Czy zarobki sędziów powinny być publicznie jawne?

Gorące tematy Państwo 07.09.2016
Czy zarobki sędziów powinny być publicznie jawne?

Udostępnij

Marek Krześnicki

Przedstawiciele niektórych profesji są zobowiązani do składania oświadczeń majątkowych. Część z nich jest publicznie dostępna. W ten sposób możecie sprawdzić np. zasobność portfela posłów czy ministrów. Do tego grona mają dołączyć sędziowie – tego chce rząd. O co w tym chodzi i czy to dobry pomysł?

Sędziowie sądów powszechnych już obecnie składają oświadczenia majątkowe. Wynika to z aktualnej treści art. 87 §1 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych:

Sędziowie są obowiązani do złożenia oświadczenia o swoim stanie majątkowym. Oświadczenie o stanie majątkowym dotyczy majątku odrębnego oraz objętego małżeńską wspólnością majątkową. Oświadczenie to powinno zawierać w szczególności informacje o posiadanych zasobach pieniężnych, nieruchomościach, udziałach i akcjach w spółkach prawa handlowego, a ponadto o nabytym przez sędziego albo jego małżonka od Skarbu Państwa albo innej państwowej lub samorządowej osoby prawnej mieniu, które podlegało zbyciu w drodze przetargu.

Oświadczenia te nie są jednak jawne. Obowiązujące obecnie przepisu ograniczają krąg podmiotów uprawnionych do wglądu w treść oświadczeń, które są objęte tajemnicę służbową. Wykaz majątku sędziego podlega badaniu na poziomie sądów apelacyjnych oraz Krajowej Rady Sądownictwa, a także właściwego urzędu skarbowego. Podanie nieprawdziwych danych w oświadczeniu (np. niewpisanie drogiego zegarka) podlega karze dyscyplinarnej: od upomnienia aż do złożenie sędziego z urzędu.

Jawność oświadczeń majątkowych sędziów już wkrótce…

Resort Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro planuje duże zmiany dotyczące oświadczeń majątkowych sędziów. Po pierwsze, nowelizacja przewiduje że, „informacje zawarte w oświadczeniu (…) są jawne, także co do imienia i nazwiska, z wyjątkiem danych adresowych, informacji o miejscu położenia nieruchomości, a także informacji umożliwiających identyfikację ruchomości sędziego„. Jawność oświadczeń byłaby realizowana poprzez ich publikację w Biuletynie Informacji Publicznej.

Co więcej, Ministerstwo Sprawiedliwości proponuje – i to bardzo dobry pomysł – wprowadzenie odpowiedzialności karnej za złożenie niezgodnego z prawdą oświadczenia majątkowego. Jest to realizacja postulatów GRECO – Grupy Państw Przeciwko Korupcji działającej w ramach Rady Europy. IV Runda GRECO przebiegająca pod hasłem „Zapobieganie korupcji w odniesieniu do parlamentarzystów, sędziów i prokuratorów” sugerowała m.in. wprowadzenie odpowiedzialności karnej za fałszywe oświadczenia majątkowe.

…ale czy to dobre rozwiązanie?

Organizacje sędziowskie – w tym Krajowa Rada Sądownictwa – oraz Sąd Najwyższy uważają proponowane zmiany. W opinii do ustawy przygotowanej przez SN wskazano, że jawność oświadczeń majątkowych sędziów

niesie ze sobą ryzyko zidentyfikowania sędziego i wywierania na niego wpływu, godzi w bezpieczeństwo osobiste sędziów, obniża autorytet trzeciej władzy i ingeruje w konstytucyjne gwarancje ustrojowe wymiaru sprawiedliwości

Brzmi poważnie, prawda? Warto jednak się zastanowić, czy oświadczenia pozbawione bliższych danych dot. majątku (np. adresu nieruchomości) faktycznie stanowią aż tak duże zagrożenie. Z drugiej strony można mieć wątpliwości, w jaki sposób jawność oświadczeń miałaby się przyczynić do wyeliminowania np. korupcji wśród sędziów. Bez większych problemów można sobie wyobrazić, że odpowiedzialność karna połączona z weryfikacją oświadczeń przez np. Centralne Biuro Antykorupcyjne byłaby wystarczająco skutecznym narzędziem do dbania o etyczną nieskazitelność polskiego sądownictwa.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Być może opory środowiska sędziowskiego wynikają – przynajmniej po części – z braku należytego uzasadnienia postulowanej jawności oświadczeń majątkowych. Projekt zawiera jedno zdanie, z którego wynika wyłącznie to, że jawność ma na celu „wzmocnienie zaufania do sądów jako instytucji oraz do samych sędziów”. Tak wątłe i pozbawione szerszego kontekstu uzasadnienie budzi wątpliwości co do rzeczywistych intencji projektodawcy.

Może to tylko kolejny element wojny – rzeczywistej lub urojonej – walki obecnego rządu ze środowiskami prawniczymi?