1. Bezprawnik -
  2. Nieruchomości -
  3. Kult własności to mit. Boomerzy też byli tylko lokatorami, dopóki państwo nie dało im mieszkań za grosze

Kult własności to mit. Boomerzy też byli tylko lokatorami, dopóki państwo nie dało im mieszkań za grosze

Początki masowej własności mieszkań sięgają w Polsce 1989 roku. Wcześniej, także w odległej przeszłości, praktycznie wszyscy byli lokatorami. Jasne, że w idealnym świecie każdy powinien mieć swoje „M". Związane z tym oczekiwania w dużej mierze winduje jednak to, że posiada je pokolenie boomerów, które uwłaszczyło się na państwowym i spółdzielczym mieniu.

„Ja w twoim wieku miałem swoje mieszkanie. A ty?"

Takie słowa często słyszą od rodziców przedstawiciele pokolenia Z i Y. Problem polega jednak na tym, że mieszkania, jakie „dostawali" ich bliscy od spółdzielni w okresie komunizmu, nie należały do nich. Była to raczej forma taniego najmu z partycypacją w budowie za ułamek rzeczywistej ceny inwestycji.

Miliony Polaków dysponujących lokalami spółdzielczymi zyskały od 1989 roku prawo ich wykupu za grosze. Podobnie przywileje mieli najemcy mieszkań komunalnych.

Wykup mieszkań z bonifikatą jako fundament majątku boomerów

Za cztery kąty w dużych miastach, warte dziś lekko pół miliona złotych, płacili oni np. 5–10 tys. zł (czyli wykładali na nie kilka, najwyżej paręnaście pensji). Dla wielu boomerów był to jedyny w życiu zakup mieszkania za gotówkę – i to za sumę, której równowartość dziś nie wystarczyłaby nawet na wkład własny. Gdyby nie szansa zakupu z ogromną bonifikatą, prawdopodobnie wielu z nich do dziś nie posiadałoby własnej nieruchomości.

Od średniowiecza do czasów przedwojennych mieszkania można było tylko wynajmować

Masowość budownictwa wielorodzinnego w Polsce na zasadach lokatorskich przyniósł okres PRL-u. Mieszkania w naszym kraju istniały jednak od średniowiecza. Mowa tu o zabudowie miejskiej w postaci kamienic. Najwięcej z nich powstało w XIX wieku.

Zdecydowana większość takich budynków należała do prywatnych właścicieli i w całości przeznaczano je do wynajmu na rynkowych zasadach. Ich lokatorami byli nie tylko robotnicy, ale także osoby na wysokich stanowiskach – lekarze, inżynierowie czy politycy.

Kamienice jako wyłączna forma własności mieszkaniowej

Wynikało to z tego, że na sprzedaż oferowano praktycznie wyłącznie kamienice. Jeśli więc ktoś chciał żyć w mieście, miał dwie opcje: zakup całego budynku albo wynajem. Cała historia wynajmu w Polsce pokazuje, że właśnie ten model dominował przez stulecia.

Kult własności mieszkań w Polsce stworzyli boomerzy

Można przypuszczać, że premia pokoleniowa, która ich spotkała, będąca fenomenem w skali całej postkomunistycznej Europy, już nigdy więcej się nie powtórzy.

Oczywistością jest, że w XXI wieku pewny dach nad głową powinien mieć każdy. Warto jednak uzmysłowić sobie przy tym, że za stwierdzeniami typu „młodych Polaków nie stać na zakup mieszkań" często stoi głębokie niezrozumienie tematu. Nic dziwnego, że tak rośnie odsetek osób, dla których mieszkanie z rodzicami staje się nie wyborem, lecz koniecznością.

Pierwsze pokolenie kupujące na rynkowych zasadach

W ciągu dwóch ostatnich dekad młodzi Polacy jako pierwsi w historii dochodzą do własności mieszkań na rynkowych zasadach. Wcześniej bowiem – i to przez wieki – konstrukcja posiadania im na to nie pozwalała. Nim jeszcze model kupowania mieszkań zdążył się u nas przyjąć, widzimy jasno, że ewoluuje on w stronę zaporowych cen.

Niewykluczone więc, że za jakiś czas okaże się, iż zjawisko nabywania lokali na rynkowych zasadach było krótkotrwałym epizodem w historii Polski. Od zawsze za nieruchomościami stał bowiem wielki kapitał. Zwykły człowiek zaś pełnił w tym układzie rolę lokatora.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi