Polexit? Oczywiście, że można o tym rozmawiać. Tylko po co?

Codzienne Państwo dołącz do dyskusji (22) 23.11.2020
Polexit? Oczywiście, że można o tym rozmawiać. Tylko po co?

Jerzy Wilczek

Dyskusja o polexicie jest potrzebna – przekonuje coraz więcej prawicowych publicystów czy polityków. Narzekają oni, że to poprawność polityczna hamuje taką „potrzebną debatę”. Jeśli tak, to ok, rozmawiajmy o polexicie. Będzie z tego może jedna korzyść.

Dyskusja o polexicie był przez lata czymś, czego w Polsce faktycznie nie było. O takiej możliwości rozmawiali może co najwyżej przedstawiciele jakiś marginalnych środowisk.

Nim się jednak obejrzeliśmy, weszła ona do mainstreamu. A będąc precyzyjnym – to jest na razie dyskusja o dyskusji na temat polexitu.

Dyskusja o polexicie. Tu nie chodzi o „poprawność polityczną”

Ostatnio popularność w sieci zdobyła twitterowa rozmowa dziennikarza Rafała Mrowickiego z konserwatywnym publicystą Wojciechem Wybranowskim.

Wybranowski narzekał, że nie dopuszcza się w Polsce do dyskusji nad polexitem. Winił oczywiście „niesamodzielnie myślących” oraz „poprawność polityczną”. Mrowicki więc dopytywał – no dobrze, to jakie są argumenty za wejściem z UE? Wybranowski nie był w stanie podać żadnego – ale i tak zachęcał do debaty nad polexitem. I narzekał za to na „histerię” swojego dyskutanta.

Do dyskusji zachęca również pismo „Do Rzeczy”, w którym Wybranowski niegdyś publikował. „Mamy do tego prawo” – twierdzi tygodnik.

Może więc warto przyznać co poniektórym publicystom rację – tak, mamy prawo do dyskusji. Tylko nad czym w tej dyskusji mamy właściwie debatować?

Już lepiej porozmawiać o zeszłorocznym śniegu

Trudno znaleźć jakikolwiek sensowny argument za polexitem. Chyba że komuś marzy się sojusz z Kremlem i z Białorusią. O polexicie mogą też myśleć ci, którzy chcieliby dostawać mniej pieniędzy. Albo ci, którzy marzą, by wreszcie Kaczyński i Ziobro przejęli pełną kontrolę nad sądami i mediami.

Chyba jednak nikt inny nie będzie chciał dyskutować o polexicie. A kolejne badania pokazują, że jest to po prostu w tej chwili political fiction. Według badania Ibris dla „Rzeczpospolitej” 81 proc. Polaków chce pozostać w Unii. Zeszłoroczne badanie Pew Research pokazywało natomiast, że aż 84 proc. Polaków ma pozytywne zdanie o Unii Europejskiej. Tym samym Polska była najbardziej euronetuzjastycznym krajem spośród wszystkich przebadanych.

Racjonalnych przesłanek do dyskusji o polexicie więc za bardzo nie ma. Choć z takiej dyskusji może być jedna korzyść – dowiemy się, że przeciwnicy Polski w Unii po prostu nie mają żadnych argumentów.