Piłkarskiej seksafery ciąg dalszy. Mathieu Valbuena ujawnia kulisy szantażu – „Benzema namawiał mnie do kłamania”.

Od kilku miesięcy cała piłkarska Francja i świat pochłonięte są taśmową sagą z dwoma reprezentacyjnymi kolegami w tle. Według francuskiej prasy, Mathieu Valbuena miał być szantażowany przez grupę osób, która weszła w posiadanie erotycznych nagrań z udziałem piłkarza i jego partnerki Fanny Lafone. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że wśród zamieszanych w tę aferę osób zaczęło się pojawiać nazwisko napastnika Realu Madryt, Karima Benzemy.

Ostatecznie, 5 listopada piłkarz został oskarżony przez francuski sąd o branie udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Benzema jednak konsekwentnie zaprzecza jakoby wywierał wpływ na Valbuenę, by ten zapłacił szantażystom wymaganą sumę pieniędzy. Tyle oficjalnie – piłkarz Realu Madryt, według osób powiązanych ze śledztwem miał przyznać się do próby mediacji między Valbueną, a osobami będącymi w posiadaniu nagrania.

Wreszcie sam najbardziej zainteresowany przemówił. W rozmowie z dziennikarzami „Le Monde” Mathieu Valbuena potwierdził wersję Benzemy, stwierdzając że ten ani razu mu nie groził, choć namawiał do zmiany zeznań, tak aby jego nazwisko nie pojawiło się w śledztwie.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Reprezentacyjny kolega Valbueny miał przypomnieć sytuację z 2008 roku kiedy to Djibril Cissé, znajdujący się w podobnej sytuacji, uległ szantażowi i zapłacił pieniądze, pozbywając się w ten sposób stręczycieli. Benzema podkreślał również, że wśród osób posiadających nagranie jest jego kolega z dzieciństwa i na miejscu Valbueny postąpiłby tak jak Cissé. Śledczy twierdzą jednak, że są w posiadaniu dowodów obciążających Benzemę. Piłkarz został już zawieszony w grze w reprezentacji Francji – grozi mu również do 5 lat pozbawienia wolności.

O dziwo, nasze rodzime podwórko było również świadkiem taśmowych gróźb. Według plotkarskich tabloidów aktor Cezary Pazura miał być szantażowany już w 2011 roku, wtedy jednak zgodził się zapłacić 8 tysięcy złotych w zamian za nieujawnienie taśm, na których nie występował bynajmniej z żoną. Dwa lata później, kiedy sytuacja się powtórzyła, aktor postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i wynajął – a jakże! – Krzysztofa Rutkowskiego, który ujął domniemanego szantażystę.

Czytaj też:

Wnioski na przyszłość nie są zbyt trudne do wyciągnięcia. Jeżeli nie chcesz, żeby sekstaśma stała się twoją trampoliną, do – niestety, dość wątpliwej – sławy, to po prostu jej nie nagrywaj. Jeżeli jednak znajdziesz się w kłopotliwej sytuacji po drugiej stronie kamery, zachęcamy do kontaktu z działem prawnym Bezprawnik.pl pod adresem kontakt@bezprawnik.pl – doradzimy jak możliwie skutecznie pozbyć się problemu.

Fot. tytułowa: Shutterstock.com