Inflacja poniżej celu, ale powyżej prognoz
Styczniowy odczyt inflacji to 2,2 proc. w ujęciu rocznym. To wynik, który mieści się w dolnym przedziale celu inflacyjnego NBP (2,5 proc. z dopuszczalnym odchyleniem o 1 punkt procentowy w każdą stronę), ale jednocześnie przewyższa rynkowy konsensus, który wskazywał na poziom 1,9-2,0 proc.
– Zakres prognoz wahał się między 1,7 a 2,4 proc., przy konsensusie rzędu 1,9-2,0 proc. – wskazuje Michał Stajniak z XTB. – W ujęciu miesięcznym mamy zaskoczenie wzrostem o 0,6 proc. przy prognozie 0,5 proc. oraz zerowej dynamice w grudniu.
Warto podkreślić, że w styczniu GUS nie publikuje wstępnego szacunku, dlatego od razu poznaliśmy szczegółowe dane strukturalne.
Co napędza wzrost cen, a co je hamuje?
Struktura styczniowej inflacji pokazuje wyraźne rozbieżności między kategoriami. Żywność zdrożała o 2,4 proc. rok do roku, a w samym styczniu ceny produktów spożywczych poszły w górę o 1,3 proc. – to efekt sezonowy typowy dla początku roku.
Najsilniejszy wzrost – aż 7 proc. rocznie – zanotowano w kategorii alkoholu i wyrobów tytoniowych. To bezpośrednia konsekwencja podwyżki akcyzy, która weszła w życie z nowym rokiem. Ceny energii i mediów wzrosły o 3,4 proc. w skali roku.
Z drugiej strony, potężnym hamulcem dla inflacji są paliwa. Ich ceny spadły aż o 7,1 proc. rok do roku, co przełożyło się na obniżkę kosztów transportu o 5,9 proc. – Jak widać, bez spadku cen paliw, które determinują koszty transportu, ostateczny obraz inflacji byłby zdecydowanie gorszy z perspektywy konsumenta – komentuje analityk XTB.
PKB rośnie najszybciej od trzech lat
Dane o inflacji pojawiły się dzień po publikacji wstępnych szacunków PKB za IV kwartał 2025 roku. Wzrost gospodarczy wyniósł 4,0 proc. rok do roku – to najwyższe tempo od trzech lat i jeden z najlepszych wyników w Europie. Polska pozostaje liderem wzrostu w regionie.
Ta kombinacja – niska inflacja przy solidnym wzroście – teoretycznie daje RPP komfort do kontynuowania cyklu obniżek. Jednocześnie jednak silna gospodarka może być argumentem za zachowaniem ostrożności. – Wysoki wzrost gospodarczy może oczywiście nieco przyhamować oczekiwania co do większej liczby obniżek stóp procentowych – zauważa Stajniak.
Marcowa obniżka – pewna czy nie?
Rynek finansowy w pełni wycenia obniżkę stóp procentowych na marcowym posiedzeniu RPP. Analitycy spodziewają się, że stopa referencyjna może spaść nawet do 3 proc. w ciągu najbliższych kwartałów, na co powinny pozwolić spadające oczekiwania inflacyjne.
Czynnikiem, który może przesądzić o marcowej decyzji, będzie nowa projekcja inflacji NBP. Marcowy dokument powinien pokazać niższą ścieżkę wzrostu cen niż projekcja listopadowa, która – jak się okazało – przeszacowała inflację w IV kwartale 2025 roku.
Są jednak argumenty za wstrzymaniem się z decyzją. – Przy tak solidnie rozwijającej się gospodarce oraz inflacji, która nie spada tak mocno, jak zakładał rynek, Rada Polityki Pieniężnej może w dalszym ciągu prezentować bardziej ostrożne podejście do obniżek stóp – ocenia wicedyrektor Działu Analiz XTB.
Co dalej ze stopami procentowymi?
Rynkowe kontrakty terminowe wskazują, że w perspektywie sześciu miesięcy główna stopa procentowa może spaść do poziomu 3,5 proc. – czyli o kolejne 50 punktów bazowych względem obecnych 4 proc. Co ciekawe, rynek nie widzi już dalszego ciągu obniżek po osiągnięciu tego poziomu.
Dla posiadaczy kredytów hipotecznych ze zmiennym oprocentowaniem każda obniżka stóp to dobra wiadomość – przekłada się bowiem na spadek wskaźnika WIBOR, a w konsekwencji na niższe raty. Przy kredycie na 300 tys. zł obniżka stopy referencyjnej o 25 punktów bazowych oznacza spadek raty o kilkadziesiąt złotych miesięcznie.
Z perspektywy oszczędzających sytuacja wygląda odwrotnie. Niższe stopy procentowe oznaczają gorsze oprocentowanie lokat i kont oszczędnościowych. W środowisku spadającej inflacji realny zysk z oszczędności wciąż może być dodatni, ale nominalne odsetki będą coraz niższe.
Złoty stabilny mimo danych
Kurs złotego praktycznie nie zareagował na dane o inflacji. – Złoty pozostaje stabilny po dzisiejszym odczycie inflacji i za euro płacimy w okolicach 4,21 zł, natomiast dolar kosztuje 3,55 zł – podsumowuje Michał Stajniak.
Polska waluta pozostaje jedną z najsilniejszych w regionie, wspierana przez wciąż relatywnie wysokie stopy procentowe (w porównaniu ze strefą euro czy USA) oraz solidne fundamenty gospodarcze.
Warto pamiętać, że zarówno styczniowy, jak i lutowy odczyt inflacji mogą zostać zrewidowane w marcu, gdy GUS zaktualizuje koszyk inflacyjny. Nie należy jednak spodziewać się istotnych zmian względem obecnych danych.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj