Nie będzie można jeździć hulajnogami elektrycznymi po chodnikach? Miasta są za, rząd się jednak opiera

Moto Technologie dołącz do dyskusji (57) 09.09.2019
Nie będzie można jeździć hulajnogami elektrycznymi po chodnikach? Miasta są za, rząd się jednak opiera

Udostępnij

Jerzy Wilczek

Hulajnogi elektryczne to ostatnio wielki hit w polskich miastach. Jednak poruszanie się tymi pojazdami jest ciągle nieuregulowane prawnie. Miasta najchętniej wyrzuciłyby hulajnogi z chodników, ale resort infrastruktury na razie nie chce o tym słyszeć.

Z hulajnogami elektrycznymi było podobnie jak z wieloma innymi wynalazkami rodem z Doliny Krzemowej. Najpierw witano je jako ciekawa nowość. Potem zaczęto mieć nadzieje, że hulajnogi mogą rozwiązać problem wielkomiejskich korków. A potem się okazało, że nawet jeśli nowy wynalazek rozwiązuje problemy, to też na pewno kreuje nowe.

Fundamentalna kwestia jest taka – gdzie w ogóle hulajnogi powinny się poruszać? Gdy było ich mało, jakoś tak strasznie to nie przeszkadzało. Jednak gdy pojazdy zaczęły podbijać Warszawę i inne miasta, zaczęto debatować czy bardziej „należą” się im chodniki, drogi rowerowe czy może jednak jezdnie dla samochodów i czy hulajnogi elektryczne znikną z chodników.

Miasta: wygonić hulajnogi elektryczne z chodników!

Resort infrastruktury miesiąc temu pokazał wreszcie projekt zmian w prawie o ruchu drogowym, który ma „ucywilizować” korzystanie z takich nowinek.

W projekcie nie ma jednak zakazu poruszania się po chodnikach. Pojawiło się natomiast zalecenie, by użytkownicy hulajnóg korzystali z dróg rowerowych lub z ulic, na których maksymalna dopuszczona prędkość nie przekracza 30 km/h.

Te propozycje jednak bardzo nie spodobały się przedstawicielom samorządowców.

– Proponowane przepisy na razie są nie do końca przemyślane – mówiła na przykład „Dziennikowi Gazecie Prawnej” Joanna Proniewicz ze Związku Miast Polskich.

Skąd taka reakcja? Cóż, ścieżek rowerowych w polskich miastach jest ciągle stosunkowo mało. Jeszcze mniej jest natomiast dróg, po których można jechać nie szybciej niż 30 km/h. Miasta więc – chyba całkiem słusznie – obwawiają się, że zostanie po staremu. Czyli że hulajnogi będą śmigały głównie po chodnikach.

A to niebezpieczne – argumentują samorządy. Nie tylko dla pieszych, ale również dla samych „hulajnogowiczów”. W Europie zresztą były już wypadki śmiertelne z udziałem hulajnóg.

Dlatego na przykład w Niemczech zdecydowano się wprowadzić dość surowe przepisy. Hulajnogi mogą jeździć tam albo po drogach rowerowych, albo (jeśli ich nie ma w konkretnym miejscu), po zwykłych drogach, trzymając się prawej strony.

Jazda hulajnogą po zwykłej drodze dla aut również nie jest jednak zbyt bezpieczna. W efekcie w niemieckich miastach hulajnogi nie stały się tak popularne, jak na przykład w Warszawie.

Cóż, odwieczny dylemat – czy prawo ma dostosowywać się do nowinek, by nie ograniczać rozwoju, czy wręcz przeciwnie – powinno właśnie „temperować” niektóre innowacje, w imię bezpieczeństwa i status quo? Cóż, można mieć wrażenie, że polski rząd akurat chce w tym przypadku stanąć nieco w rozkroku.

Fot. Baldesteinemanuel326/Wikimedia Commons/CC BY-SA 4.0