- Bezprawnik -
- Energetyka -
- Od 2028 roku zapłacisz za benzynę znacznie więcej. Nawet 65 groszy więcej na litrze
Od 2028 roku zapłacisz za benzynę znacznie więcej. Nawet 65 groszy więcej na litrze
Od 1 stycznia 2028 roku każdy litr benzyny w Polsce będzie droższy o co najmniej 65 groszy. Nie przez wojnę, nie przez kryzys naftowy, a przez regulację. Nazywa się ETS2 i jest najdroższą reformą klimatyczną, jaką poczuje w portfelu przeciętny Polak.

Analitycy Alior Banku policzyli to rok po roku. W wariancie bazowym, który uznają za najbardziej prawdopodobny, benzyna drożeje w 2028 roku o 65 groszy na litrze, a diesel o 75 groszy. Bez VAT, który jeszcze to powiększy. Do 2031 roku skumulowany wzrost ma wynieść 1,35 zł na litrze benzyny i 1,57 zł na litrze diesla. Wariant optymistyczny, w którym zadziałają unijne mechanizmy stabilizujące cenę, to według ING podwyżka 46 groszy za litr. Wariant pesymistyczny – oparty na prognozach Vertis Environmental Finance cytowanych przez Parlament Europejski – zakłada cenę uprawnień między 111 a 259 euro za tonę, co przekłada się na podwyżkę przekraczającą dwa złote za litr. Każda z tych liczb wynika wprost z emisyjności paliwa i kursu wymiany. To nie są szacunki publicystyczne. To arytmetyka.
ETS2 jako podatek, którego nie zobaczysz na paragonie
Mechanizm jest prosty, choć skutecznie ukryty za piętrową terminologią. ETS to skrót od Emissions Trading System – systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2. Ten pierwszy, ETS1, działa od 2005 roku i obejmuje elektrownie, huty, cementownie. Ty go nie czujesz bezpośrednio, bo jest wbudowany w hurtową cenę prądu. ETS2 jest inny. Obejmie transport drogowy i ogrzewanie budynków – czyli dokładnie to, z czego na co dzień korzystasz. I inaczej niż ETS1, nie przewiduje ani jednego darmowego uprawnienia. Każde pozwolenie na emisję tony CO2 idzie na aukcję. Od pierwszego dnia. Bez okresu przejściowego. Samo wprowadzenie ETS2 jest zatem regulacją bezprecedensową w skali oddziaływania na portfel przeciętnego konsumenta.
Podmiotem zobowiązanym do zakupu tych uprawnień nie jest jednak kierowca. Jest nim dostawca paliwa – rafineria, importer, hurtownik. PKN Orlen kupuje uprawnienie, dolicza koszt do ceny hurtowej i sprzedaje ci litr benzyny drożej. Mechanizm nazywa się „upstream" i jest zaprojektowany tak, żebyś nie widział faktury za emisję CO2. Tylko paragon ze stacji paliw z wyższą kwotą na końcu. Relacja jest prosta: im droższe uprawnienia na rynku, tym droższe paliwo.
I tu zaczyna się część, o której media piszą rzadziej niż o samych podwyżkach.
Spekulacje przed działaniem rynku
Cena uprawnień w ETS2 nie jest z góry ustalona. W związku z czym to rynek określi jej cenę przez aukcje, spekulacje i nagromadzenie zapasów. Analitycy Alior Banku opisują mechanizm, który nazywają „dyskontowaniem przyszłości": dostawcy paliw, wiedząc, że za rok będą potrzebować uprawnień, zaczną je kupować z wyprzedzeniem. Masowo. Już teraz. Popyt rośnie, podaż jest ograniczona, zatem cena idzie w górę, zanim system formalnie wejdzie w życie. To nie spekulacja akademicka. To standardowe zachowanie każdego rynku z ograniczoną pulą aktywów i rosnącym przymusowym popytem.
Scenariusz bazowy banku zakłada cenę 66 EUR za tonę CO2 w 2028 roku. Do 2031 roku ma ona wzrosnąć do 137 EUR, czyli o 108 procent w cztery lata. Scenariusz wysoki mówi o 165 EUR za tonę. Dla porównania Komisja Europejska na etapie projektowania systemu zakładała cenę wyjściową 45 EUR i wprowadziła mechanizm ochronny, który przy przekroczeniu tego progu uwalnia dodatkowe uprawnienia z rezerwy. Ten mechanizm działa jednak tylko do końca 2029 roku i maksymalnie dwa razy na dwanaście miesięcy. Potem – wolny rynek.
Efekt domina w portfelach Polaków
Kowalski z podwarszawskiej miejscowości, który dojeżdża do pracy 50 km w jedną stronę autem spalającym 7 litrów na sto kilometrów, przejeżdża 100 km dziennie i przy 21 dniach roboczych w miesiącu płaci dziś za paliwo około 910 złotych – przy obecnej cenie benzyny 6,21 zł za litr. Po wejściu ETS2 przy uprawnieniach wycenionych na poziomie 80 EUR za tonę ten sam miesiąc dojazdów będzie kosztować około 1030 złotych. Różnica około 115 złotych miesięcznie, blisko 1400 złotych rocznie. I to przy cenie bliższej dolnemu scenariuszowi niż bazowemu. W scenariuszu bazowym na 2031 rok – ponad 2000 złotych rocznie więcej.
Ale Kowalski tankuje tylko raz. Wszystko, co dojeżdża do niego ciężarówką – jedzenie w sklepie, odzież, AGD, materiały budowlane – też drożeje. Te koszty trafiają do cen produktów. Każdych. Prezes NBP Adam Glapiński już w 2025 szacował, że ETS2 podniesie inflację konsumencką w Polsce o nawet dwa punkty procentowe. Analitycy ING Banku Śląskiego dochodzą do tego samego wniosku przy założeniu ceny 59 EUR za tonę. Alior Bank jest ostrożniejszy i mówi o 0,9 punktu procentowego, ale liczy tylko efekt paliwowy, bez pełnych efektów wtórnych.
94% unijnego węgla domowego pochodzi z Polski
Inflacja o dwa punkty procentowe w Polsce w 2028 roku to nie jest tylko liczba na ewentualnym raporcie NBP. To realna zmiana siły nabywczej każdego, kto zarabia w złotówkach. I tutaj pojawia się polska specyfika, o której mówi się głośno tylko wtedy, gdy jest korzystna.
Polska odpowiada za około 94 procent węgla kamiennego zużywanego przez gospodarstwa domowe w całej Unii Europejskiej (najnowsze dane Polskiego Instytutu Ekonomicznego z początku 2026 roku; we wcześniejszych szacunkach Forum Energii z 2020 roku było to 87 procent, dane stale rosną w miarę odchodzenia od węgla w innych krajach UE). Dla zobrazowania: ponad dziewięć na dziesięć ton węgla palonych w piecach europejskich domów pochodzi z Polski. To oznacza, że ETS2 uderza w polskie ogrzewanie nieproporcjonalnie do wielkości polskiej gospodarki. Dla właściciela starego, nieocieplonego domu z kopciuchem rachunki za ogrzewanie wzrosną o kilkaset złotych rocznie w pierwszym roku, o kilka tysięcy skumulowanych do 2031. Fundacja Republikańska szacuje skumulowany koszt dla przeciętnej polskiej rodziny ogrzewającej gazem na ponad 6 tys. złotych do 2030 roku, a ogrzewającej węglem – na ponad 10 tys. złotych. Choć muszę przyznać i jednocześnie uspokoić, że metodologia tych wyliczeń nie jest przejrzysta i źródło jest wyraźnie zaangażowane politycznie, niemniej skala skutków jest spójna z pozostałymi analizami.
System jest zaprojektowany tak, żeby tym bić najmocniej. Ubogi, stary dom to wysoka emisja, czyli drogie uprawnienia i wysoki rachunek. Nowy, ocieplony budynek z pompą ciepła to niskie lub zerowe koszty ETS2. ETS2 nie jest podatkiem liniowym. Jest podatkiem od ogrzewania skrojonym tak, by uderzać w biedę energetyczną. Im uboższa, starsza, gorzej wyposażona nieruchomość, tym wyższy koszt.
Rok opóźnienia jako sukces negocjacyjny
Premier Donald Tusk stwierdził, że „rozbroił" ETS2. Niestety to „rozbrojenie" polegało wyłącznie na przesunięciu startu o jeden rok, czyli z 2027 na 2028, oraz na wpisaniu do prawa zapowiedzi rewizji systemu i dwóch klauzul rewizyjnych – to drugie jest realnym osiągnięciem, choć jego praktyczne skutki poznamy dopiero w trakcie negocjacji. Polska delegacja PO-PSL z grupy Europejskiej Partii Ludowej złożyła w Parlamencie Europejskim poprawki przesuwające wejście ETS2 o trzy lata, czyli do 2031 roku, a delegacja PiS z grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów – poprawki o całkowitym wstrzymaniu systemu. Żadna z tych poprawek nie uzyskała większości. Ostatecznie Parlament Europejski przyjął 13 listopada 2025 roku mandat zachowujący datę 2028 stosunkiem 379 głosów do 248 przy 10 wstrzymujących się. Żadna unijna instytucja – ani Komisja, ani Rada, ani Parlament – nie chciała dalszego opóźnienia.
Warto też zauważyć, że samo „przesunięcie o rok" nie jest aż tak spektakularne, jak sugerują wpisy premiera. Już obowiązująca dyrektywa ETS w art. 30k przewidywała mechanizm odroczenia wejścia ETS2 o rok w wypadku szczególnie wysokich cen gazu lub ropy. Polityczna decyzja Rady polegała w istocie na uruchomieniu tego mechanizmu również wtedy, gdy nie doszło do szoku cenowego.
Dlatego można uznać ten sukces „rozbrojenia" co najmniej za wątpliwy.
11 miliardów euro kompensaty… ale czy na pewno?
Mógłbyś się zapytać, co dzieje się z pieniędzmi zebranymi z aukcji uprawnień. Oficjalna odpowiedź brzmi, że część trafia do Społecznego Funduszu Klimatycznego. 65 miliardów euro na lata 2026–2032 na termomodernizację, wymianę pieców, dofinansowanie pomp ciepła i wsparcie ubogich energetycznie. Polska ma być największym beneficjentem i otrzymać 11,44 mld euro, czyli 17,6 procent całej puli. Mechanizm rzeczywiście istnieje. Częścią praktycznej odpowiedzi rządu na te środki ma być bon energetyczny w nowej odsłonie, który ma trafić do gospodarstw najmocniej dotkniętych kosztami ETS2.
Problem w tym, że pieniądze z funduszu trafiają do ciebie pod warunkiem, że Polska złoży Plan Społeczno-Klimatyczny do Komisji Europejskiej, osiągnie kamienie milowe, przeprowadzi konsultacje, uruchomi programy, przejdzie przez ścieżkę identyczną z KPO. Ten sam model, przy którym Polska przez lata miała problemy z absorpcją środków unijnych. Minister Funduszy ogłosił konsultacje planu w 2025 roku. Czy pieniądze dotrą do palacza węglem z Podkarpacia na czas, żeby pokryć rachunki za pierwsze lata ETS2 – to pytanie, na które nie ma dzisiaj dobrej odpowiedzi. Praktyczny efekt jest taki, że podwyżka jest pewna i precyzyjnie policzalna. Kompensata za to jest warunkowa, rozłożona w czasie i zależna od sprawności polskiej biurokracji, której zdecydowanie nie można uznać za – delikatnie mówiąc – bezzwłoczną.
Logika unijna kontra polska rzeczywistość
System ETS2 jest zbudowany wokół jednego założenia: jeśli korzystanie z paliw kopalnych będzie wystarczająco drogie, ludzie przestaną je kupować. Logika jest poprawna w warunkach laboratoryjnych, w których konsument może jutro kupić samochód elektryczny albo zainstalować pompę ciepła. W warunkach polskiej wsi, gdzie nie ma transportu publicznego, najbliższa stacja ładowania jest 40 km dalej, a wymiana starego kotła kosztuje 30 tysięcy złotych, ta logika nie napędza transformacji. Napędza biedę.
28.04.2026 10:14, Mateusz Krakowski
28.04.2026 9:32, Edyta Wara-Wąsowska
28.04.2026 8:38, Igor Czabaj
28.04.2026 7:50, Joanna Świba

Kult własności to mit. Boomerzy też byli tylko lokatorami, dopóki państwo nie dało im mieszkań za grosze
28.04.2026 7:07, Aleksandra Smusz
27.04.2026 18:52, Rafał Chabasiński
27.04.2026 16:54, Jakub Kralka
27.04.2026 16:03, Marcin Szermański

Erste Bank Polska zdradził swoje plany. Agresywna oferta oprocentowania i wirtualny operator telefoniczny
27.04.2026 16:02, Jakub Kralka
27.04.2026 15:18, Rafał Chabasiński
27.04.2026 14:32, Edyta Wara-Wąsowska
27.04.2026 13:41, Aleksandra Smusz
27.04.2026 12:59, Aleksandra Smusz
27.04.2026 11:45, Edyta Wara-Wąsowska
27.04.2026 10:55, Marek Śmigielski
27.04.2026 9:56, Marcin Szermański

Czy urząd może wyrzucić cię z własnego Facebooka? NSA odpowie na pytanie, które dotyczy każdego z nas
27.04.2026 9:17, Piotr Janus
27.04.2026 8:28, Rafał Chabasiński
27.04.2026 7:46, Aleksandra Smusz
27.04.2026 7:04, Marek Śmigielski
26.04.2026 19:19, Filip Dąbrowski
26.04.2026 19:12, Piotr Janus
26.04.2026 15:40, Rafał Chabasiński
26.04.2026 12:12, Miłosz Magrzyk
26.04.2026 10:45, Aleksandra Smusz

Wystarczyło zapytać o produkt, by wystawić opinię. UOKiK ukarał OLX za system, który oszukiwał kupujących
26.04.2026 10:04, Piotr Janus
26.04.2026 9:02, Marcin Szermański
26.04.2026 7:38, Miłosz Magrzyk
























