NaTemat szukał sensacji, nabrał się na fake newsa o „pizzerii nie dla ciapaków”, ale przepraszać nie zamierza

Gorące tematy Na wesoło Technologie dołącz do dyskusji (57) 23.05.2017
NaTemat szukał sensacji, nabrał się na fake newsa o „pizzerii nie dla ciapaków”, ale przepraszać nie zamierza

Marek Krześnicki

Wciąż dziwimy się na Bezprawniku, że tyle osób nabiera się na lipne konkursy na Facebooku. Gdy jednak na fake newsy, i to szyte grubymi nićmi, nabierają się tak popularne serwisy jak naTemat… No, ręce opadają.

Po czym poznać lipny konkurs na Facebooku? To proste: wysoka nagroda, proste warunki (np. „udostępnij ten post i napisz, jakiego koloru Ferrari chcesz dostać”), a na końcu komunikat, że od odbioru nagrody dzieli Cię jedynie wysłanie SMS-a.

Czym się różni fake news od prawdziwego newsa, albo dowcip (niekoniecznie śmieszny) od informacji? To już nie jest takie łatwe. Odseparowanie prawdy od fałszu bywa koszmarnie trudne, zwłaszcza, że żyjemy w czasach, w których podrobienie czegokolwiek jest łatwe jak nigdy przedtem. Kiedyś usuwanie ze zdjęć wrogów Stalina było żmudnym zadaniem dla specjalistów – dzisiaj darmowa aplikacja na smartfona zrobi to samo lepiej i szybciej.

Pomyłki zdarzają się każdemu, jednak coraz częściej wydaje się, że media mają problem z weryfikacją publikowanych informacji. Nie tak dawno na stronach TVP Info można było znaleźć doskonale idiotyczny tekst o orangutanie, który zgwałcił… rudego Irlandczyka:

fake news TVP Info

Wpis na szczęście został dosyć szybko usunięty, jednak fakt, że telewizja publiczna powtarza takie rewelacje za zagranicznym portalem satyrycznym (takim AszDziennikiem) budzi uzasadnione wątpliwości co do kondycji mediów (a może tylko telewizji publicznej, wyglądającej obecnie bardziej jak północnokoreańska telewizja propagandowa, a nie „polskie BBC”?). Ale wróćmy do naTemat.

Fake news w naTemat – przypadek, który powtarza się zadziwiająco często

Raptem parę dni temu prostowałem bzdury opublikowane na portalu Tomasza Lisa:

NaTemat opublikowało tekst, który reklamował hasłem „Odwaga komornika. Dobrał się do skarbonki dziecka”. Problem w tym, że ta zajawka to ordynarne kłamstwo, a komornika w opisanej w artykule sytuacji… w ogóle nie było.

Serwis nawet na te połajanki zareagował, i nieco zmienił tekst. Czy to jednak nauczyło redakcję rzetelności? Nic bardziej mylnego. Próbując zdobyć atencję internetowej publiczności, naTemat postanowiło zmieszać z błotem facebookowy profil Pizzerii Krążek, na którym niedługo po zamachu w Manchesterze pojawiła się… zapowiedź specyficznej promocji, wykluczającej z udziału w niej sporą grupę społeczną:

Wspieramy Menczester ! Dzisiaj Fisz&Czips za jedyne 9,9. ! Nie gotujemy dla Ciapakow. Czysta Polska !

Obecnie wpis wygląda tak:

Przaśne zdjęcie paluszków rybnych i frytek z marketu nie wzbudziła podejrzeń redakcji. Nikogo nie zastanowiło również to, że… Pizzeria Krążek nie istnieje. Tak po prostu – takiej restauracji nie znajdziecie nigdzie, poza Facebookiem oczywiście. Jak zresztą wyjaśnili po jakimś czasie administratorzy fanpejdża: „Całość poprzedniego posta, komentarzy, odpowiedzi na opinie (swoją drogą – bardzo ciekawe zjawisko – same 1* i 5*) była od początku do końca prowokacją”.

Mimo to – przyjmując za dobrą monetę to, że przecież wpis opublikowano w internecie, gdzie, jak wiemy, wszystko jest prawdą – naTemat opisało tę sprawę jako przykład bulwersującej reklamy. Bez kontaktu z „pizzerią”, bez próby wyjaśnień z jej strony. No, ale nagłówek był rzeczywiście spektakularny. A zamiast przeprosin czytamy oficjalne stanowisko naTemat w tej sprawie:

 Sprawę pierwsza nagłośniła na swojej stronie „Kryzysy w social mediach wybuchają w weekendy” słynna specjalistka od social media Monika Czaplicka, a obok naTemat sprawę opisało jeszcze kilka dużych redakcji. Teraz twórcy tej kuriozalnej zabawy tragedią na Wyspach próbują zarzucić mediom, że szybko reagując na przejawy ksenofobii i rasizmu „polaryzują i skłócają”.

Czyli: daliśmy ciała, ale inni, znani i lubiani, też, a w ogóle to nieładnie kłamać w internecie, więc o co wam chodzi. Ciekawe tłumaczenie serwisu, na którym przeczytamy, że autor będzie godzien pisania na jego łamach, „jeśli będzie gotowy uczestniczyć w wymianie myśli, a nie w bezmyślnej młócce”.

Taaak…

„Komornik dobrał się do skarbonki dziecka” – tak twierdzi NaTemat, a jak było naprawdę?

 

57 odpowiedzi na “NaTemat szukał sensacji, nabrał się na fake newsa o „pizzerii nie dla ciapaków”, ale przepraszać nie zamierza”

  1. Za rozpowszechnianie „fakenews” przez tzw. „poważne redakcje” powinny być kary. Po prostu. Afera z wielorybem, nie istniejąca pizzeria… przykre jest to, że po przeczytaniu wiadomości NA WŁASNĄ RĘKĘ muszę szukać innych źródeł.

    • NaTemat to nie jest poważna redakcja. Niestety z racji powiazań towarzysko-politycznych cieszy się zdecydowanie niezasłużoną popularnością.

  2. Jak by nie było, NaTemat to platforma głównie blogowa, gdzie każdy uczestnik może napisać cokolwiek. Wątpię, by sama redakcja to weryfikowała. Ściągnęli sobie trochę celebrytów, trochę szaraczków, trochę zupełnie nieznanych ludzi i jakoś leci. Nie ma co się spodziewać jakości. Niech sami przemyślą, czy ten model biznesowy naprawdę im pasuje, jeżeli chcą pretendować do miana poważnego medium.
    Inna sprawa, że jest odrobina prawdy w stanowisku portalu. Tego typu prowokacje są zwyczajnie denne. Bo co mają na myśli właściciele fan page’a? Można jakąkolwiek populistyczną, niesprawdzoną, chamską, obraźliwą* czy oszczerczą wypowiedź opublikować i opisać, niczym Kołcz Majk „bo to, hehe, prowokacja była/żarcik taki był, haha, daliście się nabrać, hihihi, a ja, ten tego, hajsik sobie zbieram!”, celem migania się od konsekwencji (niekoniecznie prawnych, ale również w postaci krytyki), tak? Nie przemawia to do mnie.

    *obraźliwe wobec osób, określenie to nie dotyczy to krytyki ideologii wszelakich

    • prowokacje sa denna ta jak denne sa zmanipulowane newsy, zupełny brak obiektywizmu, brak rzetelności, manipulacja, tania pogoń za sensacją, brak kontroli źródeł ect.
      Cóż to jest ta sama kategoria co owe fake newsy – nacina sie na to ktoś kto reprezentuje podobny poziom intelektualny jak twórca takiego „newsa”.
      Krótko mówiąc trafił swój na swego.

      Bo powiedzmy sobie szczerze – nawet jesli ów lokal krążek by istniał i jego właściciel był by takim sobie właśnie sebo-burakiem – czy to jest powód by pisać o tym w medium, o co by nie było dość dużym zasięgu?

      • Można zastanawiać się, czy akurat nie byłoby to przypadkiem dawanie zbędnej uwagi i rozgłosu komuś, kto na to zupełnie nie zasługuje. Takie coś nie powinno mieć miejsca, jednakże nie potrafię pochwalić właściciela za to, że była to prowokacja. To była żenada i obie strony powinni się wstydzić, jak i obie strony winne są przeprosiny.

        • „czy to jest powód by pisać o tym w medium, o co by nie było dość dużym zasięgu?”

          Każdy temat jest dobry, jeśli generuje zainteresowanie. Przecież nie będą pisać, jak właściciel pizzerii w Radomsku grzecznie obsłużył jedynego w tym mieście muzułmanina i jeszcze wręczył mu kupon rabatowy pod hasłem promocji różnorodności.

  3. Natemat zostało już tutaj przez kogoś bardzo trafnie podsumowane – to taka „Niezależna”, tylko popiera opcję polityczną z drugiej strony barykady.

    Myślę, że zmiana politycznego klimatu w Polsce mocno obnażyła światowość i ogładę dotychczasowych dziennikarskich tuzów pokroju Lisa i Żakowskiego. W swoim zacietrzewieniu nie ustępują niepokornym dziennikarzom drugiego obiegu zatrudnionych w „prawdziwie polskich” mediach jak tv republika czy GPC.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *