Wyobraźcie sobie: firma sama sprawdzi stan używanego pojazdu, zanim pojawi się on w internetowym ogłoszeniu

Moto Zakupy dołącz do dyskusji (93) 24.08.2019
Wyobraźcie sobie: firma sama sprawdzi stan używanego pojazdu, zanim pojawi się on w internetowym ogłoszeniu

Udostępnij

Paweł Mering

Jak donosi Puls Biznesu, do Polski właśnie weszła innowacyjna platforma Spotawheel. Należy ona do pewnego brytyjskiego start-upu, który w pewien sposób rewolucjonizuje rynek aut używanych. I ma w tym doświadczenie.

Spotawheel w Polsce

Spółka właśnie rozpoczęła działalność w Polsce i chce uzdrowić rodzimy rynek samochodów używanych. Powszechnie wiadomo, że kupno używanego auta bez specjalistycznej wiedzy i odpowiedniej dozy cwaniactwa, wiążę się niemal zawsze z zakupem pojazdu, który ma co najmniej kilka ukrytych wad.

I tu wkracza Spotawheel. Strona internetowa już działa, a sam start-up działa na prostej, ale niesamowicie pożytecznej, zasadzie. Jak tłumaczy Charis Arvanitis — założyciel firmy:

Osoby chcące sprzedać swoje auto mogą zamówić na naszej stronie jego inspekcję przez współpracujących z nami mechaników. Za auta, które ją przejdą, płacimy gotówką od ręki, a potem możemy je z czystym sumieniem sprzedawać naszym klientom, dając na nie nawet pięcioletnią gwarancję

Trzeba przyznać, że taka formuła może zatrząść rodzimym rynkiem pojazdów używanych.

Będzie pan zadowolony!

Na platformie Spotawheel można oczywiście przeglądać pojazdy. Można także umówić się na jazdę próbną w dowolnym miejscu w Polsce, a także wybrać sposób zapłaty. Oczywiście cała organizacja stoi po stronie platformy. Jak dodaje właściciel Spotawheel:

Klient ma prawo do zwrotu zakupionego auta bez podania przyczyny. Warunki to: do 7 dni, do 300 km oraz stan techniczny auta zgodny z protokołem odbioru. Możliwy jest też zakup samochodu online bez jazdy testowej. Mamy jednak świadomość, że rynek w Polsce może nie być jeszcze gotowy na taką rewolucję

Ostatnie zdanie może być kluczowe. Niewątpliwie polski rynek samochodów używanych, który jest tak niezdrowy, że bardziej się chyba nie da, z pewnością rękami i nogami będzie bronił się przed ekspansją owej platformy. Nie zdziwię się, jak reakcje handlarzy będą przypominać taksówkarzy, walczących niegdyś z Uberem. Wszak popularyzacja bezpiecznej dla klienta platformy do sprzedaży samochodów może oznaczać, że wielu rodzimych przedsiębiorców straci swoje źródło zarobku.