wystraszyć. W domu dobrze jest znaleźć dla psa bezpieczne miejsce, włączyć mu radio i uspokajającą muzykę. Można też przy nim siedzieć – obecność ukochanej osoby bez wątpienia będzie dla niego pomocna. Warto też zapalić światło – błyski nie będą wtedy tak widoczne.

Ci, którzy strzelają, powinni robić to w czasie do tego przeznaczonym – po północy, nie na pięć godzin przed nią. Czwarta nad ranem również nie jest godziną odpowiednią do wypuszczania fajerwerków. Straszy się bowiem nie tylko psy, ale budzi innych. Najważniejszym natomiast jest pamiętać, by absolutnie nie strzelać petardami w dzień. Nie tylko można nastraszyć tym psy, ale również dzieci, osoby starsze i chore (na przykład na nerwicę).

Kogo powinien obchodzić cudzy pies?

Odpowiedź ludzi strzelających w Sylwestra często brzmi: „właściciele psów nie sprzątają po swoim pupilu, puszczają go bez kagańca czy luzem po jezdni – dlaczego ja mam przejmować się komfortem ich zwierząt?”. Nie wszyscy są praworządnymi posiadaczami czworonogów, niektórzy – jak w cytacie – okazują się zwyczajnie bezmyślni.

Właściciel psa nie odpowiada za pogryzienia na prywatnej posesji?

Warto jednak pamiętać o tym, że klasę powinno się reprezentować przede wszystkim samym sobą. Pies nie odpowiada za to, że zrobi kupę na środku chodnika, źle wychowany lub przestraszony będzie warczał na ludzi, a na dodatek nieszczególnie rozumie znaki drogowe. Jednak to właśnie on, nie jego właściciel, będzie się bał błysków i huków. Można okazać odrobinę empatii i – jeśli już chce się strzelać – robić to w wyznaczonych godzinach. Posiadacze psów jakoś sobie z czworonogami poradzą, a strzelający będą mieli szampańską zabawę.

Zakazywać nie ma co, bo ludzie i tak zrobią swoje. Efekt zwykle jest odwrotny od pożądanego, a policja czy straż miejska nie będą przecież ścigać każdego, kto pozwoli sobie na radosne wystrzeliwanie fajerwerków.