Nastolatek doradcą ministra? Jest to zaskakujące i może się kojarzyć z „Misiewiczami”. Ale akurat w tym przypadku 16-latek jest kimś szczególnym i nie warto go krytykować pochopnie. 

Już przed kilkoma dniami ze swoich źródeł dowiedziałem się, że minister Streżyńska będzie miała nowego, 16-letniego doradcę. Nie wiedziałem tylko kto to miał być. Początkowo myślałem, że to żart. Później pomyślałem, że może to efekt jakichś politycznych nacisków, którym pani minister ulegnie by nie stracić stanowiska? Teraz już wiem, że nie jest tak źle.

Ach! To Tymon!

Nowym doradcą będzie Tymon Radzik. Znam to nazwisko i znają je również inni, którzy interesują się problemami społeczeństwa informacyjnego. O Tymonie już wcześniej pisały największe media, chwaląc jego osiągnięcia w walce o podmiotowość osób małoletnich w kontaktach z administracją publiczną. Ciekawy temat prawda? Tymon podejmuje ten temat inteligentnie i odważnie. To nie jest młody celebryta, który szokuje swoją bezczelnością i tylko dlatego przebija się do świadomości. Nie. Tymon jest grzeczny i rzeczowy. Niejedna osoba dorosła mogłaby mu zazdrościć wiedzy i doświadczenia, które zdobył jako niezwykle młody aktywista.

Jak nastolatek zawstydził NASK

Osobiście zacząłem obserwować Tymona w marcu ubiegłego roku, przy okazji pewnej interesującej sprawy związanej z dostępem do informacji publicznej. Tymon wystąpił do NASK z wnioskiem o przesłanie na jego e-mail kopii umowy zawartej pomiędzy NASK i Agorą w związku z wydzierżawieniem domen Polska.pl i Poland.pl. NASK odpowiedziała na ten wniosek dnia 7 grudnia 2015 roku. Nakazała złożyć oświadczenie o pełnoletności w terminie 7 dni, pod rygorem pozostawienia wniosku bez rozpoznania. 

Tymon pełnoletni nie był, ale co z tego? Czy dostęp do informacji publicznej zależy od wieku? Przecież nigdzie w ustawie o dostępie do informacji publicznej nie ma słowa o weryfikowaniu wieku wnioskodawcy. Ba! Tryb uzyskiwania informacji publicznej powinien być maksymalnie odformalizowany. NASK wymyśliła sobie nieprzewidzianą prawnie barierę i argumentowała, że tylko osoby pełnoletnie mają pełną zdolność do czynności prawnych. Ale czy naprawdę brak takiej pełnej zdolności jest przeszkodą do złożenia wniosku o dostęp do informacji publicznej? Przecież dostęp do informacji publicznej jest prawem konstytucyjnym, a wiele praw tego typu przysługuje ludziom niezależnie od wieku.

Już w marcu 2016 roku stanąłem za Tymonem i mówiłem, że to NASK zachował się dziecinnie! Instytucja, w której pracowali rzekomo dorośli ludzie, poczuła się zakłopotana pytaniem 16-latka o konkretne sprawy publiczne. NASK mógł po prostu odpowiedzieć, ale wybrał opcję „dziecinie głupią” wymyślając sobie sztuczny problem jakim była niepełnoletniość Tymona.

Tymon mógł zresztą łatwo ominąć prawo. Mógł poprosić kogoś dorosłego o wysłanie wniosku w jego imieniu. Wiele osób by się zgodziło (choćby ja), ale Tymon chciał to zrobić sam i przy okazji wywołał ważną dyskusję.

Dodam, że jestem pełnoletni i złożyłem wiele wniosków o dostęp do informacji publicznej. Ani razu nie proszono mnie o poświadczenie pełnoletności. Gdyby ktoś mnie o to poprosił, zachowałbym się identycznie jak Tymon. Żądałbym po prostu udzielenia informacji tłumacząc NASKowi, że prawo nie przewiduje żadnej weryfikacji wieku.

Oto jak nastolatek mógł znaleźć lukę w prawie stworzonym przez dorosłych i dodatkowo wykazał, że sami dorośli nie potrafią sobie poradzić z tą luką. Tymon nie zrobił tego bezczelnie, butnie ani głupio. W jego działaniu nie było krztyny dziecinności. On złożył poważny wniosek i tylko oczekiwał poważnego potraktowania sprawy.

Przewrotnie powiem, ze Bartłomiej Misiewicz jest najlepszym dowodem na brak rozsądku u ludzi dorosłych. Tymon to wręcz przeciwieństwo Misiewicza, nawet mimo młodego wieku.

Tymon jest wolontariuszem

Na koniec wyjaśnijmy, że Tymon będzie doradzał pani minister jako wolontariusz, więc nie ma tutaj mowy o załatwianiu komuś ciepłej posadki i robieniu dużych pieniędzy przed 18-tką.

Sam Tymon takimi słowami skomentował swoją nominację na Facebooku.

Gdyby ktoś chciał się włączyć w falę hejtu, serdecznie zapraszam do komentarzy na Money.pl. Do dużej części nie warto się nawet odnosić.

(…)

Jest to wolontariat – nie korzystam w związku z nim z żadnych przywilejów, gratyfikacji; nie mam dostępu do informacji niejawnych. Nie podejmuję żadnych decyzji, a jedynie wyrażam swoją opinię.

Kto chce podważyć cudze kompetencje, powinien postawić mu merytoryczne zarzuty.

Czy nie jest to dorosłe podejście do sprawy? I czy nie są dziecinni Ci, którzy skrytykują Tymona pochopnie?