Posłowie chcą dać sobie podwyżki. Pomysł może nie taki zły, ale timing najgorszy z możliwych

Państwo dołącz do dyskusji (119) 13.08.2020
Posłowie chcą dać sobie podwyżki. Pomysł może nie taki zły, ale timing najgorszy z możliwych

Maciej Bąk

Tego w środku pandemicznego kryzysu chyba nikt się nie spodziewał. Czekają nas bowiem… podwyżki dla posłów. Sejmowa komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych właśnie jednogłośnie przyjęła inicjatywę ustawodawczą zakładającą podwyższenie wynagrodzenia parlamentarzystów. Posłowie chcą to zrobić w czasie, gdy wielu Polaków z powodu kryzysu ledwo wiąże koniec z końcem.

Podwyżki dla posłów

Na razie informacja jest bardzo lakoniczna. Szef komisji regulaminowej Kazimierz Smoliński powiedział tylko, że chodzi o nowelizację ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Nie wiadomo na razie o jak duże podwyżki chodzi, bo projektu nowego prawa nigdzie nie da się znaleźć. Smoliński podkreśla, że za przyjęciem tej ustawy są wszystkie kluby parlamentarne i że była ona szeroko konsultowana.

Timing najgorszy z możliwych

Nie wiem jak małą wyobraźnię trzeba mieć uruchamiając ten projekt właśnie teraz. Jesteśmy w trakcie pandemii, która zrujnowała wiele gałęzi gospodarki. Upadają kolejne firmy, ludzie tracą pracę, inni muszą pracować za zmniejszoną stawkę wynagrodzenia. I wciąż nie wiadomo czy nie zrobi się tylko gorzej, bo po wakacjach, gdy koronawirus może zaatakować ze zdwojoną siłą, polska gospodarka znów może być w tarapatach.

I w takim momencie pojawia się propozycja: podwyżki dla polityków. Coś, co musi rozwścieczyć opinię publiczną, bo ostatnią rzeczą o której marzy teraz polskie społeczeństwo, jest wypchanie portfeli decydentów. A jeszcze w sierpniu 2019 roku, gdy ten temat się pojawił, natychmiast pojawiło się również dementi: nie będzie podwyżek dla posłów. Szkoda, bo wtedy był o wiele lepszy moment na wprowadzenie takiej zmiany.

Parlamentarzyści powinni zarabiać więcej

Bo generalnie sama idea podwyżek dla posłów (i – być może – senatorów, ale szczegółów dowiemy się pewnie jutro) nie jest zła. Dziś w Polsce parlamentarzysta zarabia około 10 tysięcy złotych brutto. Oczywiście do tego dochodzą różne przywileje, jak darmowe bilety lotnicze czy kilometrówki. Ale generalnie myślę, że możemy się zgodzić, że nie są to zawrotne pieniądze. A solidne wynagrodzenie dla polityków powinno być istotnym elementem dobrego systemu demokratycznego. Wyższe pensje to mniej korupcyjnych pokus, ale też większa motywacja do pracy. Poza tym dobre pieniądze do zarobienia w Sejmie mogą skłaniać osoby, które w życiu zawodowym odniosły sukces, do wejścia do polityki. Być może dzięki temu mielibyśmy mniej parlamentarzystów, których jedyną umiejętnością jest politykowanie właśnie.

Nie da się jednak ukryć, że środek pandemii koronawirusa to najgorszy moment, by rozpocząć taką dyskusję. Państwo wydało miliardy złotych na pomoc przedsiębiorcom czy służbie zdrowia, w dodatku zmarnowało na przykład 70 milionów złotych na korespondencyjne wybory prezydenckie, które się nie odbyły. Naprawdę to nie jest czas na podwyższanie poselskich wynagrodzeń. Wróćmy do tej dyskusji, gdy kryzys będzie opanowany.

119 odpowiedzi na “Posłowie chcą dać sobie podwyżki. Pomysł może nie taki zły, ale timing najgorszy z możliwych”

        • O ile nikt przed wyborami nie przypomni, to większość wyborców zapomni, a o ile projekt poprą wszystkie partie obecne w sejmie to nie za bardzo będzie kto miał przypominać. Chociaż biorąc pod uwagę sytuację w mediach, przypominać mogą obie główne partie, ale tylko o poparciu przeciwników.

    • Na wynagrodzenia polityków się łatwo oburzać, ale z punktu widzenia budżetu państwa to przecież są kwoty znaczące niewiele, jeżeli w ogóle cokolwiek.

      • Ale odbiór społeczny jest jednoznaczny – bezrobocie rośnie, a ci napychają sobie kieszenie. Chociaż może im już nie zależy, bo w rankingu szacunku parlamentarzyści są na szarym końcu.

    • No, jak chcesz jeździć dobrą bryką, mieszkać w ekskluzywnej dzielnicy czy spędzać wakacje na Karaibach, to 10 tysięcy to śmiesznie mało. Wszystko zależy od potrzeb – a większość ludzi, gdyby miała taką możliwość, wybrałaby dom, samochód i wczasy w kategorii luksusowej, a nie budżetowej.

      • A jak chcesz spędzać Wakacje na ISS (jest już chyba taka możliwość) i latać prywatnym odrzutowcem to i milion miesięcznie nie wystarczy.I proszę bardzo,o ile będą to prywatne pieniądze.Ale sięganie po pieniądze podatników,którzy w kryzysie już ledwo zipią,to zwyczajne draństwo.A robienie tego zaraz po wyborach to dodatkowy pokaz bezczelności i arogancji.

    • O tym, że nie mieli podwyżek marudzą od lat. To co przeszkadzało to opinia publiczna + wyrównywali sobie nagrodami. Ew korupcją jak Pan on zegarków. Jak na relację do średniej krajowej to i tak źle nie zarabiają.

      • Patrząc po jednym europośle, to nawet wysokie uposażenie poselskie nie gwarantuje ze będzie jeździł zezłomowanym kabrioletem i to jeszcze w lutym.

  1. Myślę że to dobry przykład idący z góry. W firmie także idąc za tym przykładem zgłosimy prezesowi że wspólnie podjęliśmy decyzję o podniesieniu naszych uposażeń. Kto by pomyślał że takie proste jest rozwiązanie wysokości pensji w Polsce – 2 lata i dogonimy Niemcy!

  2. „za przyjęciem tej ustawy są wszystkie kluby parlamentarne”

    Po co w ogóle głosować takie poprawki? Wynagrodzenie posłów powinno być powiązane ze średnią krajową, tak jak w wielu innych zawodach.

  3. Dają sobie podwyżki bo mogą. Dobrze wiedzą, że Polacy nic nie zrobią; nie wyjda tłumnie na ulice, nie zaczną rzucać w nich kamieniami, nie podpalą im domów, a w kolejnych wyborach znowu oddadzą na nich głos. Polacy są najbardziej zrezygnowanym narodem na ziemi, więc politycy robią co chcą i śpią spokojnie.

  4. „A solidne wynagrodzenie dla polityków powinno być istotnym elementem
    dobrego systemu demokratycznego. Wyższe pensje to mniej korupcyjnych
    pokus, ale też większa motywacja do pracy.”

    A to nie powinno być tak że ta sama motywacja dotyczy tez pracowników sfery publicznej (tzw budżetówki) , może też powinno się powiązać kwotę bazową ze średnią krajową i ustalić sensowne współczynniki w zależności od poziomu wymaganej wiedzy, umiejętności , czyli np osoby pomocnicze nie wymagające wysokich kwalifikacji typu sprzątanie powiedzmy x 0,6 , zwykły urzędnik, pracownik x 0,8-1,2, kierownik , lub specjalista powiedzmy x 1,5 a dyrektor x 2,0 .
    Ale nie sprzątaczka zarobi więcej niż nauczyciel, czy urzędnik, albo pielęgniarka, czy ratownik medyczny, ale zamrozić niewaloryzowane od poprzedniego kryzysu pensje ( bez tych 6% w tym roku) , ale ……..

  5. Inteligencja psychoprawicowej generacji.

    Obniżyć pensje w trakcie prosperity, żeby następnie podwyższyć podczas największej w historii recesji.

  6. Przecież nie mamy ani kryzysu, ani pandemii. Ludzie nie tracą pracy i nie tracą zarobków. Nie, no mamy czas prosperity a posłowie tak zapracowani nocnymi posiedzeniami, że powinni za to uzyskać gratyfikacje.
    IO ministrach i Premierze nie wspominając. Nagroda za wzorowo spłaszczana pandemię i za ujemny przyrost zakażonych się należy.

  7. Szczerze mówiąc to zasłużyli na podwyżki. Oni tak ciężko pracują żeby nam było lepiej… Dzięki nim w 2018 roku my opiekunowie dorosłych niepełnosprawnych otrzymaliśmy 100 zł podwyżki do poziomu astronomicznych 620 zł miesięcznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *