Nawet 12-godzinny dobowy czas pracy, dodatkowe nadgodziny i pogorszenie warunków zatrudnienia – takie rozwiązania rozważa rząd

Gorące tematy Praca dołącz do dyskusji (526) 24.03.2020
Nawet 12-godzinny dobowy czas pracy, dodatkowe nadgodziny i pogorszenie warunków zatrudnienia – takie rozwiązania rozważa rząd

Edyta Wara-Wąsowska

Rządzący rozważają wprowadzenie znaczących zmian w Kodeksie pracy – tym razem jednak wcale nie na korzyść pracowników. W nowej specustawie mogłyby się znaleźć zapisy, które z pewnością wzbudziłyby duży opór ze strony pracowników. Wśród nich – między innymi – 12-godzinny dobowy czas pracy, zwiększenie liczby nadgodzin czy wydłużenie rozliczenia czasu pracy do roku. Wszystko po to, by pomóc pracodawcom ze względu na trwającą epidemię. 

Niekorzystne zmiany w Kodeksie pracy? Rządzący rozważają taki scenariusz

Przedsiębiorcy znaleźli się w ciężkiej sytuacji. Już teraz wiadomo, że wiele firm – zwłaszcza tych mniejszych – nie będzie w stanie przetrwać epidemii koronawirusa. I nie zmieni tego nawet tarcza antykryzysowa – zresztą mocno krytykowana przez przedsiębiorców. Na razie jedynym efektem tej krytyki ma być możliwość umorzenia składek ZUS dla części osób prowadzących działalność gospodarczą – i to pod pewnymi warunkami.

Rządzący jednak rozważają jeszcze inne rozwiązania. Mają one w zamyśle pomóc pracodawcom, ale mogą spotkać się z dużą krytyką pracowników. Niekorzystne zmiany w Kodeksie pracy miałyby dotyczyć przede wszystkim czasu pracy – chociaż nie tylko.

Stare i nowe rozwiązania

Część rozwiązań, które mają znaleźć się w specustawie gospodarczej, ma być powieleniem rozwiązań już istniejących, ale stosowanych w szczególnych sytuacjach. Część z nich ma być jednak zupełnie nowa, a firmy z sektorów kluczowych dla państwa (branża chemiczna, paliwowa, energetyczna itd.) miałyby je w większości wprowadzać u siebie nawet bez zgody związków zawodowych.

Jak informuje portal money.pl, wśród tych rozwiązań znajduje się m.in. skrócenie dobowej normy odpoczynku – z 11 do 8 godzin dziennie i 32 tygodniowo. Niezależnie od branży, pracodawcy mieliby też zyskać możliwość wydłużenia okresu rozliczeniowego do 12 miesięcy i z możliwości wprowadzenia równoważnego systemu czasu pracy. Co za tym idzie, maksymalny dobowy wymiar pracy mógłby wynosić 12 godzin – co już teraz może być stosowane, chociaż tylko w niektórych branżach.

To jednak nie koniec, jeśli chodzi o ewentualne niekorzystne zmiany w Kodeksie pracy. Pracodawca będzie mógł też zmienić pozostałe warunki i tryb wykonywania pracy – chociaż najpierw będzie musiał to skonsultować ze związkiem zawodowym (jeśli taki jest w zakładzie) lub z przedstawicielami pracowników. Pracodawcy mogliby chcieć obniżyć płace czy też zawiesić wypłatę premii i wynagrodzeń. Dla pracowników ważna w takiej sytuacji jest szybka reakcja – w przypadku braku związku zawodowego w firmie, pracownicy mają tylko 2 dni na wyłonienie swoich przedstawicieli i przystąpienie do negocjacji. W innym wypadku pracodawca będzie mógł podjąć decyzję samodzielnie – bez konsultacji.

Nie wszyscy pracodawcy skorzystają z nowych rozwiązań

Może jednak okazać się, że planowane niekorzystne zmiany w Kodeksie pracy będą stosowane tylko w części zakładów. Z możliwości zmian mieliby skorzystać tylko ci pracodawcy, którzy do końca III kwartału 2019 r. nie zalegają w regulowaniu zobowiązań podatkowych i na ubezpieczenia społeczne czy zdrowotne.

Na ten moment nie wiadomo, czy rządzący faktycznie wprowadzą wszystkie wymienione rozwiązania. Na pewno część z nich spotka się z krytyką związków zawodowych i samych pracowników. Nie wiadomo też, na ile opracowane zmiany realnie mogłyby pomóc przedsiębiorcom, którzy będą zmagać się przede wszystkim z brakiem płynności finansowej, a w wielu sytuacjach – także ze znacznie obniżonym popytem na ich towary czy usługi.

Należy też pamiętać, że nawet jeśli rozwiązania wejdą w życie, to z pewnością jedynie na pewien określony z góry czas – ewentualnie z możliwością czasowego przedłużenia.