Ponieważ ceny jedzenia rosną niedostatecznie szybko, rząd wprowadza podatek dla robiących zakupy w Biedronce i Lidlu

Podatki Zakupy dołącz do dyskusji (1145) 03.07.2019
Ponieważ ceny jedzenia rosną niedostatecznie szybko, rząd wprowadza podatek dla robiących zakupy w Biedronce i Lidlu

Jakub Kralka

Wiele różnych przyczyn zbiegło się ze sobą, ale z całą pewnością państwowe rozdawanie pieniędzy w ramach 500 plus to jeden z głównych powodów inflacji, a tym samym wzrostu cen jedzenia.

Inflacja powoli jakby zaczyna się wymykać rządowi spod kontroli, a w perspektywie mamy przecież jeszcze powyborcze podwyżki cen prądu, które zdaniem analityków ekonomicznych mają być spektakularne.

Wiele osób nie pobiera pieniędzy od państwa w ramach rozmaitych programów socjalnych, natomiast ceny w naszym kraju w ostatnim czasie zaczęły drastycznie przeć w górę. W największym stopniu dotyczy to właśnie żywności.

Jaka jest więc logiczna recepta, którą może podjąć rozsądny rząd, widząc, że ludzie zostawiają w marketach coraz więcej pieniędzy, choć wynoszą w reklamówkach tyle samo lub nawet mniej?

Wraca podatek handlowy

Po tym jak niedzielny zakaz handlu zarżnął 27 000 firm (spoiler alert: niemiecki Lidl, portugalska Biedronka czy francuski Auchan nadal mają się świetnie), rząd zdecydował się na kolejną ingerencję w sieci handlowe. Chodzi o projekt zmian w przepisach, które na początku rządów Prawa i Sprawiedliwości były dość chętnie zapowiadane, jednak możliwość ich stosowania zakwestionowała Komisja Europejska. Teraz polski rząd uzyskał przychylny wyrok unijnego sądu, a to z kolei oznacza, że zmiany w prawie mogą wejść praktycznie lada dzień.

I faktycznie – zmiany w prawie mogą pojawić się zdecydowanie szybciej, niż myślimy, ponieważ z projektu można wywnioskować, że podatek od przychodów ze sprzedaży zacznie sklepy obowiązywać już 1 września 2019 roku.

Podatki do urzędu skarbowego wprawdzie przelewa Biedronka czy Lidl, ale tak naprawdę przecież płacą je końcowi konsumenci, czyli my. Sieci handlowe uwzględnią je w cenach swoich towarów, tempie wzrostu płac pracowników itd. Dlatego umiarkowanie cieszę się informacją, że budżet wzbogaci się o blisko 2 miliardy złotych, ponieważ ostatecznie będzie to oznaczało jakiś nowy niedorzeczny program socjalny, np. 300 złotych miesięcznie dla ludzi, którzy nigdy nie byli w Warszawie, a jednocześnie wyższe ceny warzyw, nabiału, chemii i innych rzeczy dostępnych w marketach.

Podatek dla robiących zakupy w Biedronce i Lidlu

Podatek handlowy, jest więc niczym innym, jak podatkiem dla osób robiących zakupy w marketach, dyskontach, zamożnych sklepach wielkopowierzchniowych.

Oczywiście przestrzegam o tym od 2016 roku, tak jak przestrzegałem, że czeka nas era dynamicznie rosnących cen „życia”. Bez satysfakcji mam nadzieję, że teraz wierzycie.

Nie wierzcie, że kogoś gonimy. Polska na socjal wydaje najwięcej na świecie