W szkole jest za dużo o II wojnie światowej, mówi gwiazda Instagrama. „Powinno się raczej uczyć o klimacie czy brexicie”

Gorące tematy Społeczeństwo Zagranica dołącz do dyskusji (181) 05.11.2019
W szkole jest za dużo o II wojnie światowej, mówi gwiazda Instagrama. „Powinno się raczej uczyć o klimacie czy brexicie”

Jerzy Wilczek

Przeprowadzone na Zachodzie badania nie pozostawiają wątpliwości: młodzi ludzie coraz mniej wiedzą na temat II wojny światowej. Recepta? Zdaniem 22-letniej brytyjskiej gwiazdy Instagrama nauka o II wojnie światowej powinna być… jeszcze bardziej ograniczona. „Lepiej uczyć dzieci o brexicie, wpływie zmian klimatycznych czy o kredytach”, uważa.

To, że z wiedzą o największym konflikcie w dziejach jest coraz gorzej, pokazują nie tylko badania. W najnowszym odcinku brytyjskiej edycji reality show „The Apprentice” uczestnicy mieli problem, aby podać datę rozpoczęcia II wojny.

Ignorancja uczestników show zapoczątkowała debatę na Wyspach. W mediach dano się wypowiedzieć w tej sprawie jednak nie tylko ekspertom, ale również internetowym influencerom, którzy mają przecież gigantyczny wpływ na dzieci i młodzież. I tak głos zabrał niejaki Freddie Bentley, 22-latek, który na Instagramie ma ponad 100 tys. obserwujących.

W programie „Good Morning Britain” stwierdził, że brak wiedzy o wojnie wcale nie jest straszny. A tak w ogóle, to… dzieci za dużo się o niej uczą.”To takie stresujące” – stwierdził.

Nauka o II wojnie światowej. Są ważniejsze tematy?

Według gwiazdy Insta, uczenie „bardzo młodych ludzi” o strasznym konflikcie może mieć nawet wpływ na zdrowie psychiczne dzieci.

– Nie sądzę, żeby mówienie dzieciom o tym, ile osób dla nich zginęło, służyło czemukolwiek – dodał w wywiadzie Freddie Bentley. Potem zresztą powtórzył do w instagramowym poście na swoim profilu.

Bentley sugeruje, żeby zamiast historii wojen uczyć dzieci o tym, jak dostać kredyt, jaki wpływ na życie ludzi będzie miał brexit i – przede wszystkim – o zmianach klimatycznych.

Cóż, szkoła ma to do siebie, że zaczyna ją się doceniać dosyć późno. Raczej w okolicach 25. roku życia. Instagramer jest jeszcze stosunkowo młody, więc pewnie jeszcze przyjdzie u niego refleksja, że jednak warto wiedzieć „ile osób za niego zginęło”.

Szkoda tylko, że dzisiaj głos osób niedojrzałych (i emocjonalnie, i wiekowo), jest równie donośny, jak głos ekspertów i autorytetów w swoich dziedzinach. A historia pokazuje nam, że to bardzo niebezpieczna droga. I chociażby właśnie dlatego warto… znać historię.

181 odpowiedzi na “W szkole jest za dużo o II wojnie światowej, mówi gwiazda Instagrama. „Powinno się raczej uczyć o klimacie czy brexicie””

  1. Gość kompletnie odjechał.

    Natomiast też mam zdanie że o dawnej historii uczy się za dużo. W naszych szkołach uczą jeszcze co to dymarki (wywołuje to rechot), oraz o innych sposobach wytapiania żelaza. Uczą o powłokach walencyjnych, i masie różnych pierdół z Pantofelkami na czele. Generalnie pytam się „po co?”. I nikt nie wie. Szkoła PODSTAWOWA to powinna być szkoła podstawowa a nie przepytywanie z dat – bo na co komu w którym roku Król Władysław Herman był koronowany.

    Po polskim powinni umieć czytać, pisać i mówić bezbłędnie. Znać największych pisarzy (Szekspira też). Po historii znać dzieje Polski, wojny światowe i dzieje najnowsze – 1945+ przez 1980 i aż do dzisiaj. Nikomu niepotrzebna wiedza kto jest premierem czy prezydentem – oprócz jednego (po 1945) reszta nie dorasta władcom Polski do pięt, więc olejmy.
    Po matematyce powinni umieć LICZYĆ (tabliczka mnożenia standardowa do 100), oraz umieć WYLICZYĆ większe liczby w tym powierzchnie i objętości proste (kształtów prostych), obliczyć pierdzielony VAT, CIT (czyli procenty), wiedzieć jak się oblicza mediane oraz liznąć matematyki informatycznej – systemy binarne i szesnastkowe.

    i tak dalej. PODSTAWÓWKA FTW!
    Podstawy!

    • Coś takiego można upchnąć w 2-3 lata, jak nie mniej. Więc albo skracamy szkołę obowiązkową, albo jednak uczymy czegoś więcej niż tylko tabliczka mnożenia. Osobiście też uważam, że nie ma sensu kandydatom do zawodówki ładować w głowę tej całej wiedzy. 2-3 lata szkoły podstawowej (nauka pisania, czytania i mnożenie), a potem niech sam decyduje czy idzie na poziom rozszerzony i potem do szkoły średniej czy bycie głąbem mu odpowiada, a wtedy idzie na dłuższe i bardziej praktyczne przeszkolenie do zawodu. Wcześniej skończy naukę, wcześniej zacznie pracę i będzie do niej lepiej przygotowany. Oszczędności na edukacji, ulga dla systemu emerytalnego i większy PKB – same pozytywy.

      • Uczniów przeciętnych jest dużo więcej niż dobrych. Po co ich katować równaniami czy rozbiorami? Wyuczyć zawodu i do pracy, niech jak najszybciej zaczną zarabiać na obecnych emerytów.

      • No trochę za ostro…
        2-3 lata nie starczą – zauważ że do podstawówki trafiają 7-latki, a oprócz przedmiotów wspomnianych warto nauczyć trochę plastyki, muzyki i całej reszty (oni też będą mieli dzieci – niech chociaż wiedzą jak brzmi trójkąt coby dziecku swojemu pokazać)…
        Mnie chodzi o to, żeby dobrze nauczyć podstaw.

        • Nauka czytania i pisania jest w klasie 1 (i nie zajmuje całego roku), tabliczka mnożenia w 2 (też nie zajmuje całego). To pamiętam ze swojej szkoły. W nauczaniu początkowym 1-3 klasa jest też plastyka, muzyka, przyroda i inne takie. I to mówię o programie dzisiejszym. A Twój program nie odbiega od tego. Poza tym jak już nie serwujemy dzieciakom bezużytecznej wiedzy to po co im trójkąt? Zrobić od razu podział na klasy matematyczno-fizyczne, artystyczne, gimnastyczne itd. Nie serwujmy przyszłym spawaczom Caravaggia i Beethovena.

          • Mówisz o ludziach, którzy są zdolni.
            A sam pamiętam ze szkoły średniej sarenki które dukały czytając, a matematyka była dla nich czarną informacyjną dziurą (wrzucasz wiedze i wrzucasz i nic … dalej pusto) ;)

            Może masz rację, ale i tak widząc poziom wiedzy dzisiejszego społeczeństwa (generalnie chodzi o 15-25 lat) to czasem się zastanawiam jakim cudem niektórzy skończyli szkołę podstawową, jakim cudem dostali się do średniej, i jakim cudem profesor nie wywalił ich na zbity pysk na studiach. No nie rozumiem.

          • „Może masz rację, ale i tak widząc poziom wiedzy dzisiejszego społeczeństwa (generalnie chodzi o 15-25 lat) to czasem się zastanawiam jakim cudem niektórzy skończyli szkołę podstawową, jakim cudem dostali się do średniej, i jakim cudem profesor nie wywalił ich na zbity pysk na studiach. No nie rozumiem.”
            Z tego co ja obserwowałem w szkołach, to największych głąbów się przepuszczało, żeby się ich pozbyć. W sumie byli i tacy, którzy uwalili ze 3 lata w podstawówce(głównie ze względu na patologię w domu) tylko co komu po takich osobach? W szkole co by z nim nie zrobili to nic się nie nauczy. Więc przepchnąć go przez obowiązkowy okres nauki i sayonara.

          • Tak, miałem takie przypadki w szkole też… wszyscy wiedzieli kto przeszedł z łaski albo aby po prostu przepchnąć i „może się ogarnie”…

          • Taa równamy w dol po co wymagać czegokolwiek. Niech ciemne masy nie maja pojecia o niczym, edukacje zamkniemy na pierwszych 2-3 latach

          • Podział klas w podstawówce? I rozumiem dzieci mają iść w kierunku ambicji swoich rodziców? Zupełnie nietrafiony pomysł.

      • Tylko to też taka wiedza bezużyteczna, bo co komu po niej? Teraz w XXIw. przy takim potężnym natłoku informacji, nie liczy się jak dużo wiesz, ale jak szybko jesteś w stanie znaleźć coś czego nie wiesz. Teraz bardziej od mądrości i wiedzy liczy się inteligencja.
        Jak kiedykolwiek będę potrzebował jakiejkolwiek informacji o Hermanie, to sobie przeszukam zaufane strony internetowe, czy nawet znajdę dobrą książkę o nim. Samo posiadanie takiej wiedzy o wszystkim naraz, tylko zaśmieca mózg, a w aktualnych czasach jego zasoby są bardzo mocno nadwyrężane nawałnicą informacji z każdej strony.

        • Tylko by odsiać zalew informacji potrzebujesz podstaw ktore daje ci szkoła. Potem takie tluki wierzą w darmową energię z filmikow na YT

          • Tego nie daje szkoła, tylko logiczne myślenie. W szkole człowiek się uczy głównie jak zaliczać testy, a nie logicznego myślenia. Przynajmniej ja tyle wyniosłem ze szkoły. Jak się nauczyć na sprawdzian 3 dni przed, żeby zdać.
            Całą resztą ogarnąłem samemu, bądź przy pomocy rodziny/znajomych.
            Po postach swoich znajomych widzę, że nawet ci ponadprzeciętni uczniowie mają w dorosłym życiu problem z podstawowymi zagadnieniami, na które odpowiedzi można w necie znaleźć w 1-2min. (Np. jak coś zrobić mechanicznie, typu regulacja drzwi od szafy, czy jak dojechać w konkretne miejsce, bo wpisane adresu w mapach google i obejrzenie okolicy przerasta ich możliwości)

    • Niby tak, ale uczenie matematyki uczy logicznego myślenia (przynajmniej w założeniu). To czy całki, macierze itd. przydadzą się w życiu dorosłym to sprawa dyskusyjna. Mam jednak wrażenie, że gdy pomęczy się nad ta matematyką to być może zrozumie, że np. emerytury znikąd się nie wezmą, albo, że zysk od kapitały oferowany przez jakieś szemrane instytucje to bzdura.
      Inna sprawa, że trzeba zmienić sposób nauczania tej matematyki. Ot choćby pokazywać jej zastosowanie w praktyce.

      • Najgorzej z tym logicznym myśleniem… Logika to taka dziedzina którą wspomagać można innymi. Fizyką, historią, matematyką batalistyką i pewnie jeszcze kilkoma innymi. Logiczne i niezaprzeczalne jest że matematyka jest królową nauk ale… nie sądzę że powinno się ją wciskać każdemu – jak ktoś ma predyspozycje to sam na to wpadnie żeby pójść na jakiś kierunek gdzie matematyka jest kluczowa (w znaczeniu np. szkoła średnia klasa o profilu matematycznym).

      • Żaden demokratyczny rząd nie pozwoli na naukę krytycznego myślenia, bo jeszcze może się okazać, że obywatele zamiast posłusznie chapać kiełbasę wyborczą tylko wyśmieją ludzi, którzy ją obiecują.

    • Typowy przejaw ignorancji w stylu „suwerena”. Traktowanie historii jako zbioru odosobnionych przypadków a nie ciągu przyczynowo skutkowego. Nawet wiedza o tych dymarkach jest ważna, choc nie wiem czemu sie ich uczepileś bo wspomniane sa kilkoma zdaniami w podręcznikach. Bez wiedzy i wcześniejszej historia nie zrozumiesz tej bliższej choćby II wojny światowej. Często to co się działo 200 czy 300 lat wczesniej w innym miejscu świata spowodowało coś co dziala sie później. Przykładowo wypchniecie ostatnich muzułmanów z terenów Hiszpanii i Portugalii spowodowało ze tamtejsze armie nie miały juz celu a nie jest dobrze gdy w tamtych czasach armia nie miala celu, wiec znaleziono nowy czyli odkrywanie i podbijanie nowych terenów i puff masz ere odkryć geograficznych.
      Z twoja wypowiedzią o matematyce taka sama ignorancja jak u przykładowego „humanisty” ktory jest dumny z tego ze ledwo matematykę zaliczał, bo mu w życiu nie bedzie potrzebna, a potem biadolił ze wylądował na kasie w sklepie a jego logika czy wiedza ekonomiczna leżą. Przy okazji wszystkie nauko (nawet poważne humanistyczne) stosują osiągnięcia matematyki i to bardziej zaawansowane niż tabliczka mnożenia.

      • Napisałem to z czysto pragmatycznego punktu widzenia.
        Z historii jestem dobry, z polskiego lepszy, a z matematyki mógłbym nauczać – tylko właśnie: mógłbym. I ze wszystkich tych przedmiotów (oraz tych niewymienionych) posiadam wiedzę dobrą jak nie bardzo dobrą (może byłem zdolniacha i tak mi zostało, nie – serio – bez śmieszkowania). Tylko… jeden taki (właśnie pragmatyczny) szczegół: ja tego nie wykorzystuję, nie potrzebuję, nie potrzebowałem nigdy w życiu. Oprócz podstaw oczywiście. Nawet matematyki musiałem się na nowo uczyć jak zająłem się programowaniem 30 lat temu, bo ta szkolna była nieprzydatna. A z resztą wiedzy mogę w chwili obecnej się tylko powymądrzać na forach i blogach. Tyle mojej ciężkiej nauki, jak krew w piach. ;/

        Jak pisałem – czysty pragmatyzm.

        • Z czysto pragmatycznego punktu widzenia ta wiedza jest przydatna, choćby by zrozumieć współczesne zmiany, ktore maja swoje umocowanie w historii np Polskie resentymenty do ziem wschodnich itp. Smutne ze nigdy nie wykożystaleś w życiu logiki ktorej uczy matematyka, czy np nie przeliczałeś sobie ewentualnego kredytu i wiele innych, no ale przeż podstawy ekonomii to wiedza nieprzydatna….
          Jesli musiales sie na nowo uczyc matematyki to tak naprawde nigdy jej nie umiales, rozumialbym odświeżenie materialu ale nauka od nowa coz pokazuje to świetnie poziom „wedukowania” gloszącego że matematyka mu sie nie przydaje. Niestety widze typowego przedstawiciela „suwerena”

          • Rozumiesz coś takiego jak „na przykład”? Gdzieś napisałem że „tylko”? Otóż nie. Używałem słowa „podstawy”.

          • Nie odpowiedziałeś na ani jeden z przytoczonych argumentów. Ani jeden. Twoje wypowiedzi ograniczają sie do ” wiedza mi sie nie przydaje” powiedz mi jaki jest wedłóg ciebie zakres wiedzy podstawowej? Bo ogólna znajomość całej historii, podstawy matematyki, biologii, chemii, fizyki sa w szkole podstawowej a mimo to uważasz ze to zbyt wiele, a to tylko podstawy ktore uznajesz za „zbędne” bo akurat Tobie się nie przydały, ale ze te podstawy pozwoliły komuś innemu podjąc inną drogę życia juz ignorujesz jak typowy suweren

          • ad.1 resentymenty: czyli podstawy historii – nie pisałem że nie. Część wiedzy owszem, natomiast jak wyżej żartobliwie napisałem np. rok koronacji, po co? na co? Dymarki na co? (tak, to przykłady tematów niepotrzebnych, takie słowa klucze).
            ad.2 logikę wykorzystałem – matematyka nie uczy logiki tylko matematyki. Natomiast matematyka jest logiczna więc logikę wspiera. Przeliczanie kredytów – chyba napisałem wcześniej o umiejętności wyliczenia. Widzisz jak czytasz? Niedokładnie.
            ad.3 tak – musiałem się na nowo uczyć matematyki – tej „informatycznej”, systemy liczbowe dwójkowe, szesnastkowe, and/or/xor itd. przekształcenia w dwu i trójwymiarze (pochylanie, przeginanie, owijanie itd.) bo zaczynałem od pisania gier i programów. I nie, z tego co wiem nie uczą tego w szkole – a tym bardziej podstawowej (no teraz już systemy binarne i hexy chyba lizają, ale to teraz). Więc nie pierdziel mi farmazonów jakbyś miał o tym jakiekolwiek pojęcie – bo najwidoczniej nie masz.
            ad.4 edit: nie, gdybyś przeczytał co pisałem to byś wiedział że tak nie uważam – ale uczy się masy niepotrzebnych rzeczy którą się wbija toporem w głowe aby potem przepytywać i przepytywać – zamiast nauczyć umiejętności WY-LI-CZE-NIA za pomocą aktualnych narzędzi (np. kalkulatory, internet, tabele) – to jeśli chodzi o matematykę.

          • post 2: nie napiszę ci jaki zakres, bo musiałbym noc zmarnować.
            Pisałem wcześniej: masa rzeczy jest nieprzydatna. Masa tematów niczemu nie służy, na przedmiotach humanistycznych jest pół biedy – na tych bardziej technicznych jest wkuwanie do kwadratu i durne formułki do nauki.
            Nie, podstawy które uznaję za zbędne nie pozwoliły nikomu podjąć innej drogi życiowej – bo to podstawówka. Aby zostać fizykiem to trzeba się zainteresować tematem – jak ktoś się zainteresuje to sam zacznie śledzić poczynania od Bohra przez Hubble’a, Tesle, Einsteina aż po Hawkinga a spotkanie z Draganem będzie orgazmem. Ale na pewno nie z powodu że zna na pamięć wszystkie zasady termodynamiki i prawo Ohma recytuje wybudzony ze snu o 4 rano.

  2. A ja się mogę założyć, że ów instagramer w szkole sam nie był orłem z historii i teraz strasznie uważa, że to niepotrzebne… tak samo, jak ci, którzy nie umieją liczyć, walczą z obowiązkową matematyką na maturze…

    • Masz rację – w świecie idealnym.
      A teraz spójrz na klasę polityczną – nie sądzisz chyba że nie znają historii (niektórzy są starsi niż my) a zobacz jakie kardynalne błędy popełniają (jakby socjalizm i komunizm im z głów wyparował)…
      A teraz spójrz na resztę – tak się zachowują jakby nagle zapomnieli czym kończy się nienawiść połowy społeczeństwa do drugiej połowy, tak się zachowują a zapomnieli podstawowej zasady „nie czyń nikomu…” oraz „szanuj bliźniego swego…” – przecież o tym wiedzą i wiedzą z historii jak się to skończyło pod koniec lat 30’tych. I co? I nic.
      Wiedza to nie wszystko.

          • Ale mają swoje interesy i graja pod nie bez skrupułów.
            Tu raczej chodzi oto, żeby taki Kowalski z Nowakiem, mając pojęcie o tym jakie mechanizmy budowały historię, nie dali sobie wciskać do głowy idiotyzmów.
            Problem w tym, że nas nauczanie historii to wydarzenia i daty. Nie uczy się tego co było przyczyna tych wydarzeń i jakie zależności tam zaistniały.

  3. po co maja się uczyc jak ledwo wygrali wojnę,
    ale stracili imperium,
    prwnie niech będą jeszcze głupsi, to po kolejnej wojnie będą po niemiecku gadać

  4. Pozdrawiam swój program ze szkół, podczas którego do II wojny światowej nigdy nie doszliśmy. Za to przy każdej zmianie szkoły (podstawówka/gim/lic) wracało się na ponad 2 lata do czasów antycznych.

  5. Wspomnienie o Brexicie czy problemach klimatycznych w tym wypadku też ma znaczenie historyczne, te kwestie budują nasze przyszłe lata na ziemi.

  6. Z jednej strony, wypadało by pamiętać o tak ogromnym wydarzeniu jak druga wojna światowa. Z drugiej, nie mogę się nie zgodzić, że jest tego za dużo. W ósmej klasie 4 tematy lekcji są poświęcone TYLKO Powstaniu Warszawskiemu. No nie wiem, ale brzmi to trochę jak przesada.

      • Jak ktoś szanuje, to 2 lekcje daje o jedynym wygranym Powstaniu Wielkopolskim, a 2 o największym czyli Powstaniu Warszawskim – na jednej o Powstaniu, a na drugiej moralna pogadanka aby pochopnie nie oceniać (teoretycznie) błędnych (z dzisiejszego punktu widzenia) decyzji o rozpoczęciu Powstania.

  7. Naród, który nie zna i nie szanuje swojej historii jest gówno warty… i faktycznie zaczyna być to widać na zachodzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *