Elektroniczne zwolnienia lekarskie okazały się świetnym narzędziem ZUS do… tropienia kombinatorów

Praca Zdrowie dołącz do dyskusji (30) 08.08.2019
Elektroniczne zwolnienia lekarskie okazały się świetnym narzędziem ZUS do… tropienia kombinatorów

Udostępnij

Edyta Wara-Wąsowska

Nie zawsze pracownik, który przebywa na zwolnieniu lekarskim, stosuje się do zaleceń. Bywa też tak, że pracownik nadal przebywa na L4, chociaż uwzględniając stan jego zdrowia – nie ma takiej potrzeby. Nieprawidłowości w zakresie wystawiania i korzystania zwolnień śledzi bacznie ZUS. Zakład zresztą podniósł w tym zakresie swoją efektywność w porównaniu do poprzednich lat – i to dość znacząco. Jest to możliwe m.in. dzięki elektronicznym zwolnieniom lekarskim. 

Polakom wciąż zdarza się kombinować, jeśli chodzi o L4

Nieprawidłowości w zakresie zwolnień lekarskich wciąż się zdarzają, i to wcale nie tak rzadko, jak mogłoby się to wydawać. Zazwyczaj chodzi o jedno z dwóch rodzajów nadużyć (czasem występują jednocześnie). Albo Polacy przebywają na L4, mimo że już dawno powinni wrócić do pracy, albo dochodzą do wniosku, że dane schorzenie wprawdzie uniemożliwia im pracę, ale już innych aktywności – absolutnie nie (nawet, jeśli lekarz stwierdził inaczej). Przez takie zachowania tracimy właściwie my wszyscy, ponieważ osoby dopuszczające się takich nadużyć pobierają świadczenie mimo tego, że im się ono nie należy. Z tego względu tropienie kombinatorów jest niezbędne. Jak się okazuje, ZUS-owi idzie to coraz lepiej. Tylko w tym roku (a konkretniej: w pierwszym półroczu) Zakład wstrzymał wypłatę zasiłków chorobowych opiewających na kwotę ponad 19 mln zł. To znacznie więcej niż w całym ubiegłym roku, kiedy to wstrzymano wypłatę świadczeń na kwotę 12,6 mln zł. Jeszcze rok wcześniej, w 2017 – na zaledwie 6,9 mln zł.

Nieprawidłowości w zakresie zwolnień łatwiej wykryć m.in. dzięki elektronicznym L4

Skąd nagle taki wzrost efektywności? Niektórzy mogliby stwierdzić, że może Zakład „zbyt surowo” ocenia niektóre osoby przebywające na L4 i wstrzymuje wypłatę świadczeń „na wyrost”. Tymczasem w rzeczywistości poprawa efektywności to w dużej mierze dzięki wprowadzeniu elektronicznych zwolnień lekarskich. Dzięki nim ZUS może na bieżąco weryfikować wpływające zaświadczenia, co wcześniej było bardzo trudne. Wydaje się zresztą, że mimo początkowych trudności (umówmy się, wprowadzaniu rozwiązań elektronicznych w Polsce na ogół towarzyszą jakieś problemy natury technicznej) elektroniczne zwolnienia lekarskie funkcjonują całkiem nieźle i przynoszą pewne korzyści wszystkim – nie tylko Zakładowi, ale także i samym obywatelom.

Czy można oczekiwać dalszego podnoszenia efektywności, jeśli chodzi o wykrywanie nieprawidłowości w zakresie zwolnień lekarskich? Z jednej strony przypuszczalnie tak, z drugiej – możliwe, że liczba „kombinatorów” będzie jednak sukcesywnie się zmniejszać. Może bowiem do nich dotrzeć, że Zakład jest obecnie w stanie bardzo szybko wykryć nadużycia w tym zakresie.