Facebook pozwany przez narodowców. Dobrze, ponieważ serwis jest ewidentnie stronniczy. I – co ważne – polski sąd przyjął pozew

Codzienne Technologie Zbrodnia i kara 17.03.2017
Facebook pozwany przez narodowców. Dobrze, ponieważ serwis jest ewidentnie stronniczy. I – co ważne – polski sąd przyjął pozew

Udostępnij

Maja Werner

Kilka dobrych wieści. Po pierwsze, Facebook został pozwanych przez polskich narodowców. I choć za nimi nie przepadam, ani się z nimi w niczym nie zgadzam – dobrze to Facebookowi zrobi. Po drugie – polski sąd przyjął ten pozew (ale jeszcze nie otwierajcie szampana). 

Facebook to prywatny serwis społecznościowy, więc nie wydaje się właściwe, by prywatne osoby mówiły mu jak ma go prowadzić. Z drugiej strony, Facebook też ma obowiązek dopasować się do przestrzegania prawa, a niestety tego prawa przestrzega bardzo wybiórczo. Delikatnie mówiąc – jest to serwis, którego władze dość mocno skręcają ideologicznie w „lewą” stronę.

Facebook ma duży problem ze swoimi standardami

Właściciel dość ostentacyjnie obnosi się ze wspieraniem amerykańskiej lewicy, treści o bardzo liberalnym charakterze są w serwisie promowane, z kolei tym nieco bardziej konserwatywnym – trudno jest się przebić, m.in. przez moderację.

Z Facebooka można z hukiem wylecieć za użycie słowa „pedał” (i nie za bardzo jest się komu tłumaczyć, że te słowa padły na dodatek na forum miłośników rowerów i miały czysto techniczny charakter). Jednocześnie zdarzało mi się zgłaszać fanpage głoszące, że Jan Paweł II robił małym dzieciom bardzo nieprzyjemne rzeczy (nazwy ujmowały to dosadniej) albo fanpage „Polskie obozy zagłady” i w odpowiedzi dostawałam reprymendę, że w ocenie moderatora tego typu treści nie naruszają standardów społeczności Facebooka.

Zawsze wyobrażałam sobie wtedy, że odpisywał (a raczej: nie odpisywał) mi wtedy młody przodownik pracy, który realizował swoją pokrętnie rozumianą wizję świata pełnego tolerancji i równości.

Narodowcy pozwali Facebooka

Nie lubię narodowców, to w większości niski kapitał intelektualny skryty za wygadanym Krzysztofem Bosakiem i dość prymitywna wizja świata.

Ale być może odegrają swoją gollumowską rolę w walce z Facebookiem, który nie reaguje na zgłaszanie przypadków łamania polskiego prawa. Reduta Dobrego Imienia zdecydowała się reprezentować narodowców w walce przeciwko największemu serwisowi społecznościowemu świata.

Pierwszym sukcesem Reduty jest w tej sprawie fakt, iż Facebook odpowie przed polskim sądem i wedle polskiego prawa. To wbrew pozorom nie takie oczywiste, bo choć chętnie oprowadzają naszych kolegów ze Spider’s Web po swoich warszawskich biurach, w przypadku korespondencji o charakterze prawnym, zwykli są zbywać formułkami, że tak naprawdę nie mają z Polską za wiele wspólnego i żeby udać się do Irlandii. W Bezprawniku dość zgodnie uważamy, że taka interpretacja jest błędna i sprzeczna z orzecznictwem m.in. TSUE.

Facebook nie jest skazany na sromotną porażkę, ale może mieć problemy w przepychankach z narodowcami. Już sam fakt, iż sprawa rozstrzygnie się przed Sądem Okręgowym w Warszawie to wizerunkowy policzek w twarz dla serwisu. W komunikacie RDI czytamy między innymi:

Do pozwu Reduty Dobrego Imienia w sprawie Facebooka przyłączył się senator Waldemar Bonkowski. W grudniu 2016 r. senator umieścił na swoim oficjalnym profilu post dotyczący jego wystąpienia w sprawie deubekizacji. Po tym wpisie konto zostało zablokowane, zaś w styczniu jego wiadomość została całkowicie skasowana. Facebook został poproszony o wyjaśnienia i przyznał, że jeden z pracowników omyłkowo skasował post. Tym samym Facebook przyznał, że za analizę zgłaszanych postów i blokowanie profili odpowiadają pracownicy, a nie algorytmy internetowe.

W mojej ocenie (opieram to na własnych obserwacjach) równie trafnie zauważono, że:

Zgromadzona dokumentacja dowodowa, potwierdza że Facebook nie blokuje ani treści o charakterze propagującym totalitaryzm komunistyczny, ani żadnych profili, na których znajdują się komunistyczne symbole. Z zaangażowaniem natomiast zawiesza profile i strony sławiące Żołnierzy Wyklętych czy zdarzenia ich upamiętniające, a także wydarzenia o charakterze katolickim czy narodowym.

Swoją argumentację Reduta opiera na przepisach polskiego prawa, odwołuje się do Konstytucji oraz umów międzynarodowych gwarantujących wolność wypowiedzi.

Jakkolwiek wolałabym żeby ten interes społeczny reprezentował ktoś – ekhm – normalniejszy, a na pewno mniej radykalny, to bardzo dobrze się stało, że taka potyczka sądowa (prawdopodobnie) będzie miała miejsce.  Choć Reduta tryumfalnie ogłasza swój sukces, w komunikacie pisze m.in. o „pozywaniu do prokuratury”, więc na cały komunikat spoglądamy z ograniczonym zaufaniem starając się wywnioskować co dokładnie się tam wydarzyło. Poinformujemy na Bezprawniku o dalszym przebiegu sprawy.

Fot. tytułowa: mkhmarketing – CC BY 2.0