- Bezprawnik -
- Transport -
- Kupiła nowy bilet, bo przesiadka przepadła. Sędzia kazał linii oddać 475 euro i zapłacić 250 euro odszkodowania
Kupiła nowy bilet, bo przesiadka przepadła. Sędzia kazał linii oddać 475 euro i zapłacić 250 euro odszkodowania
Kupujemy lot z przesiadką, pierwszy samolot się spóźnia, a drugi odlatuje bez nas. Przewoźnik tłumaczy coś o poprzedniej rotacji, my sprawdzamy ceny nowych biletów. Historia pasażerki ITA Airways pokazuje, że taki wydatek można odzyskać. Ale nie wystarczy kupić dowolnego lotu i wysłać linii rachunek.
Włoska pasażerka odzyskała pieniądze
15 listopada 2024 roku pasażerka podróżowała z Wenecji przez Rzym do Katanii. Opóźnienie pierwszego lotu uniemożliwiło przesiadkę. Jak opisuje La Sicilia, wobec braku szybkiego rozwiązania ze strony ITA kupiła bilet innej linii za 225,38 euro. Sędzia pokoju w Katanii zasądził 475,38 euro, czyli zwrot tego wydatku oraz 250 euro odszkodowania.
ITA wskazywała na późny przylot samolotu z poprzedniej trasy, ale przedstawiony raport wewnętrzny uznano za niewystarczający dowód. Zastrzeżenie jest istotne, bo doniesienia opierają się na informacji firmy ItaliaRimborso, reprezentującej pasażerkę.
Z Poznania przez Warszawę może wyglądać to podobnie
Wyobraźmy sobie, że kupujemy w LOT podróż z Poznania przez Warszawę do Madrytu. Pierwszy samolot się spóźnia, więc po wylądowaniu na Chopinie nasz drugi lot już odleciał. Oba odcinki są na jednej rezerwacji, dlatego zgłaszamy się do obsługi LOT po nowe połączenie do Madrytu.
Nie powinniśmy być pozostawieni z komunikatem „przesiadka przepadła, proszę kupić kolejny bilet”. Dla odszkodowania liczy się natomiast opóźnienie w Hiszpanii, czyli godzina opóźnienia między Poznaniem a Warszawą może przełożyć się na cztery godziny w miejscu docelowym.
Cztery godziny później, nawet 400 euro rekompensaty
Przy co najmniej trzech godzinach i braku udowodnionych nadzwyczajnych okoliczności na takiej trasie zasadniczo przysługuje 400 euro. Osobno kupiony Poznań–Warszawa i osobno Warszawa–Madryt to byłaby już jednak inna historia.
Znane i lubiane rozporządzenie UE261 nie zapewnia takiej samej ochrony całej podróży. Lepiej zatem być może trochę dopłacić, aby mieć swego rodzaju „ubezpieczenie” zawarte w cenie biletu. Tańsza składanka może wyjść drożej niż z góry ustalona przesiadka.
Najpierw żądamy rozwiązania, potem kupujemy
Przed zakupem nowego biletu zgłaszamy utraconą przesiadkę obsłudze i prosimy o doprowadzenie naszej podróży do końca. Zachowujemy korespondencję, godziny kontaktów, zrzuty dostępnych połączeń i rachunki. Gdy linia ma obowiązek zmiany trasy na podstawie art. 8 rozporządzenia, lecz go nie wykonuje, przewidują się zwrot samodzielnie kupionego lotu zastępczego.
Sama utrata przesiadki wskutek opóźnienia nie oznacza jednak automatycznie zastosowania tego przepisu - znaczenie mają również umowa przewozu i odpowiedzialność za szkodę. Dlatego wybieramy rozsądną alternatywę (nie, kupienie klasy biznesowej, gdy są miejsca w klasie ekonomicznej, to nie jest rozsądna alternatywa dla naszej klasy ekonomicznej), a w reklamacji oddzielamy koszt biletu od ryczałtowego odszkodowania. Zachowujemy też rachunki za konieczne posiłki i nocleg związane z oczekiwaniem – za to również możemy otrzymać zwroty.
Przewoźnik musi się wytłumaczyć
„Samolot przyleciał późno” opisuje skutek – to nie jest bezpośrednie wyjaśnienie opóźnienia. Nadal pozostaje pytanie, dlaczego przyleciał późno. TSUE dopuszcza powołanie się na nadzwyczajne zdarzenie podczas wcześniejszego lotu tego samego samolotu, ale przewoźnik musi wykazać bezpośredni związek z naszym opóźnieniem oraz podjęcie rozsądnych środków zaradczych. Gdy wyjaśnienia będą niewystarczające, piłka jest po naszej stronie.










