1. Bezprawnik -
  2. Firma -
  3. Ktoś zamierza w ogóle korzystać z nowej umowy o staż? Już lepiej podsunąć stażyście zwykłe zlecenie

Ktoś zamierza w ogóle korzystać z nowej umowy o staż? Już lepiej podsunąć stażyście zwykłe zlecenie

Bezpłatne staże irytowały społeczeństwo na tyle, że ustawodawca zdecydował się zainterweniować. Niestety możliwe, że wylewa dziecko z kąpielą. Projekt nowej ustawy o stażach jest tak atrakcyjny dla stażysty, że aż nie do zastosowania w praktyce.

Wyzyskiwanie stażystów to patologia, ale rozwiązanie nie ma prawa zadziałać

Z pewnością większość z nas słyszała o problemie z tzw. darmowymi stażami. Firma zawiera umowę ze stażystą, by wykorzystywać go do wykonywania prostych i niewdzięcznych prac. Nie przykłada większej wagi do nauczenia go czegokolwiek przydatnego w zawodzie, który ten planuje wykonywać. Równocześnie nie płaci mu za wykonaną pracę nawet złotówki.

Nie wydaje mi się, by trzeba było kogokolwiek przekonywać, że taka forma "współpracy" nie należy do specjalnie uczciwych. Funkcjonowała jednak w polskich realiach tak długo, że aż doczekaliśmy się planów ucywilizowania staży na poziomie ustawowym.

Od czasu do czasu możemy usłyszeć o planowanych zmianach. Niedawno na przykład serwis Prawo.pl informował o wkładzie związkowców w prace legislacyjne. Założenia projektu ustawy możemy także poznać za pośrednictwem rządowego Wykazu Prac Legislacyjnych.

Być może część naszych czytelników spodziewa się teraz z mojej strony stwierdzenia, że nie jest dobrze. Nie tym razem. Z punktu widzenia stażysty jest wręcz wspaniale i w tym właśnie tkwi istota problemu.

Związkowcom bardzo zależy na tym, by nowa umowa o staż stanowiła formę stosunku pracy

Zacznijmy od wspomnianej wyżej zmiany wprowadzonej do projektu dzięki sugestiom OPZZ oraz NSZZ "Solidarność". Dzięki związkowcom nowa umowa o staż nie będzie umową cywilnoprawną, ale osobnym rodzajem pełnoprawnego stosunku pracy.

W czym tkwi różnica? Zdaniem OPZZ chodzi przede wszystkim o to, by zapewnić ponad wszelką wątpliwość, że stażysta będzie wykonywać pracę za wynagrodzeniem. Obydwa związki zawodowe obawiają się także podtrzymania niechlubnej tradycji fikcyjnych staży, które stanowiłyby substytut zatrudnienia. "Solidarność" zauważyła nawet, że w projekcie i tak znajduje się całe mnóstwo odniesień do przepisów kodeksu pracy.

Stosunek pracy ma jednak z punktu widzenia przedsiębiorcy, który zamierza przyjąć pod swoje skrzydła niewyszkolonego stażystę na przyuczenie, kilka bardzo istotnych wad. Najważniejszą z nich jest brak elastyczności. Kodeksowa umowa o pracę wymaga na przykład sztywnego ustalenia miejsca i czasu pracy danego pracownika.

Jakby tego było mało, staż jako stosunek pracy wiąże się także z utrudnieniami w kwestii rozwiązywania umowy. Prawdopodobnie będzie ono wymagało uzasadnienia. Do tego przy sporach będą właściwe sądy pracy, a nie sądy cywilne. Stażystę czekają także badania wstępne oraz sztywne uregulowanie dotyczące urlopów.

Naprawdę ktoś pomyślał, że przedsiębiorcy będą chętni do zatrudniania stażystów na de facto etacie za 3 000 zł miesięcznie?

To nie koniec złych wieści. Wśród podstawowych założeń projektu założeń o stażach znajdziemy przepis dotyczący minimalnej wysokości wynagrodzenia, jakie będzie musiał otrzymać stażysta. Jak możemy przeczytać w Wykazie Prac Legislacyjnych:

Główne założenia projektowanych rozwiązań obejmują:
[...]
Zobowiązanie organizatora stażu do wypłacania miesięcznego świadczenia pieniężnego dla stażystów, ustalanego w wysokości minimalnej równej 35% przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w poprzednim kwartale [...]

W 2026 r. 35% średniej krajowej to ok. 64% minimalnego wynagrodzenia, a więc kwota nieco ponad 3 000 zł. Na uwagę zasługuje także kwartalna waloryzacja proponowanego minimum, a więc rozwiązanie znane na przykład z dobrowolnego ubezpieczenia zdrowotnego.

Jak już wspomniałem we wstępie, to nie są złe rozwiązania. Projekt najprawdopodobniej będzie niezwykle korzystny dla stażysty. Jego autorzy nie wzięli jednak pod uwagę jednego drobiazgu. Firmy muszą chcieć oferować staże na takich warunkach.

Firmy mają całe spektrum możliwości ominięcia nowej umowy o staż

W tym momencie każdy z nas może sam sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chce de facto zatrudnić pracownika bez kwalifikacji, któremu trzeba będzie przydzielić opiekuna i się nim zajmować przez 6 miesięcy, za 3 000 zł miesięcznie.

Nie da się ukryć, że dość szybko możemy dostrzec bardziej opłacalne alternatywy. Ustawodawcy zależy na stosunku pracy? Świetnie. W takim razie możemy po prostu zaproponować potencjalnemu stażyście umowę na czas określony w niepełnym wymiarze, na przykład na pół etatu.

Wyjdzie taniej o kilkaset złotych, za to odpadną nam wszystkie obowiązki wiążące się z istotą stażu. Całkiem możliwe, że rzucając go od razu na głęboką wodę, nauczymy go więcej, niż poprzez klasyczny staż. Jeśli się sprawdzi, to możemy kontynuować współpracę w tej formule.

Bardziej cenimy sobie elastyczność wiążącą się z umowami cywilnoprawnymi? Nikt nam nie zabroni zaproponować takiej osobie typowej umowy zlecenia. Wystarczy odpowiednio pożonglować liczbą godzin i możemy nawet wyjść na swoje, choć będzie to nieco trudniejsze.

Darmowe staże wcale nie znikną, bo przecież kodeks cywilny dopuszcza umowę zlecenia bez wynagrodzenia

Mamy też asa w rękawie: art. 735 §1 kodeksu cywilnego wprost dopuszcza zawarcie umowy zlecenia bez żadnego wynagrodzenia. Wystarczy wprost zapisać w umowie, że przyjmujący zlecenie zobowiązał się wykonać je bez zapłaty.

Staż – będący cały czas przede wszystkim formą nauki – dużo łatwiej zorganizować w taki sposób, żaden kontroler PIP nie był w stanie kwestionować cywilnoprawnego charakteru takiej umowy.

Darmowe staże nie znikną więc z rynku pracy. Zaryzykowałbym wręcz stwierdzenie, że będą popularniejsze od nowej umowy o staż. Przy okazji zlecenia bez wynagrodzenia rozwiązuje nam najważniejszy problem natury czysto funkcjonalnej z propozycją nowego prawa.

Jeżeli dana osoba potrzebuje koniecznie przepracować jakiś określony czas na konkretnym stanowisku, by zdobyć jakieś uprawnienia, do tej pory korzystała z bezpłatnego stażu. Niekiedy nawet stażysta płacił opiekunowi za możliwość jego odbycia. W tym przypadku to nie wyraz wyzysku, ale wręcz branżowej uprzejmości.

Gdy bezpłatne staże znikną, możliwość wypracowania sobie w tej formie wymaganego stażu pracy zapewnią właśnie zlecenia bez wynagrodzenia. W najgorszym wypadku przemianuje się ją na "umowę mentoringu".

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi