- Home -
- Finanse -
- Kryptowaluty zniknęły z pierwszych stron gazet. A Bitcoin po cichu odbił do 74 tysięcy dolarów
Kryptowaluty zniknęły z pierwszych stron gazet. A Bitcoin po cichu odbił do 74 tysięcy dolarów
Kryptowaluty zniknęły z pierwszych stron gazet. Nie dlatego, że upadły — a dlatego, że przestały być sensacją. A właśnie teraz, gdy temat ucichł, Bitcoin po cichu odbił do 74 tysięcy dolarów, kapitalizacja całego rynku przekroczyła 2,6 biliona dolarów i kilka rzeczy zmieniło się na tyle, że warto to odnotować.

Geopolityka robi to, czego nie udało się recesji
Żeby zrozumieć dzisiejszy kurs, trzeba cofnąć się do początku marca. USA i Izrael uderzają w Iran, Khamenei ginie w nalotach, Bitcoin w ciągu kilku godzin spada do 63 tysięcy dolarów. Klasyczny odruch — ryzyko rośnie, kapitał ucieka, krypto leci w dół razem z akcjami. Nic nowego.
A potem dzieje się coś, na co warto zwrócić szczególną uwagę. Jeszcze tej samej nocy, gdy irańskie media potwierdziły śmierć najwyższego przywódcy, Bitcoin odbił gwałtownie — z powrotem w okolice 68 tysięcy — podczas gdy rynki akcji były zamknięte i nie miały jak zareagować. Ruch odbył się na cienkiej niedzielnej płynności, więc nie należy go przeceniać. Ale kierunek był wymowny.
Złoto rośnie od dekad, Bitcoin dopiero zaczyna
Zazwyczaj, gdy świat się wali, inwestorzy uciekają w złoto i od dekad to działa jak w zegarku. W 2008 roku, gdy banki padały jak domina, złoto rosło. Po wybuchu wojny w Ukrainie — znowu rosło. Warto przypomnieć, że inwestowanie w złoto od zawsze traktowane jest jako swoisty powrót do korzeni lokowania kapitału. Bitcoin przez większość swojego istnienia zachowywał się dokładnie odwrotnie — gdy przychodził kryzys, leciał w dół razem z akcjami technologicznymi, jakby ktoś zapomniał powiedzieć mu, że miał być „cyfrowym złotem".
Ale coś zaczyna się zmieniać i marzec 2026 nie był pierwszym sygnałem. Po rosyjskiej inwazji w 2022 roku Bitcoin odbił szybciej niż większość indeksów giełdowych. Po eskalacji napięć wokół Tajwanu w 2023 przez kilka tygodni zachowywał się jak aktywo, do którego kapitał napływa, a nie z którego ucieka. Teraz znowu to samo — uderzenia na Iran biją w rynek, a Bitcoin spada i odbija szybciej niż akcje. Wzorzec wciąż jest nieregularny i nikt rozsądny nie postawi na nim tezy z pełnym przekonaniem. Ale przestał być przypadkowy i to jest właśnie ta zmiana, której nie widać w nagłówkach.
Bitcoin nie jest przypisany do żadnego państwa, nie można go zamrozić sankcjami ani skonfiskować na granicy. To cechy, które w spokojnych czasach brzmią jak slogan z kolejnego nowego projektu krypto. W czasach realnego konfliktu stają się czymś bardziej konkretnym i coraz więcej kapitału zaczyna je wyceniać, choć ostrożnie i bez entuzjazmu.
ETF-y: instytucje się dostosowują, nie uciekają
Tu zaczyna się ta mniej oczywista część tej historii. Kiedy Bitcoin leżał poniżej 65 tysięcy dolarów, a indeks strachu na rynku krypto bił rekordy pesymizmu, spotowe ETF-y na Bitcoina (fundusze inwestycyjne dostępne na tradycyjnych giełdach od stycznia 2024 roku) robiły coś zaskakującego: skupowały zamiast sprzedawać. W ciągu jednego tygodnia sam BlackRock wciągnął przez swój fundusz IBIT 600 milionów dolarów. W pierwszej połowie marca łączne napływy do wszystkich bitcoinowych ETF-ów przekroczyły 1,3 miliarda dolarów — w czasie, gdy przeciętny inwestor detaliczny siedział z założonymi rękami, spekulując dalsze spadki.
Żeby zrozumieć, co to oznacza, warto ponownie cofnąć się w czasie. Od jesieni 2025 roku ETF-y notowały regularne odpływy — i to nawet po kilka miliardów miesięcznie. Luty 2026 przyniósł już tylko 206 milionów odpływów. A marzec odwrócił trend całkowicie. To nie jest przypadkowa zmiana nastroju — to jest zachowanie funduszy emerytalnych i zarządzających aktywami, które mają wieloletni horyzont inwestycyjny i kupują świadomie na dołkach, kiedy inni się wahają. Warto pamiętać, że zyski z takich operacji podlegają opodatkowaniu sprzedaży kryptowalut na zasadach ogólnych — co nie przeszkadza instytucjom w inwestowaniu, bo ich perspektywa to nie kwartał, a dekada.
To jest ważna różnica, którą łatwo przeoczyć w szumie nagłówków. Rynek w panice sprzedaje. Rynek w korekcie — ten zarządzany przez fundusze emerytalne, banki i zarządzających aktywami z wieloletnim horyzontem — kupuje na dołkach i czeka. A to, że JPMorgan wciąż utrzymuje długoterminowy cel cenowy na poziomie 170 tysięcy dolarów, mówi więcej o przekonaniach dużego kapitału niż jakikolwiek tweet analityka kryptowalutowego.
Wielka rezerwa, której nie ma
Żeby zrozumieć wahania rynku i te drastyczne rekordy, trzeba się przyjrzeć też temu, co miało być, a czego nie ma — czyli Strategicznej Rezerwie Bitcoina Stanów Zjednoczonych. Trump podpisał stosowny dekret w marcu 2025 roku, ogłaszając, że USA będzie trzymać Bitcoina niczym cyfrowe złoto w Fort Knox. Teraz, po roku, widzimy, że ta rezerwa istnieje wyłącznie na papierze. Departament Skarbu nie ma potrzebnych uprawnień prawnych, Kongres nie uchwalił wymaganej legislacji, a doradcy Białego Domu mówią o niejasnościach w tym zakresie. To zresztą nie pierwszy raz, gdy prezydenckie zarządzenia rozmijają się z rzeczywistością — wystarczy przypomnieć, że cła Trumpa zostały wprowadzone bezprawnie, jak później orzekł federalny sąd apelacyjny.
Ogłoszenie generuje euforię i wzrosty, rzeczywistość przynosi rozczarowanie i korektę. Rynek przez chwilę szalał, gdy Trump włączył do planowanej rezerwy również Solana, Cardano i XRP — ich kursy wystrzeliły, po czym równie szybko wróciły na ziemię. Niemniej sam fakt, że rząd największej gospodarki świata prowadzi poważne rozmowy o trzymaniu Bitcoina jak surowca strategicznego, jest zmianą strukturalną — niezależnie od tego, czy dekret kiedykolwiek znajdzie prawne oparcie.
Górnicy przestali panikować
Jest jeszcze jeden wskaźnik, który rzadko trafia do nagłówków, a mówi więcej niż większość wykresów. Przez całą zimę górnicy Bitcoina — firmy i operatorzy utrzymujący infrastrukturę sieci, którzy regularnie sprzedają część wydobytych monet, żeby pokryć rachunki za prąd i spłacić długi — byli pod ekstremalną presją. W lutym Bitcoin przez tygodnie handlował poniżej szacowanego kosztu wydobycia, który analitycy szacowali na 66–87 tysięcy dolarów w zależności od metodologii. To znaczy tyle, że górnicy dosłownie sprzedawali poniżej tego, co kosztowało ich stworzenie każdej monety. Tylko 5 i 6 lutego z portfeli górniczych wypłynęło łącznie blisko 50 tysięcy BTC — jedna z największych dwudniowych fal podaży od lat. Część firm, jak Bitdeer, zlikwidowała całe rezerwy. MARA Holdings, największy publiczny górnik na świecie, po raz pierwszy w historii oficjalnie otworzyła drzwi do sprzedaży zgromadzonych zapasów.
Brzmi jak katastrofa. Ale właśnie tu zaczyna się kolejna ciekawa część: to samo działo się w listopadzie 2022, kiedy Bitcoin był przy 15 tysiącach dolarów i wszyscy pisali nekrologii dla krypto. Wskaźnik Hash Ribbon — miara stresu górniczego śledząca moc obliczeniową sieci — przez trzy miesiące sygnalizował kapitulację, a pod koniec lutego zaczął się odwracać. Hashrate sieci, który w styczniu spadł o 40% mimo wszystko, wrócił powyżej poprzednich poziomów. Kiedy górnicy przestają sprzedawać i zaczynają z powrotem włączać maszyny, presja podażowa opada — i historycznie właśnie wtedy rynek zaczyna szukać dna.
Prognozy cenowe Bitcoina — czy w ogóle można coś teraz prognozować?
Prognozy cenowe na rynku krypto to wciąż osobny gatunek intelektualny, gdzie rzetelna analiza miesza się z marketingiem projektów i ludzką skłonnością do myślenia życzeniowego. Jurrien Timmer, dyrektor ds. makro globalnego w Fidelity — jednym z największych zarządców aktywów na świecie — już w grudniu 2025 pisał wprost, że 2026 będzie „rokiem przerwy" dla Bitcoina, wskazując strefę wsparcia między 65 a 75 tysiącami dolarów. Patrząc na obecny kurs przy 74 tysiącach, ta prognoza okazała się wyjątkowo trafna — przynajmniej na razie. Z kolei Mike McGlone z Bloomberg Intelligence idzie znacznie dalej, bo jego scenariusz bazowy to powrót do 50 tysięcy, a skrajny — nawet do 10 tysięcy. McGlone argumentuje, że Bitcoin ma dziś miliony cyfrowych konkurentów, podczas gdy złoto ma tylko trzy. Ale na drugim, bardziej optymistycznym biegunie mamy chociażby JPMorgan utrzymujący długoterminowy cel na 170 tysiącach albo Standard Chartered, który co prawda w lutym ściął swój roczny cel do 100 tysięcy z wcześniejszych 150 tysięcy, ale nadal jest to optymistyczna wizja.
Co wiemy na pewno?
Dlatego prawdziwie uczciwa odpowiedź brzmi, że... nie wiadomo. Wiadomo natomiast kilka faktów. Instytucje nie wychodzą — wręcz przeciwnie, dostosowują pozycje, a nie likwidują. Europejskie rozporządzenie MiCA, obowiązujące w pełni od 2025 roku, daje rynkowi ramy prawne wcześniej nieistniejące, co obniża ryzyko regulacyjne będące przez lata jednym z głównych argumentów przeciw trzymaniu krypto w poważnym portfelu. Kto posiada Bitcoina i w pewnym momencie go sprzeda, powinien wiedzieć, jak rozliczyć kryptowaluty — bo fiskus o tym nie zapomni. I wreszcie fakt, że liczba podmiotów, które w 2026 roku traktują Bitcoin jako kategorię aktywów, a nie zakład przy rulecie, jest nieporównanie wyższa niż jeszcze trzy lata temu.
To nie jest rynek, który raz żyje, a raz umiera. To rynek, który dorósł — i stał się mniej ekscytujący w spokojnych tygodniach, bardziej odporny w kryzysowych, i tym samym trudniejszy do zignorowania. Dla polskich inwestorów, którzy interesują się rynkiem kapitałowym, warto śledzić też zmiany dotyczące podatku Belki na nowych zasadach — bo mogą one wpłynąć na opłacalność inwestowania nie tylko w akcje, ale i w kryptowaluty. Pytanie nie brzmi już, czy Bitcoin przetrwa kolejny kryzys geopolityczny. Brzmi: kiedy w końcu przestaniemy być zaskoczeni, że przeżywa — i przestaniemy traktować go jak okazjonalną sensację?

Koniec z 3-letnim czekaniem na odzyskanie własnego mieszkania. Może uda się też odciąć dzikim lokatorom media
18.03.2026 10:58, Mateusz Krakowski
18.03.2026 10:48, Igor Czabaj
18.03.2026 10:20, Miłosz Magrzyk
18.03.2026 9:38, Aleksandra Smusz

Podwójne nazwisko po ślubie brzmi dumnie, ale jeden błąd w zapisie potrafi zablokować twoją korespondencję
18.03.2026 8:40, Miłosz Magrzyk
18.03.2026 7:54, Aleksandra Smusz
18.03.2026 7:02, Miłosz Magrzyk

Rosyjski samolot szpiegowski latał nad Bałtykiem 9 razy w 2026 roku. Polskie myśliwce za każdym razem robiły to samo
17.03.2026 20:48, Igor Czabaj
17.03.2026 17:30, Filip Dąbrowski
17.03.2026 17:09, Mateusz Krakowski
17.03.2026 15:03, Piotr Janus
17.03.2026 12:22, Piotr Janus
17.03.2026 11:40, Jakub Bilski
17.03.2026 11:12, Miłosz Magrzyk
17.03.2026 10:01, Aleksandra Smusz
17.03.2026 9:29, Aleksandra Smusz
17.03.2026 9:03, Rafał Chabasiński

Brzoska mówi, że nie chce, ale chce zastąpić Allegro i Amazona, a ja zaczynam wierzyć, że mu się uda
17.03.2026 8:22, Jakub Kralka
17.03.2026 8:03, Aleksandra Smusz
17.03.2026 7:37, Marcin Szermański
17.03.2026 6:29, Mariusz Lewandowski
16.03.2026 19:19, Marcin Szermański
16.03.2026 17:36, Mateusz Krakowski
16.03.2026 16:11, Piotr Janus
16.03.2026 15:13, Miłosz Magrzyk
16.03.2026 14:46, Marcin Szermański

























