1. Home -
  2. Moto -
  3. Kobieta prawie przejechała autem dziecko na chodniku. Tłumaczy się, że przecież jechała tylko 10 km/h

Kobieta prawie przejechała autem dziecko na chodniku. Tłumaczy się, że przecież jechała tylko 10 km/h

Na ulicach Warszawy, w przestrzeni publicznej, miała miejsce ciekawa dyskusja — w formie kartek A4 z wydrukowanymi komunikatami. Jedna została wystosowana przez mężczyznę, któremu prawie potrącono dziecko. Druga jest odpowiedzią kierowcy na ów zarzut, z czego dyskusja — jako całość — doskonale oddaje polską mentalność.

Paweł Mering07.11.2019 14:05
Moto

Kobieta jechała po chodniku i twierdzi, że to nic złego

Agata Kowalska, dziennikarka TOK FM, udostępniła na swoim twitterowym profilu zdjęcia dwóch kartek, które przedstawiają swoistą dyskusję pomiędzy zbulwersowanym rodzicem a kobietą, która nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, w jaki sposób należy poruszać się w Polsce samochodem.

Pierwsza kartka napisana jest przez ojca dziecka, która — odejmując wulgaryzmy, inwektywy i numer rejestracyjny pojazdu — brzmiała tak:

Co ciekawe, do informacji odniosła się sama delikwentka, a jej tłumaczenie jest co najmniej szokujące.

Odpowiedź kobiety

Kobieta, która prowadziła samochód, odpowiedziała na zarzuty skierowane w jej stronę. Jej odpowiedź idealnie oddaje mentalność stereotypowego polskiego kierowcy. Winne jest oczywiście miasto.

Taka odpowiedź kierowcy raczej nie dziwi. Wiadomo przecież, że brak parkingów to przesłanka będąca niemalże stanem wyższej konieczności, a jazda po chodniku jest dozwolona, skoro nie ma parkingów. Prawda? Oczywiście, że nie!

Jazda po chodniku

Zgodnie z art. 26 ust. 3 pkt 3 ustawy Prawo o ruchu drogowym:

W dalszej części przepisu próżno szukać informacji o tym, że nie popełnia wykroczenia osoba, która jeździ po chodniku, jeżeli miasto nie wybudowało tylu parkingów, ile powinno.

Za powyższe wykroczenie grozi do 3.000 złotych grzywny albo kara nagany, a w wypadku ukaraniu w drodze postępowania mandatowego, zgodnie z aktualnym taryfikatorem — mandat w wysokości od 250 do 500 złotych.

Oczywiście, zarówno postawa mężczyzny, jak i kobiety, nie są odpowiednie. Ojciec, któremu prawie potrącono dziecko, powinien w miarę możliwości zgłosić sprawę na policję, a nie publikować informacje w publicznym miejscu, których weryfikacja jest w zasadzie niemożliwa. Kobieta natomiast, jak to polski kierowca, twierdzi, że jej gorsza sytuacja, tu — brak parkingu, uprawnia ją wykraczania przeciwko przepisom prawa.

„Wińcie miasto, a nie mnie!”

Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi