1. Home -
  2. Energetyka -
  3. Te trzy popularne metody oszczędzania na prądzie to strata czasu i pieniędzy

Te trzy popularne metody oszczędzania na prądzie to strata czasu i pieniędzy

W internecie krąży wiele mitów na temat oszczędzania energii elektrycznej. Warto rozprawić się z niektórymi z nich. Trwając w błędnym przekonaniu, zamiast zaoszczędzić, możemy sporo stracić.

Tryb stand-by

Tryb gotowości do użycia posiada wiele współczesnych urządzeń: od telewizorów, poprzez piekarniki, aż po komputery. Kiedy są wyłączone, ale nie całkiem, czyli znajdują się w trybie stand-by, pobierają prąd w znikomej ilości.

Choć pobór ten można by ograniczyć do zera, pozostawienie urządzenia w trybie czuwania bywa bardziej opłacalne. Całkowite odcięcie od sieci skraca bowiem życie niektórych nowoczesnych sprzętów, jak np. telewizory OLED (czuwając, przeprowadzają one proces konserwacji matrycy).

Oszczędności na prądzie w przypadku rezygnacji z uśpienia sprzętu mogą więc być niewspółmierne w stosunku do potencjalnych strat. Zupełne ich wyłączanie ma jedynie zastosowanie w przypadku starych urządzeń z niską klasą energetyczną i przy okazji dłuższych wyjazdów.

Gaszenie światła

Praktyka ta posiada sens przede wszystkim wtedy, kiedy korzystamy z tradycyjnych, drogich w eksploatacji wolframowych żarówek.

Gdy idzie o świetlówki kompaktowe (przypominające skręcone rurki), z ich gaszeniem bez potrzeby należy zachować rozwagę.

Im częściej je włączamy i wyłączamy, tym szybciej skrócona zostaje ich żywotność. O ekonomicznym uzasadnieniu dla takich działań należy mówić tylko wtedy, jeśli wychodzimy z pomieszczenia na min. 10-15 minut.

Bez obaw jednak możemy gasić diody LED. W ich przypadku częste włączanie i wyłączanie nie ma istotnego wpływu na trwałość. Można je więc gasić nawet przy krótkim wyjściu z pokoju. Faktem pozostaje jednak, że ich pobór prądu jest tak znikomy, że trudno w ten sposób o duże oszczędności.

Zawsze włączony podgrzewacz wody z minimalną temperaturą

Sporo mitów narosło też wokół ograniczania kosztów zużycia prądu w elektrycznych bojlerach. Zgodnie z wieloma poradami urządzenie to powinno być włączone przez całą dobę z minimalną temperaturą.

Takim zaleceniom przyświeca przekonanie, że łatwiej ogrzać wodę do 60 stopni, wychodząc np. od 40 stopni. Bez tego punktem wyjścia mogłoby być np. 10 stopni, co wywołuje konieczność zużycia większej ilości energii do uzyskania satysfakcjonującej temperatury.

Takie podejście nie uwzględnia jednak strat ciepła wody w bojlerze. Jeśli służy ona głównie do mycia się wieczorem, utrzymywanie w nim wyższej temperatury przez cały dzień może być nieopłacalne.

Warto dodać, że niedopuszczalne jest stałe używanie wody z bojlera podgrzanej do 40 stopni. W urządzeniu tym mnożą się bowiem bakterie, które giną w temperaturze powyżej 60 stopni.

Oszczędzanie ma sens tylko wtedy, jeśli robimy to z głową

Popularne poradniki pełne są mitów na ten temat, ale w dużej mierze wynika to z tego, że maksymalnie upraszczają one różne złożone zagadnienia.

Tymczasem chcąc prawdziwie zaoszczędzić, musimy zgłębić zasady funkcjonowania urządzeń. W przeciwnym wypadku zyski płynące z naszych działań mogą być mniejsze niż wygenerowane koszty.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi