Pogryzienie przez psa. Jakie kroki prawne podjąć po zdarzeniu

Codzienne dołącz do dyskusji (45) 12.04.2020
Pogryzienie przez psa. Jakie kroki prawne podjąć po zdarzeniu

Justyna Bieniek

Stało się, ugryzł nas pies. Oprócz pomocy medycznej są jeszcze kroki prawne, jakie powinniśmy podjąć w celu zabezpieczenia i egzekwowania własnych praw.

Pogryzienie przez psa

Ugryzienie przez psa, poza naprawdę poważnymi wypadkami, wydawałoby się błahym przypadkiem. Zadrapanie, podarte spodnie, czy niewielka rana sytuacja, która może przytrafić się każdemu i którą najczęściej łatwo wytłumaczyć. Nawet jednak, wydawałoby się mało znaczące wypadki, pociągają za sobą uruchomienie pewnej procedury i konieczność podjęcia kroków prawnych. Co zrobić, jeśli ugryzie nas pies?

Jeżeli dojdzie do pogryzienia, a my znamy właściciela, w pierwszej kolejności powinniśmy zażądać okazania nam zaświadczenia o szczepieniu przeciwko wściekliźnie. Tu drobna uwaga, czasami zdarza się tak, że właściciel ma więcej niż jednego psa. W takiej sytuacji powinniśmy zażądać wszystkich zaświadczeń, ponieważ nie mamy pewności czy, to które zostało nam pokazane, dotycz tego konkretnego psa. Zaświadczenie najlepiej sfotografować.

W drugiej kolejności należy zgłosić się do lekarza oraz zawiadomić (o ile nie zrobi tego lekarz) Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną. Inspektor Sanitarny skieruje do właściciela lekarza weterynarii, który sprawdzi, czy pies był szczepiony i czy nie wykazuje objawów choroby. W praktyce będzie to oznaczało, że pies będzie pod obserwacją przez dwa tygodnie. Jeżeli wydarzy się coś niepokojącego, zostaniemy o tym poinformowani.

Sytuacja będzie trochę trudniejsza, jeżeli nie znamy właściciela. Wtedy o zdarzeniu musimy poinformować policję, która powinna nam pomóc w ustaleniu jego danych. Możemy również powiadomić policję, jeżeli znamy dane właściciela. Za niedopilnowanie psa zostanie on ukarany mandatem w wysokości do 250 zł. Będzie to też doskonały dowód zdarzenia. Ten z kolei będzie nam potrzebny, jeżeli chcielibyśmy dochodzić odszkodowania i zadośćuczynienia na drodze cywilnej.

Odszkodowanie za ugryzienie psa

Kiedy opadną już bezpośrednie emocje, warto zastanowić się nad odszkodowaniem i zadośćuczynieniem. Odpowiedzialność właściciela za szkody wyrządzone przez zwierzę istnieje na podstawie art. 431 kodeksu cywilnego. Czego możemy się domagać? Najczęściej zwrotu kosztów i określonej sumie pieniężnej. Zniszczone ubranie, koszty badań, leczenia, nawet koszty zakupu opatrunków i koszty dojazdu do lekarza, czy na badania, a nawet utracony zarobek. Gromadzenie rachunków i sporządzenie spisu wydatków, będzie znacznie ułatwiało zebranie wszystkiego w całość. Do wydatków dochodzą również koszty niematerialne, takie jak: strach czy uraz psychiczny. Tutaj z kolei pomocna będzie opinia psychologa.

Aby uzyskać odszkodowanie, czy zadośćuczynienie konieczne będzie wystąpienie do sądu. Pozew warto poprzedzić próbą ugodowego rozwiązania sporu. Jeśli właściciel kwestionuje kwoty i nie zgadza się na zapłatę, postępowanie stanie się konieczne. Nie powinniśmy się go jednak obawiać, bo w tym przypadku racją zdecydowanie leży po naszej stronie.

 

 

45 odpowiedzi na “Pogryzienie przez psa. Jakie kroki prawne podjąć po zdarzeniu”

    • Może po tym jak je zobaczy? Często do pogryzienia pochodzi w pobliżu domu, na podwórku może być też drugi pies. Podobnie na spacerze, właściciel może wyprowadzać dwa psy. Powinniśmy się zorientować, czy pokazane nam zaświadczenie dotyczy tego konkretnego psa.

    • To trzeba psa trzymać tak, żeby nie atakował ludzi postronnych. Smycz i/lub kaganiec jezeli właściciel nie panuje nad psem i po problemie. A jak nie to kara finansowa wtedy jest najlepszym nauczycielem.

      • Pełna zgoda!
        Generalnie uważam, że właściciel powinien odpowiadać za czyny psa tak, jakby sam to zrobił, a pies był narzędziem. Skoro można kogoś oskarżyć o „uszkodzenie ciała”, to narzędzie będzie miało mniejsze znaczenia (nóż, młotek czy pies) – konsekwencje powinny być takie same.
        Pozdrawiam.

    • Nie zgadzam się z Panem. Po pierwsze nawet niewielkie ugryzienia może być dla nas tragiczne w skutkach zdrowotnych. Poza tym warto znać swoje prawa.

  1. To też jest dobry sposób postępowania. Czasami jednak nie chcemy wzywać policji, bo np. znamy właściciela i chcemy to załatwić polubownie albo mieszkamy w małej miejscowości i po prostu to wiemy.

    • Nawet małe ugryzienie może być dla nas tragiczne w skutkach a sąsiad, kolega itd. zawsze może próbować się wykręcić od odpowiedzialności a szukanie potem świadków… szkoda na to czasu. W tym przypadku najlepiej zadzwonić na policję jak wszystko jest „świeże”.

  2. Najlepiej to zapobiegać, a w obliczu coraz większego nasycenia zwierzętami, co do których nie mam gwarancji, czy są zdrowie – nosić środki do samoobrony. Gaz, kulka w łeb i przestać bać się, że z powodu jednego normalnego inaczej zwierzątka zawali się ekosystem…

    • Ale co, używasz broni ostrej na psa. Pies dostaje na co zasłużył, a Ty masz 2 tygodnie biegania po komendach i wyjaśniania w związku z użyciem broni palnej. Zapobiegliwy komendant zawiesza Ci pozwolenie, bo przecież broń nie jest w naszym państwie od tego, żeby jej używać, a skoro użyłeś na „psa największego przyjaciela Janusza Nosacza”, to na pewno posiadanie przez Ciebie broni stanowi zagrożenie.
      Opłaca się?

      • A czy ja mówię o broni palnej? Są inne rodzaje broni, które nie strzelają amunicją ostrą.
        W przypadku użycia jakiejkolwiek broni, w której ktoś lub zwierzę doznaje ciężkiego uszczerbku, bądź ginie, to kontakt z Policją jest raczej nieunikniony, więc trzeba być co do zasady na to przygotowany. Odrębną kwestią są kompetencje i umiejętność stosowania przez nich prawa, to już można spodziewać się wszystkiego, ale nawet decyzje Policji mogą być obalone przy wykorzystaniu odpowiednich przepisów prawa.
        Poza tym lepiej kalkuluje się chyba mieć kontakt z Policją niż wylądować w szpitalu na chirurgii, na OIOM-ie, albo drżeć, czy „miłe i niegroźne” zwierzątko przypadkiem nie sprzedało Ci wścieklizny, która = goodbye.
        Zwierzęta domowe niestety w wybitnej większości stały się domeną właśnie Januszy Nosaczy, jak to określiłeś. Byle mieć, ale opieka nad nimi to już przerasta. Przestałem już liczyć ile kotów czyichś/bezpańskich wskakiwało mi do ogródka, tak samo jak straciłem siłę do walki z sąsiadami-fajami, którzy beztrosko wypuszczają swoje pieski, które albo s**ją i leją przy moim ogrodzeniu, bądź biegają sobie nieskrępowane po ulicach osiedla często wymuszając gwałtowne manewry obronne. Właściciele oczywiście mają to w części ciała, którą używa się siedzenia.
        Któregoś dnia dojdzie do nieszczęścia, to oczywiście pierwszy z mordą i lamentem wyskoczy ów Janusz Nosacz, bo to TY masz uważać na wszystko, a nie on. On ma same prawa, Ty masz obowiązki i masz się dostosować, bo tak i już.
        Tak wygląda „argumentacja” beztroskich i wszystkowd…emających właścicieli psów i kotów.
        Nikt idąc ulicą nie ma zastanawiać się, czy to czyjś pies, czy nie. Jeśli ktokolwiek czuje się zagrożony i tzw. miękkie środki typu unikanie, ignorowanie nie pomogą, nie powinno się mieć najmniejszych skrupułów i można się wtedy bronić nawet z uwzględnieniem najbardziej brutalnych technik samoobrony.

    • >Gaz, kulka w łeb

      Każdy kij ma dwa końce. Właściciel psa pozwie Cię do sądu za uszczerbek na zdrowiu lub za zabicie, przedstawi rachunki za leczenie i zapis z kamery, że nie pies zaczął. Zapłacisz rachunki + odszkodowanie i leczenie psychiatryczne właściciela.

  3. A jak pies doznał uszczerbku? Znajomego pies bronił jak jakiś podpity facet się do niego doczepił. Temu Panu się nic nie stało ale pies dostał „z buta” i kieł złamany. Musieli mu wstawać nowy, a to nie są tanie rzeczy.

  4. A to właśnie nie jest tak, że, zgodnie z KC – za zwierzę odpowiada ten, kto się nim posługuje?
    I wtedy w przypadku ugryzienia mamy prokuratora za czynną napaść z użyciem narzędzia, a jeśli pies był z ras niebezpiecznych to napaść z użyciem broni?
    Ja generalnie szedłbym tą ścieżką.

  5. Czy ktoś z czytających, albo autor, zna obecny stan prawny dotyczący trzymania psów na smyczy? Kiedyś był obowiązek smycz|kaganiec, natomiast gdzieś mi się obiło, że to już nie obowiązuje, bo to regulacja lokalna i każda gmina (?) ustanawia sobie własne zasady. Jak to najłatwiej ustalić?

    • W ustawie jest, że pies ma być pod kontrolą. I tyle… Dla jednego „pod kontrolą” będzie, gdy pies słucha poleceń, dla innego konieczna jest smycz – zależy na jakiego sędziego trafisz ;) Natomiast gmina może wprowadzić przepisy lokalne wymuszające właśnie np. smycz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *