1. Home -
  2. Państwo -
  3. Znałem jedną osobę, która z ZUS-u więcej odebrała, niż włożyła. Trzeba do tego dożyć 100 lat

Znałem jedną osobę, która z ZUS-u więcej odebrała, niż włożyła. Trzeba do tego dożyć 100 lat

Chyba nie ma osoby, która nie narzekałaby na ZUS. Coraz mocniej podwyższane składki to jedno. Kreuje się bowiem coraz wyraźniej realna wizja tego, że dla dzisiejszego młodego pokolenia nie będzie środków na emeryturę choćby ze względu na niską dzietność i brak zastępowalności pokoleń. To jedynie część problemów i kontrowersji, ale znam jedną osobę, która na ZUS-ie zyskała.

Piękny wiek, wczesna i długoletnia emerytura

Mowa o pewnej starszej pani, która była moją sąsiadką i która dożyła niemal 101 lat (do kolejnych urodzin brakło jej kilku miesięcy). Zmarła jakieś kilkanaście lat temu, ale kojarzę, że pamiętała nie tylko czasy II, ale i I Wojny Światowej. Załóżmy więc, że urodziła się w 1910 i zmarła w 2011 roku i niemal do ostatnich dni cieszyła się stosunkowo dobrym zdrowiem i samopoczuciem.

Jej córka wspominała kiedyś, że nasza bohaterka ciężko pracowała fizycznie i przeszła na emeryturę w wieku około 50 lat. Załóżmy, że rzeczywiście miała 50 lat, gdy przestała pracować zawodowo, a więc od 1960 r. aż do swojej śmierci pobierała emeryturę. Swoją drogą, to nie poznałem osobiście innej osoby (nie licząc może formacji mundurowych), która przebyła dłużej na emeryturze, niż pracowała.

Nie znam też żadnej innej, która mogłaby z czystym sumieniem polecić ZUS, gdyż - wszystko na to wskazuje - seniorka pobrała więcej z emerytury, niż oddała do systemu. A nawet nie tyle, ile oddała, lecz ile jej zabrali w składkach, bo nikt nas z ZUS-u o zgodę nie pyta.

Jedna na milion

Każdy pracujący, któremu potrącane są składki emerytalne, nie odkłada ich dla siebie, lecz są to pieniądze oddawane na poczet dzisiejszych emerytów, a których składki finansowały niegdyś jeszcze wcześniejsze generacje. Dlatego tak ważna w obecnym systemie jest właściwa dzietność i zastępowalność pokoleń - dziś pracujemy na obecnych emerytów, ale kto będzie za kilkadziesiąt lat pracował na nas?

Nasza bohaterka mogła więc przepracować ponad 30 lat - podejrzewam, że w tamtych czasach mogła zacząć pracę w bardzo młodym wieku, ale dla potrzeb kalkulacji przyjmijmy, że miała lat 20. Ile składek mogło zostać odprowadzonych przez te 3 dekady? Jeśli uznamy, że mogło to być w przeliczeniu na dzisiejszą wartość pieniądza około 300-400 zł, to na składki emerytalne oddałaby ~108 000-144 000 zł, załóżmy, że przeciętne 126 000 złotych.

Z drugiej strony, jaką mogła mieć emeryturę? Emerytury w PRL nie były wysokie, ale po 1989 roku zaczęły być regularnie waloryzowane. Jeśli przez pierwsze lata dostawała bardzo niską emeryturę, a później – szczególnie po 2000 roku - było to już np. 1200-1800 zł miesięcznie, to średnia z całego okresu spokojnie mogła wynosić równowartość 900-1100 zł miesięcznie w dzisiejszych pieniądzach.

ZUS prawie zbankrutował

Przyjmijmy więc średnie 126 000 złotych oddane w składkach przez 30 lat i - licząc do setnych urodzin - przeciętną emeryturę 1000 zł (choć jest to z pewnością sporo zaniżona kwota), co daje nam aż 600 000 zł. Tyle - a z pewnością jeszcze więcej - mogła przez równe pół wieku odebrać w formie emerytury moja dawna sąsiadka. To niemal 5 razy więcej, niż "oddała" do systemu podczas kariery zawodowej, a przecież są to bardzo ostrożne szacunki.

Pamiętam, że w dniu jej setnych urodzin wysłano specjalną delegację z miejscowego ratusza, a jej emerytura w ostatnich miesiącach stała się nieporównywalnie wyższa. Tak czy owak, nawet bazując na tak ostrożnych liczbach bez żadnych dodatków, nie znam innej osoby, która mogła na ZUS-ie więcej zyskać, niż stracić.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi