Kto wie, rząd może jednak pozwoli nam choć trochę kontrolować swoje poczynania #jawność

Państwo dołącz do dyskusji (7) 06.11.2017
Kto wie, rząd może jednak pozwoli nam choć trochę kontrolować swoje poczynania #jawność

Udostępnij

Marcin Maj

Co jest największym zagrożeniem dla jawności państwa? Niestety jest nim nowa Ustawa o jawności, która powstawała w dziwacznym pośpiechu. Dziś podsumowano ekspresowe konsultacje i okazało się, że Rząd jednak nie chce wielu nowych przeciwników swojego pomysłu. Pewne koszmarne pomysły mogą zostać odrzucone. 

Mniej jawności państwa + mniej prywatności

O projekcie Ustawy o jawności pisałem już dwa razy w tonie raczej niepochlebnym. Najpierw zwracałem uwagę, że projekt powstaje w warunkach urągających przejrzystości, więc sam niejako zaprzecza idei, która miała przyświecać autorom. Później opisywałem w jaki sposób ten przedstawiony projekt może utrudnić dostęp do informacji publicznej. Nie było powodów do radości. Wszystko wskazywało na to, że w imię „poszerzania jawności” ministrowie Kamiński i Wąsik chcą po prostu jawność ograniczyć.

Dziś temat podjęły większe media, które zwróciły uwagę na pewien dodatkowy problem. W art. 8 przedstawionego projektu przewidziano, że do postępowań administracyjnych nie będzie miało zastosowania ograniczenie dostępu do informacji publicznej ze względu na prywatność.

Oznacza to, że każdy będzie mógł otrzymać dostęp do decyzji, w której np. Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych stwierdza naruszenie czyjejś prywatności. A w decyzji tej mogą być dane tejże prywatności dotyczące. Można będzie przeczytać np. decyzje o odmowie wydania pozwolenia na broń jakiejś osobie ze względu na jej cechy psychiczne. Decyzje o zmianie nazwiska. I tysiące innych decyzji wydawanych przez rozmaite urzędy – czytamy w stanowisko przedstawionym przez organizacje pozarządowe, które skrytykowały projekt.

Ponadto ustawa poszerza krąg osób zobowiązanych do składania oświadczeń majątkowych oraz przesądza, że wszystkie oświadczenia będą publikowane w internecie (z wyjątkiem tych, które składają funkcjonariusze służb).

Podsumowując – ta ustawa miała nie tylko ograniczyć jawność państwa, ale jednocześnie uderzyć w prywatność obywateli. Jakże genialny pomysł! Odebrać ludziom informację o tym, co robi państwo, a jednocześnie ułatwić dostęp do informacji o innych obywatelach!

Ustawa tworzona za plecami obywateli

Jak już pisałem, sposób procedowania ustawy nie służył… ekhm… jawności tego procesu. Na jednej konferencji prasowej ogłoszono „założenia”. Dzień później pokazano projekt ustawy. Na konsultację dano tydzień. Stanowiska w konsultacjach miały być składane do 3 listopada (czyli do piątku), a już dzisiaj (6 listopada) miało nastąpić podsumowanie konsultacji.

Bezprawnik napisał o tej ustawie, ale Bezprawnik ma charakter specjalistyczny. Większe media zwykle potrzebują czasu by „przemielić” tempa. Właśnie dlatego wszelkie kontrowersyjne ustawy przepycha się szybko, żeby tylko nie było czasu na dyskusję o nich. W tym przypadku tempo było zabójcze.

Powtórzmy to jeszcze raz. Koniec konsultacji był w ubiegły piątek, a ich „podsumowanie” było dzisiaj. Czy naprawdę wierzycie, że ministrowie Kamiński i Wąsik przeczytali w ciągu weekendu wszystkie nadesłane stanowiska konsultacyjne? Chyba nie, bo nadesłano ich sporo.

Przyznam, że byłem współautorem jednej z opinii przesłanych w ramach konsultacji (tę opinię nadesłała redakcja serwisu Niebezpiecznik.pl). W sumie w ramach konsultacji nadesłano ponad 60 stanowisk. Przesłały je organizacje pozarządowe tradycyjnie zainteresowane jawnością, ale również GIODO oraz takie organizacje, po których w ogóle byśmy się tego nie spodziewali np. ZHP albo organizacje reprezentujące interesy pacjentów.

Tak ogromna liczba stanowisk nadesłanych w tak krótkim czasie świadczy o jednym. Ustawa o jawności interesuje wiele aktywnych osób, zatem rząd mógł sobie szybko narobić wielu problemowych wrogów. Autorzy ustawy najwyraźniej zrozumieli, że nie tędy droga.

Będą poprawki i dłuższa konsultacje(?)

Dziś odbyło się spotkanie, w trakcie którego konsultacje miały być podsumowane. Skończyły się czymś, co można nazwać sukcesem. O wyniku poinformował na Facebooku aktywista Borys Bura. Według jego relacji z projektu ustawy mają wylecieć kontrowersyjne zapisy o opłatach za dostęp do informacji oraz o tzw. „uporczywym” składaniu wniosków. Poza tym konsultacje mają być przedłużone.

Niestety jak donosi Fundacja Panoptykon, jawność oświadczeń majątkowych może pójść jeszcze dalej.

https://platform.twitter.com/widgets.js

Jeśli chcielibyście zobaczyć transmisję z dzisiejszego spotkania, to da się ją znaleźć na twitterowym koncie Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska

Jest lepiej, ale trzeba być czujnym

To dobrze, że Rząd zmienia stanowisko w sprawie Ustawy o jawności, ale nadal nie można tracić czujności. Początkowe próby przepchnięcia tego projektu za plecami obywateli były bardzo niepokojące. Przeprowadzenie prawdziwych konsultacji nie wynikało z dobrej woli autorów projektu, zostało raczej wymuszone. Oczywiście mogli oni obstawać przy swoim, więc mimo wszystko trzeba ich pochwalić za zmianę zdania.

Wciąż wiele jest do zrobienia. Ten projekt ma pewne dobre strony np. częściową ochronę sygnalistów albo zapisy o udostępnianiu rejestrów umów. Będziemy to wszystko uważnie obserwować. Może nawet wyjdzie z tego coś dobrego?