Ukrainki pobite pałkami
W poniedziałek na profilu Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych na portalu X pojawił się post opisujący atak na Ukraińców w Pruszkowie. Według relacji świadków, kibole Znicza Pruszków mieli podjechać pod hostel zamieszkany przez Ukraińców.
Po co przyjechali? Z prezentami, darami, pomocą? Nic z tych rzeczy. Z pałami, kijami bejsbolowymi. Weszli jak do siebie, zniszczyli monitoring, zabarykadowali się, wybili szyby. Jedną z przebywających tam Ukrainek pobili. Stającego w obronie Ukraińców Polaka chcieli wylegitymować (!), czy na pewno jest Polakiem – dostał gazem łzawiącym.
Wydarzeniom tym towarzyszyły niecenzuralne okrzyki o powrocie na Ukrainę, obronie ojczyzny i wiele innych, pełnych nienawiści wobec jednej rzeczy – „nieodpowiedniej” narodowości.
Z plusów – czterech sprawców zostało już zatrzymanych. Ale spójrzmy prawdzie w oczy – czy tak naprawdę to oni są głównymi sprawcami tego czynu? O tym za chwilę.
Atak na Ukraińca w autokarze
Mniej więcej w tym samym czasie po portalu X zaczęło krążyć nagranie z autokaru jadącego z Polski do Niemiec – bójki Polaka z Ukraińcem. Przekaz od Polaka? Bardzo prosty - Ukrainiec ma „wyp… na Ukrainę”.
Ten przypadek jest już nie tylko przerażający, ale również dość groteskowy. Jadą do Niemiec, a Polak mówi Ukraińcowi, że ma wracać do siebie. Paradne. Może jeszcze powiedzcie mi, że jechali do pracy? Brakuje jeszcze tylko tego, aby Polak zaczął krzyczeć coś o złej Unii Europejskiej, „szwabach” i nawoływać do polexitu. Wcale by mnie to nie zdziwiło, to w obecnych czasach dość częsta kombinacja „intelektualna”.
Żadnego patriotyzmu w tym nie ma. To bardzo często głębokie kompleksy wyparte agresją.
Kto jest winny?
Oczywiście, bezpośredni sprawcy powinni odpowiadać za swoje czyny – bezwzględnie. Ale tak naprawdę skąd się to wszystko bierze? Skąd ta nienawiść, szczucie na każdym kroku – przede wszystkim w internecie? Oczywiście, że nie samo z siebie, oddolnie.
Prawdziwi architekci tej nienawiści brylują w mediach społecznościowych, licząc polubienia i polityczne profity. Chodzą ubrani w garnitury, a nie w dresy jak bohater jednego z nagrań. Skoro nie ma się pomysłu na racjonalną politykę, to trzeba „zapalić” w ludziach problem, aby móc później cynicznie grać na ich emocjach.
To idealna oferta dla ludzi szukających winnych swoich niepowodzeń. Nie układa ci się w życiu? Panowie „patrioci” w garniturach mają już na to gotową odpowiedź, która zdejmuje z ciebie odpowiedzialność: to wina „tego obcego”. Żadnej troski o ojczyznę w tym nie ma. To zwykła patologia i inżynieria społeczna, która żeruje na najsłabszych ogniwach naszego społeczeństwa, aby wzniecić pożar, w którym spłoniemy wszyscy razem.
Faryzeusze z krzyżami w zębach
Pięknie jest mówić o Bogu, obronie tradycji, chrześcijańskiej Europy. Wiele jednak zależy od tego, kto o tym mówi. To też kwestia tego, czy to twoja maska, czy głos wychodzący prosto z serca. Z mojej perspektywy, zadeklarowanego katolika, to jest po prostu obrzydliwe. Nie ma w tej szczujni absolutnie żadnych wartości chrześcijańskich, o które rzekomo walczą.
Idealny dowód dostaliśmy niedawno. W czasie srogich mrozów Kościół Katolicki zorganizował zbiórkę na generatory prądu dla zamarzającej na Ukrainie ludności. To realizacja najprostszej ewangelicznej zasady: pomóż bliźniemu w potrzebie. Co się wtedy stało? W internecie wylało się takie szambo, że brakuje słów.
Skoro z rąk opętanych nienawiścią "patriotów" obrywa nawet Kościół za elementarną działalność dobroczynną, to gdzie jest granica? Gdzie oni się zatrzymają? Musimy sobie zadać jedno, bardzo ważne pytanie: co będzie dalej? Dziś mamy już kije bejsbolowe, wybijanie szyb w hostelach i bicie bezbronnych kobiet.
Czy jutro ktoś przekroczy czerwoną linię? Architekci tego obłędu nie ubrudzą sobie bezpośrednio rąk krwią – o tym wiemy nie od dziś.
Pewien znany reżyser powiedział kiedyś bardzo mądre słowa, które dziś brzmią jak proroctwo:
Gdybym był wrogiem Polski podsycałbym antagonizmy między Polakami i Ukraińcami, wykorzystując historyczne resentymenty.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj