Czy można pić piwo bezalkoholowe w miejscu publicznym?

Gorące tematy Społeczeństwo Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (491) 12.06.2019
Czy można pić piwo bezalkoholowe w miejscu publicznym?

Paweł Mering

Piwo bezalkoholowe, przez niektórych żartobliwie określane oksymoronem, może stanowić pewien problem na gruncie przepisów prawa. Faktem natomiast jest, że niezwykle skutecznie gasi pragnienie, a także zyskuje niebywałą popularność wśród różnych grup społecznych. 

Czy piwo bezalkoholowe to alkohol?

Piwo bezalkoholowe nie jest napojem alkoholowym. Definicję napoju alkoholowego określa art. 46 ust. 1 ustawy o Wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, który stanowi, że:

Napojem alkoholowym w rozumieniu niniejszej ustawy jest produkt przeznaczony do spożycia zawierający alkohol etylowy pochodzenia rolniczego w stężeniu przekraczającym 0,5% objętościowych alkoholu.

Wnioskując a contrario, dojść można do wniosku, że produkt, którego zawartość alkoholu nie przekracza 0,5% objętościowych alkoholu, nie jest napojem alkoholowym.

Piwa bezalkoholowe niegdyś zawierały śladowe ilości alkoholu, najczęściej właśnie 0,5% objętościowych alkoholu. Jednakże obecnie proces produkcyjny pozwala na całkowite wyeliminowanie tej substancji ze składu. Dostępne ówcześnie piwa bezalkoholowe są więc napojami, które niczym nie różnią się od — na przykład — Coca-Coli, pod względem zawartości alkoholu.

Piwo bezalkoholowe w miejscu publicznym

Jeżeli piwo bezalkoholowe nie jest de iurede facto napojem alkoholowym, to nie obejmują go wszelkie restrykcje, wynikające ze wspomnianej wcześniej ustawy, a także innych przepisów. Napoje tego rodzaju spożywać można wszędzie, gdzie zabronione jest spożywanie napojów alkoholowych.

Osoba, która gasi pragnienie takim właśnie napojem, siedząc — na przykład — na ławce w parku, nie narazi się na odpowiedzialność na gruncie prawa wykroczeń. Jest to oczywiste.

Ciekawe jest natomiast zagadnienie, związane z tym, kto może kupić piwo bezalkoholowe. Lidl zasłynął jakiś czas temu z kontrowersyjnej sytuacji. Przy próbie zakupu napoju bezalkoholowego, kasjer zażądań dokumentu tożsamości, w celu weryfikacji wieku klienta. Gdy ten nie okazał dokumentu, odmówiono sprzedaży. O absurdzie owej sytuacji można przeczytać więcej w tym wpisie.

Wnoszenie piwa bezalkoholowego na teren imprezy masowej

Powszechnie wiadomo, że ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych zabrania wnoszenia napojów alkoholowych, a także sprzedawania ich w szklanych pojemnikach — co ciekawe, nie dotyczy to piw bezalkoholowych.

O ile zakaz wnoszenia napojów bezalkoholowych nie wynika bezpośrednio z owej ustawy, to niemalże w każdym regulaminie imprezy masowej taki zakaz już występuje.

Wnoszenie na teren imprezy masowej napojów, nawet bezalkoholowych, ale w szklanych butelkach, a nieraz i w puszkach, może wszak stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa imprezy.

491 odpowiedzi na “Czy można pić piwo bezalkoholowe w miejscu publicznym?”

  1. Jak dla mnie to przepisy przede wszystkim powinny narzucić nazewnictwo. Tak jak sokiem nazywamy tylko produkty mające 100% soku, a nektarem chyba 50%, tak piwem powinno określać się produkty mające określony skład(np. zawartość chmielu, lub zawartość alkoholu od…do… iluś procent). Kiedy taka oranżada nie będzie nazywała się piwo, to wtedy rozwiążą się problemy z zakupem przy kasie, czy z piciem w parku, a osoba spożywająca doskonale będzie wiedziała co kupuje. Zakładam, że teraz niewiele osób, ale z pewnością jakaś część nawet nie wie, że jaki skład ma piwo bezalkoholowe. Albo, że w ogóle teraz piwa to się prawie nie produkuje, a jedynie trunki mające imitować smak piwa.

    • Definicja piwa jest jasna i precyzyjna (napój fermentowany z zawartością słodów co najmniej 51%). O ile radlery są trochę naciągane (mix piwa i lemoniady), tak ogólnie piwo bezalkoholowe spokojnie spełnia tę definicję. Nie ma co się na to obrażać – nie każde piwo musi kopać. Polecam spróbować np. Miłosław Bezalkoholowe IPA – smakuje genialnie, a nie kopie, więc można polecić kierowcom. Nie każdy pije piwo, żeby uderzyło do głowy :-)

      • Osobiście w ogóle nie piję alkoholu, ale tu bardziej chodziło mi o porządek w przepisach. Nie wiedziałem, że jest taka definicja już stworzona, ale mimo wszystko bym ją tak zmodyfikował, żeby piwo to było piwo, czyli jeden konkretny produkt, a nie cała gama. :) A nawet jeśli po zmianie przepisów piwo bezalkoholowe by nie mogło być nazywane i sprzedawane jako piwo, to nie widzę problemu, żeby po prostu było sprzedawane jako np. napój piwopodobny itp. :D

        • A dlaczego właśnie nie miałoby się nazywać piwem bezalkoholowym, jeśli skład poza ilością alkoholu się zgadza?
          Jeśli zaczniesz za mocno kontrolować skład i wtrącać się w nazewnictwo, okaże się, że trzeba będzie używać nazw stout, IPA, lager, weizen, radler zamiast właśnie piwa. No i wyjdzie jeszcze że co mocniejsze piwa to już są napoje winopodobne, a browary kraftowe będą mieć problemy ze względu na często stosowane dodatki w limitowanych seriach. Jak za mocno zmienią skład i smak, mogą się narazić na wypadnięcie z takiej restrykcyjnej definicji i nagle wyjdzie że sprzedają napój alkoholowy, a nie piwo. Co jak znam życie stworzy jakies problemy z opodatkowaniem.

          • Dobra. Ja tam w te zawiłości wnikać nie będę. :)
            Chociaż ja to widzę tak, że jako konsument, naprawdę wolałbym zdefiniowany wybór powiedzmy 15 rodzajów alkoholi, niż typowe piwo/wino/wódka, gdzie każdy z tych kategorii ma kolejne 3, tylko są bardziej ukryte.
            Oczywiście rozumiem też bałagan w przepisach itp. spowodowany takim rozdrobnieniem kategorii, ale teraz wcale nie jest lepiej.
            Chociaż ten temat i tak mnie nie dotyczy, a jedynie sobie luźno dywaguję. :D

          • zgadzam się z @nortonex – definicja piwa (jako rodzaju napoju) jest jednoznaczna i wyczerpująca, a alkohol jest tylko jednym z parametrów. Idąc w analogie , to mamy chleb bez glutenu czy mleko bez laktozy :) Dlatego w ustawie występuje ogólne pojęcie napoju alkoholowego.

          • Samych gatunków piw będzie minimum kilkadziesiąt, do każdego chcesz osobną jednoznaczną definicje?
            Co do pierwszej wiadomości, głównym składnikiem piwa jest słód, a chmiel to tak jakby „przyprawa”.

    • Bzdura. Obecnie się produkuje piwo lepszej jakości niż kiedykolwiek w dziejach tego napoju. A piwa bezalkoholowe są jak najbardziej piwem, tylko odfermentowanym w minimalnym stopniu z brzeczki o niskiej ekstraktywności (zwykle 6-8 Blg).
      Nie ośmieszaj się, bo masz pojęcia o technologii produkcji.

      • a portery nie są chmielone? pierwsze słyszę. które? są piwa mocno eksperymentalne nie zawierające chmielu a zamiast niego tzw GRUIT a w zasadzie jakąś tam jego interpretację a po za tym wszystkie piwa są (w taki czy inny sposób) chmielone.

  2. Kolega piszacy artykul chyba nie zdaje sobie sprawy z tego ze proces produkcji piwa bezalkoholowego jest dokladnie TAKI SAM jak lata temu i nie wyeliminowal w 100% alkoholu z piwa. Po prostu mozna napisac 0.0% bo zawsze piwo bezalkoholowe tyle mialo. Wczesniej producenci pisali „<0.5%" nie dlatego ze tam znajdowalo sie 0.5% tylko dlatego, zeby zwrocic uwage na to ze dane piwo nie jest napojem alkoholowym w mysl ustawy. Teraz sie pisze 0.0% ale jest dokladnie TYLE SAMO alkoholu co kiedys w piwie <0.5%

    Zanim sie bedzie powielalo MIEJSKIE LEGENDY radzilbym sie zastanowic. Nie wypada powtarzac takich idiotyzmow. Tak sie rodza FAKE NEWS.

    • No właśnie nie. Większość piw bezalkoholowych ma napisane 0.5% ale są takie nie mające procentów. Bavaria na przykład. Jest to związane z odpowiednią filtracja ale przez to że to drogie to mało który browar się na to decyduje.

  3. Wniosek stąd, że piwo bezalkoholowe pite w plenerze należy spożywać z tzw. gwinta, bo jeśli nalejemy je jak kulturalny człowiek do kubeczka, władza może mieć wątpliwości, czy faktycznie nie wlewamy w siebie procentów, zwłaszcza jeśli wcześniej jak kulturalny człowiek włożyliśmy butelkę do pojemnika na szkło.

    • Chyba, że celem skontrowania niekulturalnego spożycia, chcemy się popisać wiedzą nabytą od prof. Miodka. Wówczas należy spożywać nie z gwinta a z gwintu.

      • Poważnie? Dopełniacz od gwint to rzeczywiście gwintu, ale w tym wyrażeniu tylko gwinta. Inna odmiana od razu wskazuje na niższy rejestr.

  4. Ja ta kulturalnie wolę pić sobie zakupioną w sklepie Perłę w domku przed telewizorem. Nie rozumiem czemu ludzie muszą wychodzić z piwem a ulice…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *