Unia Europejska dała się wpuścić w maliny w sprawie szczepionek?

Społeczeństwo Zdrowie dołącz do dyskusji (18) 30.01.2021
Unia Europejska dała się wpuścić w maliny w sprawie szczepionek?

Marzena Sosnowska

Polski rząd opiera się na umowach z producentami szczepionek podpisanymi przez Unię Europejską. Czyżby UE dała się wpuścić w maliny? Po problemach z dostawami szczepionek Pfizera głośno zaczęto mówić także o kłopotach z ilością szczepionek firmy AstraZeneca. W jaki sposób rząd chce zrealizować Narodowy Program Szczepień ze śladową ilością szczepionek? Czy nie skończy się na promocji, tak jak to było w tym sezonie jesienno-zimowym ze szczepionkami przeciwko grypie? Wielu Polaków wówczas postanowiło się zaszczepić, ale nie miało czym.

Szczepionki przeciwko Covid-19 stały się naprawdę towarem deficytowym. Rządowy system zapisów na szczepienia działa tak jakby nie mógł. Seniorzy tłoczący się pod przychodniami odchodzili z kwitkiem. Co chwila afera, że ktoś się wepchnął poza kolejnością. Jak dotychczas nie jest problemem brak chętnych na  szczepienie (o co jeszcze niedawno tak zamartwiali się rządzący), lecz brak szczepionek. I wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że będzie jeszcze gorzej.

AstraZeneca jeszcze nie została zatwierdzona przez UE, a już pojawiają się problemy z dostawami

Niemcy podają w wątpliwość szczepienie nią seniorów 65+. Uważają, że przeprowadzono zbyt mało testów na starszych ludziach. W piątek 29 stycznia 2021 r. Europejska Agencja Leków powinna podjąć decyzję w kwestii dopuszczenia szczepionek w krajach UE. Bruksela wielkie nadzieje pokładała w tym producencie szczepionek. I choć skuteczność tego produktu uważana jest za niższą niż szczepionek BioNTechu, Pfizera czy Moderny, jest to jedyna europejska firma, więc liczono na duże dostawy.

AstraZeneca do końca pierwszego kwartału 2021 r. miała dostarczyć dla krajów UE ponad 100 milionów dawek szczepionek. W ubiegły piątek firma poinformowała, że dostarczy jedynie 30 milionów. Powód? Problemy w belgijskiej fabryce. Szczepionki tej firmy są produkowane w dwóch brytyjskich fabrykach oraz w belgijskiej i niemieckiej. W ocenie unijnych urzędników niesprecyzowane problemy w jednej z fabryk nie powinny rzutować na taki spadek dostaw. Przedstawiciele firmy wyjaśniają, że zakłady brytyjskie produkują na tamtejszy rynek, więc na dostawy szczepionek dla krajów UE nie ma co liczyć. Bruksela podejrzewa, iż firma zamiast gromadzić szczepionki jeszcze przed autoryzacją, zdecydowała się je sprzedać komuś innemu.

W związku z zaistniałą sytuacją unijni decydenci planują wprowadzić w przyszłości mechanizm obowiązkowego zgłaszania eksportu szczepionek do państw trzecich. Z kolei prezes firmy farmaceutycznej wyjaśnia, że w umowie koncern zobowiązał się do dołożenia „wszelkich starań”; i takie starania będą poczynione. Natomiast firma nie zobowiązywała się „na sztywno” do sprzedaży określonej liczby dawek. Ponadto prezes zwrócił uwagę na to, że UE podpisała umowę późno, ok. trzech miesięcy po Wielkiej Brytanii. Zdaniem urzędników unijnych nie ma to znaczenia. I tak się przepycha Bruksela z koncernem farmaceutycznym. Nic nie wskazuje na to, by te przepychanki zwiększyły wielkość dostaw.

Bruksela zawiodła się na AstraZeneca (choć nadal walczy) i wielkie nadzieje pokłada teraz w szczepionkach Pfizera i Moderny. Liczy na to, że po krótkotrwałym ograniczeniu dostaw przez Pfizera ilość dostarczanych dawek znacznie wzrośnie. Przyczynić ma się do tego budowa drugiej fabryki w Europie oraz podpisanie umowy z francuską Sanofi. Ale czy tak się stanie – czas pokaże.

Narodowy Program Szczepień – czy na pewno narodowy?

Politycy i urzędnicy partii rządzącej jeszcze niedawno przekonywali społeczeństwo o konieczności szczepienia przeciwko Covid-19. Tłumaczyli, że dzięki szczepionkom wrócimy do normalności. Opracowano Narodowy Program Szczepień, który wielokrotnie był modyfikowany. Być może naiwnie sądziłam, że nastąpi „pospolite ruszenie”. Uwierzyłam narracji rządu, iż problemem może być zbyt mała liczba Polaków chcących się zaszczepić. Słowo „narodowy” kojarzyło mi się z tym, że Polacy szczepieni będą na wielką skalę. W mojej wyobraźni widziałam obraz kolejek do punktów szczepień w szpitalach (również tymczasowych) czy w przychodniach.

Rzeczywistość jednak jest inna. To obywatele denerwują się, gdy nie mogą się zapisać na szczepienie, gdyż szczepionek brakuje. Już przebąkuje się, iż nauczycieli powinno się wyszczepić do wakacji. A to dopiero pierwsza grupa. Zastanawiam się czy przeciętny 30-to, 40-to czy 58-latek w ogóle będzie zaszczepiony. Nie można wykluczyć, iż szczepionki będą dawały ochronę dość krótko i być może po roku konieczne będzie ponowne podanie szczepionki grupom szczególnie narażonym – medykom i osobom starszym. Młodsi tym samym o szczepieniu przeciwko Covid-19 będą mogli zapomnieć.

Epidemiolodzy i specjaliści chorób zakaźnych wielokrotnie powtarzali, że aby wrócić do normalności, konieczne jest nabycie przez społeczeństwo odporności stadnej. A to można osiągnąć w przypadku podania szczepionek ok. 40–50 proc. społeczeństwa, które nie chorowało. Dodatkowo bezpieczni przez kilka miesięcy są ci, którzy koronawirusa przechorowali. Przy takiej liczbie szczepionek nie ma szans na nabycie odporności stadnej.

Obym się myliła, ale odnoszę wrażenie, że Narodowy Program Szczepień to kolejna bajka rządzących, w którą znaczna część społeczeństwa (w tym ja) uwierzyła. Być może rządzący przedstawiali nam swoje marzenia. Tyle że marzenia często się nie spełniają.

18 odpowiedzi na “Unia Europejska dała się wpuścić w maliny w sprawie szczepionek?”

  1. Normalnie szok. Daliśmy się złapać w niekończącą się karuzelę zamknięć i luzować. Kompletnie nie rozumiem irracjonalnego strachu ludzi, nie wiem czy jest to mniejszość czy większość, ale go szanuję. Byłoby wysoce wskazane, gdyby szacunek zaczął dzialać w drugą stronę – tak, miliony polskich firm, rodzin, dorobków życia, nie może pod żadnym pozorem być zakładnikiem czyjegoś strachu. Tak nie działa solidarność. Nie obroni się seniorów zakazem jazdy na nartach, puszczając ich jednocześnie do kościoła.
    Męczy mnie to i mam wrażenie, że ewoluuje w szalonym kierunku. Nikogo nie ochronicie, ktoś na poważnie sądzi, że wirus zapukał do drzwi Pałacu Prezydenckiego, bo chcial porozmawiać i wypić herbatę z najważniejszą osobą w państwie, ale butny i arogancki ochroniarz, pewny swojej (jakże iluzorycznej jak się okazało) siły fizycznej go nie wpuścił? Nie. Wszedł na rympał bez pytania kogokolwiek o zgodę. Sądzicie, że Kostucha mająca cały arsenał odpowiednich środków będzie się was pytać o zdanie, czy przestraszy się Niedzielskiego albo pohukiwań Kukiza czy innego Budki?
    Logiczne restrykcje i ograniczenia są zawsze wartościowe, nie ma co do tego wątpliwości. Ale logiczne i sprawiedliwe.
    Na horyzoncie zdarzań majaczy iluzja – szczepionka. Mamy doskonałe wiadomości – seniorzy, powoli się szczepią. Ochrona dawana przez szczepionkę jest według doniesień wspaniała. Jest tylko mały problem – ktoś wie jak długo będzie działać? Kto da gwarancję, że Pani Irena z Tarnowa i Pan Józef z Warszawy nie „nadzieją się na dzidę” i nie złapią bakcyla po 3 miesiącach lub 8? No właśnie nikt.
    Co ma się stać, stanie się, co się odwlecze to nie uciecze. Szwedzki główny epidemiolog powiedział wyraźnie iż cykliczne zamknięcia i otwarcia, chowanie się i zabawa z wirusem w ciuciubabke to droga donikąd, szaleństwo.

    • Z jednej strony masz rację ale z drugiej strony główny szwedzki epidemiolog nie jest ani wyrocznią ani mesjaszem, ot jeden z ekspertów ze swoim zdaniem

      • W takim razie powiem jeszcze jakie jest prawdziwe znaczenie tej sytuacji z Prezydentem, jako iż nikt jej nie zrozumiał poprawnie, miała ona głębokie przesłanie, a oczywiście nic w życiu nie zdarza się przypadkiem.
        Pod rozwagę powinien ją wziąć przede wszystkim Minister Niedzielski.
        Ta sytuacja ma następujące wytłumaczenie, te dwa zbiory są izomorficzne, czyli nierozróżnialne.
        Prezydent to pierwsza, najważniejsza osoba w Państwie, chronią go najlepsi ochroniarze, standardy bezpieczeństwa są w jego wypadku wyśrubowane na najwyższy poziom, zapewne w związku z pandemią jeszcze je znacząco rozszerzono.
        Prawdziwe znaczenie jest następujące: państwo to rodzina, prezydent, najważniejsza osoba w państwie to senior, ochroniarze to obostrzenia.
        Jakkolwiek nie byłyby one ścisłe, z pozoru wydawały się perfekcyjne, wróg przeniknął i przeniknie je i każde kolejne bez żadnego problemu, co więcej jako wektor ataku wykorzystał ochroniarza prezydenta.
        Nic go nie zatrzyma, niech nikt się nie łudzi, wykona „plan”, zrobi to co ma zrobić.
        Szczególnie do myślenia Ministrowi Niedzielskiemu powinien dać fakt iż Prezydent został zainfekowany, najbliższa prezydentowi osoba, Pani Prezydentowa, już nie (dwójka seniorów).
        Nie istnieje już możliwość bardziej wyrazistej interpretacji, ułatwiającej poprawne zrozumienie i wyciągnięcie z tego należnych wniosków.

    • Dzięki za wyważony komentarz, brakuje takich w przestrzeni publicznej. Sami z żoną się zastanawialiśmy ostatnio, czy szczepienie seniorów w pierwszej kolejności to dobry ruch. Z jednej strony mam obawy o swoich rodziców, ale ktoś też musi zarobić na ich emerytury, a bankruci tego nie zrobią. Tak naprawdę, aby odmrozić gospodarkę, to oprócz nauczycieli powinny być szczepione osoby aktywne zawodowo, aby zmniejszyć prawdopodobieństwo transmisji w zakładach pracy i handlu. To by dało szansę na przeżycie tysięcy firm, które nie z własnej winy są na skraju przepaści finansowej. Seniorzy mogliby ma ten czas zostać w domach, a godziny handlowe dla nich powinny być utrzymane.

  2. Nie rozumiem tego, co się przewija – program szczepień jest zły bo dał ludziom złudne nadzieję. Stąd krytyka rządu, że coś takiego wymyślili. Nie jestem zwolennikiem tego rządu, ale to jednak nie on podpisywał umowy. I rząd też został zaskoczony niskim tempem dostaw. Przecież początkowo mówiono, że być może całą 1 grupę (10 mln osób) uda się zaszczepić w I kwartale. A to pokazuje, na jakie duże dostawy rząd liczył

    • Ja widzę dwa duże błędy, które podkopały zaufanie do całego programu:

      1) Próby wepchnięcia „przed kolejkę” różnych grup korzystnych z punktu widzenia Partii (wbrew pierwotnym zaleceniom medycznym, według których rekomendowano szczepić przede wszystkim osoby z grup ryzyka). I to swieżo po aferze, gdzie szczepiono osobistości, które na danym etapie nie powinny były być szczepione.

      2) System zapisów oraz rozdzielania szczepionek w gruncie rzeczy uderza szczególnie w osoby starsze (nieprzyzwyczajone do korzystania z komputera, mające trudności z poruszaniem się, itp.). Tworzą się długie kolejki złożone z seniorów przed przychodniami, w zimie, a potem okazuje się, że więcej szczepionek na dziś nie ma i trzeba wracać do domu.

      • Co do pierwszego, to zgadzam się, że coś takiego niestety istenieje… Natomiast jeśli chodzi o 2. to cieszę się, że zapisy były prowadzone również przez internet. W ten sposób chociaż częściowo ograniczono kontakt między ludźmi. To prawda, że nie całkowicie. Ale gdyby zapisy były tylko osobiście w przychodni, też byłyby kolejki większe niż ilość miejsc. Problem można by rozwiązać chyba tylko dzieląc grupę 1 na jeszcze bardziej szczegółowe podgrupy, ale nie sądzę by było to sensowne

        • Problem z zapisem przez internet pojawia się w przypadku osób, które nie mają internetu/komputera, co dotyczy właśnie seniorów. Wielu pomoże pewnie rodzina, ale niektórzy mogą nie mieć nikogo do pomocy.

      • Powiem tak – kto wie,czy nie okaże się na koniec,że więcej seniorów może umrzeć od stania w kolejkach w zimie na mrozie jak od samego „koronawirusa”.

    • Nie on podpisał, ale jednak grzmiał wszedzie pod koniec czerwca że wygraliśmy z pandemią. Wtedy właśnie kiedy uk już podpisało umowę o dostawy szczepionek. Doszło do tego kilka innych krajów i nic dziwnego że dopiero w sierpniu udało się w Unii dojść do konsensusu i podpisać umowy.

  3. Fajnie się to czyta narzekanie ma pis że uwierzył umowom UE. Ludzie którzy jeszcze nie tak dawno temu twierdzili ze tylko w Unii nadzieja teraz bredzą czemu rząd na boku nie załatwił umów na szczepionki poza wspólnotą. Dramat.

      • To nie kwestia kasy tylko dźwigni moralnej. Od miesięcy czytam na tej stronie o wartościach UE i jedynej słusznej wizji wspulnoty. Czy wypada teraz narzekać na rząd że pod stołem nie działał wbrew ustaleniom?

        • Kolego ty naprawdę tak uważasz? Gdzie w czerwcu nasz rząd myślał o szczepieniach???? Oni wszędzie powtarzali że wygraliśmy tą bitwę! Nie zwalaj winy na unie bo to właśnie nasz kraj między innymi przyczynił się do opóźnienia podpisania kontraktów.

          • Take teksty zostaw sobie na protesty i wiece a nie do dyskusji. Unia zawaliła na całej linii do tego podpisując fatalne umowy bez możliwości egzekwowania niczego. W całej Europie o tym piszą tylko u nas mitomani wielkiej UE udają że kaczor winny że szczepionki jadą do UK a nie wielkiej Unii. Zarzucasz innym kłamstwo sam siejąc propagande.

  4. Nie pomyślałeś że to pis plus rządy kilku innych krajów wstrzymywały uzgodnienia co do podpisania kontraktu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *