1. Bezprawnik -
  2. Praca -
  3. Zarabiasz 15 tys. zł, ale pracujesz po 300 godzin w miesiącu? Wciąż nie należysz do klasy średniej

Zarabiasz 15 tys. zł, ale pracujesz po 300 godzin w miesiącu? Wciąż nie należysz do klasy średniej

W polskich realiach przedstawicielami klasy średniej z prawdziwego zdarzenia są osoby zarabiające minimum 15–20 tys. zł netto miesięcznie. Warto przy tym zaznaczyć, że reprezentantami middle class w rozumieniu zachodnim nie są ludzie pracujący ponad siły. Wspomniana grupa społeczna z zasady dysponuje bowiem sporą ilością wolnego czasu.

Aleksandra Smusz27.04.2026 7:46
Praca

Termin „klasa średnia" bywa w Polsce mocno nadużywany

Wynika to z tego, że zgodnie z definicją OECD w naszym kraju do tej grupy kwalifikują się osoby z wynagrodzeniem zaczynającym się już od ok. 4000 zł netto miesięcznie, czyli np. pracownicy, których z trudem stać na wynajęcie pokoju.

Taki absurd bierze się stąd, że wskazane dane nie uwzględniają niskiej siły nabywczej zarobków Polaków na tle Europejczyków z Zachodu.

Z tego powodu wielu ekspertów stoi na stanowisku, że klasy średniej w naszym kraju praktycznie nie ma, a kwalifikujące do niej wynagrodzenie powinno zaczynać się na kilkakrotnie wyższym poziomie. Spór o to, ile trzeba zarabiać, żeby być w klasie średniej, trwa zresztą od lat.

Żeby być w klasie średniej, trzeba zarabiać minimum 15–20 tys. zł netto miesięcznie

Według komentatorów tego zjawiska dopiero dochody na takim poziomie pozwalają w Polsce na pełne zabezpieczenie wszystkich potrzeb bytowych, także tych przyszłych.

Wśród nich możemy wymienić np. zakup nieruchomości, utrzymanie auta, dbanie o zdrowie, rozwój pasji i podróże, oszczędności na emeryturę, inwestycje itp.

Człowiek pracujący z nadludzkim wysiłkiem za 15–20 tys. zł nie należy do klasy średniej

Ciekawe zjawisko w naszych realiach stanowi to, że istnieje całkiem spora grupa zwykłych ludzi, którzy właśnie tyle zarabiają. Fenomen ten często umyka autorom różnych analiz.

Przykład pielęgniarki opiekującej się chorymi w domach

Przykładem osoby z dochodami rzędu 15–20 tys. zł może być pielęgniarka najmująca się prywatnie do opieki nad ciężko chorymi w ich domach. Ale żeby tyle zarobić, musi ona pracować jakieś 80 godzin tygodniowo, często na czarno, mając czas właściwie tylko na sen. Pokazuje to zresztą, jak nieoczywisty potrafi być zawód pielęgniarki i jak różne bywają jego finansowe oblicza.

Nauczyciele, budowlańcy i kurierzy w tej samej grupie dochodowej

Analogiczne dochody występują niekiedy wśród doświadczonych nauczycieli, zatrudnionych jednocześnie w kilku szkołach, w grupie aktywnych od świtu do nocy budowlańców, a nawet w gronie… kurierów, pod warunkiem, że dostarczają paczki pod szyldem różnych firm. Co istotne, nauczyciele wcale nie zarabiają 10 tys. złotych — 7 tys. zł netto to pensja dyrektora, co dobrze pokazuje, jak duży wysiłek stoi za takimi pensjami w tym zawodzie.

Świadomość bycia w klasie średniej buduje dobrostan wielu takich osób

Niestety, zgodnie z kryteriami definicyjnymi żadna z nich nie należy do middle class w rozumieniu zachodnim. Grupa ta, reprezentowana np. przez wysokiej klasy menedżerów, posiada bowiem swobodę w codziennym funkcjonowaniu i sporo wolnego czasu.

Tymczasem w brutalnych realiach życia często jedna poważniejsza choroba zawodowa dzieli pracującego ponad siły człowieka od bankructwa. A dodajmy, że ludzie tacy na co dzień nierzadko wydają za dużo. Permanentny brak czasu sprawia bowiem, że ograniczają wykonywane obowiązki do minimum.

Jeśli na każdym kroku płacą za najdrobniejsze usługi – od kawy na mieście, poprzez obiady, aż po cerowanie odzieży – rodzi to pytanie o ekonomiczny sens ich strategii finansowej.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi