Australia forsuje prawo zmuszające firmy do odszyfrowywania zaszyfrowanych treści (na przykład na Messengerze czy Telegramie)

Technologie Zagranica dołącz do dyskusji (8) 15.06.2018
Australia forsuje prawo zmuszające firmy do odszyfrowywania zaszyfrowanych treści (na przykład na Messengerze czy Telegramie)

Udostępnij

Jakub Kralka

RODO, chroń mnie przed rządem, ze spamerami sam sobie poradzę?

Australia, choć Eurowizja może w tym zakresie powodować liczne błędne wnioski, przepisom RODO – przynajmniej bezpośrednio – oczywiście nie podlega. Przytaczam tutaj sławne unijne rozporządzenie, bo z jednej strony tyle się mówi o chronieniu naszej prywatności przed prywatnymi firmami – co rodzi zresztą wiele absurdów, tak samo z racji zrozumienia istoty RODO, jak i jej niezrozumienia. Ale co z chronieniem nas przed rządami? Nie tak dalej, jak dosłownie kilka dni temu łapałem się za głowę czytając polski serwis informacyjny z krzykliwym nagłówkiem – uwaga, mocne – „CBA usiłowało podrzucić rosyjską amunicję oficerowi BOR. Sprawę udaremniła policja„.

Pare lat temu F-Secure zaprosiło mnie na pokaz prasowy filmu o Edwardzie Snowdenie. Film był raczej przeciętny, ale mimo wszystko dawał do myślenia i pobudzał wyobraźnie w sposób o wiele większy, niż doniesienia wszystkich portali informacyjnych.

Deszyfracja a nowe prawo

Australijski rząd opracował przepisy mające na celu uzyskanie dostępu do zaszyfrowanych wiadomości z różnych aplikacji. Firmy technologiczne w dużej mierze obawiają się, że tego typu regulacja stworzy to furtkę dla hakerów. Według mnie przede wszystkim jednak stworzy to zagrożenie dla namiastki naszej prywatności. Tej prywatności, której – wedle teorii – jeszcze w sieciowej aktywności nie kontroluje np. amerykański rząd.

Australijski rząd swoje decyzje chce oprzeć na współpracy z firmami technologicznymi oraz telekomami, a zmiany w przepisach przechwytywania mają dać możliwość lepszego obserwowania domniemanych przestępców i terrorystów. Oczywiście jest to trafny argument i wierzę, że w dużej mierze o to właśnie chodzi. Stoimy tutaj jednak przed klasycznym dylematem ile wolności gotowi jesteśmy poświęcić w imię bezpieczeństwa. Urzędnicy twierdzą, że bocznych drzwi dla hakerów nie będzie, ponieważ mają w zamiarze stosować inne metody deszyfracji. Ustawa ma wejść w życie . w ciągu najbliższych kilku miesięcy.

Wygląda na to, że nie jestem osamotniony w swoich podglądach:

„Zakaz skutecznie zabezpieczonej komunikacji w żaden sposób nie zaszkodzi kompetentnym technicznie przestępcom czy terrorystom. Oni zawsze będą mogli skorzystać z dostępnych im opensource’owych komunikatorów i komunikować się poprzez Tora czy I2P”, komentuje Mariusz Politowicz, inżynier techniczny Bitdefender, „takie prawo to przede wszystkim problem dla zwykłych obywateli, których prywatność będzie narażona.” – dodaje