Kasyno nie pozwalało grać genialnemu matematykowi. Sąd staje po stronie kasyna

Na wesoło Społeczeństwo dołącz do dyskusji (67) 14.04.2019
Kasyno nie pozwalało grać genialnemu matematykowi. Sąd staje po stronie kasyna

Udostępnij

Jerzy Wilczek

Jaka jest pierwsza (i każda kolejna) zasada hazardu? Kasyno zawsze wygrywa. Przekonał się o tym pan Michał z Warszawy. Ten zdolny matematyk zdołał „oszukać” karciany system – więc sieć kasyn zaczęła mu ograniczać możliwość gry. Po której stronie stanął sąd? Po tej, co zawsze wygrywa.

Gra w kasynie może zrobić z milionera bankruta w jedną noc. Ale co jak do kasyna wejdzie zawodowy matematyk, który jest w stanie „oszukać” hazardowy system? Czy on może doprowadzić kasyno do bankructwa i nieźle się wzbogacić?

Podobny case jest często opisywany, gdy dotyczy Las Vegas lub innych stolic światowego hazardu. Ale doczekaliśmy się teraz podobnej historii „made in Poland”.

Otóż pan Michał był stałym klientem pewnej sieci kasyn. Jednak jak opisuje „Rzeczpospolita”, władze firmy w pewnym momencie zorientowały się, że genialny matematyk wcale nie jest zwykłym klientem, który do kasyna idzie zbankrutować lub chociażby wpaść w gigantyczne długi. Pan Michał miał system, bo posiadał wyjątkowo rzadką zdolność „liczenia kart”.

Gra w kasynie nie dla geniusza

Wobec matematyka stosowano zatem ograniczenia – na przykład zakaz grania z innymi graczami, zezwolenie grania tylko jedną talią kart (standard to gra przy użyciu 5 talii kart), narzucenie grania jedną „płaską” stawką (standard to możliwość zmiany stawki w trakcie gry), czy stosowanie dodatkowego przetasowania kart po każdym rozdaniu – opisuje „Rz”.

Niezbyt to uczciwe – pomyślał pan Michał. Uznał, że sieć kasyn traktuje go nierówno wobec innych klientów. Jednak według kasyna, wszystko było Lege artis – a firma powoływała się na słynną ustawę hazardową z 2009 roku.

Sprawa więc trafiła do sądu. Matematyk chciał zniesienia wszystkich zastosowanych wobec niego ograniczeń oraz umożliwienia mu grania we wszystkich kasynach spółki na normalnych zasadach. Chciał też 5 tys. zł zadośćuczynienia. Co na to warszawski sąd okręgowy?

Nie uznał roszczeń matematyka, zwracając uwagę, że pan Michał wcześniej na przykład „sporządzał notatki dotyczące cech kół do ruletki”. A jednak gra hazardowa powinna być w 100 proc. losowa. Ostatecznie więc uznano, że dobra pana Michała wcale przez kasyno nie zostały naruszone.

Wracamy więc do słynnej sentencji, że kasyno zawsze wygrywa. Nie, nie oszukamy systemu w kasynie, nawet jeśli… go oszukamy. A wizyta w świątyni hazardu zawsze skończy się dla nas kacem. Nieważne, czy będzie to Vegas, czy tylko Wawa.