„Głupi jak polski turysta na górskim szlaku”

Społeczeństwo dołącz do dyskusji (108) 24.01.2021
„Głupi jak polski turysta na górskim szlaku”

Justyna Bieniek

Dzisiaj rano, słuchając pogody, zwróciłam uwagę na wypowiedź ratownika beskidzkiej grupy GOPR. Pan całkiem poważnie przestrzegał turystów przed ciężkimi warunkami i nierozważnymi pomysłami. Doczekaliśmy się czasów, w których oprócz ostrzeżenia przed opadami śniegu czy silnym wiatrem, trzeba ludziom przypominać, że w góry należy się również ubrać. I to dosłownie.

Turyści w szortach, czyli akcja GOPR na Babiej Górze

Tak, nawiązuję do akcji GOPR na Babiej Górze, z której ratownicy zwieźli wychłodzoną, półnagą turystkę. Wydarzenie odbiło się takim echem w mediach, że właściwie nie wymagało żadnego komentarza i pewnie nie przyszłoby mi do głowy odnoszenie się kiedykolwiek do niego.

Zwłaszcza, że z prawem ma niewiele wspólnego. Chyba że wrócimy do powtarzanego jak mantrę pytania: czy takie osoby powinny płacić za akcję ratowniczą? Ponieważ uważam, że temat zakończył się już wiele lat temu – w Polsce każda akcja ratownicza jest bezpłatna. Tak stanowią przepisy. Ratujemy życie, nie ma znaczenia czy w górach, czy na autostradzie. W mojej opinii problem nie leży w ewentualnej odpłatności, ale w koniecznej reformie systemu, w tym dofinansowaniu instytucji za to odpowiedzialnych. I, jak się ostatnio okazało w doedukowaniu ludzi, a raczej uświadomieniu im naturalnych praw rządzących światem. W zimie jest zimno, człowiek nie ma naturalnej ochrony przed zimnem, dlatego musi ją zastąpić ochroną sztuczną, a między możliwościami fizycznymi kobiety i mężczyzny istnieje pewna różnica, podobnie jak przy tolerancji na temperaturę u poszczególnych ludzi.

Od dłuższego czasu w przekazie publicznym możemy zaobserwować zinfantylizowanie pewnych przekonań dotyczących natury, czy przyrody. Fakt większość z nas nie ma do czynienia z prawdziwą, dziką przyrodą, która de facto determinuje jego życie. Żyjemy w bezpiecznym i przewidywalnym świecie. Jeśli spadnie śnieg, ktoś go usunie, jeśli będzie burza, to po prostu będzie burza, jak będzie zimno, to odkręcimy kaloryfer, a jak zrobi się ciemno, to włączą się latarnie. Niestety przyroda tak nie działa. Tak jak dzikie zwierzęta nie przypominają i nie zachowują się jak Bambi, Miś Uszatek, czy bohaterowie Księgi Dżungli, tak świat, który nas otacza nie do końca przypomina to co oglądamy w Pocahontas. Zamiast więc go idealizować, spójrzmy na niego racjonalnie i z pewną dozą nieufności. Rozczarowanie będzie mniejsze, a my sami bezpieczniejsi.

Infantylizowanie gór i sprowadzanie wszystkiego do zabawy

Dlaczego to piszę? Ponieważ uważam, że za zinfantylizowanym patrzeniem na świat idą równie zinfantylizowane działania i roszczeniowa postawa. Lubimy wygłaszać komentarze o tym jak powinno ochraniać się Puszczę Karpacką, nie żyjąc w jej otoczeniu, ba nawet nigdy w tej puszczy nie będąc. Lubimy deprecjonować osiągnięcia i wysiłek, sami nie mając żadnych doświadczeń. Może próbuję teraz zabrzmieć idealistycznie, bo niech pierwszy rzuci kamień, kto nigdy nie wypowiedział się na jakiś temat, zgrywając specjalistę. Ale wraz z racjonalnością powinna iść również doza pokory.

Zastanawiając się nad tragicznym zdarzeniem z Babiej Góry, przyszło mi do głowy jeszcze jedno. W sumie trudno winić kogokolwiek personalnie za wypadek, skoro dookoła promowana jest postawa polegającą na nieustannym przesuwaniu horyzontu, własnej granicy. Niestety dla każdego ta możliwość jest inna i ograniczona. A na ewentualne jej poszerzenie składają się lata przygotowań, treningów i zdobywania doświadczenia, którego tu mogło zwyczajnie zabraknąć.

Pozostaje również kwestia społecznego przekazu, tego obecnego w social mediach. Zinfantylizowanie gór. Wystarczy wejść na Instagram czy Faceboooka. Publikowane tam treści dosłownie zalewane są zdjęciami w stanikach na tle gór. Im bardziej spektakularnie tym lepiej. Dlaczego takie treści nie miałyby wzbudzić w nas przekonania, że skoro ona może to ja też. Skoro ona rozebrała się w górach, to pewnie wcale nie jest tam tak zimno i strasznie. Ostatnio nawet zima w Karakorum pozwoliła na zaprezentowanie swoich wdzięków w sportowym staniku, więc czym wobec tego są nasze polskie Beskidy.