Część identyfikacji wizualnej CPK wzięto z…Shutterstocka? Wygląda na to, że dodano jedynie znak towarowy i usunięto samolot

Biznes Gorące tematy dołącz do dyskusji (199) 16.11.2018
Część identyfikacji wizualnej CPK wzięto z…Shutterstocka? Wygląda na to, że dodano jedynie znak towarowy i usunięto samolot

Udostępnij

Edyta Wara-Wąsowska

Być może brzmi to kuriozalnie, ale wszystko wskazuje na to, że identyfikacja wizualna CPK – częściowo – pochodzi prawdopodobnie z…Shutterstocka. Dokonano jedynie kosmetycznych poprawek i proszę – robota zrobiona. Ciekawe, ile pieniędzy dostało studio graficzne, które wykonało tę część identyfikacji wizualnej?

Grafika CPK Shutterstock

15 listopada 2018 r. na Kongresie 590 w Rzeszowie zaprezentowano identyfikację wizualną Centralnego Portu Komunikacyjnego, który ma powstać w Baranowie. Światu ukazano zarówno znak towarowy Portu „Solidarność” jak i logotypy najważniejszych elementów: Portu Lotniczego „Solidarność” oraz sieci „Solidarność” Koleje. No i z tą wizualizacją jest mały problem.

Jedna z zaprezentowanych grafik wygląda tak:

źródło: wirtualnemedia.pl
źródło: wirtualnemedia.pl

Natomiast tak wygląda grafika znaleziona na…Shutterstocku.

 

Szczerze mówiąc nie przyszłoby mi to do głowy, gdyby nie facebookowa grupa AIE+. Jeden z użytkowników zasugerował, że nowy logotyp CPK to tak naprawdę przerobiona grafika ze Shutterstocka. Szybko wrzuciłam grafikę w Google i moim oczom ukazało się mnóstwo stron wykorzystujących niemal ten sam obrazek. Okazało się, że jest on także na Shutterstocku, który prawdopodobnie jest jego pierwotnym źródłem. Tym samym wszystko wskazuje na to, że identyfikacja wizualna CPK (a dokładnie grafika będąca częścią zaprezentowanych materiałów) pochodzi częściowo z banku zdjęć.

Identyfikacja wizualna CPK: kto ją „wykonał”?

Od razu nasuwa się pytanie, kto wykonał tak „zaawansowaną” wizualizację i kto tak mocno się napracował. Otóż za obsługę public relations CPK (obejmującą m.in. stworzenie strategii komunikacyjnej, prowadzenie działań public affairs i public relations z wykorzystaniem kanałów social media) odpowiada Agencja Partner of Promotion, która wygrała postępowanie ofertowe. Agencja podpisała w marcu umowę z Polską Fundacją Narodową (znaną z różnych pomysłów na marnotraw…wydawanie pieniędzy podatników). Z kolei wykonawcą materiałów graficznych (i całej identyfikacji wizualnej) miało być w tym wypadku jednak Studio Graficzne Podpunkt (na zlecenie CPK).

Ciekawą informację można znaleźć również na portalu pasazer.com:

Usunięto grafikę zawierającą wizualizację logotypu Centralnego Portu Komunikacyjnego na terminalu lotniska Amsterdam Schiphol. Wykonawca – Studio Graficzne Podpunkt, które przygotowywało materiały graficzne, nie posiada praw do przesłanej wizualizacji. Jednocześnie, Agencja Partner of Promotion zaznacza, że nie jest autorem identyfikacji wizualnej, jest nim podwykonawca Studio Graficzne Podpunkt.

W tym przypadku chodziło z kolei o wizualizację lotniska CPK, które w rzeczywistości okazało się…wizualizacją lotniska w Amsterdamie. Wykonaną oczywiście przez inną firmę, w tym przypadku – Kaan Architectures. Agencja Partner of Promotion była zaskoczona całą sytuacją, a studio graficznie pokrętnie zaczęło tłumaczyć, że doszło do „pomyłki”. Twórcy logotypów rzekomo nie wiedzieli, że materiały, które pokazują spółce, zostaną rozesłane do mediów.

 Dlaczego pieniądze podatników są wydawane…w taki sposób?

Nie sposób nie zapytać, dlaczego studio, które miało zająć się identyfikacją wizualną ogromnego projektu rządowego, nie mogło wykonać jej w stu procentach…samodzielnie. Wymazanie znaku wodnego Shutterstock (istnieje pewne prawdopodobieństwo, że grafika nie została kupiona – internauci sugerują, że widać pozostałości znaku wodnego, co oznacza, że ktoś wymazywał go ręcznie i to w dodatku niedokładnie), usunięcie samolotu z grafiki i dodanie znaków towarowych – i grafika gotowa. Podobnie zresztą okazało się w przypadku wizualizacji portu CPK. Do gotowego projektu holenderskiego terminalu dorzucono znak towarowy…

To niezwykle smutne, bo okazuje się, że jako podatnicy płacimy (ciekawe ile w tym przypadku) za usługę, która jest wykonana niezwykle…kiepsko. Po raz kolejny mamy do czynienia z bylejakością. I niestety – ale pewnie nie po raz ostatni.