Nadchodzi kara administracyjna za wypalanie traw – aż do 30 000 złotych. To zły kierunek. Nie lepiej w końcu zmienić kodeks wykroczeń?

Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (55) 01.05.2020
Nadchodzi kara administracyjna za wypalanie traw – aż do 30 000 złotych. To zły kierunek. Nie lepiej w końcu zmienić kodeks wykroczeń?

Paweł Mering

Minister środowiska zapowiada nawet 30 tys. złotych kary za wypalanie traw. Jest to wbrew pozorom zły i niebezpieczny tragiczny kierunek rozwoju prawa (mającego charakter represyjny). Czyżby była to przyszłość prawa wykroczeń w ogóle?

Kara administracyjna za wypalanie traw

Jak informuje m.in. „teraz-środowisko.pl”, Ministerstwo Środowiska chce zaostrzenia przepisów i podjęło inicjatywę ustawodawczą, mającą na celu wprowadzenie kar administracyjnych za wypalanie traw. Obecnie taki czym jest wykroczeniem, które wynika z kilku przepisów, m.in. z art. 84 par. 4 Kodeksu wykroczeń, który stanowi:

Kto wypala trawy, słomę lub pozostałości roślinne na polach w odległości mniejszej niż 100 m od zabudowań, lasów, zboża na pniu i miejsc ustawienia stert lub stogów bądź w sposób powodujący zakłócenia w ruchu drogowym, a także bez zapewnienia stałego nadzoru miejsca wypalania, podlega karze aresztu, grzywny albo karze nagany.

Wypalania traw wprost zabraniają również inne przepisy, na przykład te, odnoszące się do norm przeciwpożarowych, ale i również te, które dotyczą ochrony środowiska.

Minister Środowiska Michał Woś twierdzi jednak, że to za mało. Oczywiście wspominając o tym niejako przy okazji, bowiem pożar Biebrzańskiego Parku Narodowego prawdopodobnie został spowodowany wypalaniem traw, co niejako sugeruje opinii publicznej, że zmiany są konieczne.

Podwójna odpowiedzialność

Minister korzystając zapewnie z idei kar administracyjnych związanych z koronawirusem stwierdził, że trzeba wprowadzić surowszą odpowiedzialność za wypalanie traw. Wyjaśniając cel wprowadzenia nowego rodzaju odpowiedzialności zaznaczył, że:

[…] nałożenie tych kar będzie znacznie prostsze i będzie właściwie zero-jedynkowe. Jeżeli doszło do wypalania trawy, jeżeli ten fakt został stwierdzony, wówczas będzie można wszcząć takie postępowanie i doprowadzić do ukarania takiej osoby – mówił minister środowiska.

Trudno się z tym nie zgodzić, ale kierunek zmian jest zły i alarmujący.

Rozumiem, że kary za wykroczenia w ogóle są za niskie. Dzisiaj, w dobie epidemii, czy też zagrożeń wywołanych suszą, społeczeństwo tym bardziej chce wyższych kar. Okazuje się jednak, że nie jest to możliwe. Prawo wykroczeń w odniesieniu do kar finansowych przewiduje maksymalnie 500-złotowy mandat, bądź grzywnę do 5000 złotych, co wynika wprost z ustawy. Dla obecnej władzy nie ma jednak rzeczy niemożliwych, a szukanie rozwiązań „na około” pojawia się nie pierwszy raz.

Bardzo zły kierunek

Zamiast w końcu zreformować prawo wykroczeń tak, by wprowadzić szerokie (i przede wszystkim adekwatne) spektrum kar, po raz kolejny (i według mnie bezprawnie) obok odpowiedzialności wykroczeniowej, dodaje się odpowiedzialność na gruncie prawa administracyjnego, czego zastosowanie łamie konstytucyjną zasadę ne bis in idem, polegającą na niekaraniu za to samo dwa razy.

Odpowiedzialność administracyjna, jak wskazuje minister Woś, jest zero-jedynkowa. Bez możliwości prowadzenia postępowania dowodowego, równości relacji obywatel-państwo, bez prawa do sądu (jedynie z możliwością kontroli sądowo-administracyjnej).

To niewątpliwie zły kierunek, by obok prawa karnego (w skład którego wchodzi prawo wykroczeń) budować – a zastosowanie takiej konstrukcji kolejny raz nakazuje twierdzić, że kierunek zostanie zachowany – potworka, mającego bezwzględnie i pozasądownie karać obywateli tak surowo, jak się tylko da. Taka filozofia cieszy jednak jedynie wtedy, gdy sami nie jesteśmy na celowniku aparatu państwowego.

55 odpowiedzi na “Nadchodzi kara administracyjna za wypalanie traw – aż do 30 000 złotych. To zły kierunek. Nie lepiej w końcu zmienić kodeks wykroczeń?”

  1. Wszystko pięknie, tylko są dwa problemy: po pierwsze ustalenie stanu faktycznego i sprawcy (to nie jest przestępstwo tak oczywiste jak zabójstwo), a po drugie wyegzekwowanie od niego kary. Zwłaszcza to drugie będzie mało skuteczne w dobie narastającej ochrony dłużników.

  2. Już dostatecznie łamią prawo te żydoamerykańskie sługusy, to ich ostatnia kadencja, chyba, że zfałszują wybory. Kiedyś ktoś mówił po 90 roku o rządach żydokomuny, teraz to rozumiem i idealnie pasuje do obecnej sytuacji…

  3. W Polsce jedyną karą, która trafia do ludzi i uczy to jest wysoka kara finansowa, przykładem są niskie kary za wykroczenia drogowe z której ludzi nic sobie nie robią. Dlatego wysoka karta finansowa jest dobrym rozwiązaniem, złym jest jej wprowadzanie.

    • Tylko w artykule jest mowa nie o wysokości kar, lecz o sposobie ich nakładania. Zgadzam się z autorem, że od karania są sądy, a nie administracja.
      A jeśli chodzi o samo karanie, to bardziej bym szedł w kierunku odszkodowań, niż mandatów. Z podniesienia mandatu z 500 na 1000 zł, sam poszkodowany nic nie ma – i tak musi się potem sądzić w procesach cywilnych. Powinno być tak, że w procesie karnym sąd od razu ustala wysokość odszkodowania. Za samo wypalanie może zostać 500zł mandatu, ale jeśli dodatkowo trzeba by płacić za każdy wypalony hektar – w przypadku Biebrzy byłyby to bajońskie sumy.
      Pozdrawiam.

    • To nie niskie kary za wykroczenia drogowe są powodem olewania kodeksu drogowego tylko brak nieuchronności kary. Co z tego, że będzie mandat dla 2% kierowców łamiących prawo? Gdyby KAŻDY kierowca, który np. przejedzie na czerwonym dostał te 600 zł mandatu to gwarantuję, że taka kwota (ostatecznie 2 razy) w zupełności wystarczy, żeby cwaniaczek nauczył się rozpoznawać kolory. Tak samo KAŻDY rozmawiający przez komórkę, wyprzedzający, jadący pieszemu po stopach na przejściu itp.

  4. A w jaki sposób miałoby być różnicowane karanie w zakresie wypalania traw? Jeśli sprawca powie, że to zdarzyło się przypadkiem to dostanie 1. 000 zł kary, jeśli doda że bardzo mu z tego powodu przykro to 500 zł, a jeśli doniesie wiaderko wody to już tylko pouczenie? Z roku na rok sytuacja z wodą w Polsce staje się coraz bardziej tragiczna, upalne lata i suche zimy. Lasy są wysuszone i regularnie płoną, co powoduje zarówno ogromne straty materialne i niematerialne, zwłaszcza jeśli chodzi o ochronę rzadkich gatunków. Ogień, który w obliczu suszy jest ciężki do kontrolowania, jest też ogromnym zagrożeniem dla domów i ich mieszkańców. I w przypadku wypalania traw, sprawca bardzo dobrze zdaje sobie sprawę z konsekwencji jakie może przynieść jego działanie, bardzo dobrze wie jakie zagrożenie powoduje. Zwłaszcza że już od paru lat prowadzona jest działalność edukacyjna w tym zakresie, nie przynosi jednak żadnego skutku. I skoro mimo wszystko decyduje się na wypalanie trawy, powinien ponieść karę z całą surowością.

  5. Dziadek wypalali, łojciec wypalali to i ja będę wypalać. To jest taka tradycja jak chodzenie z Turoniem. To ciężko wykorzenić. I jeszcze często pojawia się, że wypalanie użyźnia glebę. No i taniej wypalić niż przeorać. Karę można by powiązać z kosztem orki. Kara za wypalanie 10 razy koszt orki. I tutaj kłania się też mała elastyczność kar. Widełki i tyle. Ale np jakby taki delikwent chodził przez miesiąc z czapką szpiczastą, różową na znak, że wypalał trawy, za brak czapki 30 tys. kary. To by też inaczej było.
    Sam tryb, administracyjny jest oznaką jednego, bezsilności wobec osób wypalających.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *