Bezpłatne prawo zwrotu generuje duże straty. Co dzieje się z kupowanymi i zwracanymi rzeczami?

Gorące tematy Zakupy dołącz do dyskusji (178) 01.01.2019
Bezpłatne prawo zwrotu generuje duże straty. Co dzieje się z kupowanymi i zwracanymi rzeczami?

Justyna Bieniek

Co ósmy zakup z e-sklepu jest zwracany, informuje sondaż zrzeszenia branży cyfrowej Bitkom. To spore obciążenie dla ich właścicieli, bo zwracane rzeczy często nie nadają się do ponownej sprzedaży. Co dzieje się ze zwróconymi rzeczami?

Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie tylko lubię zakupy przez internet, ale równie często korzystam z przysługującego mi prawa zwrotu. Lubie zamawiać dużo, mierzyć i odsyłać to, co z jakichś powodów nie przypadło mi do gustu. Bezpłatna wysyłka i zwrot są tylko kolejną zaletą. Dodatkowo 14-dniowy termin zagwarantowano w przepisach. Chociaż w tym przypadku coraz więcej sklepów gwarantuje dłuższy okres – 30, a czasami nawet 100-dniowe prawo do odstąpienia od umowy zakupu. Takie rozwiązania pozwalają na naprawdę wygodne zakupy internetowe.

Prawo zwrotu

Jak się okazuje, podobną praktykę przyjmuję coraz więcej klientów. Bo też popularność zakupów przez internet z roku na rok wyraźnie wzrasta. Wzrasta również wskaźnik zwrotów. Oczywiście dotyczy on najczęściej zakupionych ubrań i butów. Obecnie 12 proc. zakupionych towarów jest oddawanych do sklepu. Jak wynika z przeprowadzonego badania, częściej zwracają kobiety niż mężczyźni. Kobiety dokonują zwrotu co siódmej zamówionej rzeczy, mężczyźni co dziesiątej.

Jeśli chodzi o przedział wiekowy, to najczęściej zwracają osoby w wieku od 14 do 29 lat. Planując zakupy w internecie, co drugi ankietowany przyznał, że zamawia rzeczy z zamiarem ich odesłania. 28 proc. z nich odsyła towary stosunkowo rzadko, 17 proc. robi to czasami, a 6 proc. regularnie.

Co dzieje się ze zwracanymi ubraniami?

Niestety, ale zwracane rzeczy wiążą się z dość sporym problemem dla sprzedawców. Bardzo trudno taki towar wprowadzić ponownie do obrotu, najczęściej ze względu na dość spore koszty. By móc ponownie wystawić do sprzedaży zwracaną rzecz trzeba ponieść koszt kilkunastu złotych. Z tego powodu w przypadku większych sieci zwroty nigdy nie trafiają do ponownej sprzedaży, ale są niszczone lub w tej bardziej optymistycznej perspektywie przekazywane jako dary, rozdawane personelowi sklepu lub sprzedawane firmie skupującej tego typu rzeczy, tzw. outletom.

Podobna praktyka dotyczy również rzeczy niesprzedanych. Często są one najzwyczajniej w świecie palone. Do takich praktyk przyznają się producencie wielu marek odzieżowych w szczególności tych bardziej ekskluzywnych, którym zależy, by ubrania nie trafiały do szarej strefy i nie zaniżały wartość luksusowej marki. Do takich praktyk przyznała się np. firma Burberry i H&M.

Świadomość takiej drogi niesprzedanych bądź zwróconych rzeczy na szczęście coraz częściej nie podoba się konsumentom. Niestety, poza oburzeniem w sieci, niewiele jest praktycznych działań w kierunku zmiany tych praktyk. Najprostsze, czyli zamawianie tego, czego potrzebujemy, wciąż jest czymś nad czym, musimy pracować. Zwłaszcza w świecie darmowej dostawy i zwrotu.

178 odpowiedzi na “Bezpłatne prawo zwrotu generuje duże straty. Co dzieje się z kupowanymi i zwracanymi rzeczami?”

    • No, na pewno dzięki wirtualnej rzeczywistości stwierdzisz czy ubranie dobrze leży, lub jest po prostu wygodne. Powodzenia.

    • To już dawno jest! We flashu możesz uploadować swoją sweet focie z fejsiunia i poprzymierzać fryzury u wirtualnego fryzjera… to ma nawet profesjonalną nazwę: flashowe ubieranki 3+

  1. Nie ma czegoś takiego jak „darmowa dostawa i zwrot”. Wszystko jest wliczone w cenę towaru. Takie zalando by nie istniało gdyby nie taki sposób handlu. Ludzie dzięki takiej firmie zakupów kupią więcej, bo wiedzą, że jeśli produkt okaże się lipą, to mogą odesłać, a tak to w ogóle by nie kupowali z obawy na stratę. Nikt normalny nie zamawia 10 par spodni by odesłać z tego 8, ale oczywiście dla „blogerów” to zawsze konsument najgorszy :D

    • Zdziwilbys się. W Zarze zwroty produktów zakupionych przez internet de facto idą do sklepów stacjonarnych, nie raz przyjmowała takie, gdzie zamówione 30 produktów, a oddswano 39. Magia wyprzedarzy

    • Sorry ale ja tak kupuje buty i spodnie. Zamawiac 3 różne rozmiary tych samych i któreś pasują, resztę odsyłam.

  2. Mi sie wydaje ze wiekszosc sklepow po cichu sprzedaje jako nowe. Niby na allegro dodali opcje po zwrocie ale nie wiem. Dla mnie to prawo jest chore szczegolnie jesli chodzi o sprzet taki jak telefon bo ktos uzywa 2tyg i zwraca i sprzedawca jest na minusie

    • Jak może być na minusie, skoro prawo do zwrotu przysługuje kiedy przedmiot wraca w niezmienionym stanie? Jeżeli będą ślady użytkowania to sprzedawca może odmówić.
      Jeżeli telefon wróci porysowany to wątpię żeby sprzedawca zwrócił pieniądze:)
      Jeżeli nie będzie zniszczony to co za problem go znów sprzedać? Jedyny problem to rozpieczętowane plomby.

      • Nieprawda, prawo zwrotu przysługuje nawet dla używanych a nawet zepsutych przedmiotów, natomiast wtedy problemem jest kwota zwrotu ponieważ sprzedający ma prawo o pomniejszenie kwoty zwrotu o zakres zużycia zwracanego przedmiotu.

        • Owszem, ale to wcale nie oznacza, że sprzedawca zostaje z ręką w nocniku. Zacytuję tutaj:

          „Sąd wyraźnie wskazał na dwie możliwości przysługujące sprzedawcy w związku z powstałą szkodą z winy konsumenta:

          * zwrot konsumentowi całej przysługującej mu kwoty, a następnie wystąpienie z odrębnym powództwem o odszkodowanie albo
          * złożenie oświadczenia przez sprzedawcę o potrąceniu przysługującej mu wierzytelności z tytułu odszkodowania za zmniejszenie wartości rzeczy z wierzytelnością konsumenta o zwrot kosztów poniesionych w związku z zawartą umową.”

          Sklep ma prawo w całości obciążyć konsumenta kosztem przywrócenia przedmiotu do stanu fabrycznego – zatem w tej sytuacji sklep będzie jedynie poszkodowany w kwestii czasu. Aczkolwiek wydaje mi się że w takiej sytuacji konsument który spowodował szkodę raczej zrezygnuje z reklamacji, bo straci przedmiot a pieniędzy odzyska niewiele.

      • Bzdurka Panie :)
        Możesz normalnie używać sprzętu do takiego celu jakiego został stworzony :) I masz 14 dni na test. Jeżeli Ci nie przypasuje – możesz zwracać. Ja nawet z baterii korzystałem przez kilka dni i zwróciłem (moim zdaniem była jakaś lipna) ;)

        • Możesz, możesz właściwie w takim zakresie w jakim sprawdziłbyś to fizycznie w sklepie. Więc gdzie tu bzdurka Panie?:)

          • No napisałeś, że jeżeli będą ślady użytkowania to sprzedawca może odmówić, a nie może :) Jak np. korzystasz z twlefonu to może mieć jakieś odciski palców na ekranie – jest to normalne użytkowanie zgodne z ich przeznaczeniwm i również będzie nosił ślady użytkowania :)
            Kupiłem baterię – przetestowałem i stan jest zmieniony (obniżyłem trochę ilość cykli czy poziom naładowania), a sprzedawca i tak ma mi zwrócić cenę za to.
            Jeżeli mieści się to w granicach normalnego użytkowania to jest to normalne, akceptowalne do zwrotu.
            Znajoma miała też laptopa na tydzień – korzystała z niego normalnie, a później zwróciła. Nawet chyba bez usunięcia użytkownika (skasowała tylko dane).

          • A w fizycznym sklepie sprzedawca ma obowiązek rozpakować i uruchomić urządzenie w celu sprawdzenie przez kupującego.

  3. Ja jestem bardzo przeciwny temu prawu. Znam osoby, które np. „kupują” coś, zwracają po 10 dniach i czekają aż ta rzecz pojawi się w outlecie, żeby ją kupić.
    Albo „pożyczają” strój żeby na jednej imprezie się w nim pokazać po czym oddać do sklepu.

    • Dobrze, a jaką masz w takim razie propozycję w mojej sytuacji:
      Kupiłem słuchawki za 700zł, okazało się że nie pasują mi do uszu i nie mogę z nich korzystać z powodu bólu.
      Obecnie mam prawo po sprawdzeniu słuchawek je zwrócić. Dodam że słuchawki dało się jedynie sprowadzić do lokalnego sklepu, bo sprzedawca nie umożliwia żadnego testu.
      Jeżeli zlikwidują to prawo, to nie będzie takiej możliwości żeby cokolwiek sprawdzić. Handel przez internet niestety musi być zabezpieczony. Być może prawo powinno być mniej liberalne i okreslać bezsprzecznie że zakup należy oddawać „jak nowy”, jednak nie powinniśmy z niego rezygnować.

      • Ale ja rozumiem, nie mam lepszego rozwiązania. Jeżeli byś nie skorzystał z prawa to zostajesz z rozpakowanymi słuchawkami, których nie chcesz a tak zostaje z nimi sprzedawca.
        Co ma sprzedawca teraz zrobić ze słuchawkami z twoją woskowiną uszną? Sprzedać je dalej za pełną kwotę?

          • Nie widzę nic cebulackiego ani obraźliwego w moim komentarzu. Słuchawki, które w większości przypadków wkłada się do ucha, po tygodniu – dwóch testów nie nadają się do odsprzedaży. Przynajmniej ja ze względów higienicznych bym nie kupił używanych słuchawek.

          • Ale dlaczego twierdzisz, że moja woskowina się tam znalazła?
            Nie napisałem tego, ale uzywałem do nich swoich własnych pianek dokupionych osobno od firmy Comply, które zabezpieczają słuchawkę przed właśnie potem i woskowiną. Zatem dalej Twierdzisz, że wartość pozostała zmieniona?
            Co to znaczy rozpakowane słuchawki? Wszystko zostało zapakowane w dokładnie taki sposób w jaki przyszło do mnie. Nie ma ani jednego uszkodzenia. Jedyny problem to to, że plomba została przecięta, ale z tego co wiem, to sklepy sobie z tym radzą:)

          • Generalizuję, używam skrajnego przypadku, jak wolisz.
            Użyłeś przykładu słuchawek, który moim zdaniem jest nie fajny z powodu „miodku z uszu” w przypadku słuchawek dokanałowych (po kilku godzinach używania słuchawek każdy, kto takowe posiada wie jak wyglądają) czy nawet samego potu na gąbkach czy pałąku.
            Jakbyś napisał, że kupiłeś telewizor i np. wyświetlane kolory ci nie odpowiadają – owszem, taki sprzęt nie traci na wartości. Jest jednak duża grupa towarów, które nawet po samym odpakowaniu tracą na wartości.

          • Uważam, że konsumenci powinni sami z siebie być uczciwsi. Owe prawo jest potrzebne i korzystne z perspektywy przeciętnego Kowalskiego.

          • Jeśli chodzi o towary tracące na wartości w chwili otwarcia, to winę ponosi sprzedawca, bo zamówił i chce sprzedawać taki towar znając nasze prawo.
            Może zamówić inny rodzaj opakowania. Nie każdy producent się na to zgodzi więc należy ryzyko wkalkulować w cenę.

          • Rynek nie znosi próżni. Szybko by coś weszło na ich miejsce.
            Sęk w tym, że nic nie musi znikać, bo jak napisałem wyżej, wszystko jest wkalkulowane w cenę.

          • Ale można sprzedać jako nowy, kupując przez internet nie masz możliwości sprawdzić czy sprzęt był używany albo odnowiony.

          • Nie może sprzedać jako nowy.
            Co najwyżej jako odnawiany z rabatem.
            Żeby to sprawdzić wystarczy sprawdzić po nr seryjnym na stronie producenta.

          • W jaki sposób sprawdzić czy coś jest używane? Kto prowadzi ten rejestr?

          • Poproszę o instrukcje czy jakiś link gdzie sprawdzę czy mój sprzęt jest używany.
            Nigdy się z czymś takim nie spotkałem.

          • Sprawdziłem – mój monitor, którego używam 8 lat nie ma żadnych wpisów – czy to oznacza, że jest nowy?

          • A czym Cię obraził? Stwierdzeniem, że w Twoich uszach jest zwykła ludzka wydzielina?

          • Myśle że nie jest obraźliwe, ale mozna było lepiej ubrać w słowa to stwierdzenie ;P

          • używane słuchawki to moim zdaniem jak używana bielizna czy buty – na wszystkie te rzeczy dostają się wydzieliny ciała, a ja nie mam ochoty stykać się z takimi wydzielinami obcych ludzi

          • Biedaku publicznie pokazujesz się w skafandrze gazoszczelnym. Jeśli nie to uświadom sobie że czując smród czyjegoś bąka. potu etc. To masz te cząstki na swych receptorach

          • Nie widze tu powodów do obrazy. Gość nie ubliża przedmówcy tylko podaje konkretny przykład.

          • Na przykład tej samej osobie, co zwróciła ten towar, żeby kupić z rabatem.
            Bez sensu – sprzedawca na takim zabiegu zazwyczaj traci całą marżę.

          • Dobrze – licz 100 zł za towar.
            40 zł zysku.
            Obnizasz cenę do 80 zł.
            Tracisz połowę zysku, drugą połowę tracisz bo dajesz dwukrotnie darmową przesyłkę wliczoną w marżę.

          • Właśnie na tym polega ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej, że możesz nic nie zarobić a nawet stracić.

          • Przed chwilą twierdziłeś, że marży się nie traci dając jeszcze jakieś wymyślone 40% marży, a po moim przykładzie – standardowy tekst, że działalność to ryzyko. Owszem, działalność to ryzyko a nie organizacja charytatywna, która ma przyjąć każdy zwrot bo się komuś odwidziało.

          • W przypadku zakupów przez internet sprzedawca ma obowiązek przyjąć każdy zwrot, bo to jest rekompensata dla klientów za brak możliwości obejrzenia towaru przed kupnem.

            A sprzedawca i tak stratny nie jest bo nie ponosi kosztów prowadzenia i zatowarowania stacjonarnego sklepu.

          • A ja przepraszam bardzo, w jaki sposób ktoś sprzedaje towar skoro nie ponosi kosztów zatowarowania i magazynowania? To, że nie ma stacjonarnego punktu sprzedaży nie oznacza, że nie musi tego towaru prędzej kupić i gdzieś składować.

          • No tak i żadnego towaru nie ma na miejscu. Życzę powodzenia z biznesem.

          • Wiele sklepów internetowych ma terminy dostawy rzędu 3-4 tygodni i świetnie sobie radzą.

          • Pod warunkiem, że sprzedawany towar jest niszowy i niedostępny gdzie indziej.

          • I ktoś zamiast kupić chleb w piekarni czeka 4 tygodnie na dostawę? Serio jakiś paradoks.

          • I zamiast kupić na stronie Apple i mieć na jutro kupujesz u Pana Wiesia z czasem oczekiwania 4 tygodnie?

          • Kupuję w Apple Store bo zależy mi na jakości i chcę mieć oryginalne podzespoły.

          • Ale twierdzisz, że u Pana Wiesia będzie lepiej i każdy będzie czekał 4 tygodnie bo to nie problem.

          • Nie, ja twierdzę, że trzeba mieć towar na stanie, ponosić koszty magazynowania i wtedy go sprzedawać. Ty twierdzisz, że lepiej kupić z dostawą na za miesiąc.

      • Po prostu kupujący powinien ponosić koszt utraty wartości towaru. Np. słuchawki nie pasują, możesz je oddać, ale dostaniesz 10% mniej, czyli 630zł, a sprzedawca sprzedaje je jako że zwrotu w stanie idealnym -10%. Tyle :) jeśli się coś kupuje, trzeba ponosić konsekwencje.

  4. Czy ciuchy po odebraniu od klienta są odwszawiane? Słyszałem też historię że laski zamawiają sukienki na imprezę a potem je oddają, jest spora szansa że ich nie zaleją winem i odrobinę mniensza że nie zakleją wydzieliną faceta… co głupsza piśka to tak zamawia bieliznę na nockę z bodygardłem ale bielizny chyba to prawo nie obejmuje mam nadzieję….

  5. Trochę do dupy z tym zwrotem. Dla kupującego ok, lecz sprzedawca jest w dupie. Sprzedawałem telefony, nowe, zaplombowane, typ mi zwrócił… Oczywiście plomby pozrywane, a dodatkowo baran nie wylogował konta google, także chciałem go obciążyc kosztami wysyłki do niego i zwrotu, ale zaufał mi i podał dane do logowania, więc sobie poradziłem. Napiszcie mi, co zrobić z takim sprzętem? Sprzedam taniej, bo otwierany – nie zarobię. Także kupiłem plomby, zakleilem i sprzedałem jako nowy, nieotwierany. Prawie wszystko zwracane, ponownie trafia jako nowe do sprzedaży. Ludzie sami sobie szkodzą, bo teraz nie wiadomo, czy oby to co kupujemy, nie było już raz, a może więcej razy zwracane. Tak myślałem, że gdyby z 20% ludzi zaczęło zwracać produkty i trzeba by je sprzedać taniej, to wszystko upadnie.

    • Od razu widać czy rzecz była już wcześniej używana. Co zrobić – nie raz zdarzyło mi się kupić nową rzecz, która wyraźnie pochodziłą ze zwrotu. Jeśli nie jest uszkodzona i działa prawidłowo, to ją sobie zostawiam. Jesli jest coś nie tak, to zwracam do sklepu. Skoro mam prawo do zwrotu, to muszę też zaakceptować fakt, że rzecz, którą dostaję mogła zostać już używana przez kogoś.

      W tej chwili problem zwrotów do 14 dni najbardziej dotyczy branży odzieżowej.

      • Problem jest akurat najbardziej bolesny w elektronice. Bardzo dużo urządzeń wymaga zalogowania i potem ciężko pozbyć się takiego konta.

        Co jak Ty kupisz telefon w sklepie stacjonarnym zabezpieczony antykradzieżowo z czyimś kontem? Wesoło jest tłumaczyć w sklepie ze taki już był i nie jest to Twoje konto.

        A już o problemach z bonusami cyfrowymi nie chcę nawet wspominać. Zużyte kody, odebrane bonusy a sklep rozkłada ręce bo nie może zweryfikować czy to nie Ty odebrałeś.

        • Ale tutaj jest domniemanie że towar był niezgodny z umową i to sprzedawca musi udowodnić że było inaczej jesli chce odrzucić reklamację. Gdy nie jest w stanie tego zweryfikować to musi przyjąć reklamację.

          • Nie musi przyjąć reklamacji. Może odrzucić. Zawsze jest domniemanie niewinności.

          • W przypadku reklamacji przez okres 12 miesięcy, obowiązek udowodnienia, że sprzedana rzecz w momencie jej wydania była wolna od wad spoczywa na sprzedawcy.

          • Wiesz jak się to zazwyczaj kończy? Dostaje w firmie kilka razy w miesiącu takie pismo od UOKiK bo ludzie sobie myślą, że są kozakami i idą do rzecznika praw konsumenckich bo zła firma odrzuciła gwarancję. Od 7 lat jak serwisuje sprzęt po odpisaniu na pismo w formie „produkt niewłaściwie używany” wraz z losowy zdjęciem innego sprzętu sprawa zostaje umorzona i nikt więcej nie pisze.

  6. To są po prostu koszty prowadzenia sprzedaży wysyłkowej w internecie. Przedsiębiorca, który prowadzi sklep stacjonarny również ponosi koszty związane z obsługą i zniszczonym towarem.

  7. Co się dzieje z odesłanym towarem? Sprzedawca wrzuca go na promocję. Kiedyś chciałem kupić sprzęt w pewnym sklepie na X. Wybrałem płatność w salonie. Gdy przyniesiono sprzęt do stanowiska zrezygnowałem z zakupu. Pudełko wyglądało jakby walało się po kilku sortowniach kurierskich. To jest takie pierwsze ostrzeżenie, że mamy styczność z towarem ze zwrotu.

          • Nieprawda, trochę inaczej wygląda proces dystrybucji i sprzedaży. Kupując sprzęt zmodyfikowany otrzymujesz gwarancję sprzedawcy jako zastąpienie gwarancji producenta na okres 2 lat. Jeżeli sprzedawca nie jest w stanie naprawić sprzętu (bo np. coś padło na płycie głównej) to sprzęt serwisowany jest u producenta. Najprawdopodobniej X-kom za to płaci.

            Dlatego możesz złożyć specjalne zamówienie i określić jaki model pamięci i dysku Cię interesuje. W ten sposób włożyłem Samsung Evo Pro 960 zamiast jakiegoś noname za 200 zł :)

            W każdym razie laptopa już nigdzie nie kupię, wolę sam sobie złożyć konkretny zestaw za tę samą lub często niższą kwotę.

          • Nie może być serwisowany przez producenta skoro nie ma gwarancji producenta, bo ta wygasła w momencie nieautoryzowanej ingerencji w sprzęt.

            Możesz sobie grzebać w swoim komputerze, ale producent już ci go nie naprawi na gwarancji.

          • ale może być serwisowany przez sprzedającego skoro mowa o gwarancji sprzedającego.

          • Nie zawsze. Gwarancja jest zależna od sklepu oraz producenta, nieżadko sprzedawcy jest korzystniejsza.

          • A ja znam. Przede wszystkim wszystkie firmy, które nie mają siedzib a co za tym idzie serwisów w Polsce. 99% gwarancji na np. e-papierosy to gwarancje importera czyli sprzedawcy a nie producenta. Powodzenia w odsyłaniu sprzętu do USA bądź Chin.

          • Kupiłem Laptopa Lenovo, miał wymieniony RAM i dysk przez X-Kom.
            Poleciał na gwarancje do serwisu Lenovo po jakimś czasie z błędnie działającym touchpadem, ten wydał dyspozycje zwrotu gotówki do X-komu z racji braku możliwości naprawy.

            Nie zawsze masz racje:)

          • Ale gdyby uszkodzony był dysk lub pamięć to by je wymienili, a potem wysłali tobie fakturę za płatna naprawę poza gwarancyjną.

          • Ale gdyby uszkodzony był dysk lub pamięć to by je wymienili a Tobie wystawili fakturę za płatną naprawę poza gwarancyjną.

          • Nie, jeżeli sklep jest oficjalnym dystrybutorem może ingerować zgodnie z wytycznymi producenta.

          • Nie bzdura tylko tylko tak jest. Na przykład w iSpotach mogą modyfikować sprzęt Apple.

          • Ale to nie są produkty firmy Apple. Apple nie produkuje większości podzespołów że swoich macbooków. Ani RAM ani procesory nie są Apple. Więc to nie są oryginalne produkty tylko jak twierdzisz „podróbki”.

          • Nie rozumiem skąd ty to wziąłeś. Uszkodzone opakowania czy towar własnej produkcji to podróbki?

          • Ale nie można sprzedawać sprzętu nie swojej produkcji? W końcu w sklepie sprzedaje się nie tylko swoje produkty.

          • Sklep nie musi sprzedawać tylko produktów swojej produkcji więc to są produkty innych producentów.

          • Nie, twierdzę, że produkty z logo producenta to sprzęt firmy zewnętrznej a nie podróbka. Nie napisałem, że to ich sprzęt.

      • Gwarancja nie jest obowiązkowa.
        Co masz na myśli pisząc nieoryginalny? Jeżeli to ich towar to chyba jest oryginalny.

  8. Aż się przypominają słowa Lenina o kapitalistach, którzy wyprodukują sznur, na którym ich komuniści potem powieszą. Sposób handlu w Internecie zabija tę gałąź usług. Ostatecznie zostaną tylko najwięksi gracze na rynku i to oni będą ustalać ceny detaliczne. Najgorsze, że te idiotyczne zasady handlu internetowego próbują wchodzić do handlu stacjonarnego. Kumpel ma małą sieć sklepów z sukienkami. Przychodzi dziewczyna, mierzy sukienkę i kupuje. Przychodzi po miesiącu z pomiętoloną i śmierdzącą potem sukienką bo chce ją oddać. Jakże jest zdziwiona, że nikt od niej nie chce odebrać zużytej sukienki i oddać kasy tak jak w internecie. Twierdzi, że to chamstwo i już więcej nic tam nie kupi ;-) Durne te kobiety jak nie wiem ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *