Związkowcom z Tesco bardzo nie podobają się pomysły na ominięcie zakazu handlu

Praca Zakupy dołącz do dyskusji (19) 13.03.2018
Związkowcom z Tesco bardzo nie podobają się pomysły na ominięcie zakazu handlu

Udostępnij

Mateusz Madejski

Ustawa o zakazie handlu uruchomiła wiele zasoby kreatywności wśród szefów supermarketów. Niektóre supermarkety chcą na przykład, aby pracownicy przychodzili do pracy już… 15 minut po północy w poniedziałek. Teraz się okazuje, że takie pomysły bardzo nie podobają się związkom zawodowym. Czy szefowie sieci naprawdę tego nie przewidzieli?

Związkowcy kontra supermarkety. Szykuje się stracie?

Na przykład przedstawiciele związków zawodowych w Tesco narzekają, że nie będą mogli się cieszyć wolną niedzielą, jeżeli już w nocy trzeba będzie iść do pracy, by rozkładać towar albo przygotowywać dostawy dla klientów, którzy zmawiają przez internet.

– W naszej opinii nie można wprowadzić takich zmian – mówiła radiu RMF Elżbieta Jakubowska, szefowa „Solidarności” w Tesco.

NSZZ „Solidarność” w Tesco zarzuca też sieci, że wprowadzanie dyżurów nie było konsultowane ze związkiem zawodowym.

Nie do końca zrozumiałe jest też to, w jakich marketach Tesco pojawią się dyżury, rozpoczynające się o godzinie 00:15 w poniedziałek. Jeszcze pod koniec lutego Michał Sikora, rzecznik Tesco, mówił, że takie dyżury będą organizowane jedynie w tych marketach, w których już obowiązywała nocna zmiana. Ale w świeżej wypowiedzi dla radia RMF było słychać zupełnie inny ton, który sugerował, że dyżury od godziny 00:15 to tak naprawdę konieczność;

– Ktoś tak naprawdę te produkty musi przygotować. Nie da się ich przygotować z 2-dniowym wyprzedzeniem, jeśli chcemy mieć świeże, zawsze dostępne w odpowiedniej ilości – mówił Michał Sikora.

Lecz związkowcy z Tesco nie mają problemu tylko z pracującymi niedzielnymi nocami. Również pomysł wydłużenia pracy w soboty niekoniecznie im się podoba.

Związkowcy kontra supermarkety. Starcie w Tesco. A Lidl i Biedronka?

Sprawa dotyczy przede wszystkim sieci Tesco. Można się więc zapytać co z dyskontami, a przede wszystkim Lidlem i Biedronką? To przecież o ich pomysłach na sprytne ominięcie niedzielnego zakazu mówiło i pisało się najwięcej. Póki co, o ich buncie się nie mówi, może dlatego, że zarobki w Lidu i Biedronce są wyższe niż w Tesco. Zresztą NSZZ „Solidarność” walczy o podwyżki w Tesco i kto wie, może bunt wobec nocnych dyżurów to właśnie element tej batalii.

Ale niewykluczone, że sprawa ma też nieco polityczny charakter. W końcu nie jest tajemnicą, że niedzielny zakaz handlu był bardzo mocno forsowany właśnie przez NSZZ „Solidarność”.

Sama „Solidarność” bynajmniej nie stara się łagodzić tych sporów, podkreślając na przykład, że jej celem jest to, aby… w niedziele nie pracował prawie nikt. Trzeba się więc przygotować na to, że niedzielny zakaz handlu będzie jednym z najgorętszych tematów roku. A przecież gdyby ustawa była przygotowana wolniej, za to z większą precyzją i przy dialogu ze wszystkimi stronami, to tylu sporów można by było uniknąć…