Facebook wkrótce stanie się cyfrowym cmentarzem. Jak wygląda śmierć na Facebooku?

Rodzina Technologie dołącz do dyskusji (69) 03.05.2019
Facebook wkrótce stanie się cyfrowym cmentarzem. Jak wygląda śmierć na Facebooku?

Udostępnij

Radosław Tyburski

[*] wszyscy znają ten emotikon. Jak wszystkie emoty, kojarzy się raczej z infantylnym sposobem na wyrażenie emocji. Zbliża się czas, kiedy wypadałoby to przemyśleć. 

Między postrzeganiem prawdziwego znicza, a tego wirtualnego istnieje przepaść. Świat wirtualny wciąż wydaje się sferą oderwaną od doczesnych problemów. W komentarzach mówimy rzeczy, których nie powiedzielibyśmy nigdy na żywo, a na profilach użytkowników dominują pieczołowicie wybrane zdjęcia z wakacji na Teneryfie, stwarzając iluzję życia idealnego, oderwanego od prozy codzienności. Jednak to właśnie śmierć nieuchronnie dopadnie nas w social mediach stosunkowo najszybciej.

Obecnie Facebook ma około 2,3 miliarda użytkowników. Oxford Internet Institute szacuje, że do końca tego wieku umrze co najmniej 1,4 miliarda z nich, zakładając, że po 2018r. ilość użytkowników się nie zwiększy. Jakkolwiek to założenie wydaje się nierealistyczne, autorzy badań stawiają także tezę, uwzględniając obecny wzrost, że liczba zmarłych użytkowników do końca 2100r. będzie wynosić 4,9 miliarda.

Na to wszystko nakładają się też inne problemy. Jak wygląda śmierć na Facebooku? Co się dzieje z Facebookiem po śmierci? Kto dziedziczy konto na Facebooku? Problem z cyfrowym spadkiem, jaki pozostawiają po sobie użytkownicy, jest wielowymiarowy, a narzędzia oferowane przez rzeczywistość nie do końca za nim nadążają.

Śmierć na Facebooku według Facebooka

Facebook radzi sobie z problemem śmierci za pomocą profili „in memoriam” czy też „ku pamięci”. Obecnie jedynie rodzina lub bliscy znajomi mogą wystąpić do Facebooka o nadanie tego statusu, w przeszłości jednak zdarzało się, że Facebook „uśmiercał” profil na prośbę prawie każdego, a swojego czasu przez przypadek uśmiercił przypadkowo część użytkowników, w tym samego Marka Zuckerberga. Sam profil, w razie nadania mu statusu in memoriam, zamienia się w stronę pamięci o użytkowniku. Niedawno też dodano do kont dodatkową kartę zatytułowaną „tributes”, w ramach której użytkownicy mogą dzielić się wspomnieniami i nie zakłócać oryginalnej osi czasu profilu.

 

 

źródło: https://newsroom.fb.com/news/2019/04/updates-to-memorialization/

Po nadaniu statusu „in memoriam”, zdjęcia i posty udostępnione przez zmarłego pozostają na Facebooku widoczne dla tych osób, którym zostały pierwotnie udostępnione. Status „in memoriam” sprawia, że powiadomienia dotyczące użytkownika nie pojawiają się w obszarach publicznych, takich jak propozycje osób, które możesz znać, reklamy czy przypomnienia o urodzinach. Nie ulega jednak wątpliwości, że mimo tej funkcji na portalu znajduje się wiele kont bez tego statusu, które należą do nieżyjących użytkowników. Razem ze zmianą dotyczącą zakładki „tributes” Facebook ogłosił, że wykorzysta sztuczną inteligencję, aby odsiewać publiczne powiadomienia także z profili bez oficjalnego statusu. Nie wiadomo w jaki sposób SI będzie determinować, które z kont należą do zmarłych, ciężko jednak się spodziewać, że algorytmy będą pod tym kątem idealne. Algorytmy są nieczułe, a przykładów na ich nietaktowność, takich jak sugestia użycia zdjęcia prochów zmarłego ojca do „przeglądu roku”, jest mnóstwo.

 

Kto ma prawo dostępu do wiadomości na Facebooku po śmierci użytkownika?

Użytkownicy mogą też poprosić Facebooka o usunięcie konta po śmierci lub wyznaczyć kuratora, który zajmie się kontem ze statusem „in memoriam” w razie zgonu. Opiekun konta może przyjąć zaproszenie do grona znajomych, przypiąć post na cześć zmarłego i zmienić zdjęcie profilowe oraz zdjęcie w tle. Jeśli na koncie ze statusem „in memoriam” znajduje się miejsce na upamiętnienie, opiekun konta może zdecydować, kto może oglądać posty na cześć tej osoby albo je publikować. Co ciekawe, opiekunowie konta nie mają dostępu do prywatnych wiadomości użytkownika. To z kolei stwarza wiele problemów natury prawnej.

Facebook umożliwia złożenie wniosku o dostęp do dodatkowych informacji o zawartości konta osoby zmarłej. Do prośby należy dołączyć dowód, że jest się upoważnionym przedstawicielem zmarłego oraz „nakaz sądowy”. Jednocześnie portal zastrzega, że nie gwarantuje, że udostępni zawartość konta osoby zmarłej.

Z raportu serwisu dotyczącego pierwszego półrocza 2018r.  wynika, że z Polski napłynęło do Facebooka 1842 próśb o udostępnienie danych dotyczących 2715 kont i użytkowników. Pozytywnie rozpatrzono jedynie 54% wniosków. Prośby dotyczą w większości dowodów na potrzeby postępowań (niekoniecznie związanych z dziedziczeniem) prowadzonych przez właściwe organy państwowe.

Niedawno przed niemieckim Sądem została także ostatecznie rozstrzygnięta słynna sprawa, dotycząca rodziców, którzy starali się otrzymać dostęp do danych jako spadkobiercy po zmarłej 15-letniej córce. Nie wiadomo, ile takich „spadkowych” wniosków rozpatruje Facebook, ale przebieg sprawy zakończonej ostatecznie przed Federalnym Trybunałem Sprawiedliwości w Karslruhe, pozwala przypuszczać, że również nie rozpatruje ich pozytywnie.

Kto dziedziczy konto na Facebooku?

I nie ma się w zasadzie czemu dziwić. Wszak użytkownika z Facebookiem łączy niewiele więcej niż umowa. Przed niemieckim Sądem Facebook argumentował też, że musi chronić prywatność innych użytkowników. Sąd w Karslruhe ostatecznie postawił znak równości między dziedziczeniem np. pamiętników a dostępem do treści rozmów na Facebooku, uznając, że tak jak osobiste zapiski, dziedziczeniu podlega też treść zapisana na koncie zmarłej. Ważnym argumentem w całej sprawie było też to, że w oczach Sądu rodzice mieli prawo wiedzieć, z kim rozmawiało ich niepełnoletnie dziecko.

Dziedziczenie danych wytwarzanych i dostarczanych w formie cyfrowej (tak bowiem definiuje się w prawie europejskim treści cyfrowe) także na gruncie polskiego prawa jest więcej niż problematyczne. Treści cyfrowe utrwalane w ramach umowy między platformą a użytkownikiem nie są rzeczą w rozumieniu kodeksu cywilnego. Same świadczenia wynikające z umowy zawartej z Facebookiem pozostają zaś w sferze praw związanych ściśle ze zmarłym użytkownikiem. Te zaś, podobnie jak przykładowo prawa wynikające z członkostwa w klubie żeglarskim, nie podlegają dziedziczeniu, służą bowiem zaspokajaniu prywatnych, indywidualnie oznaczonych potrzeb danej osoby.

W świecie prawnym podkreśla się, że przydałaby się regulacja dotycząca określenia natury prawnej dóbr cyfrowych, która pozwoliłaby osadzić je w polskim systemie prawnym.

[*]

O ile pewne elementy życia cyfrowego pozostaną jeszcze pewnie długo niezmienne, tak akceptacja cyfrowej żałoby zdaje się nieuchronna. Jak to bywa z każdą zmianą, wirtualny znicz [*] w końcu okrzepnie także w tej prawdziwej rzeczywistości. Przed prawem oraz SI niewątpliwie spore wyzwanie, żeby nadążyć za dynamiką zmian. Oprócz problemów z tym, kto dziedziczy konto na Facebooku i dostępem do informacji po śmierci osoby istnieje też szerszy aspekt.

Miliardy zmarłych użytkowników to też mnożna dla ilości danych, które każdy z użytkowników po sobie pozostawia. Facebook w końcu stanie się naszym kulturowym dziedzictwem i będzie przedmiotem badań historyków. Chcemy tego czy nie, Facebook już posiada ogromną ilość zdjęć i rozmów. Autorzy badań z Oxford Internet Institute stawiają pytanie, kto powinien zarządzać tymi danymi i czy na pewno powinien to być Facebook? Warto tutaj zacytować Orwella, który już w książce 1984 zauważył, że „kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość”.