- Bezprawnik -
- Prywatność i bezpieczeństwo -
- Roksa wróciła, ale nie jest to ta sama Roksa. Korzystanie z niej może być jeszcze groźniejsze
Roksa wróciła, ale nie jest to ta sama Roksa. Korzystanie z niej może być jeszcze groźniejsze
Po zamknięciu serwisu Roksa.pl w listopadzie 2021 roku polski internet nie znosi próżni – w ciągu kilku tygodni pojawiły się pierwsze witryny, które zaczęły podszywać się pod zlikwidowany portal. Dziś, ponad cztery lata później, klony mają się całkiem nieźle – jeden z nich, według danych SEMrush z 2025 roku, notuje ponad 90 tysięcy wizyt miesięcznie. Problem w tym, że wchodzenie na te strony jest dla przeciętnego użytkownika znacznie bardziej ryzykowne niż korzystanie z oryginalnej Roksy – i to zarówno z punktu widzenia bezpieczeństwa, jak i prawa karnego.

Sint Maarten, ogłoszenia „za darmo" i regulamin w Gmailu
Pierwszy klon pojawił się zaledwie kilka tygodni po zatrzymaniach w małopolskiej firmie prowadzącej Roksę. Domena roksa.sx została zarejestrowana na terytorium Sint Maarten – holenderskiej wyspy należącej do Małych Antyli, której jurysdykcja od lat jest ulubioną przystanią dla wątpliwych przedsięwzięć internetowych. Wybór nie jest przypadkowy: polska prokuratura nie ma tam bezpośrednich możliwości egzekucji, a udostępnianie danych administratora napotyka na szereg barier formalno-prawnych.
Szata graficzna serwisu do złudzenia przypomina oryginał. Różnica jest jednak fundamentalna: administratorzy nowej Roksy zapewniają, że „nie pobierają żadnych opłat" za zamieszczanie ogłoszeń. Brzmi atrakcyjnie, tyle że rodzi podstawowe pytanie biznesowe – w jaki sposób serwis generuje przychody, skoro pierwotna Roksa przez 15 lat działalności miała, według śledczych, zarobić około 40 milionów złotych właśnie na opłatach za ogłoszenia? Kwestię tę pogłębia szerszy problem, o którym pisaliśmy w analizie poświęconej temu, ile z tego trafiło do skarbówki – bo prokuratura przychody policzyła, ale o podatkach z tego biznesu wciąż nikt nie chce rozmawiać. Adres kontaktowy witryny to zwykły Gmail. Regulamin, mówiąc oględnie, jest bardzo krótki. A oryginalna Roksa.pl opublikowała na swojej nieaktywnej stronie jednoznaczne oświadczenie, z którego wynika, że nie ma nic wspólnego z innymi witrynami wykorzystującymi tę samą markę.
Drugim klonem, który pojawił się niemal natychmiast po zamknięciu oryginału, jest roksati.pl. Według danych z 2025 roku portal notuje ponad 91 tysięcy wizyt miesięcznie, a 45 procent ruchu pochodzi z wejść bezpośrednich – co w praktyce oznacza, że użytkownicy wpisują adres z pamięci lub wklejają go z SMS-ów i komunikatorów. To ogromny wolumen osób, z których większość nie ma pojęcia, że korzysta z serwisu o zupełnie nieprzejrzystej strukturze właścicielskiej.
Dlaczego klon jest prawnie groźniejszy od oryginału
Tu dochodzimy do sedna. W tekście opublikowanym przez Bezprawnika w lutym 2026 roku tłumaczyliśmy, dlaczego sam fakt korzystania z Roksy nie stanowił przestępstwa i klientom Roksy grozi odpowiedzialność karna tylko w wąsko określonych sytuacjach. Wniosek ten wynikał z analizy art. 204 Kodeksu karnego, penalizującego stręczycielstwo, kuplerstwo i sutenerstwo, ale nie samo korzystanie z usług osób świadczących usługi seksualne. Ta wykładnia nadal pozostaje aktualna – z jednym istotnym zastrzeżeniem. Dotyczyła ona klienta, który „wchodził na stronę, wybierał ogłoszenie i jechał na spotkanie, nie mając pojęcia o tym, co dzieje się za kulisami portalu".
Problem polega na tym, że w przypadku klonów to założenie się sypie. Oryginalna Roksa miała jasną strukturę właścicielską, opłaty przechodziły przez polski rachunek bankowy, firma była wpisana do KRS – zanim w listopadzie 2021 roku serwis został zamknięty. W przypadku roksa.sx mamy domenę zarejestrowaną w egzotycznej jurysdykcji, anonimowego administratora, kontakt przez darmową skrzynkę Google i brak jakiejkolwiek informacji o modelu biznesowym. W takich warunkach znacznie trudniej jest utrzymywać, że korzystający z serwisu klient nie mógł domyślać się, iż „za niektórymi ogłoszeniami kryje się przymus, przemoc lub wykorzystanie". A jak pisaliśmy w analizie odpowiedzialności karnej, polskie prawo posiada narzędzia pozwalające pociągnąć do odpowiedzialności osoby, które o przestępstwie wiedziały i nie zareagowały.
Baza danych w rękach anonimowych administratorów
Druga warstwa ryzyka jest bardziej prozaiczna. W rozmowie ze Spider's Web adwokat wskazał, że w postępowaniu dotyczącym oryginalnej Roksy prokuratura może rozważyć powołanie na świadków osób korzystających z serwisu. W przypadku serwisu hostowanego w polskiej jurysdykcji, z polską bazą danych, żądanie wglądu do historii kont jest wykonalne procesowo. W przypadku serwisu hostowanego na Sint Maarten – w znacznie mniejszym stopniu, ale za to baza danych znajduje się w rękach osób, których tożsamość jest nieznana. To oznacza, że dane o płatnościach, numerach telefonów i historii kontaktów mogą być wykorzystane w dowolny sposób, w tym do szantażu – scenariusz, który zresztą nie jest hipotetyczny, bo o potencjalnym wycieku danych z Roksy pisaliśmy już w 2019 roku, a wówczas chodziło jeszcze o serwis działający legalnie w Polsce.
Scam, phishing i zbieranie danych karty
Portal Instalki.pl już w styczniu 2022 roku jednoznacznie określił roksa.sx jako scam. Od tego czasu przez witrynę przewinęło się wiele wersji i interfejsów, ale mechanika pozostaje podobna: użytkownik trafia na stronę łudząco podobną do oryginału, a model finansowania pozostaje całkowitą niewiadomą. Z punktu widzenia bezpieczeństwa cyfrowego to idealne warunki do kilku scenariuszy przestępczych.
Trzy schematy wyłudzeń – od „weryfikacji za złotówkę" po fałszywe profile
Po pierwsze, phishing płatniczy. Jeżeli w którymś momencie serwis zacznie pobierać opłaty – nawet pozornie symboliczne, w rodzaju „weryfikacji dorosłości" za 1 złoty – dane karty płatniczej trafiają do podmiotu o nieustalonej tożsamości. Po drugie, zbieranie danych do późniejszego szantażu. Numer telefonu podany przy weryfikacji konta, adres IP, historia wyświetlanych ogłoszeń – wszystko to może posłużyć jako materiał dowodowy w rozmowie zaczynającej się od słów „wiemy, co przeglądałeś". Po trzecie, zwykłe oszustwo w relacjach z ogłoszeniodawcami: fałszywe profile zbierające zaliczki za „rezerwację spotkania", które nigdy nie dochodzi do skutku.
Warto też zwrócić uwagę na kwestie formalne – prawa konsumenta przy zakupach online mają swoje ściśle określone ramy, ale w przypadku transakcji dokonanej na serwisie zarejestrowanym w jurysdykcji karaibskiej, odzyskanie pieniędzy jest praktycznie niewykonalne. Polski konsument traci wszystkie narzędzia, które dałyby mu ustawa o prawach konsumenta czy unijne regulacje dotyczące handlu elektronicznego.
Model nordycki na horyzoncie – i co wtedy z bazami klonów
Rezolucja Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy z września 2024 roku wyraźnie wskazuje kierunek penalizacji strony popytowej prostytucji. W Polsce w 2025 roku do Sejmu i Senatu trafiła petycja postulująca modyfikację art. 204 Kodeksu karnego i kompleksowe uregulowanie rynku usług seksualnych. Na razie ustawodawca pozostaje bierny, ale gdyby model nordycki został wprowadzony – a ten kierunek popiera część europejskich państw członkowskich – samo korzystanie z usług świadczonych przez osoby ogłaszające się na Roksie czy jej klonach stałoby się przestępstwem.
W takim scenariuszu dane zgromadzone przez klony Roksy stałyby się materiałem o ogromnej wartości prawnej. A ich właścicielami są podmioty, których polskie organy ścigania nie są w stanie zidentyfikować. To jest moment, w którym hasło „bezpłatne ogłoszenia" przestaje być atrakcyjną ofertą, a zaczyna być czerwoną flagą.
Co zrobić, jeśli ktoś już skorzystał z klona
Z perspektywy prawnej sytuacja zależy od tego, jakie dane użytkownik udostępnił. Samo wejście na stronę, bez logowania i podawania danych osobowych, nie rodzi istotnego ryzyka. Problem pojawia się, gdy użytkownik założył konto, podał numer telefonu, zapłacił kartą albo wysłał wiadomość do osoby ogłaszającej się w serwisie. W takich przypadkach warto rozważyć monitoring rachunku bankowego, zmianę numeru telefonu oraz czujność wobec prób kontaktu od osób nieznanych, szczególnie zawierających groźby ujawnienia korzystania z serwisu.
Żądanie okupu? Nie negocjuj, zawiadom policję
W przypadku otrzymania żądania okupu od anonimowych osób po drugiej stronie, absolutnie podstawową reakcją jest zawiadomienie organów ścigania – nie negocjacja, nie spełnianie żądań. Próby wymuszenia w oparciu o rzekomą lub rzeczywistą wiedzę o korzystaniu z serwisów erotycznych są w polskim prawie jednoznacznie kwalifikowane jako przestępstwo z art. 282 Kodeksu karnego. Ofiara takiego działania ma pełne prawo do ochrony, a podkreślam – sam fakt korzystania z Roksy nie był i nie jest przestępstwem.
Polski rynek pokazuje ponadto wyraźny trend: zamknięcie oryginalnej Roksy nie zlikwidowało zjawiska, a tylko je rozproszyło. Na miejsce jednego kontrolowanego serwisu wszedł rozproszony ekosystem portali o niejasnym statusie, hostowanych w jurysdykcjach trudnych dla polskich organów ścigania. Z punktu widzenia państwa to sytuacja gorsza niż przed listopadem 2021 roku. Z punktu widzenia użytkownika – bez dwóch zdań bardziej ryzykowna.
zobacz więcej:

18 godzin polskiego i 18 godzin WF-u to nie to samo. Nauczyciele mają dość udawania, że jest inaczej
22.04.2026 15:19, Joanna Świba
22.04.2026 14:43, Mariusz Lewandowski
22.04.2026 14:31, Edyta Wara-Wąsowska
22.04.2026 13:46, Marcin Szermański
22.04.2026 13:34, Mariusz Lewandowski

Rusza kontrowersyjny system śledzenia śmieci. Na razie dobrowolny, ale urzędnicy już mówią o „większych zmianach"
22.04.2026 12:52, Marcin Szermański
22.04.2026 12:24, Aleksandra Smusz
22.04.2026 11:37, Mateusz Krakowski
22.04.2026 11:02, Piotr Janus
22.04.2026 10:27, Edyta Wara-Wąsowska
22.04.2026 10:02, Materiał Partnera Bezprawnika
22.04.2026 9:42, Piotr Janus
22.04.2026 9:04, Edyta Wara-Wąsowska
22.04.2026 8:28, Aleksandra Smusz
22.04.2026 7:44, Rafał Chabasiński
22.04.2026 6:57, Edyta Wara-Wąsowska

USA, Niemcy, Chiny – trzy różne strategie dot. złota. Na tle Pekinu, Berlina i Waszyngtonu polskie zakupy NBP wyglądają coraz ciekawiej
21.04.2026 20:31, Filip Dąbrowski
21.04.2026 16:01, Joanna Świba
21.04.2026 15:07, Aleksandra Smusz
21.04.2026 13:33, Piotr Janus
21.04.2026 13:00, Edyta Wara-Wąsowska
21.04.2026 12:31, Marcin Szermański
21.04.2026 11:43, Mateusz Krakowski
21.04.2026 11:19, Edyta Wara-Wąsowska

Apartament w strefie ochrony konserwatorskiej - w jaki sposób powstaje inwestycja Kapitanat Garbary w Poznaniu?
21.04.2026 10:53, Materiał Partnera Bezprawnika
21.04.2026 10:51, Materiał Partnera Bezprawnika
21.04.2026 10:39, Rafał Chabasiński

























