Upadł rząd Miedwiediewa, a Władimir Putin zapowiada zmiany w rosyjskiej konstytucji – co tym razem szykuje Kreml?

Zagranica dołącz do dyskusji (39) 15.01.2020
Upadł rząd Miedwiediewa, a Władimir Putin zapowiada zmiany w rosyjskiej konstytucji – co tym razem szykuje Kreml?

Rafał Chabasiński

W Rosji właśnie upadł rząd Miedwiediewa. Prezydent Władimir Putin dymisję przyjął, poprosił ministrów by zostali na stanowiskach do czasu wyłonienia składu nowego gabinetu. Tymczasem sam Putin właśnie proponuje daleko idące propozycje zmian w konstytucji. A także powołanie rosyjskiej wersji IPNu mającej podtrzymywać wiarę w tamtejszą wersję historii II Wojny Światowej.

Upadł rząd Miedwiediewa, który od ośmiu lat wydawał się być pewną stałą w rosyjskiej polityce

Tandem Putin-Miedwiediew stanowił nieodłączny element rosyjskiej sceny politycznej od 2008 r. Wówczas prezydent Putin, zgodnie z obowiązującą wówczas wersją rosyjskiej konstytucji musiał odbyć przerwę w sprawowaniu urzędu po dwóch pełnych kadencjach. Zastąpił go właśnie Dimitrij Miedwiediew. Ustępujący prezydent został zaś premierem.

Od początku chyba było wiadomo, który z nich tak naprawdę sprawował władzę. Jeśli ktoś miał jednak wątpliwości, szybko się ich pozbył w 2012 r. Kandydatem partii Nowa Rosja na prezydenta znowu został Władimir Putin. Przy okazji wzmocniono konstytucyjne uprawnienia głowy państwa i wydłużono jej kadencję do sześciu lat. Wciąż jednak prezydent nie może sprawować więcej niż dwóch z rzędu.

Zastępcy Putina pozostała funkcja premiera, którą sprawował już osiem lat. Teraz upadł rząd Miedwiediewa, po dorocznym prezydenckim orędziu. Jednocześnie Putin zapowiada kolejne zmiany w konstytucji. Tym razem dotyczą nie tylko zmian ustrojowych, ale również polityki historycznej. Wiele wygląda na to, że rosyjska władza szykuje ucieczkę do przodu a premier stał się kozłem ofiarnym.

Dlaczego właściwie upadł rząd Miedwiediewa? Wiele wskazuje na to, że ktoś musiał zapłacić za ostatnie rosyjskie porażki

W ostatnich miesiącach Kreml poniósł szereg porażek, zarówno w polityce wewnętrznej jak i zagranicznej. Wypunktował je nawet Mateusz Morawiecki w swojej odpowiedzi na kremlowskie wigilijne zaczepki. Wchłonięcie Białorusi idzie nie dość szybko, amerykańskie sankcje opóźniły powstanie gazociągu Nord Stream 2.

Teraz Putin przyznał, że „rządowi nie udało się wypełnić wszystkich zobowiązań”. Wydaje się, że to odpowiedź na topniejące poparcie samego prezydenta i jego partii. W myśl starej zasady „dobry car, źli bojarzy”, ktoś musiał zapłacić za to głową – dlatego upadł rząd Miedwiediewa. Ot, by w ten sposób udobruchać społeczeństwo.

Oczywiście, były prezydent i niebawem były premier może spodziewać się miękkiego lądowania. Putin ma utworzyć dla Miedwiediewa nowe stanowisko, zastępcy sekretarza Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Ten organ doradczy obraduje pod przewodnictwem prezydenta. Nie ma jednak większego znaczenia politycznego.

Władimir Putin zapowiada utworzenie swoistej rosyjskiej wersji IPNu, najpewniej by podtrzymać jego mit założycielski

Kolejnym elementem politycznej ofensywy Kremla jest polityka historyczna. Pamięć o zwycięstwie ZSRR nad „hitleryzmem” w tzw. „Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej” stanowi jeden z kluczowych mitów założycielskich Federacji Rosyjskiej. Jest czymś, z czego Rosjanie wciąż mogą być dumni. Dlatego rosyjskim władzom bardzo nie w smak kwestionowanie heroicznej postawy Związku Radzieckiego.

Jak wiemy, jest co kwestionować. Pakt Ribbentrop-Mołotow, faktyczny sojusz rosyjsko-niemiecki, liczne akty agresji i zbrodnie popełniane przez rządzone przez Józefa Stalina czerwone imperium. Ostatnia próba narzucenia światowej opinii publicznej rosyjskiej narracji, kosztem Polski, ku zaskoczeniu Rosjan została powszechnie skrytykowana. Wręcz wyśmiana. Być może z jednym małym wyjątkiem.

Rosjanie tymczasem są bardzo czuli na punkcie własnej historii i dumni z jej imperialnego dziedzictwa. Dotyczy to także czasów sowieckich. Zresztą ze zrozumiałych przyczyn władze nigdy nie były zbyt zainteresowane uświadamianiem obywateli co do skali zła wyrządzonego przez poprzednika prawnego ich obecnej ojczyzny. Putin ma rację mówiąc, że właściwa wersja historii buduje jedność kraju.

Dlatego Kreml zamierza powołać nową instytucję mającą czuwać nad przekazywaniem właściwej wersji historii. Zarówno w kraju, jak i za granicą Federacji Rosyjskiej. Ma to być rejestr dokumentów archiwalnych oraz materiałów filmowych i fotograficznych na temat II wojny światowej. „Największy i najpełniejszy”, co więcej otwarty dla całego świata.

Rosjanie z podwójnym obywatelstwem zostaną wykluczeni z możliwości ubiegania się o najważniejsze stanowiska w państwie

Interesująca jest także propozycja zmian w konstytucji. Władimir Putin chciałby, by kandydat na prezydenta Federacji Rosyjskiej mieszkał na jej terenie przez ostatnich 25 lat. Nie będzie mógł także mieć żadnego innego obywatelstwa. To samo obostrzenie, obejmujące nawet prawo stałego pobytu w innym kraju, dotyczyć ma także wysokich rangą urzędników państwowych: gubernatorów, ministrów i sędziów.

O kogo może tak naprawdę Putinowi chodzić? Zapewne zarówno o opozycję, jak i rosyjskich oligarchów mogących wykazywać ambicje polityczne. Nie jest w końcu żadną tajemnicą, że zamożni Rosjanie lubią pomieszkiwać chociażby w Wielkiej Brytanii. Wielu ma także obywatelstwa innych państw – Cypru, Izraela. Takie a nie inne rozwiązania prawne wymagałyby albo jednoznacznego zerwania związków z innymi państwami, albo rezygnacji z aspiracji do zajmowania jakichkolwiek ważnych stanowisk w Rosji.

Warto zauważyć, że prezydent Rosji zapowiada, że żeby zmiany w konstytucji weszły w życie, musieliby się o nich najpierw wypowiedzieć obywatele. Na razie jednak nie precyzował kiedy i w jakiej formie miałoby do tego dojść.