Porwania dla okupu jako jedna z form działania zorganizowanych grup przestępczych. Na szczęście to rzadko kiedy nasz problem

Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (9) 06.02.2019
Porwania dla okupu jako jedna z form działania zorganizowanych grup przestępczych. Na szczęście to rzadko kiedy nasz problem

Udostępnij

Dobrawa Kozłowska

Wraz ze wzrostem cyfryzacji oraz przeciętnych dochodów mieszkańca Polski, zmieniają się także metody i formy działania zorganizowanych grup przestępczych.

Tak kiedyś znamienne za czasów PRL kradzieże samochodów, dzisiaj już prawie odeszły do lamusa – częściowo dzięki nowoczesnym zabezpieczeniom przeciwkradzieżowym montowanym w pojeździe tuż po zakupie, przez miejski monitoring, poprzez zwyczajną nieopłacalność kradzieży samochodów średniej klasy, które przeważają wśród polskich konsumentów w porównaniu do kosztów, w tym wysokie narażenie na wykrycie, poniesionych przez sprawców.

Przestępca musi być dobrym ekonomistą, a w szczególności tyczy się to zorganizowanych grup przestępczych, których celem jest maksymalizacja zysku w postaci zgromadzonych środków pieniężnych, a zminimalizowanie strat (zarówno w ludziach, jak i pieniężnych liczonych w kosztach zorganizowania „akcji”). Kradzieże samochodów w PRL były praktycznie niewykrywalne – samochody kradzione były za zachodnią granicą, po czym przywożone do Polski, gdzie nie istniał żaden centralny rejestr pojazdów, były towarem łatwym do odsprzedania i zarobienia w krótkim czasie dużej ilości pieniędzy – samochody były w Polsce dobrem luksusowym.

Prekaryzacja społeczeństwa a przestępczość

Porwania dla okupu, jako forma wymuszenia przekazania środków pieniężnych, są podobnie jak kradzieże samochodów w PRL, procesem angażującym całą strukturę osób i ryzykownym – jeśli porwany umrze, okupu najprawdopodobniej nie będzie. Jeśli porwany zapamięta porywaczy lub trasę, którą był wieziony np. do „centrali” przestępczej grupy zorganizowanej – tym gorzej, oczywiście dla porywaczy i ich zasobów. To właśnie przez duże ryzyko podejmowane przez sprawców, w porównaniu do oczekiwanych korzyści, porwania dla okupu są częste w krajach rozwijających się, o dużych różnicach między grupami społecznymi na tle ekonomicznym. Nie bez znaczenia ma także wskaźnik korupcji i zepsucia wśród organów ścigania oraz związana z tym ciemna liczba przestępstw, czyli tych czynów przestępnych, których organy ścigania nie mogły z uwagi na swoją niewydolność lub nie chciały z uwagi na swoją korupcję, wykryć.

Polska podobno od niedawna nie ma statusu kraju rozwijającego się, a rozwiniętego. Różnice klasowe nie są w Polsce tak zauważalne, jak w Ameryce Łacińskiej, która ma jeden z najwyższych wskaźników przestępczości na świecie oraz gdzie obok wystawnych willi, zobaczymy favellas, czyli dzielnice slumsowe zamieszkiwane przez ludzi, których komfort życia można porównać jedynie do komfortu życia bezpańskiego psa. To właśnie w Ameryce Łacińskiej wszelkiego rodzaju gangi są bardzo atrakcyjne dla młodych ludzi – w zamian za udział w ryzykownych „akcjach”, tzw. sicario zyskują środki na utrzymanie dla rodziny, często za cenę własnego życia.

W Polsce, by być zaangażowanym w zorganizowaną grupę przestępczą trzeba być albo naprawdę zdesperowanym (czyli np. posiadać ogromne długi) albo bardzo inteligentnym, gdyż manewrowanie w świecie pełnym zabezpieczeń cyfrowych, profilowania przestępców, kryminalnych przemierzających miasto pod osłoną nocy – a więc dużego ryzyka „wpadnięcia”, umieć zorganizować strukturę ludzi i takie „akcje”, które byłby bardzo opłacalne, często wymagające zalegalizowania części działalności, by obok działać bezprawnie (tzw. „mingling”). Z tego też powodu w Polsce nie ma plagi porwań dla okupu, są raczej „akcje” bardziej finezyjne, na przykład fałszywe sklepy internetowe, gdzie grupa może zarobić nawet kilka milionów przez tydzień działalności takiego fałszywego sklepu, a wykrycie graniczy z cudem, dzięki wyprowadzaniu środków przez kryptowaluty. Dzięki temu poszczególne osoby, tzw. „mózg” operacji, są praktycznie niewykrywalne, wykryciu podlegają najczęściej jednostki, które specjalnie zostały podstawione przez grupę i sowicie przedtem opłacone za czas odsiadki.

Klasa średnia filarem bezpieczeństwa państwa

W Polsce niewielu ludzi oszczędza, bo najczęściej nie ma z czego. Grupa tak zwanej klasy średniej nie jest więc atrakcyjnym celem porwań dla okupu, bo tego okupu nie mieliby po prostu z czego opłacić. „Bogatych” w stosunku do „biednych” jest zdecydowanie mało. Ochrona oraz zabezpieczenie domu jest w Polsce całkiem tanie, więc „bogatych” stać na odpowiednie zabezpieczenie swojej osoby oraz majątku. O ile zarobki w Polsce dalej będą rosnąć, nie pogłębiając przy tym różnic klasowych, to po prostu dalej nie będzie się opłacać porywać sąsiada dla okupu, bo jest on tak samo biedny jak porywacz.

Jeśli jednak sytuacja socjoekonomiczna przeciętnego obywatela uległaby zmianie w ten sposób, że drastycznie pogłębiłaby się tzw. prekaryzacja klasy średniej, czyli „biednych pracujących” – najbiedniejsi mogą stać się atrakcyjnym, bo zdesperowanym, niewyedukowanym i bez perspektyw na przyszłość, „narybkiem” dla zorganizowanych grup przestępczych, które poprzez zbudowanie swojej struktury właśnie z takich zdesperowanych obywateli, będą chciały się bogacić.

„To jest miś na skalę naszych możliwości”

Nie bez znaczenia jest także system organów ścigania w Polsce. Chociaż organy ścigania są niedofinansowanym w naszym kraju sektorem, przy niewspółmiernym zagrożeniu korupcją, ich stan można ocenić jako dobry. Jeśli jednak pogłębiłaby się prekaryzacja pracowników organów ścigania, możliwe stałoby się ich wchodzenie w różnego rodzaju „układy” ze zorganizowanymi grupami przestępczymi, celem uzyskania dla siebie i swoich rodzin różnego rodzaju zysków. Dlatego też polski rząd powinien wdrożyć system naprawczy co do wynagrodzenia pracowników organów ścigania, bo przy rosnących zarobkach w sektorze prywatnym, ta praca niedługo będzie opłacalna tylko dla tych, którzy będą kroczyć drogą korupcji, a to zepsuje całe Państwo.

Organy ścigania nie tylko powinny być dobrze opłacalne, ale także powinny nadążać za postępem cyfrowym i technologicznym. Co z tego, że „bogaty” będzie w stanie się zabezpieczyć odpowiednio, gdy organy ścigania nie będą znały i nie będą wręcz wyprzedzały swoją wiedzą i kompetencjami – nowe pomysły na nowe typy przestępstw. Wraz z cyfryzacją i technologizacją, postępowi podlegają też zorganizowane grupy przestępcze, które ten rozwój i brak świadomości społecznej oraz organów ścigania cynicznie wykorzystują. Tak długo, jak każdy prokurator i policjant nie będzie wiedział, czym są np. kryptowaluty, zorganizowane grupy przestępcze będą zawsze krok przed nimi, a porwania dla okupu będą ich najmniejszym zmartwieniem.