Obiad za 1,68 złotych? Tak, to możliwe, ale tylko w wojskowej stołówce

Gorące tematy Na wesoło Zakupy dołącz do dyskusji (41) 30.01.2018
Obiad za 1,68 złotych? Tak, to możliwe, ale tylko w wojskowej stołówce

Mateusz Madejski

Czy możliwy jest obiad w cenie poniżej trzech złotych? Okazuje się, że jak najbardziej. Niestety, na takie traktowanie cywile nie mogą liczyć – to przywilej wojskowych. Armia karmi więc za grosze, ale czy wojskowe posiłki da się w ogóle jeść?

Jak karmi wojsko? Tanio, bardzo tanio

Do redakcji serwisu Gazeta.pl napisał czytelnik – nie wiadomo, czy jest żołnierzem, czy też nie. Wiadomo natomiast, że chodziło o stołówkę 21. Wojskowego Oddziału Gospodarczego w Elblągu. Czytelnik chciał się podzielić zaskoczeniem z wizyty w wojskowej stołówce. Do swojego listu miał załączyć paragony. Co z nich wynikało?

Otóż obiad złożony z: zupy cebulowej w bulionie z grzankami, ziemniakami z wody 200 gram, surówki z ogórków kiszonych z cebulą oraz kapusty czerwonej zasmażanej 100 gram kosztował… 1,68 zł!

A co jeśli ktoś chciał zjeść coś z mięsem? Zestaw z zupą, ziemniakami i schabowym miał kosztować około 5 złotych. Jeśli któryś mundurowy zadowolił się natomiast kaszą gryczaną, pulpetami i kapuśniakiem, to zapłacił zaledwie 2,91 zł.

Co na to wszystko armia? Rzecznik 21. Bazy Lotnictwa Taktycznego powiedział Gazecie, że żołnierze ponoszą tylko koszt samych produktów, z których powstał posiłek. A to oznacza, że do ceny nie są wliczane na przykład koszty przygotowania, obsługi, podatków, pomieszczenia – i tak dalej. Rzecznik dodał jeszcze, że żołnierz musi jeść to, co mu da armia – bo mundurowi nie mogą wnosić jedzenia na teren jednostki.

Jest więc tanio. Ale czy dobrze?

Czy jak karmi wojsko, to da się to zjeść?

Jak jednak wiadomo, niska cena nie zawsze równa się z dobrą jakością. Czy więc jedzenie za grosze w 21. Wojskowym Oddziale Gospodarczym w Elblągu jest zjadliwe? Nie wiem. Ale mogę się podzielić niedawnym doświadczeniem z wojskowym jedzeniem. Otóż niedawno byłem w legendarnej Szkole Orląt w Dęblinie. I tam miałem okazję zjeść „żołnierski obiad”. Nie powiem – na początku się nieco obawiałem. Jak się okazało – zupełnie niesłusznie.

Mój obiad wyglądał tak:

Nie tylko był bardzo pożywny, ale też zdrowy – była kasza, a nawet brokuły. Oczywiście posiłek rozpoczął się od tradycyjnej grochówki. Potem dostałem mięso, surówki, a na końcu pyszny mus. Do tego wszystkiego jeszcze całkiem niezły kompot. Poczułem się najedzony, ale moje kubki smakowe też nie narzekały. To był obiad tylko dla podchorążych, więc wojskowych, którzy uczą się na oficerów. Domyślam się więc, że oficerowie jadają jeszcze lepiej.

Zapewne życie w mundurze ma swoje cienie i blaski. Ale na pytanie „Jak karmi wojsko?” ze swojego doświadczenia muszę powiedzieć, że dobrze, bardzo dobrze. A teraz wychodzi jeszcze na to, że też tanio. Bardzo tanio.

Jednak ten, kto chciałby regularnie jadać w wojskowej stołówce, musi iść w kamasze. Bo niestety, zasadniczo tylko wojskowi mogą tam się stołować.

41 odpowiedzi na “Obiad za 1,68 złotych? Tak, to możliwe, ale tylko w wojskowej stołówce”

  1. Ogólnie temat szeroki jak rzeka. Każda jednostka ma swoją specyfikę stołówki.
    Jedne są tańsze, inne droższe, na jednych jedzenie jest w miarę, a na jeszcze innych ludzie wolą sobie zamówić dostawę z zewnątrz(jakieś kebaby, czy pizze) niż zajść na stołówkę. Chociaż ogólnie z roku na rok jest coraz lepiej.
    W Dęblinie z tego co wiem jest w miarę dobre jedzenie i szczerze pierwszy raz słyszę o rozgraniczeniu miedzy podchorążych, a kadrę. (Chyba że to jedynie kwestia kolejki do okienka, a ostatecznie jedzenie jest to samo). Tak więc niezależnie od stopnia, wszyscy jedzą to samo.
    Z własnych niewielkich doświadczeń raczej bym powiedział, że wojsko karmi średnio, ale faktycznie tanio. Na jednostce w Krakowie dwudaniowy obiad to kwestia 7,4zł i choć nie zawsze jest zjadliwy, to mimo wszystko warto sobie wykupić, chociażby dla oszczędności czasu i zachodu przy robieniu samemu. :)
    Chociaż warto tez zaznaczyć, że poza służbami to nie więcej jak 5% żołnierzy je na jednostce(tzn. płaci za obiady). Zazwyczaj wracają ludzie do domu i tam jedzą razem z rodzinami. Chociaż na innych jednostkach ta sytuacja może wyglądać inaczej. Tak jak Dęblin, który jest szkołą i poza kadrą nie ma tam zawodowego wojska.

      • Niestety nie ma tak dobrze. :D stołówki wojskowe działają na większości jednostek, w celu wyżywienia osób, które mają służby 24h i na większości z tych stołówek, osoby pracujące na jednostce mogą sobie wykupić obiady.

        • Swego czasu w Nowym Sączu była taka „pół-otwarta” – zamawiała się z budki strażniczej na wynos pod bramę :D

  2. Woda, kawałek cebuli, kawałek kostki rosołowej – zupa, która kiedyś w przeliczeniu wychodziła ok. 50 gr za porcję ;)
    Generalnie – możliwe są 3 posiłki dziennie za poniżej 100 zł za miesiąc – pytajcie studentów.

    • Tak tak, 3 złote na dzień czyli śniadanie obiad i kolacja. Chyba jak ktoś ma pełen zapas weków od rodziców i kupić musi tylko pieczywo i ziemniaki czy też ryz:)

    • Kasza i ryż hurtowo można zamawiać dość tanio. Ziemniaki to w hurcie 50 gr za kilo. Do tego kapusta która jest zdrowa i tania, zapomniane buraki – uznawane za superfood. Cebula, mnóstwo witamin, tania, marchew podobnie. Mięso z kurczaka jest generalnie tanie, ćwiartka z kurczaka poniżej 3 zł/kg a naje się nią dorosły chłop, masz z tego jeszcze rosół. Podroby które są bardzo zdrowe – śmiesznie tanie.

      Dalej to kwestia rozplanowania i umiejętności kucharza żeby zrobić z prostych produktów smaczne potrawy. Za 3 zł może ciężko, ale za 4 zł już spokojnie jest możliwe ogarnąć to produktowo tak żeby było zdrowo. Nie liczę kosztów przygotowania (kucharz + media) bo to już by było nie do zrobienia bez dodatkowego dotowania

  3. W samym zeszłym roku jadłem na 4 różnych stołówkach (2 w Warszawie i 2 okolice Łodzi) i muszę przyznać, że 3 na 4 bardzo dobre, jedna mocno średnia. Ceny są faktycznie bardzo niskie, ale nie jest to żadna tajemnica, to są jawne dane. Pewnie niedługo powstanie materiał bo ktoś odkryje, że żołnierze dostają dodatek mieszkaniowy albo mieszkanie- takie zalety, jest ich wiele ale jest też sporo wyrzeczeń. Swoją drogą, jak napisał kolega wyżej, żołnierze bardzo rzadko wykupują obiady, a jeśli je spożywają to zazwyczaj dla tego, że dostali za darmo, bo ten przysługuje np. w czasie służby, warty, wyjazdu służbowego itp

  4. Jak komuś żal d…pę ściska, to niech idzie do służby, a nie jęczy, jak jakiś pies ogrodnika… Zobaczcie ile posłowie w stołówce sejmowej płacą.

  5. Kolejny nierzetelny artykuł. To 1,6 zł to jest jakiś wyjątek na skalę kraju, zazwyczaj obiad w wojskowej stołówce kosztuje 7-12 zl.
    Po drugie, oficer je to samo co szeregowy,
    Nie w każdej jednostce jest stołówka
    I zobaczcie sobie na fejsbuku „żarcie w wojsku” nieraz tego się zjeść nie da.
    Generalnie zależy od jednostki, są takie w których jedzenie jest ok a są takie że szkoda mówić. Dodatkowo porcje są nieraz tak małe że to woła o pomstę do nieba.

  6. A więźniowie jedzą za darmo…. fenomen…
    W szpitalu za oglądanie telewizora należy zapłacić!
    a więźniowie mają za darmo…..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *