1. Home -
  2. Państwo -
  3. Ataki na Ukraińców w Polsce. Główni winowajcy jednak nie brudzą sobie rąk

Ataki na Ukraińców w Polsce. Główni winowajcy jednak nie brudzą sobie rąk

Tak, drodzy państwo, w takiej rzeczywistości już żyjemy. Coś, co jeszcze w lutym 2022 roku wydawało się nie do pomyślenia, dzieje się na naszych oczach. Miesiące sączenia antyukraińskiej propagandy na wszystkich frontach zrobiły swoje. Każdy świadomy człowiek wie, czyja to zasługa.

Jakub Bilski11.02.2026 8:50
Państwo

Ukrainki pobite pałkami

W poniedziałek na profilu Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych na portalu X pojawił się post opisujący atak na Ukraińców w Pruszkowie. Według relacji świadków, kibole Znicza Pruszków mieli podjechać pod hostel zamieszkany przez Ukraińców.

Rozwiń

Po co przyjechali? Z prezentami, darami, pomocą? Nic z tych rzeczy. Z pałami, kijami bejsbolowymi. Weszli jak do siebie, zniszczyli monitoring, zabarykadowali się, wybili szyby. Jedną z przebywających tam Ukrainek pobili. Stającego w obronie Ukraińców Polaka chcieli wylegitymować (!), czy na pewno jest Polakiem – dostał gazem łzawiącym.

Wydarzeniom tym towarzyszyły niecenzuralne okrzyki o powrocie na Ukrainę, obronie ojczyzny i wiele innych, pełnych nienawiści wobec jednej rzeczy – „nieodpowiedniej” narodowości.

Z plusów – czterech sprawców zostało już zatrzymanych. Ale spójrzmy prawdzie w oczy – czy tak naprawdę to oni są głównymi sprawcami tego czynu? O tym za chwilę.

Atak na Ukraińca w autokarze

Mniej więcej w tym samym czasie po portalu X zaczęło krążyć nagranie z autokaru jadącego z Polski do Niemiec – bójki Polaka z Ukraińcem. Przekaz od Polaka? Bardzo prosty - Ukrainiec ma „wyp… na Ukrainę”.

Rozwiń

Ten przypadek jest już nie tylko przerażający, ale również dość groteskowy. Jadą do Niemiec, a Polak mówi Ukraińcowi, że ma wracać do siebie. Paradne. Może jeszcze powiedzcie mi, że jechali do pracy? Brakuje jeszcze tylko tego, aby Polak zaczął krzyczeć coś o złej Unii Europejskiej, „szwabach” i nawoływać do polexitu. Wcale by mnie to nie zdziwiło, to w obecnych czasach dość częsta kombinacja „intelektualna”.

Żadnego patriotyzmu w tym nie ma. To bardzo często głębokie kompleksy wyparte agresją.

Kto jest winny?

Oczywiście, bezpośredni sprawcy powinni odpowiadać za swoje czyny – bezwzględnie. Ale tak naprawdę skąd się to wszystko bierze? Skąd ta nienawiść, szczucie na każdym kroku – przede wszystkim w internecie? Oczywiście, że nie samo z siebie, oddolnie.

Prawdziwi architekci tej nienawiści brylują w mediach społecznościowych, licząc polubienia i polityczne profity. Chodzą ubrani w garnitury, a nie w dresy jak bohater jednego z nagrań. Skoro nie ma się pomysłu na racjonalną politykę, to trzeba „zapalić” w ludziach problem, aby móc później cynicznie grać na ich emocjach.

To idealna oferta dla ludzi szukających winnych swoich niepowodzeń. Nie układa ci się w życiu? Panowie „patrioci” w garniturach mają już na to gotową odpowiedź, która zdejmuje z ciebie odpowiedzialność: to wina „tego obcego”. Żadnej troski o ojczyznę w tym nie ma. To zwykła patologia i inżynieria społeczna, która żeruje na najsłabszych ogniwach naszego społeczeństwa, aby wzniecić pożar, w którym spłoniemy wszyscy razem.

Faryzeusze z krzyżami w zębach

Pięknie jest mówić o Bogu, obronie tradycji, chrześcijańskiej Europy. Wiele jednak zależy od tego, kto o tym mówi. To też kwestia tego, czy to twoja maska, czy głos wychodzący prosto z serca. Z mojej perspektywy, zadeklarowanego katolika, to jest po prostu obrzydliwe. Nie ma w tej szczujni absolutnie żadnych wartości chrześcijańskich, o które rzekomo walczą.

Idealny dowód dostaliśmy niedawno. W czasie srogich mrozów Kościół Katolicki zorganizował zbiórkę na generatory prądu dla zamarzającej na Ukrainie ludności. To realizacja najprostszej ewangelicznej zasady: pomóż bliźniemu w potrzebie. Co się wtedy stało? W internecie wylało się takie szambo, że brakuje słów.

Skoro z rąk opętanych nienawiścią "patriotów" obrywa nawet Kościół za elementarną działalność dobroczynną, to gdzie jest granica? Gdzie oni się zatrzymają? Musimy sobie zadać jedno, bardzo ważne pytanie: co będzie dalej? Dziś mamy już kije bejsbolowe, wybijanie szyb w hostelach i bicie bezbronnych kobiet.

Czy jutro ktoś przekroczy czerwoną linię? Architekci tego obłędu nie ubrudzą sobie bezpośrednio rąk krwią – o tym wiemy nie od dziś.

Pewien znany reżyser powiedział kiedyś bardzo mądre słowa, które dziś brzmią jak proroctwo:

Gdybym był wrogiem Polski podsycałbym antagonizmy między Polakami i Ukraińcami, wykorzystując historyczne resentymenty.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi