Polexit? Oczywiście, że można o tym rozmawiać. Tylko po co?

Codzienne Państwo dołącz do dyskusji (23) 23.11.2020
Polexit? Oczywiście, że można o tym rozmawiać. Tylko po co?

Jerzy Wilczek

Dyskusja o polexicie jest potrzebna – przekonuje coraz więcej prawicowych publicystów czy polityków. Narzekają oni, że to poprawność polityczna hamuje taką „potrzebną debatę”. Jeśli tak, to ok, rozmawiajmy o polexicie. Będzie z tego może jedna korzyść.

Dyskusja o polexicie był przez lata czymś, czego w Polsce faktycznie nie było. O takiej możliwości rozmawiali może co najwyżej przedstawiciele jakiś marginalnych środowisk.

Nim się jednak obejrzeliśmy, weszła ona do mainstreamu. A będąc precyzyjnym – to jest na razie dyskusja o dyskusji na temat polexitu.

Dyskusja o polexicie. Tu nie chodzi o „poprawność polityczną”

Ostatnio popularność w sieci zdobyła twitterowa rozmowa dziennikarza Rafała Mrowickiego z konserwatywnym publicystą Wojciechem Wybranowskim.

Wybranowski narzekał, że nie dopuszcza się w Polsce do dyskusji nad polexitem. Winił oczywiście „niesamodzielnie myślących” oraz „poprawność polityczną”. Mrowicki więc dopytywał – no dobrze, to jakie są argumenty za wejściem z UE? Wybranowski nie był w stanie podać żadnego – ale i tak zachęcał do debaty nad polexitem. I narzekał za to na „histerię” swojego dyskutanta.

Do dyskusji zachęca również pismo „Do Rzeczy”, w którym Wybranowski niegdyś publikował. „Mamy do tego prawo” – twierdzi tygodnik.

Może więc warto przyznać co poniektórym publicystom rację – tak, mamy prawo do dyskusji. Tylko nad czym w tej dyskusji mamy właściwie debatować?

Już lepiej porozmawiać o zeszłorocznym śniegu

Trudno znaleźć jakikolwiek sensowny argument za polexitem. Chyba że komuś marzy się sojusz z Kremlem i z Białorusią. O polexicie mogą też myśleć ci, którzy chcieliby dostawać mniej pieniędzy. Albo ci, którzy marzą, by wreszcie Kaczyński i Ziobro przejęli pełną kontrolę nad sądami i mediami.

Chyba jednak nikt inny nie będzie chciał dyskutować o polexicie. A kolejne badania pokazują, że jest to po prostu w tej chwili political fiction. Według badania Ibris dla „Rzeczpospolitej” 81 proc. Polaków chce pozostać w Unii. Zeszłoroczne badanie Pew Research pokazywało natomiast, że aż 84 proc. Polaków ma pozytywne zdanie o Unii Europejskiej. Tym samym Polska była najbardziej euronetuzjastycznym krajem spośród wszystkich przebadanych.

Racjonalnych przesłanek do dyskusji o polexicie więc za bardzo nie ma. Choć z takiej dyskusji może być jedna korzyść – dowiemy się, że przeciwnicy Polski w Unii po prostu nie mają żadnych argumentów.

23 odpowiedzi na “Polexit? Oczywiście, że można o tym rozmawiać. Tylko po co?”

  1. nie o taką wspólnotę europejską walczyliśmy!

    nie do takiej wstępowaliśmy!

    a jak teraz chcą zmieniać tę unię w sposób który nam nie odpowiada i w dodatku chcą odebrać nam prawo veta.

    no to pozostaje opuszczenie tego pierdolnika.

    Nie będziemy płacić za ich zadłużenie, grecy o tym zapomnieli i teraz już nie mogą się uwolnić od dyktatu unii i długów.

    Tak teraz to jest moment w którym można jeszcze zawrócić, zanim wpakujemy się w poważne bagno.
    i albo przekonamy pozostałe kraje aby się tam nie pchać albo trzeba sie grzecznie pożegnać.

    • Pewnie, lepiej cofnąć się gospodarczo do poziomu Białorusi niż oddać przysłowiowy guzik. Nie jesteśmy nie będziemy żadnym mocarstwem i obrażanie się na ten fakt nie pomoże.

      • to już nie jest guzik, tylko pętla na szyję zamiast krawata.

        nikt nie mówi o całkowitym zerwaniu współpracy, nikt nie chce anulować strefy Schengen;

        i co wy ciągle macie z tą białorusią?

        a może to jest szansa żeby przystąpić do takiego grona jak Norwegia, Szwajcaria i Wielka Brytania,
        a może w przyszłości i innymi „-xitami”, jak Węgry, czy może Szwecja.

        • Tylko misiu Norwegia, Szwecja itp. stoją po pierwsze na wysokim poziomie gospodarczym po drugie i tak są powiązane traktatami z UE które wpływają na ich gospodarkę politykę, za to kraje te nie mają wpływu większego na UE a kasę do niej wpłacają (słynne fundusze Norweskie)

          • i właśnie o to chodzi, aby samemu móc wybierać sobie, które konwencje i umowy są korzystne, dla swojego kraju i dla swoich obywateli(w granicach , jak i na terenie UE).
            Wtedy mozna stać się bogatym i rozwiniętym,
            z resztę, teraz jesteśmy na innym poziomie, niż 15 lat temu gdy wstępowaliśmy, większość luki technologicznej, rozwojowej i przemysłowej już przeskoczyliśmy.
            Teraz to UE nas hamuje abyśmy ich nie wyprzedzili.

          • i właśnie o to chodzi, aby samemu móc wybierać sobie, które konwencje i umowy są korzystne, dla swojego kraju i dla swoich obywateli(w granicach , jak i na terenie UE).

            Nie wybieraliście? A referendum akcesyjne w 2003? A parlament kadencji 2007-2011 i Kaczyńskiego (tego Lecha), którzy ratyfikowali Konwencję Lizbońską?
            Bardzo mnie bawi „w granicach, jak i na terenie UE”. To się zdecyduj – chcesz wyjść czy nie? Bo jeśli chcesz wyjść, to trochę tych korzyści z handlu (i Schengen) tracisz. Jeśli chcesz wyjść, nie masz wpływu na to, co jest w Unii. Natomiast jeśli chcesz być w Unii, dyrektywy powinny być wdrażane automatycznie, do tego się Polska zobowiązała.

            Wtedy mozna stać się bogatym i rozwiniętym,

            To bardzo subiektywne rozumienie tego, które konkretnie dyrektywy są korzystne, a które nie. Właśnie po to jest wspólnota, by wypracować kompromis wspólny dla całego bloku. Jednakże kompromis nie może polegać na tym, że kraj wyłącza się spod obowiązującego ją prawa międzynarodowego i narusza Konstytucję a jednocześnie przekonuje, że Unię nie ma to nic obchodzić.
            I jeszcze. Polska sama z siebie to żadne mocarstwo. Ale Unia takim być jak najbardziej może.

            z resztę, teraz jesteśmy na innym poziomie, niż 15 lat temu gdy wstępowaliśmy, większość luki technologicznej, rozwojowej i przemysłowej już przeskoczyliśmy.

            Ale jak szukać lepszych studiów to zagranicą. Ale jeśli chodzi o wydatki R&D to Polska ma 1.2% PKB (jedne z najniższych w Europie), podczas gdy Niemcy 3.2% PKB.
            Ale jeśli chodzi o produkcję nowoczesnych leków i szczepionek, to polskie są niemal nieznane, ale Niemcy/Francja przodują. Udział przemysłu ciężkiego w Polsce jest nadal wiele wyższy niż w sąsiednich Niemczech, a najwięcej energii Polska uzyskuje z węgla, co jakoś nie bardzo wiąże się obecnie z wielkim postępem technologicznym ani nie wskazuje na wielki rozwój. Nie, Polska gospodarka na ogół jest nowoczesna, ale pozostają jeszcze relikty rodem z PRL).
            I rodzimych ogromnych korporacji (ale naprawdę ogromnych, nie tam Allegro z kapitalizacją 25 mld euro, a przynajmniej 100-150 mld euro, a nawet Apple z 2 bln dolarów) jakoś jak na lekarstwo; podczas gdy jeśli kraj jest bogaty, to takowe generalnie ma.

            Teraz to UE nas hamuje abyśmy ich nie wyprzedzili.

            Że niby jak? W budżecie 2021-27 największym beneficjentem byłaby Polska. Byłaby, bo budżet jest zagrożony.

          • chodziło o to, że Szwajcaria czy Norwegia, a zobaczymy jak Wielka Brytania, mają masę umów pozwalających ich obywatelom np. podejmować zatrudnienie, prowadzić firmy i handel na terenie UE i odwrotnie.

            A już nie koniecznie np wdrażania wspólnotowego RODO. i setki podobnych.

            W 2003 głosowaliśmy nad unią nicejską, która wyglądała na całkiem znośną.

            Traktat Lizboński mimo e ratyfikowany przez większość nie wszedł w życie, i powoływanie sie na niego to schizofrenia prawna, króra jest przeciw racji stanu Francji i jej prawu veta.
            Z resztą referendum w tej sprawie jakoś nie zauważyłem.
            Tak samo jak teraz nie widzę referendum w sprawie aby w moim imieniu ktoś brał kredyt, „na wszystkich”.
            a jednocześnie narzucają nam unię 2 prędkości,

            a na próbę konstruktywnej krytyki dostajemy w łeb oskarżeniem o brak praworządności.

            Najistotniejszy problem jest w tym, że to jest jeden z ostatnich małych kroczków, który zamyka późniejszą możliwość wyjścia UE, gdyż może się ona wiązać z koniecznością nagłej spłaty całego (całej części przypadającej) tego nowego wspólnego zadłużenia.
            To jest bat, którego nie można lekceważyć.

          • Traktat Lizboński mimo e ratyfikowany przez większość nie wszedł w życie, i powoływanie sie na niego to schizofrenia prawna, króra jest przeciw racji stanu Francji i jej prawu veta.

            Bardzo przepraszam, ale:

            The Treaty of Lisbon was signed by the EU member states on 13 December 2007, and entered into force on 1 December 2009.

            Już 11 lat jak żyjemy pod tym dokumentem, a ogarnęliście się dopiero teraz.
            Francuzi odrzucili Konstytucję UE (i Holendrzy), ale ten dokument był wiele szerszy i przewidywał wiele ciaśniejszą unię.

            Z resztą referendum w tej sprawie jakoś nie zauważyłem.

            Być nie musi, bo nie zmienia Konstytucji RP. Miej jak już pretensje do parlamentu 2007-11, a konkretnie do trzystu kilkudziesięciu posłów, którzy podjęli ratyfikacji z pominięciem referendum (w tym do ponad połowy PiS)

            Tak samo jak teraz nie widzę referendum w sprawie aby w moim imieniu ktoś brał kredyt, „na wszystkich”.

            Nie wszystko musi. Zresztą Europejski Bank Centralny już od dawna kredytował niektóre kraje, np. Włochy i Grecję, a oporne były kraje „północy”. Jednak wiele kwestii powierzasz rządom poszczególnych państw – od tego są, by decydować, co najlepsze. Co niektórym średnio wychodzi, ale akurat Polska również będzie beneficjentem tego rozwiązania. Zwłaszcza że stopy bliskie 0.

            a jednocześnie narzucają nam unię 2 prędkości

            Na czym miałoby to polegać?

            a na próbę konstruktywnej krytyki dostajemy w łeb oskarżeniem o brak praworządności.

            Ta krytyka już była od roku 2017. Nie można Unii mieć wiecznie w dupie w jednych kwestiach, a w innych błagać o to, by mama dała pięć dych kieszonkowego. Też bym powiedział „Chłopie, a jak się zachowujesz?”

            Najistotniejszy problem jest w tym, że to jest jeden z ostatnich małych kroczków, który zamyka późniejszą możliwość wyjścia UE, gdyż może się ona wiązać z koniecznością nagłej spłaty całego (całej części przypadającej) tego nowego wspólnego zadłużenia.

            To akurat nie ma nic do rzeczy. To jest negocjowalne. Jeśli ECB oczekuje spłaty w 2040 roku, to Polska jako dłużna ECB zapłaci w 2040 albo i wcześniej, ale status w Unii nie będzie miał nic do rzeczy.

    • Przecież sami zgodziliśmy się na ratyfikację Traktatu Lizbońskiego. Obecne ruchy UE wynikają wprost z Traktatu Lizbońskiego.

      • a to już jest traktatowa schizofrenia, bo francuzi sami odrzucili traktat lizboński i od tego czasu jest on niewart nawet papieru na którym go wydrukowano !

        i teoretycznie właśnie Francja powinna wetować wszystko co jest oparte na tym traktacie, ale jakoś dziwnie chytrze tego nie robi, dopóki jest to na jej korzyść kosztem innych państw unii.

        a poza tym to w międzyczasie w kilku krajach zmieniły się rządy(w tym nasz), które jawnie wypowiedziałby traktat lizboński, gdyby on faktycznie obowiązywał

      • implikacja nie w tę stronę, to że przypadkiem mówimy mówimy to samo co putin, to nie oznacza że z tych samych opozycji i interesów. Z resztą putin mówi różne rzeczy i przeczepia się do wszelkich ruchów i poglądów,rotacyjnie, aby tylko zwiększyć zamieszanie. Ma taką strategię jak naprzemienne granie czerwone czarne w ruletce.

        a co mówi TVP to też nie wiem, bo nie oglądam.

  2. Odkąd to badania opinii publicznej stały się wyrażeniem tejże opinii? Niestety „badania opinii publicznej” stały się metodą nią manipulowani, a nie jej badania. Wystarczy powiedzieć: naród tak chce bo tak mówią badania!. Potem przychodzą wybory i referenda i okazuje się, ze naród tak nie chce.
    O polexicie trzeba rozmawiać bo to jedyna szansa byśmy z parareligijnego totalitarnego europejskiego fundamentalizmu w miarę cało wyszli. Inaczej to nas zaora czy ktoś w to wierzy czy nie i czy się komuś to podoba czy nie.

    • Ad 1 i 2.
      Każde takie badanie zakłada, że osoby nieodpowiadające na nie są podobne do tych odpowiadających. W tej chwili (od 2016 roku) można to wytłumaczyć tym, że Demokraci są bardziej zaangażowani niż Republikanie w głoszeniu poglądów i chętniej przystępują do sondaży (zazwyczaj są w internecie albo przez telefon, zatem nie ma różnicy położenie), i to przez pandemię. I takie zjawisko jest na razie ograniczone do USA, bo np. wyniki referendum brexitowego mieściły się w granicach błędu (było jakoś z grubsza 50/50, stało się 52/48). Tak samo w Polsce wybory prezydenckie wskazywały na podział z grubsza 50/50. 51/49 również mieści się w granicach błędu. I na Ukrainie w 2019 r. sondaże wskazały do wyborów podział 72/27 albo 73/25, i tak też było, 73/24.
      Jest jeszcze kilka innych powodów, dlaczego mogły zawieść dotychczasowe procedury, ale z grubsza odpowiedź dla USA może być tu:
      https://www*.vox*.com/policy-and-politics/2020/11/10/21551766/election-polls-results-wrong-david-shor
      I jeszcze cytat stąd:

      Ultimately, many pollsters believe that whatever decline in trust their profession has suffered since 2016 owes less to a failure in polling itself than to a general misapprehension of what it can and cannot tell us. […] For that reason, the American Association for Public Opinion Research reported in 2016, it’s “a mistake to observe errors in an election such as 2016 that featured late movement and a somewhat unusual turnout pattern, and conclude that all polls are broken.”
      The 2018 midterms were a case in point: Of 506 congressional races, FiveThirtyEight called the correct winner in 490, or about 97 percent. “Polls were never as good as the media assumed they were before 2016 — and they aren’t nearly as bad as the media seems to assume they are now,” Nate Silver wrote that year. “In reality, not that much has changed.”

  3. Ile lat temu robiono badanie Ibris i Pew Research? Bo jestem pewien, że po rozpoczęciu goebbelsowskiej propagandy przez TVPiS procent osób popierających Unie spadł. Bo typowego wyborcę *** Unia nie interesuje. Interesuje go tylko 500+ i walka z „ideologią LGBT”

  4. w interesach i polityce, to ja mam mózg,
    a nie rozmiękczone serce.

    Emocjami to szafują akurat , płaczliwi socjaliści użalający się nad tym ze w jakimś szaleńczym odwecie państwa UE niby deportują wszystkich wolnych najmitów, a na nas nałożą cła, a zachodnie koncerny się spakują na tiry i wrócą nad Ren.

    – dupa, nic takiego się nie stanie, bo się to nikomu nie opłaca i żaden polityk po obu stornach do tego nie dopuści.

    Wyjście GB jest najlepszym przykładem, że istnieje, handel, podróżowanie i interesy bez Brukselskiej Hydry.
    Mechanizmy są, wystarczy kilkaset podpisów, pod skserowanymi traktatami na wzór dzisiejszych.
    tylko trzeba dobrze wybierać które.
    Bo aktualnie bezrefleksyjne implementowanie wszelkich dyrektyw UE, to dokładanie sobie problemów, anie rozwiązań.

    A lepiej nam będzie bez takich fałszywych sojuszników którzy wolą sobie dwie rury z gazem położyć przez Bałtyk, a nie są w stanie nawet wystosować noty do Putina w sprawie zablokowania eksportu naszego soku jabłkowego…

    • GB nawet jeszcze nie opuściło UE misiu a j płaczą ze PKB im poleciał. Odnośnie rury przez Bałtyk to zawdzięczasz ją ukochanemu zimnemu Lechowi który nie chciał przez Wolskę jeśli nie pójdzie przez ukrainne.

      • GB nawet jeszcze nie opuściło UE misiu

        GB opuściło Unię 31 stycznia 2020 r. Teraz jest okres przejściowy, nadal obowiązuje prawo europejskie i GB jest jeszcze w Unii celnej, ale reprezentacji politycznej już nie ma i formalnie w UE już nie jest.

        The withdrawal agreement was ratified by the UK on 23 January and by the EU on 30 January; it came into force on 31 January 2020.

        a j płaczą ze PKB im poleciał

        Płaczą, wzrost PKB się do pandemii zwolnił, a teraz to wszyscy mają źle, dlatego mówienie, że PKB Wlk. Brytanii w 2020 roku poleciał i dlatego Brexit jest słaby, jest akurat manipulacją, bo jest trochę inny powód. Ale spowolnienie wzrostu 2016-19 już można uznać za argument przeciwko.

        Odnośnie rury przez Bałtyk to zawdzięczasz ją ukochanemu zimnemu Lechowi który nie chciał przez Wolskę jeśli nie pójdzie przez ukrainne.

        Miał ku temu geopolityczne powody. W końcu Białoruś i Rosja są na papierze w unii ze sobą, ale na razie nikt tego nie egzekwował za bardzo.
        Ponadto wcale nie jest tak, że nic nie robił po to, by uniezależnić się od rosyjskiej igły gazowej:
        https://warsawinstitute*.org/pl/polska-gazowa-rozgrywka-z-gazpromem/

  5. W sumie to jest perfekcyjny opis tego, co wyprawia w tym momencie Lewica i pani Lempart, zamykając się w swojej bańce, odrzucając każdego kto nie ma idealnie takich samych poglądów.

  6. żeś się czepił słówek, a nie umiesz nawet czytać ze zrozumieniem.

    i niby gdzie napisałem że GB nie jest w UE,
    nie napisałem też że nie jest.
    Przywołałem tylko fakt wyjścia, czyli pozostawania w okresie przejściowym opuszczania tej struktury, który jest na tyle różny, że nie można go uznać ani za pozostawanie, anie za całkowite opuszczenie.

    i lepiej sam skończ, zanim się bardziej ośmieszysz.

  7. GB opuściło Unię 31 stycznia 2020 r. Teraz jest okres przejściowy, nadal obowiązuje prawo europejskie i GB jest jeszcze w Unii celnej, ale reprezentacji politycznej już nie ma i formalnie w UE już nie jest.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *