Bliżej nam do Rumunii niż do Niemiec, a zamożność Polaków to mit. Potwierdza to ranking dobrobytu w Unii

Finanse Społeczeństwo dołącz do dyskusji (135) 19.12.2019
Bliżej nam do Rumunii niż do Niemiec, a zamożność Polaków to mit. Potwierdza to ranking dobrobytu w Unii

Krzysztof Żołyński

Zdaniem rządu, powoli ale wytrwale gonimy bogatą Europę. Od poziomu Niemiec dzieli nas jakieś 10 do 15 lat. Jednak to tylko zaklinanie rzeczywistości i manipulowanie danymi. W rzeczywistości Polska jest biednym krajem, a promowana przez władze zamożność Polaków to utopia.

Opublikowany właśnie ranking rzeczywistej konsumpcji prywatnej nie pozostawia złudzeń. Polska wlecze się w ogonie Unii Europejskiej i między bajki można włożyć skuteczny pościg za najbogatszymi państwami Starego Kontynentu.

Polska jest biedna czy bogata – jak to właściwie jest?

We wspomnianym wyżej rankingu Polska znajduje się na 21 pozycji. Osiągnęliśmy wynik 76 proc. średniej unijnej. Trzeba więc z przykrością zaznaczyć, że od „gonionych” przez nas Niemców dzieli nas prawdziwa przepaść. Nasi zachodni sąsiedzi mogą pochwalić się wynikiem na poziomie 120 proc. średniej unijnej. To właśnie dlatego Niemcy znajdują się w elitarnym kręgu – zaliczają się do niego najzamożniejsze państwa. Rekordzistą jest tu Luksemburg z wynikiem 134 proc. Te dwa kraje to liderzy pierwszej dziesiątki, do której zaliczają się także:  Austria, Dania, Belgia, Holandia, Wielka Brytania, Finlandia, Szwecja i Francja.

Niestety Polsce bliżej do końca rankingu niż do najzamożniejszych. Bardzo blisko nam na przykład do Rumunii (71 proc.). W niesławnym ogonku znajdują się jeszcze: Słowacja (73 proc.), Węgry (64 proc.) oraz Bułgaria. Zamyka ona listę z wynikiem 56 proc. Jak widać, nie ma powodów do dumy.

Rosnącą zamożność Polaków zauważa tylko rząd

Minister rozwoju, Jadwiga Emilewicz stwierdziła, że: Polska ma wzrost PKB na poziomie ponad 5 proc., a nasz największy partner handlowy Niemcy ponad 1 proc.

Słowa te padły w czasie konferencji „Przedsiębiorczość w Polsce. Nowe perspektywy rozwoju”, która odbyła się w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. I to rzeczywiście jest prawda, ale… ocena ta jest niewłaściwa, gdyż opiera się wyłącznie na danych takich jak średnie pensje czy PKB.

Czy rzeczywiście samo tempo wzrostu PKB jest kluczem do osiągnięcia pułapu bogatych państw Europy Zachodniej?

Premier Morawiecki stawia na ten wskaźnik i na jego bazie wyciąga wnioski, że za 8 lat dogonimy Włochy, za 10-12 lat Hiszpanię, a za 13-14 lat Francję. Potem to już tylko Niemcy i Holandia. I staniemy się naprawdę zamożnym narodem.

„Takie obietnice trzeba włożyć między bajki”

Takim stwierdzeniem optymizm Premiera i jego ekipy studzi dr Kazimierz Sedlak. Jego zdaniem osiągnięcie pułapu, na jakim znajdują się obecnie najzamożniejsze państwa Unii Europejskiej będzie niezmiernie trudny. O ile w ogóle możliwy.

Obietnice polityków, że w ciągu kilku czy kilkunastu lat dogonimy UE, należy traktować z bardzo dużym przymrużeniem oka, a najlepiej włożyć je między bajki.

Dr Sedlak podkreśla, że samo liczenie procentów niewiele mówi o rzeczywistym wzroście wynagrodzenia w Polsce i w państwach, które planujemy dogonić. A tym samym nie wpływa to na zamożność Polaków.

Do zobrazowania posłużmy się jeszcze jednym cytatem z jego wypowiedzi:

Przykładowo przyjmijmy, że średnie wynagrodzenie w Niemczech wynosi około 12 tys. zł i rośnie co roku o 2 proc. a w Polsce 4,5 tys. PLN i rośnie o 5 proc. Jeżeli policzymy wartości nominalne, to okaże się, że niemiecka średnia wzrosła o 240 zł, a polska tylko o 225 złotych. Tak więc mimo założonej 2,5-krotnie większej dynamiki wzrostu, wynagrodzenie nominalne rośnie w Polsce wolniej niż w Niemczech.

Banki bez entuzjazmu o rozpędzaniu się Polski

Wielu ekonomistów sceptycznie ocenia przyszłe wzrosty PKB, a nawet zapowiadają spadki. Dla przykładu specjaliści z Credit Agricole oceniają, że wzrost polskiej gospodarki zatrzyma się w tym roku raczej na 4,2 proc. (pierwotnie prognozowano 4,4 proc). A w nadchodzącym roku przewiduje się 3,0 proc. zamiast zapowiadanego 3,5 proc. Dopiero 2021 ma być nieco lepszy.

135 odpowiedzi na “Bliżej nam do Rumunii niż do Niemiec, a zamożność Polaków to mit. Potwierdza to ranking dobrobytu w Unii”

  1. Dodatkowy problem. Autor zarówno raportu jak i artykułu operuje pojęciem średniej. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę medianę czy dominantę, obie nie przekraczające 3000 PLN to wynik robi się jeszcze gorszy.

  2. Zarobki to jedno, warto byłoby sprawdzić siłę nabywczą na koszyku najpopularniejszych dóbr i to porównać.

  3. Co za zdziwienie, że socjalizm nie napędza gospodarki, a wręcz przeciwnie. Polaczek patrzy na Niemca i widzi socjal, ale nie potrafi zrozumieć, że Niemiec najpierw się dorobił. Cóż, może następnym razem się uda, trzeba tylko zignorować poprzednie tysiące razy, gdy socjalizm okazał się idiotycznym pomysłem.

      • A potem to co ukradł, stracił. Alianci, zwłaszcza ZSRR, ogołocili przypadające im strefy okupacyjne z praktycznie całego wartościowego mienia, były nawet plany, aby przemienić Niemcy w kraj wyłącznie rolniczy. Na szczęście dla Niemców zamiary te były równie drastyczne, co krótkotrwałe, a zimna wojna spowodowała konieczność wzmocnienia niemieckiej gospodarki zamiast jej drenowania. Za „cud gospodarczy” Niemiec odpowiada amerykańska pomoc w planie Marshalla, a nie rabunki w czasie wojny, które ta wojna w dużej mierze pochłonęła.

  4. przecież ten raport jak i ten artykuł analizujący sa pełne błędów merytorycznych i logicznych.

    1 jak wogule można mówić o bogactwie na podstawie tego ile dóbr się kupuje i przepierdziela bezsensownie.
    w takim porównainu to oczywiste ze oszczędny i inwestujący w infrastrukturę /przemysł kraj wyjdzie na biedaka, aa taki rozrzutny, co co roku kupije samochód i złomuje poprzedni na bogacza – ale to tylko do czasu.

    2 lic zenie pozycji względem średniej którą to wyznacza się własnie z tego samego czynnika?
    ma sens tylko w danym roku,
    porównywanie tego między poszczególnymi latami nie ma sensu,
    gubi się punkt odniesienia.

  5. Bez sensu. Wy powiecie że 76 do 120 to mało. A ja powiem że to dobry wynik, biorąc pod uwagę sytuację 30 lat temu. Więc jak ? Jesteśmy już jednak bogaci ? Poza tym twierdzenie że w Niemczech pensja rośnie tak jak w Polsce to jakaś bzdura. Po trzecie Polska nie musi wcale doganiać Niemiec 1:1. Tak naprawdę zamożność zachodu osiągniemy mając jakieś 90% średniej unijnej, bo od tego poziomu różnica przestaje być wystarczająco istotna do emigrowania. Francuzi nie mają poziomu Niemiec ale nie wyjeżdżają do nich masowo. Twierdzenie że średnia w Polsce zawyża pensje to prawda. Ale przecież w Niemczech również. Średnia działa wszędzie tak samo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *