Po rozwiązaniu kwestii hulajnóg na chodnikach resort Zbigniewa Ziobry postanowił przyjrzeć się rowerzystom. Nadciągają ograniczenia prędkości

Moto Prawo dołącz do dyskusji (630) 14.08.2020
Po rozwiązaniu kwestii hulajnóg na chodnikach resort Zbigniewa Ziobry postanowił przyjrzeć się rowerzystom. Nadciągają ograniczenia prędkości

Paweł Grabowski

Rozpędzony rowerzysta gnający chodnikiem między pieszymi? Taki obraz niedługo powinien zniknąć z polskich chodników. Ministerstwo Sprawiedliwości szykuje ograniczenie prędkości dla rowerów.

Jazda rowerem po chodniku jest co do zasady zabroniona, są jednak trzy wyjątki

Według prawa o ruchu drogowym rowerzyści nie powinni poruszać się po chodniku. Są jednak trzy sytuacje, kiedy nie zostaną za to ukarani mandatem. Pierwsza – gdy mają pod opieką dziecko w wieku nie przekraczającym 10 lat również poruszające się rowerem. Tylko samodzielna jazda dziecka na rowerze uprawnia do jazdy chodnikiem. Dziecko przewożone w foteliku rowerowym, czy przyczepce rowerowej nie zwalnia z obowiązku poruszania się jezdnią.

Można też jechać po chodniku, jeśli panują niesprzyjające warunki atmosferyczne takie jak silny deszcz czy śnieg. Ostatnim wyjątkiem jest brak wyznaczonej ścieżki rowerowej, jednak nie w każdym przypadku. Jazda po chodniku w takiej sytuacji będzie jednak dozwolona tylko wtedy, gdy chodnik ma co najmniej dwa metry szerokości, a droga wzdłuż której przebiega powinna zezwalać na ruch z prędkością ponad 50 km/h.

Ograniczenie prędkości dla rowerów było do tej pory sformułowane w sposób ogólny

Według obecnie obowiązujących przepisów we wszystkich trzech przypadkach rowerzysta jest obowiązany jechać powoli, zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym. Budziło to pewne wątpliwości interpretacyjne. Ministerstwo Sprawiedliwości postanowiło doprecyzować czym jest powolna jazda po chodniku i wprowadzić limit prędkości dla rowerzystów. W nowelizacji ustawy prawo o ruchu drogowym określono maksymalną prędkość z jaką będzie można poruszać się po chodniku na zaledwie 8 km/h. Co ciekawe, ograniczeniu prędkości nie towarzyszy jednak obowiązek montażu prędkościomierzy w rowerach – budzi to zatem uzasadnioną obawę, że będzie to martwy przepis. Zagadką pozostaje jak będzie wyglądała egzekucja tych przepisów i czy policja będzie robiła kontrole prędkości na chodnikach. Czy będą to pomiary na oko, czy za pomocą dobrze znanych radarów? Według aktywistów rowerowych wprowadzenie takiego przepisu jest działaniem na pokaz i w praktyce nic się nie zmieni. Jan Mencwel ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze przyznaje, że:

Ten przepis będzie się sprowadzał do tego, że policjanci będą musieli łapać dzieci jeżdżące po chodnikach. On po prostu nic nie zmieni, bo de facto już teraz rowerzystów, którzy jeżdżą po chodniku powinno się karać, bo w większości przypadków jest to nielegalne.

Ograniczenie prędkości dla rowerów to pokłosie próby uregulowania zasad ruchu elektrycznych hulajnóg

Dla tego coraz popularniejszego środka transportu wprowadzono także szereg innych regulacji. Już niedługo hulajnogą będzie można poruszać się tylko po ścieżce rowerowej, a jeśli takiej nie będzie – po jezdni. Maksymalna możliwa prędkość wyniesie wtedy 20 km/h. Tylko w ostateczności będzie można poruszać się po chodniku, ale z maksymalną prędkością 8 km/h. Ministerstwo prawdopodobnie chciało uniknąć zarzutu, że nowelizując przepisy o hulajnogach elektrycznych zapomniało o rowerach, na których również można osiągnąć bez trudu taką prędkość. Przy czym wprowadzenie ograniczeń prędkości dla elektrycznych hulajnóg jest znacznie łatwiejsze, ponieważ są one wyposażone w liczniki prędkości. Poruszającemu się nimi będzie trudniej się uchylić od mandatu podnosząc argument, że nie wiedział, że jedzie zbyt szybko. Dokładnie w taki sposób będą mogli się tłumaczyć rowerzyści, których nikt nie zmusi do instalacji urządzenia pomiarowego. Chyba, że Ministerstwo wprowadzi obligatoryjny obowiązek instalacji Endomondo. Ewentualnie rządzący rozważą dodanie nowych opcji do aplikacji ProteGo Safe.

Miejmy nadzieję, że wbrew obawom wprowadzone regulacje dotyczące zarówno rowerów jak i hulajnóg uporządkują ruch na chodnikach. I piesi, dla których chodniki są przecież przeznaczone, w końcu będą mogli poczuć się na nich bezpiecznie.

630 odpowiedzi na “Po rozwiązaniu kwestii hulajnóg na chodnikach resort Zbigniewa Ziobry postanowił przyjrzeć się rowerzystom. Nadciągają ograniczenia prędkości”

  1. Pisałem wielokrotnie i powtórzę po raz kolejny – zakaz jazdy rowerem po chodniku to przepis skrajnie nieżyciowy i oderwany od rzeczywistości. Tylko szaleniec może umieszczać rowerzystów między samochodami.Dlatego też zresztą przepis ten jest powszechnie ignorowany. Bo nawet policjantom ten idiotyzm nie mieści się w głowie.

    Teraz dopisujemy do tego kolejny absurd. Rowery nie mają prędkościomierzy. Podobnie zresztą jak nie mają lusterek, ani kierunkowskazow – jest to nawiasem mówiąc jeden z powodów, dla którego rowery nie powinny jeździć po jezdni – są do tego technicznie nieprzystosowane. Rowerzysta nie ma żadnego sposobu żeby zmierzyć prędkość, z jaką jedzie, więc nie można go karać za przekroczenie dopuszczalnej prędkości, jaka by ona nie była.

    • To raczej nie rowerzysta ma mierzyć prędkość, tylko policjant – przy kontroli samochodu też nie liczą się wskazania prędkościomierza, tylko radaru. Tak jakby policjanci mało mieli obowiązków – kto będzie wlepiał mandaty za brak masek?

      Rolę kierunkowskazu pełni ręka rowerzysty (oczywiście nie wszyscy pamiętają, że należy jej używać nie tylko na jezdni, ale również wjeżdżając na chodnik czy ścieżkę rowerową).

      • To niczego nie zmienia. Żeby móc od rowerzystów wymagać zachowania określonej prędkości, rowerzyści musieliby mieć narzędzia, żeby swoją prędkość określić. A ich nie mają.

        Rolę kierunkowskazu pełni ręka rowerzysty… litości. To raczej ten manewr z sygnalizowaniem skrętu ręką przez rowerzystę powinien być zabroniony – a nie jazda po chodniku – bo jest zwyczajnie niebezpieczny. Puszczenie kierownicy roweru, choćby jedną ręką, totalnie upośledza jego sterowność, co w sytuacji jazdy po jezdni między samochodami jest po prostu samobójczym szaleństwem.

        • No nie wiem czy tak traci sterowność. Ile razy widać osoby piszące na rękę i jadące rowerem. Dla mnie to ich powinni ukamienować za taka nieodpowiedzialność, no ale.

        • Jakie bzdury opowiadasz, że traci się sterowność gdy pusci się jedną rękę z kierownicy samochodu.

          Doświadczony rowerzysta jest wstanie skręcać nawet bez trzymania żadną ręką kierownicy. Przy wolnej jeździe spokojnie wystarczy kontrola jedną ręką a drugą wskazywanie kierunku.

          Nikt i nic ręki nie urwie. Chyba że jedzie się lasem, w tłumie, albo w korku.

          • Doświadczony kierowca potrafi natomiast bez problemu prowadzić trzymając w jednej ręce słuchawkę telefonu, albo jadąc o 50 więcej, niż pozwala ograniczenie. Doświadczony kierowca potrafi też bezpiecznie wrócić do domu imprezy po kilku piwach. Proponuję przy najbliższej okazji przedstawić takie tłumaczenie drogówce.

            Takie mamy jednak przepisy prawa, że zachowań niebezpiecznych, choćby nawet potencjalnie, się w ruchu drogowym zabrania, choćby nawet były najzupełniej wykonalne dla „doświadczonego kierowcy”.

            To nie są żadne bzdury, tylko oczywisty fakt. Rower, w tym, jak się porusza – prędkości, stabilności, kierunku – jest niemalże całkowicie uzależniony od ruchów ciała rowerzysty. Toteż żeby zapewnić sobie stabilność i kontrolę nad rowerem, rowerzysta musi na nim solidnie siedzieć, z obiema nogami na pedałach i obiema rękami na kierownicy.

            Fakt, że istnieją takie kozaki, co to potrafią jeździć na jednym kole, z nogami na kierownicy, albo stojąc na ramie, niczego tu nie zmienia. Nie mówimy o wydurnianiu się, tylko o normalnej jeździe.

        • Dodatkowo. Ścieżki rowerowe. Ty pewnie nie jeździsz rowerem?

          Obecnie po ścieżkach rowerowych trzeba jeździć dużo uważniej niż po jezdni.
          Na jezdni jest bezpieczniej.

          Po ścieżkach jeżdżą hulajnogi, ale też piesi chodzą. Trzeba pilnować się bardziej, aby nie wjechać w pieszego albo dziecko które wolniej jedzie i chwieje się na drodze.

          Dwa, budowa ścieżek po prostu jest wypaczona. Ci co robią ścieżki, robią je jako rozszerzenie chodnika a nie jezdni. Z materiału który nie nadaje się do jazdy. Kto lubi jeździć po drodze na której jedzie się jak po kocich łbach?
          Albo jadąc wzdłuż jezdni ścieżka nagle skręca i nie wiesz czy można jechać prosto za chwilę czy skręci tylko do jakiegoś parku.

          • Śmiem się nie zgodzić. W Warszawie (prawie) codziennie jeżdżę >14km dom-praca. 13km mam drogi rowerowe – jest ok. 1km pozostaje mi jechać Grochowską (tylko), gdzie takowych ścieżek nie ma. Śmierć mi już zajrzała w oczy dwa razy, w obu przypadkach to samo – jegomość osobówką zachował odstęp podczas wyprzedzania, ale zapomniał o kubaturze przyczepki, którą za sobą ciągnął. Do tego te dziury ze studzienkami przy krawężnikach – nie da się jechać bezpiecznie ciągle na nie wjeżdżając. Nie da się też bezpiecznie je omijać, bo to zaskoczenie dla kierowcy samochodu.. Tak źle i tak źle.

          • Widzisz ja jeżdżę od kilku lat 15 km trasą, od tego roku tylko 12 w jednym kierunku.
            Całą drogę przejeżdżam ulicami z 2km fragmentem polno-leśnym jako skrót.

            Oczywiście, zdarzają się niebezpieczne sytuacje, ale tak samo zdarzałyby się gdybym jechał samochodem.

            Mimo wszystko, ja jadąc drogą w przypadku gdy ruch jest duży a np. jest zwężenie, to wjeżdżam na środek pasa aby kierowcy mnie nie wyprzedzali.

            Jazda ścieżką rowerową z moją prędkością poruszenia jest bardziej niebezpieczna dla mnie i innych na niej.

        • Ktoś kto nie potrafi kierować rowerem jedną ręką przez chwilę, powinien się zastanowić nad bezpieczniejszą formą przemieszczania.

          • To nie jest kwestia potrafienia. Jest oczywistym faktem, że puszczenie kierownicy pozbawia rower sterowności. Wynika to po prostu z tego, w jaki sposób rowerem się kieruje. Dlatego też prawo nie powinno tego wymagać. Szczególnie gdy jednocześnie zabrania puszczania kierownicy w samochodzie – który jest znacznie stabilniejszy i mniej uzależniony od takich ruchów kierowcy, niż rower.

          • Czysta demagogia. Puszczenie jedną ręką kierownicy na pewno zwiększa minimalnie ryzyko utraty sterowności ale jest bezwzględnie bardziej bezpieczne niż skręcanie bez sygnalizacji. I tak sobie można dyskutować. Proszę sobie również wyobrazić rower trójkołowy, który nie traci tak łatwo równowagi.

        • Człowieku gdzie ty się uczyłeś jeżdzić rowerem ? Jesli masz takie umiejętności jazdy że nie potrafisz oderwać na chwilę ręki to albo zrezygnuj z tego srodka transportu albo zwolnij bo bez tego stanowisz zagrożenie dla ludzi…

          • Są tacy co na jednym kole potrafią jeździć, albo i bez trzymanki w ogóle, ale to nie jest raczej ogólnie bezpieczny sposób jazdy na rowerze, a z pewnością nie powinien być wymagany przez prawo.

        • Takie narzędzia do określenia swojej prędkości na rowerze istnieją więc rowerzyści mają możliwość określenia swojej prędkości.

          • Czyli samochód jedzie 50km, a rowerem będzie trzeba jechać góra 10km na godzinę, bo mam prędkościomierz i taki jest przepis.

          • Dlatego nie należy wprowadzać głupich przepisów, bo albo ludzie będą je łamać i przepis stanie się martwy (ożywiać będzie się go tylko dla patologicznych policjantów), albo spowoduje to że ludzie będą rezygnować z ekologicznych form transportu.

        • Po twoich wypowiedziach doszedłem do wniosku, to cud że dalej żyje kolarz podnoszący ręce w geście zwycięstwa puszczając przy tym kierownice niejedna a obiema rękami .

        • Strasznie zakłamujesz rzeczywistość.
          Po pierwsze – rowerzyści mają możliwość określenia swojej prędkości. To czy to zrobią, to ich sprawa, mogą zainstalować sobie licznik za 30 zł lub nauczyć się określać prędkość na czuja. Brak odpowiedniego sprzętu nikogo nie zwalnia z odpowiedzialności. Czy jak jedziesz samochodem, Twój prędkościomierz się zepsuje i spowodujesz wypadek, nieświadomie jadąc za szybko, to jesteś odpowiedzialny za ten wypadek, czy nie?
          Po drugie – bardzo ciężko znaleźć rower, którego nie da się bezpiecznie prowadzić jedną ręką. Może ewentualnie byłby jakiś problem z rowerami do kolarstwa torowego, ale jak sama nazwa wskazuje – nie służą one do jazdy po ulicy. Ktoś, kto nie potrafi zasygnalizować skrętu gestem, ma trzy opcje – albo niech się tego nauczy, albo niech zainwestuje w jakiś montowany na rowerze kierunkowskaz, albo niech przestanie jeździć na rowerze i zagrażać innym uczestnikom ruchu.

          • W rowerach fabrycznie się prędkościomierzy nie montuje i nie ma żadnych przepisów, które by komukolwiek nakazywały ich montowanie.

            >Czy jak jedziesz samochodem, Twój prędkościomierz się zepsuje i spowodujesz wypadek, nieświadomie jadąc za szybko, to jesteś odpowiedzialny za ten wypadek, czy nie? Po drugie – bardzo ciężko znaleźć rower, którego nie da się bezpiecznie prowadzić jedną ręką.<

            Każdy rower traci na sterowności, gdy się jedną ręką puści kierownicę – o wiele bardziej niż samochód. Fakt, że można się tego nauczyć, nie ma tu nic do rzeczy.

      • To raczej nie rowerzysta ma mierzyć prędkość, tylko policjant – przy kontroli samochodu też nie liczą się wskazania prędkościomierza, tylko radaru.

        Ale prędkościomierz pozwala kierowcy kontrolować czy jedzie z przepisową prędkością czy nie, jest to obowiązkowy element wyposażenia a jego dokładność jest jednym z elementów sprawdzanych podczas okresowych przeglądów. W jaki sposób rowerzysta ma kontrolować czy jedzie 8 czy 13 km/h nie mając prędkościomierza? Dostępne na rynku liczniki rowerowe są bardzo niedokładne przy niższych prędkościach. Co dalej? Obowiązkowy osprzęt i przeglądy techniczne rowerów?

        Zresztą, wszyscy się zgadzają że to martwy przepis. Tak samo jak nie jest egzekwowane poruszanie się po drogach dla rowerów i wielu rowerzystów notorycznie jeździ po ulicach mając drogę dla rowerów i jeszcze kłóci się z kierowcami.

        • Po co się ograniczać do rowerów. Jeżeli wprowadzamy ograniczenia dla rowerów, to logicznym krokiem byłoby jednoczesne wprowadzenie ograniczeń prędkości i obowiązkowego OC dla… pieszych. Wszak pieszy np. biegnąc po chodniku jest mniej więcej takim samym zagrożeniem dla innych pieszych jak i przeciętny rowerzysta.

        • Chciałbym zobaczyć jak diagnosta sprawdza wskazania predkosciomierza. Od 20 lat mam prawko i przy żadnym przeglądzie tego mi nie sprawdzano. Ba nawet nie sprawdzano czy cokolwiek w nim działa czy nie. Jedynie od jakiegoś czasu tylko jedyne co mają do gadania w sprawir licznika to spisywanie drogomierza

          • Wjeżdża samochodem na hamownię, która ma ustawioną stałą prędkość i patrzy na prędkościomierz. Sprawdzenie trwa jakieś 3 sekundy więc mogłeś nie zauważyć.

          • Na tzw rolkach sprawdza układ hamulcowy czy równo łapie. Niby jak ma sprawdzić działanie predkosciomierza czy jest poprawne czy przekłamuje? Jeśli wiesz lub też nie zmiana opon na inne niż zalecane zaniża lub zawyża wskazania drogomierza. To tak z innej beczki. Mój licznik na podziałce predkosci zaczyna się od 20km/h więc diagnoście nawet nie drgnie wskazówka wjeżdżając na rolki z prędkością 5km/h. I jak według Ciebie pomiar miałby wyglądać?

      • Jest tylko jeden problem …
        Prędkościomierz w samochodzie ma homologację a ten w rowerze nie.
        Nawet jeśli prawidło rowerzysta wprowadził dane , co do obwodu koła , to prędkościomierz ten nie ma homologacji. Pokaże prędkość , ale czy będzie ona prawidłowa ?
        Nie można wymagać od pewnej grupy użytkowników drogi jazdy z daną prędkością , skoro na rynku nie ma homologowanych prędkościomierzy dla rowerów. Dobry prawnik powinien obalić te brednie …
        Co nie znaczy że rowerzyści na chodniku , gdy poruszają się w tych wyjątkowych sytuacjach nie powinni jechać powoli …
        Ale 8 km/h ? To kuriozalne…
        Rozumiem jeszcze te 15 km/h …
        Rower jest wtedy stabilny .

      • Jak ktoś traci sterowność przy trzymaniu jasną ręką kierownicy to niech się najpierw nauczy jeździć. JAK CZEGOŚ POWINNI ZABRONIĆ to rowerów z kierownicą giętą do tyłu i jazdą po drogach rowerowych poniżej 20km/h

    • Nie umiesz jeździć – nie wsiadaj na rower. Maricy dwóch kółek co nawet w strefie Tempo 30 nie potrafią korzystać z ulic powinni być kierowani na obowiązkowe i drogie szkolenie z zasad ruchu drogowego.

    • Mandaty.Chodzi o mandaty i nic więcej.Budżet nie styka,a nie ma takiej podłości której nie popełniłby demokratyczny rząd gdy zaczyna brakować mu pieniędzy !

      • Rozsądne byłoby traktowanie rowerzystów analogicznie do pieszych.

        Z pewnymi odstępstwami – zezwolenie na jazdę po jezdni w określonych przypadkach. Obecnie kolejność miejsc, po których można jeździć, jest taka: ścieżka rowerowa, jezdnia, wyjątkowo chodnik.

        Powinno być: ścieżka rowerowa, chodnik, wyjątkowo jezdnia.

        • Raczej wszystko kwestia konkretnego przypadku, bo co innego, jak rowerzysta utrzymuje średnią prędkość 30 km/h i dobija do 60 km/h (to nie są żadne wybitne prędkości, tyle to sam osiągam, jako bardzo niedzielny kolarz i to nawet nie na typowej szosie) , a co innego jak ledwo jedzie kilkanaście km/h (np. takie babunie na Wigrach 3). Taka babunia wśród pieszych jest niewiele większym zagrożeniem niż by miała iść na pieszo. Z kolei szybciej jadący rowerzysta na chodniku jest zagrożeniem dla samego siebie, jak i pieszych. Swoją drogą przepisy jak i organizacja ruchu potrafią być bardzo nieżyciowe i np. zgodnie z przepisami rowerzysta na szosie z oponkami 23c (szerokość 23mm) ma obowiązek zjeżdżać na szutrowe, niekiedy konkretnie zarośnięte DDRki. Odczucia podobne, jakby jechać samochodem przydrożnym rowem. W takich przypadkach, przydałaby kategoria DDR, po których w uzasadnionych wypadkach nie ma obowiązku jazdy.

        • A z jakiej racji, skoro jezdnia, jak nazwa wskazuje, służy do jeżdżenia ale nie tylko dla sanochodow? Rozumiem że denerwują Pana kierowcę

          • Tylko zauważ że kierowcy płacą podatek na utrzymanie tej drogi i budowę następnych. Rowerzyści nic nie płacą.

          • Rowerzyści akurat płacą więcej na utrzymanie lokalnych dróg niż kierowcy samochodów. Po pierwsze kupują rowery zazwyczaj w lokalnych sklepach. Dokupują do nich osprzęt. Serwisują rowery w lokalnych serwisach. Podatki odprowadzane przez firmy obsługujące rowerzystów trafiają do budżetów samorządów i stąd na finansowanie dróg. A kierowcy płacą OC, które trafia do firm ubezpieczeniowych, a podatek do budżetu centralnego. Często rowery są droższe od jadących obok samochodów, porządny rower to 30-50 kzł. Dlatego stawiam tezę, że rowerzyści w większym stopniu finansują drogi lokalne niż kierowcy samochodów.

          • Chyba nie jesteś świadom, że drogi w miastach są utrzymywane z podatków wszystkich mieszkańców, a tylko drogi krajowe częściowo z akcyzy. I tam jest zakaz wjazdu rowerow

          • Na dorgę ekspresową i wyżej tak, ale na krajówce bez problemu można jechać rowerem.

          • Pan rowerzysta nieraz ma do dyspozycji szeroki chodnik po którym nikt nie chodzi, obok jest wąska jezdnia z mnóstwem zakrętów, ciągle jedzie coś z naprzeciwka to nie widzę przeciwskazań by pozwolić rowerzystom jechać chodnikiem. Naprawdę nie utrudniają wtedy ruchu. Jak jadą wolno to jako pieszy nigdy nie czułem się zagrożony. Takich dróg naprawdę nie brakuje poza centrum miasta, wsi i w pewnych godzinach wokół zakładów pracy, szkół i kościołów.

          • Co z tego? Ty pewnie też lubisz jeździć samochodem po drodze na której odczuwa się każdą nierówność.

            Dlatego rowerzyści też tego nie lubią.
            A ścieżki i chodniki są robione tak że nie wolno jechać rowerem za szybko bo co chwilę jest zjazd, przystanek albo wyjazd z posesji który zmienia się nawierzchnia.

          • Zabawkowy samochodzik z kołami na sprężynkę to teoretycznie też jest pojazd. I co w związku z tym, dzieci powinny się nimi bawić na jezdni?

            Dlatego do pieszych, że rower pod każdym względem – sposobu poruszania się, mobilności, gabarytów, ryzyka uszkodzeń po ewentualnym zderzeniu z innym uczestnikiem ruchu – bardziej przypomina pieszego, niż samochód.

    • Oderwany od rzeczywistosci to jest koles na rowerze lub hulajce, ktory jedzie 20-25 km/h slalomem miedzy pieszymi po chodniku. Albo jakis pseudo wyczynowiec na swojej szosie pedalujacy 30 – 40 km/h po sciezce rowerowej na ktorej jezdza inni, NORMALNI uzytkownicy.

      • Normalni? Uważasz, że ktoś jeżdżący szybko na rowerze jest nienormalny? Ja na MTB na równym lecę sobie 25-30 km/h i to nie jest żaden wyczyn. A ktoś na rowerze szosowym na ścieżce rowerowej? Przypominam, że zgodnie z prawem ma obowiązek po niej jechać, jeśli jest. Nie po to kupuje się taki rower, żeby wlec się 15 na godzinę jak posiadacze miejskich rowerów. Większość takich osób i tak świadomie łamie przepisy i jedzie po asfalcie. Według mnie robią dobrze, tylko przepisy są nieżyciowe. Trochę pokory, to że Ty lubisz, jak krajobraz Ci się na rowerze nie zmienia to nie znaczy, że każdy ma z tego frajdę. Problem są niedzielni rowerzyści, którzy nie rozumieją, że jedzie się prawą stroną ścieżki, a nie od lewej do prawej slalomem. Wystarczy zostawić kawałek ścieżki dla kogoś, kto jedzie szybciej.

        • Niestety droga rowerowa jest dla wszystkich. Nawet tych co nie znają zasad ruchu drogowego lub nawet zwykłego pomyślunku. Ludzie nawet prowadzają rowery drogą rowerową mimo, że obok jest chodnik.

          • Nie wspominając o pieszych, którzy z uporem maniaka chodzą po ścieżkach i jeszcze z fochem schodzą z drogi. Pół biedy jak z fochem, ale raz przez babę wylądowałem na płocie, żeby jej nie rozjechać bo wlazła mi pod koło, to jeszcze mnie zjebała…

          • I teraz wyobraź sobie, że jechałeś rowerem wartym 15000 zł (bo tak przecież nakazuje prawo). Spróbuj od babuleńki wyegzekwować odszkodowanie. Ja tak miałem i przysiągłem, że nigdy w życiu nie wjadę szosówką na żaden DDR.

          • To prawda i doskonale to rozumiem. Zresztą tak jak pisałem wcześniej, uważam, że właściciele rowerów szosowych robią odpowiedzialnie, jadąc po asfalcie nawet wtedy, gdy jest ścieżka. Akurat ja wtedy jechałem na swoim klasycznym MTB, który parę lat temu wyciągnąłem ze strychu i odrestaurowałem. Na co dzień korzystam z nowocześniejszego i dość drogiego roweru, więc pewnie też bym był wściekły, gdyby coś się uszkodziło.

    • Zdradzę ci sekret – licznik rowerowy za 25pln…
      Poza tym zgoda. Przepis będzie martwy jak masa innych nieżyciowych przepisów.

    • No cóż. Samo życie. Dla rowerów zabrali część chodnika i jezdni. Ale jak zawsze znajdą się malkontenci którym zawsze będzie mało. To może obligatoryjny wymóg zdawania egzaminu z KRD dla rowerzystów i reszty poruszających się na urządzeniach transportu osobistego. Wyrównać wtedy wszystkie przepisy, podciągnąć pod KRD i nie będzie płaczu bo wszyscy będą mieli te same przepisy. Nie będzie świętych krów, nie będzie jazgotu że inni mają lepiej. Najbardziej chory jest przepis który mówi że jak dziecko w foteliku musi się jechać ścieżka lub jezdnią. Tylko baran może czegoś takiego wymagać.

    • Nie zgadzam się. Rowerzyści mają prawo i często obowiązek jazdy po jezdni.

      Jedynie nie powinno zabraniać się jazdy po chodniku.

      Nie powinno być nakazu jazdy po bieda ścieżkach rowerowych które są nie życiowe.

      Rowerzyści większości korzystają z rowerowych bo to ich środek lokomocji a nie rekreacji. Chcą poruszać się w miarę szybko bez zbędnych zawijasów które wprowadzają ścieżki i chodniki.

    • Absurdem jest zapis, nie pomysł. Ja będąc na rowerze mam pełną świadomość, że na chodniku jestem gościem. Staram się nie dzwonić a ewentualnie prosić o ustąpienie drogi, tak samo jak nie wyobrażam sobie szybko lawirować pomiędzy pieszymi czy tym bardziej dziećmi.

      Kolejna kwestia to pomysł zaproponowany przez ustawodawcę w kwestii hulajnóg elektrycznych to wypaczenie ich przydatności. Nie można po prostu postawić ustawowego znaku równości hulajnogi elektrycznej z rowerem (dosłownie znaku równości)?

    • Ale masz argumenty :) jestem rowerzysta i posiadam lusterko z lewej strony. Zamierzam też zakupić lusterko prawe. Jaki w tym problem? Prędkościomierz to problem? Na prawdę? Nie stać Cię na licznik? Jeśli tak, to proponuję skorzystać chociażby z Mapy Google w telefonie. Tam podaje Ci prędkości z jaką się przemieszczasz. Kierunkowskaz? W rowerze? Możesz kupić! Teraz jest wszytsko. Chociaz prościej jest po prostu podnieść lewa, lub prawa rękę przed planowanym manewrem.

    • Mam wrażenie, że część osób które się tutaj wypowiadają są kierowcami którzy są niechętni rowerzystą na drogach.
      Sygnalizacja zmiany kierunku ręką jest zwyczajnym odruchem które nawet 7 letniemu dziecku nie stwarza problemu (chyba że dopiero uczy się jeździć, ale takiego jako rodzic nie wypuścił bym na drogę rowerem)
      Prędkość? Dla zwykłego rowerzysty utrzymanie prędkości 17km/h stwarza problem, Ci którzy potrafią i jeżdżą szybciej mają sprzęt do pomiaru i świadomość prędkości z jaką się poruszają.
      Jako rowerzysta pewniej czuję się na drodze niż na chodniku wśród biegających dzieci, psów na rozciąganych smyczach i pieszych patrzących w telefon. Jazda rowerem szosowym po płytkach chodnikowych nie jest najprzyjemniejszą aktywnością.

      • Dokładnie. Zamiast uczyć kultury jazdy w przepisach które już zostały ustalone, to politycy wolą tworzyć kolejne nakazy i zakazy.

        Robiąc z rowerzystów i hulajnistów bandytów drogowych.

  2. 8 km/h to niewiele więcej niż szybkość pieszego (a mniej niż szybkość np. joggera czy rolkarza). Tymczasem rower ze swej natury przystosowany jest do jazdy z prędkością co najmniej 15-20 km/h, przy niższych trudno zachować równowagę.

        • Nie da się. Taka jazda męczy. Nawet małe dzieci jeżdżą z większą prędkością bo łatwiej im utrzymać równowagę. Fizyka się kłania. Poza tym ja czasami szybciej chodzę.

        • Da się, da… ale zależy jak duży masz pojazd. Rower dla dorosłego użytkownika o kołach o dużej średnicy to jazda z prędkością 8-10kmh jest niemożliwa.
          Aby jechać z taką prędkością to trzeba byłoby montować sobie dodatkowe kółka z boku.

      • Dlaczego sie nie da jechać poniżej 15 kmph? Rower Ci wybuchnie?
        Dziś jechałem rowerem gadając z kolega, który szedł tuż obok. Przez jakieś 30 min. Wiec albo gość chodzi z prędkością 15 kmph+, albo ja źle jechałem. Nie wiem niestety, która odpowiedz jest prawidłowa, bo kolega nie nazywa sie Korzeniowski, a i ja jednak jestem pewien, ze jechałem na rowerze, a nie innej machinie.

        • W odpowiedzi przypominam że limit prędkości nie stoi ponad dostosowaniem prędkości do warunków jazdy. Jest rower = jest prędkość minimalna pojazdu.

          • Wskaż w takim razie paragraf, w którym jest to zapisane i na który można się powołać w sądzie (po odmowie przyjęcia mandatu).

        • Jestem pewien, że jadąc tak powoli, co chwilę manewrowałeś kierownicą, aby tylko nie stracić pionu.

          11-15kmh to akurat da się, często pod górę się ciśnie z tą prędkością, ale zauważ sobie z jaką prędkością rower jedzie bardziej stabilnie. Powoli czy szybko?

          Aaa.. i oczywiście średnica kół też wpływa na min. stabilną prędkość roweru.

  3. Przepisy te będą zupełnie martwe, bo nawet jak by policja chciała kontrolować prędkość rowerzystów to jest wyposażona w radary i lidary które nie rejestrują prawidłowo prędkości poniżej 40km/h.

    • I co z tego,że nie rejestrują prawidłowo ? O ile rowerzyści nie będą się masowo odwoływać kasa z mandatów popłynie – i o to w tym chodzi !

  4. Chodnik jest przede wszystkim dla pieszych. Jeśli nie potrafisz jeździć swoim rowerkiem po ulicy to zsiadaj z niego i prowadź po chodniku, a nie jedziesz slalomem wśród ludzi.

    • Do śmiechu doprowadzają mnie „rowerzyści” w wypasionych strojach z jednego z marketów sportowych, w kaskach etc. pędzący chodnikiem, pouczający pieszych i na nich bezczelnie dzwoniący.

      • Dzwonek uprzedza o nadjeżdżającym rowerzyście. Lepiej usłyszeć ding chwilę wcześniej, czy zrobić nieoczekiwany krok prosto pod koła wyprzedzającego roweru? Albo wystraszyć się podmuchu powietrza? Chyba tylko w Polsce uważa się, że dzwonek to coś uwłaczającego godności pieszego, w normalnych krajach jest to sposób komunikacji uczestników ruchu na CPR/chodniku.

        • Bezczelnością jeż używanie dzwonka (ostrzeganie o niebezpieczeństwie) przez łamiących zasady ruchu drogowego.
          Poza zapisanymi wyjątkami rowerzysta nie ma prawa jechać chodnikiem czyli również nie ma prawa dzwonić.
          I przepraszam – jaki podmuch powietrza przy zachowaniu ostrożności (czyli niskiej prędkości) gdy po chodniku można jechać.
          Notabene identyczna sytuacja jest z trąbieniem samochodów na rowerzystów i ciekaw jestem reakcji rowerzystów gdyby tacy kierowcy bezprawnie jadący po DDRach używali klaksonu.

          • Nie chodzi o łamiących przepisy, tylko o jadących prawidłowo. CPR jest wspólnym miejscem dla rowerzystów i pieszych. Rowerzysta może znaleźć się też na chodniku w sytuacjach wymienionych w PoRD. Jeżeli nie wystraszył Cię nigdy przejeżdżający z tyłu rower, np. na CPR to oczywiście gratuluję, ale jesteś w mniejszości. Z tego względu dziwię się narzekającym na użycie dzwonka.

          • Na CPR wyznaczonym znakami C13/C16 gdzie kreska jest pozioma pieszy ma zawsze pierwszeństwo i to rowerzysta nie dzwonkiem, ale umiejętna jazdą musi o pierwszeństwo respektować. Tak samo jest na chodnikach z dopuszczonym ruchem rowerowym. W tych wypadkach używanie dzwonka jest przejawem arogancji i braku znajomości przepisów.
            Jeżdżę CPRami i nigdy nie potrzebowałem używać dzwonka. Bo np. nie najeżdżałem z tyłu na pieszych. Ale cóż, kultura osobista i umiejętności jazdy rowerem nie są dziś powszechne.

          • Hmmm. Tylko CPR nie oznacza „Ciąg Pieszy i jak się łaskawie przesunę to i Rowerowy”.
            Zamiast dzwonić wolę krzyknąć „przepraszam” – uprzedzając, że jednak chciałbym przejechać. Ale jeśli już dzwonię, to mam powód i najczęściej nie jest to powód arogancji, tylko irytacji.

          • CPR jest ciągiem na którym w zależności od układu znaków to piesi maja bezwzględne pierwszeństwo. Ani dzwonek, ani krzyk nie są tutaj normą zachowań.
            I to nie piesi mają uważać. A irytacja głupich rowerzystów – cóż taka sama jak irytacja głupich kierowców na ulicach.

          • Nadal nie widzę sensu w zostaniu potrąconym przez rower w imię jakiejś dziwnie pojmowanej „kultury”. Pieszy nie ma oczu z tyłu głowy i nie ma lusterka wstecznego, więc może nie wiedzieć, że z tyłu nadjeżdża pojazd cichobieżny. I może wykonać nieprzewidziany manewr, np. gwałtowne wyjście poza swój tor ruchu. Jeżeli „ding” uraża z niewiadomych powodów czyjąś dumę to trudno. Ja wolę uniknąć wypadku.

          • Jeżeli jedziesz samochodem to słychać Cię z daleka. Raczej nie ma takiej potrzeby, choć w pewnych sytuacjach takie ostrzeżenie może mieć to sens. Oczywiście z poszanowaniem PoRD, czyli poza terenem zabudowanym.
            Podobnie jest z rowerem – na szerokim CPR i przy stabilnie idących pieszych nie ma potrzeby sygnalizacji. Problem jest w wąskich przejściach, głównie na leśnych, wąskich ścieżkach albo z pieszymi o niepewnym zachowaniu, o zmiennej trajektorii marszu – patrzącymi w telefon, idącymi niepewnie itp. Jak się przesiądziesz na rower to pewnie sam to zauważysz.

          • Znów tworzysz jakieś fantazje, ale ok – jadę samochodem elektrycznym którego nie słychać i będę trąbił tak samo jak rowerzyści używają dzwonka.

            Notabene bez względu na znaki, kolor kostki, jakieś pasy to na CPR pieszy zawsze ma pierwszeństwo i jak wejdzie pod rower bo ma potrzebę przejścia przez „wyznaczoną” cześć dla rowerów to i tak rowerzysta będzie miał problem.
            Od lat wiadomo, że CPRy to najgorszy pomysł, ale że jest tani to się go stosuje bez pomyślunku i są problemy.

          • „…to i tak rowerzysta będzie miał problem.” Oczywiście – poturbowany pieszy nie ma z tym problemu i pogwizdując idzie dalej.

            „Od lat wiadomo, że CPRy to najgorszy pomysł, ale że jest tani to się go stosuje bez pomyślunku i są problemy.” – no, przynajmniej w czymś się zgadzamy.

      • Mam schodzić z chodnika przeznaczonego dla pieszych, bo jakiś patałach kupił sobie rower, a nie umie jeździć po ulicy? To niech sobie jeszcze 2 kółka doczepi, żeby nie wyróżniać się wśród dzieci na chodniku :)

        • To było trochę sarkastyczne. Czasami jeżdżę miejscami gdzie są rowerzysci, rolkarze i piesi i jakoś nie ma problemu. Przepisy nie zastąpią wychowania i rozsądku.
          Wolę uciekać policji na chodniku niż ryzykować ulicę w mieście. Rowerzyści nie uważający na chodnikach są taka samą plagą jak łażący po ścieżkach rowerowych piesi i rodzice z dziećmi które rowerem powinny jechać chodnikiem.

        • Wystarczy zacząć od tego, że jest wiele ulic gdzie gdy ruch jest z obu stron to nie ma opcji na etykiecie rowerzysty z zachowaniem 1,5 odstępu. Wtedy jako rowerzysta masz dwa wyjścia: jechać środkiem i zakorkować jeszcze bardziej i tak już zakorkowane miasto, albo jechać przy krawędzi i narazac się że kierowcy nie mający warunków do wyprzedzania będą to robić.
          Druga kwestia jest taka,że jazda z prędkością nawet 25 km/h jest dla wielu forsująca. Więc mamy sytuację gdzie na drodze z dopuszczalna prędkością 50 km/h nie da się tyle jechać bo ja chciałbym sobie luzackie 15 km/h zrobić jadąc po bułki do piekarni a nie ma ćwiczyć maraton.
          Z drugiej strony kierownicy wiem że jak mogę jechać 50 (czyli chętnie pojechałbym 70) to nawet jazda za sportowcem 40km/h jest frustrująca.

          Piesi też jak widzą drogę rowerową obok chodnika to zamiast edukować że każdy korzysta ze swojej to często chodzą droga rowerowa nawet gdy chodnik obok jest pusty.

          Więc koniec końców każdy daje coś od siebie. Jasne na chodnikach piesi powinni mieć bezwzgledne pierwszeństwo ale niska prędkość tego nie poprawi, bo tylko w sytuacji gdy trzeba będzie ustąpić pierwszeństwa czekanie stanie się bardziej frustrujące dla rowerzystów.

          Z jednej strony rower ma być cacy bo jest ekologiczny itd. Z drugiej co strony dopiero kupno roweru pokaż są po mi jaki jest poziom hejtu z różnych środowisk.

          • tak samo jak biedni sfrustrowani kierowcy na innych forach i biedni sfrustrowani piesi na jeszcze innych. Lotenc opisał to chyba najlepiej ze wszystkich wpisów pod tym artykułem. Jazda rowerem ulicą to masakra. Kierowcy trąbią bo rowerzysta jest za wolny na ich Golfa, a jazda brzegiem przy krawężniku to masakra, bo co chwila dziury, studzienki i inne podobne rzeczy. Piesi irytują się na rowerzystów łamiących prawo i jadących chodnikiem. Jednoczęśnie im samym nie przeszkadza to w łamaniu prawa i chodzeniu po ścieżkach rowerowych. Ulicami jakoś pieszo nie chodzą?

            Ja sam jestem i pieszym i rowerzystą. Na chodniku jadę bardzo wolno, bo jak ktoś tu już napisał, jestem tam gościem. I wiem, że jadę nim w sytuacji, w której nie mam ścieżki i nie mam możliwości spokojnego pojechania ulicą. Jako pieszy nie idę środkiem ulicy (która jest dla samochodów) ani środkiem ścieżki rowerowej (która jest dla rowerów). Idę chodnikiem dla pieszych. I lubię usłyszeć „dziękuję”, gdy zejdę na bok, aby jadący rowerzysta mógł obok mnie przejechać. Tak samo robię gdy jadę rowerem – na chodniku dziękuję pieszym, którzy zamiast iść środkiem, lekko zejdą na lewą stronę chodnika abym spokojnie mógł przejechać. Podstawy myślenia i kultury i można spokojnie i bezpiecznie funkcjonować na chodniku dla pieszych.

            Jako pieszego wkurzają mnie jadące szybko rowery i hulajnogi, a jako rowerzystę matki idące z 2 wózkami obok siebie ścieżką rowerową i chodnikiem (gdy rozdziela je jedynie namalowany pas) i jeszcze poirytowane, że chcę przejechać ścieżką obok nich! Tak samo jak ja pewnie irytuję kierowców, którzy nie są mnie w stanie wyminąć, a ja jadę jak dla nich za wolno.

          • Matka idąca z małym dzieckiem, dziecko (trochę starsze) idące z psem to potencjalny problem na CPRach. I dzwonek go nie rozwiąże, tak samo jak nie rozwiązuje bezczelnego korzystania z chodników przez rowerzystów bojących się jechać ulicą.
            Co ciekawe – larum na pół Polski ze strony rowerzystów jak ktoś wjedzie na ich święta ścieżkę, ale jak mają wydzielony pas rowerowy to i tak z chodniczka bo to przecież strach pasem.
            Co lepsza, bo to widzę codziennie – pełna infrastruktura rowerowa, służy, oddzielne tempo świateł, ale i tak jakieś rowerowe „dzieci” po przejście dla pieszych, potrącając pieszych i dzwoniąc bo przecież to za trudne wjechać na rowerową śluzę.

            Jeżdżę i rowerem i za kierownica samochodu, ale tak rozpieszczonej grupy użytkowników polskich dróg jak niedojrzali rowerzyści to nawet wśród kierowców nie widziałem.

    • Katarzyna wsiadaj na rower i zapraszam na polskie drogi. Mamy tak rewelacyjnych kierowców, że zero strachu że twoje dziecko/ty/Twój partner wróci do domu żywy… Naprawdę polecam. Kiedyś jeździłem. Miałem dwa wypadki nie z mojej winy. Teraz jeżdżę po ścieżkach, wyjątkowo po chodnikach bo wolę zapłacić mandat niż jeździć do końca życia na wózku inwalidzkim…

  5. Trzy przypadki rowerzystów na chodnikach to chyba żart miesiąca.
    Dziś też mnie chciał rowerzysta rozjechać na chodniku i jeszcze pod nosem mruczał coś niewybrednego.

    Natomiast po treningach 10km/h na jednej z DDR mogę śmiało powiedzieć – nie da się dłużej jechać normalnym rowerem z maks. prędkością 8 km/h.
    Stad wniosek prosty – na chodnikach co do zasady nie wolno jechać rowerem. Koniec, kropka. Oczywiście znakami można dopuścić ruch rowerowy.
    A i jeszcze mandat za jazdę rowerem po chodniku to 500zł, a po trzecim mandacie trzeba zabierać rower.

  6. gorszą podłością są wpadający z jazdy wzdłuż chodnika lub jezdni na jazdę w poprzek jezdni bo np. przejście, i oczekujący od kierowcy samochodu natychmiastowego stanięcia w miejscu

    • Z jezdni na czerwonym na przejście, potem chodnikiem i dalej za skrzyżowaniem na ulicę, bo on nie będzie czekał na światłach. A bo to raz?

      • Ja praktykuję coś takiego, aby nie stać na światłach postawionych przy remoncie drogi. Rower w takich przypadkach ma zwiększać mobilność poruszania się, a nie zmniejszać.

        Co innego jest robienie sobie skrótów w normalnych skrzyżowaniach. Tutaj czesto nie będzie szybciej niż odczekanie tej minuty na światłach.

  7. Nie wolno jechać po chodniku, ale jak ktoś jedzie to ma jechać tak, żeby się wywracał. Niech ktoś wreszcie to ogarnie.

  8. problem na drogach z rowerzystami jest taki, że w wielu miejscach dla ich własnego bezpieczeństwa nie powinno być.

    Czy w tym kraju na prawdę trzeba wydać miliony na obsypanie newralgicznych tras i rozjazdów tysiącami znaków B-9
    i wysłać patrole aby sadziły srogie mandaty.

    bo inaczej się do tych ciasnych łbów pod kaskami nie dotrze

    • chodziło mi o to że tam gdzie są ścieżki rowerowe, to rowerzyści mają prawny obowiązek z nich korzystać.
      Ajednak trzeba stosować znaki zakazu jazdy rowerem po ulicy synchronicznie tam gdzie są „niebieskie” oznaczające DDR.

      najgorsi pod tym względem są kolarze na rowerach szosowych, którzy nigdy się nie zhańbią jazdą po kostce na ścieżce

  9. tak samo głupio jest z jeżdżeniem rowerów obok siebie,
    wszyscy od dziennikarzy usłyszeli:

    3a. Dopuszcza się wyjątkowo jazdę po jezdni kierującego rowerem obok innego roweru lub motoroweru,

    ale już nie usłyszeli reszty:

    1) jazdy po jezdni obok innego uczestnika ruchu, z zastrzeżeniem ust. 3a;

    3a. Dopuszcza się wyjątkowo jazdę po jezdni kierującego rowerem obok innego roweru lub motoroweru, jeżeli nie utrudnia to poruszania się innym uczestnikom ruchu albo w inny sposób nie zagraża bezpieczeństwu ruchu drogowego.

    a według mnie to zagrażanie i utrudnianie powinno być lepiej zdefiniowane i łuane do głów wszystkim rowerzystom.

    Na przykład niedopuszczalne jest jechanie obok gdy z drugiej strony jezdni w przeciwnym kierunku już jedzie również para rowerów obok siębie, a czasami wystarczy rower.
    Przecież wówczas nawet osobowe samochody nie mogą wyprzedzić rowerzysty.

    Podobnie powinno się ograniczyć dopuszczalność takiej jazdy do dróg na których nie występuje natężenie ruchu większe niz 1 pojazd mechaniczny na minutę.

    A na pewno na trasach gdzie dopuszczalna jet prędkość powyżej 60km/h.

    Podobnie nie powinno się na to zezwalać w centrach miast – choć ciężko to zdefiniować.

    Należałoby zabronić też takiej jazdy po wyznaczonych przejściach dla pieszych.

    Tak ten przepis był projektowany po to aby można było sobie po wiejskich drogach, tudzież drogach uważanych za trasy wycieczkowe () gdzie ruch pojazdów jest ograniczony)
    spokojnie jeździć w parach.

    Dlatego w kodeksie są takie słowa jak wyjątkowo dopuszcza sie, jeżeli nie zagraża,
    – ale jak widać to nie wystarcza i trzeba dołożyć trochę takich i podobnych wyjątków.
    żeby niemyślący uczestnicy ruchu sobie wbili w głowę i stosowali

    • Zapraszam na nadmorską ścieżkę Gdańsk-Sopot. Tu dopiero zobaczysz jak nie parę obok siebie bo musza przecież tę miłość wakacyjną i na rowerach wyznawać, to jadących obok siebie grupowo na rolkach, na czymś co było deską ale dostało koła itd.. Czasami musisz mijać patrol Policji/SM ale i tak są oni pro-forma, bo przecież aby kogoś pouczyć to trzeba wyjść z klimatyzowanego radiowozu.

      Jedynie co się udało, to ograniczyć przewymiarowane riksze.

      • Unikam tej ścieżki jak tylko mogę. Kupa laserów, rolkarzy, głupich pieszych, pseudo prosię co muszę pogibac 45km/h na zatłoczonej ścieżce. Kpina

    • A utrudnia? Przecież i tak wyprzedzając musisz zachować 1 metr odstępu, czyli wyjechać na sąsiedni pas ruchu. Czy wyprzedzasz jednego rowerzystę, czy dwóch obok siebie, i tak musisz mieć wolną drogę z naprzeciwka. A kolumna jadąca obok siebie dwójkami jest dwa razy krótsza, co ułatwia wyprzedzenie.

      • na drodze o standardowej szerokości min.6m
        jestem w stanie spokojnie wyprzedzić rower, (pojazd o szerokości do 90cm) z metrowym zapasem.
        Mijając jednocześnie rower, jadący przeciwnym pasem w przeciwnym kierunku.
        Zakładam że pojazd którym wyprzedzam, tak jak większość osobowych mieści się w 210cm.
        Ustawiając środek pojazdu dokładnie w środku osi jezdni
        I nawet zachowam ok 1m od roweru z przeciwka – choć tego obowiązku nie ma.[może powinien być, ale wg KD mam tylko temu uczestnikowi ruchu nie utrudniać ruchu]

        żeby nie było, jeśli droga jest węższa, jeśli jadę większym pojazdem, to faktycznie wolę poczekać aż się miną, albo jeśli nie jadą „możliwie blisko prawej krawędzi jezdni” przez co sami łamią przepisy, to jednak trzeba na jakąś chwilę zrezygnować z manewru wyprzedzania.

    • Jazda szeregowa rowerów jest ok, jeżeli drogą jeździ mało samochodów lub jest bezpiecznie szeroka.

      Oczywiście czasem jadąc w grupie potrzebne jest aby jechać parą aby coś uzgodnić albo poobserwować swoje rowery.

  10. Jak zwykle są oderwani od rzeczywistości co taki nierób może wiedzieć o hulajnóg elektrycznych czy rowerach jak wożą ich limuzynami, niech zajmą się własnymi kierowcami żeby przestali je rozbijać lub jeździć bez prawka

  11. Już się leczy dziurę budżetową, posiadaczami rowerów elektrycznych. Manetka gazu, albo większy silnik niż 250W i kara administracyjna 3000zł. Policja i Straż Miejska robi istne łapanki w parkach i na osiedlu, na nielegalne rowery elektryczne powołując się na K.W. Art96 i U.oR.D. Art 140d. W nawiązaniu do przepisu o. konieczności rejestracji pojazdu do 30 dni od dnia zakupu.

  12. Jak to w Polsce, chce się ustawą załatwić problem. Tym problemem jest powszechny brak ścieżek rowerowych, a te które już istnieją są fatalnie wytyczone oraz w złym stanie technicznym. Rzadko wytycza się ścieżki „tylko dla rowerów” na jezdniach ulic …może i dobrze bo polscy kierowcy dwuśladów i tak by na nie wjeżdżali, tak jak wjeżdżają na jezdnię dla busów. Na Zachodzie rowerzysta traktowany jest przez innych użytkowników jezdni z należytą uwagą i tam nikt nie śmie wjechać na drogę dla rowerów…. Może należy zmienić sposób szkolenia kierowców, bo to co teraz się dzieje na polskich drogach i ulicach, to walka o przetrwanie. Wystarczy obejrzeć parę filmików kanału Stop Cham na YT.

    • Ścieżki są się wytyczone. W Dąbrowie przy ruchliwej drodze, jest wytyczony bus pas który jest pusty zwykle. A ścieżka jest, raz nie ma. Po tej stronie gdzie nie jeździ się rowerem.

      W Będzinie za to są ścieżki ja jezdni. Po dwóch stronach, ale nie ma ogólnych połączeń.
      Są po to aby poruszać się po mieście, ale na trasach między miastowych już nie ma takich dróg.

  13. A co z pieszymi, którzy wchodzą na scieżkę rowerową nie patrząc czy ktoś jedzie czy nie? To jest wtargnięcia i powinno być karane.

  14. Ograniczenia to tylko problemy. Widać wyraźnie, że brakuje infrastruktury dla pojazdów średniej prędkości (15-35km/h) dlatego rowerzyści, hulajnogisci itp powinni móc poruszać się zarówno po jezdni jak i po chodniku. Wybór, tak jak teraz jest w praktyce, powinien zależeć od wygody użytkownika pojazdu średniej prędkości :)

  15. W tym kraju jest coraz wiecej rowerzystow a warunki jazdy dla nich porazka. Moze pan min. Ziobro zestawi sobie proste statystyki: ilu pieszych zginelo pod rowerem a ilu rowerzystow pod autem? Odpowiedz jest oczywista…

  16. Niech ograniczą obecność na drogach rowerowych: pieszych, biegaczy, duże i małe dzieci na hulajnogach, rolkarzy, rodziców prowadzących dzieci „na kiju” oraz na trójkołowcach…. To będzie także nieco lepiej i bezpieczniej.

  17. Jo nie beda po chodniku widziany, Jo będą szoso jechoł i opserwowoł tyły i z przeda co się wyrobia pryndzy na szychta bede. Jo mom zegar beda jechoł, lampę tyż mom. Policjanty lubia , kobitki lubia.

  18. Ograniczenie prędkości to głupota. Szczególnie dla rowerów.

    Przed czym chcą chronić tym prawem? Że ludzie będą jeździć z ledwo większą prędkością niż chód pieszego?

    Czy bazowali na rowerach dziecka z pierwszej klasy, gdzie faktycznie takie dziecko szybko nie powinno jeździć.

    Limity rowerów elektrycznych to też przesada. Skoro bez wspomagania rowerzysta potrafi przekroczyć 40kmh to limit 25kmh w elektrykach jest za niski. Ci co chcą niech jeżdżą szybciej.

    To że są idioci na świecie którzy nie potrafią jeździć na rowerze czy hulajnodze to nie oznacza że powinno się karać wszystkich.

    • Bez wspomagania rowerzysta potrafi przekroczyć 40 km/h?
      No niby prawda, ale równie dobrze można napisać, że samochody potrafią jeździć ponad 300 km/h…
      Ale nie chodzi tu chyba o wyścigi, sport, czy inne sytuacje szczególne, tylko o zwykły ruch uliczny.
      W rzeczywistości znakomita większość samochodów nie rozpędza się do więcej niż 180, może 200 km/h, a znakomita większość „zwykłych” rowerzystów jeździ z prędkościami nie przekraczającymi tych 25 km/h.
      Rowery elektryczne zasadniczo (znowu – mówimy o zwykłym ruchu) poruszają się wśród rowerów nieelektrycznych, więc limit 25 km/h dla rowerów elektrycznych akurat dosyć dobrze pasuje do rzeczywistych prędkości osiąganych przez „zwykłych” rowerzystów.

      • Ja na zwykłym miejskim za 300 zł potrafię bez większego wysiłku pokonać na plaskiej drodze przekroczyć 40kmh. Nie jestem i nie byłem zawodowcem.

        Dlatego może te limity warto dostosować do ruchu danego rowerzysty a nie wszystkich.

        Doskonale rozumiem problem żeby rowerzyści nie jeździli za szybko po chodnikach. To niebezpieczne, ale dlaczego zakazy są dla tych co jeżdżą drogą.

        Limity dla elektrycznych to wada i utrudnienia także dla samochodów. Bo czasem tamują ruch, a tak jakby szybciej.

        • Nie zrozumieliśmy się najwyraźniej :)
          Oczywiście, że jechanie rowerem szybciej niż 25 km/h na godzinę nie jest żadnym olimpijskim wyczynem.
          Ty to potrafisz, ja to potrafię, wielu innych też.
          Mimo tego większość rowerzystów porusza się zazwyczaj z prędkościami około 15-25 km/h.
          Dlatego uważam, że limit 25 km/h dla rowerów elektrycznych dosyć dobrze odzwierciedla rzeczywistość zwyczajnego ruchu rowerowego.
          Kolejna sprawa – nie mówimy o ograniczeniu prędkości w sensie zakazu jazdy szybciej niż, tylko o granicznej prędkości po przekroczeniu której przestaje działać elektryczne wspomaganie.
          Jeżeli ktoś chce jechać elektrycznym rowerem 40 czy 50 km/h po jezdni – nic nie stoi temu na przeszkodzie.
          Ale jeżeli mówimy o jeździe 40 czy 50 km/h na napędzie innym, niż siła własnych mięśni – to już jest inna kategoria pojazdu – motorower lub motocykl.
          Natomiast pomysł, żeby limity dostosowywać do ruchu danego rowerzysty, a nie wszystkich – no cóż, równie dobrze można by proponować likwidację wszelkich ograniczeń prędkości, niech każdy jeździ z taką prędkością jaka uważa za stosowne – moim zdaniem to zły pomysł.

          • To zrozumieliśmy się częściowo.

            Doskonale wiem że lwia część rowerzystów to tacy wakacyjni rowerzyści. Jeżdżą tylko gdy jest ciepło i sucho.

            Dodatkowo rozumiem ograniczenie prędkości do 25 nawet do 20 kmh na chodnikach i ścieżkach. Ich konstrukcja i stan powodują często że szybsza jazda jest niebezpieczna.

            Tylko dlaczego wszyscy rowerzyści mają być traktowani tak samo?

            Dla mnie rower że wspomaganiem elektrycznym od odciąża mięśnie. Dla mnie rower w większości przypadków to transport, a nie rekreacja.
            Dlatego również obowiązek jazdy po ścieżkach rowerowych jest głupim nakazem.

          • Potrzebne są jakieś ogólne zasady regulujące ruch – czy to samochodów, czy rowerów – ponieważ brak takich zasad powoduje chaos.
            Gdyby wszyscy rowerzyści (kierowcy itp.) nie byli traktowani tak samo, to tak naprawdę nikt by nie miał pewności jak jeździć, bo nie miałby pewności jak będą jeździć inni.
            Nie da się traktować każdego uczestnika ruchu indywidualnie – chociażby dlatego, że inni uczestnicy ruchu muszą wiedzieć, czego się spodziewać po innych.
            Wyobraź sobie mecz piłki nożnej, w którym każdy gra według innych reguł, a w dodatku żaden z graczy nie wie, według jakich zasad grają inni.

    • Ale nie ma żadnego problemu jechać elektrykiem szybciej niż 25km/h. Przy 25 wyłącza się wspomaganie elektryczne, nic nie stoi na przeszkodzie żeby dokręcić do tych 40 siłą własnych mięśni

  19. Zauważyliście że jak jest ścieżka rowerowa obok chodnika, i jedziecie sobie z małżonką ścieżka rowerową obok siebie i zajmujecie jej całą szerokość to ktoś jadący za wami dzwoni dzwonkiem żeby zjechać na bok zamiast minąć ta stroną którą na chodniku jest pusto i jeszcze gadają pod nosem że mają z tym problem. Przecież jak ktoś wjedzie na chwilę na chodnik w celu ominięcia to się nic nie stanie, a tak dojeżdża do ciebie i stoi za tobą dzwoniąc, totalny brak rozpoznania przestrzennego. Rozumiem że obok może i nie powinno się jeździć gdzie jest duży ruch ale czasami jest na tyle nie duży że można pogadać z drugą osobą obok. Brak jakiejkolwiek wyrozumiałości a później się dziwić czemu w życiu codziennym jeden dla drugiego wilkiem

    • Chcesz se pogadać to pogadaj sobie w domu, albo tak żeby innym nie przeszkadzać, na przykład zamiast blokować ścieżkę, jedź obok tej żony po chodniku, ścieżka rowerowa jest do jeżdżenie, nie do tego żeby jechać i trzymać się za rączki

  20. Doczekaliśmy czasów ,w których wszystko trzeba obwarować normą prawnie sankcjonowaną…. ludzie przestali racjonalnie myśleć

  21. Wczoraj byłem w Łebie, tam co się wyrabia na tych elektrycznych wozidłach, to jest masakra. Prędkość duża, tłok wszędzie, brak kasku, znajomości przepisów ruchu drogowego, malolaty, jazda całą szerokością jezdni, brak sygnalizacji skrętu, nie ma oświetlenia, kierunkowskazów. …Gdzie policja, kto dopuszcza możliwość wypożyczenia tego w taki sposób, czy musi dojść do tragedii, by ktoś się zabrał za uregulowania prawne. Turystyka i pieniądze to nie wszystko, a gdzie bezpieczeństwo.

  22. Można sobie wprowadzać i 1000 nowych przepisów a na głupotę ludzką żaden nie pomoże. Ci co gnają na rowerach i hulajnogach nie patrząc na nic będą dalej tak robić, dotyczy to również samochodów i pieszych.

  23. Jeśli 8km po chodniku dla hulajnogi to prędkość właściwa czyli prędkość szybkiego marszu…to zabronić po chodnikach biegać! Proste!

  24. 8km na godzinę to chyba jakiś żart bo rowery nie osiągają takiej prędkości. Wychodzi na jaw jak bardzo bzdurnym egzaminem jest matura skoro osoba po studiach nie wie na jakiej zasadzie działa żyroskop. Z mojego doświadczenia wynika że potrzebuję około 10 km/h żeby ruszyć rowerem z miejsca jako rowerzysta a nie jako pieszy. W artykule nie pasuje mi jedna rzecz a mianowicie jazda po chodniku. Czy to oznacza że będzie ona dozwolona? A może wreszcie chodnik będzie strukturą architektoniczną na której może być pas drogowy?

      • Można też zrobić stójkę, rekordy tego to nawet dni. Tylko trzeba rozróżnić sztuczkę cyrkową od jazdy w ruchu drogowym. Zasadą działania roweru jest efekt żyroskopowy a nie zmysł równowagi rowerzysty. I każda osoba twierdząca inaczej powinna oddać wszystkie świadectwa powyżej 6 klasy podstawówki. Właśnie przez ten efekt żyroskopowy rower ma prędkość minimalną. Prędkość przy której staje się niestabilny i niebezpieczny dla wszystkich w ruchu drogowym.

  25. Tyle wpisów i tym co jest logiczne a co nielogiczne czy przepis będzie martwy czy nie jak i kto go będzie respektował itd itp. A w tych przepisach chodzi tylko o to żeby rowerzystarolkarzhulajnoga jechał powoli po chodniku. A nie ile sprzęt pozwala. Nikt tego nie będzie sprawdzał jeżeli nic się nie stanie. Ale jeżeli dojdzie do wypadku to biegły w bardzo prosty sposób określi z jaką prędkością jechał pojazd i poszkodowany pieszy będzie miał argument w sądzie. Teraz jest z tym problem bo wolno dla jednego to 8km/h a dla drugiego 20km/h. Przepis reguluje że jednak wolno to 8km/h. Tylko tyle i aż tyle.

    • Tylko po co? Nie prościej rozseparowć pieszych od pojazdów? A dla rowerów elektrycznych są limity od dawna wystarczy wszystko inne (mocniejsze) zakwalifikować jako motorower/motocykl i problem z głowy bo wszystko jest na swoim miejscu. Jak dla mnie to jest to furtka do tego żeby Tesla jeździła po chodniku.

  26. Najpierw niech zaczną budować infrastrukturę dla rowerów bo większość teraz to postawiony znak drogi rowerowej na starym chodniku :/ zakazać tu zakazać tam i się okaże że musze iść pieszo 5km z rowerem żeby przejechać 200m ścieżką rowerową :D

  27. Mam licznik w rowerze, kierunek można też pokazać ręką gdzie zamierzam jechać. Bez sensu jest to wszystko. Jeżdżę autem i rowerem. Uważam i w jednym i drugim przypadku. Jeżdżę już od lat. Widzę też jak inni jeżdżą i pełno jest idiotów i po jednej i po drugiej stronie. Piesi też nie są święci. Przyspiesza taki żeby wejść szybko na jezdnię przed auto a jak już jest to powoli na relaksie. On ma przecież czas. Co go obchodzi że jedziesz po pracy po dziecko do przedszkola. On przecież idzie na zakupy do galerii a to też jest mega ważne :-) więcej zrozumienia po każdej stronie, życzliwości. Zamiast tego jest coraz wieksza obojętność i chamstwo. Ten świat schodzi na psy.

  28. Jak bardzo mało fantazji maja ci którzy myślą Ze jazda rowerem po ulicy za wyznaczonym pasem w Polsce jest jazda bezpieczna . Nigdy nie zrozumie idioty który to wymyśli i drugiego idioty który nas kara za jazdę po chodniku .!! Jak bardzo trzeba mieć ograniczony mózg żeby posyłać rodzica z dzieckiem w foteliku na ulice . U nas w Polsce jeszcze prze następne 100 do 200 lat będzie to nie możliwe . Pytam się jakie szanse ma rowerzysta w spotkani się ze zderzakiem auta ??? I niech mi tu nie piszą ze rowerzyści na chodniku rozjeżdżają pieszych . Może i jest tak nie mówię nie . Ale dlaczego nie ukarać takiego wysoka kara grzywny i zakazem jeżdżenia na rowerze za potrącenie na chodniku . Dlaczego prze błędy innych ludzi reszta ma cierpieć i ryzykować życie na polskich drogach które jak wiemy są niebezpieczne .

    • Nikt nikomu nie nakazuje jeżdżenia rowerem – nie umiesz jeździć, albo się boisz, to nie wsiadaj na rower i po problemie. Pasy rowerowe w ulicach to jedyne rozsądne miejsce na normalny ruch rowerowy. Te wszystkie po taniości robione CPRy to żart.

      Notabene przewożenie dziecka na foteliku z tyłu roweru powinno być zakazane. Bo już parę razy widziałem, jak śpiące dziecko bujało się niebezpiecznie, pędzący tatuś miał to gdzieś. No bo w końcu rower a dokładnie chora ideologia rowerowa jest najważniejsza..

  29. Idioci wymyślają przepisy lub robią to ludzie specjalnie aby ograniczać wolność człowieka, idiotyczny przepis którego nie będę opisywał bo jest tak głupi że w głowie się nie mieści, zacznijcie budować więcej ścieżek rowerowych z prawdziwego zdarzenia i zostawcie w spokoju rowerzystów, jeśli wejdzie ten przepis będę go łamał na każdym kroku bezmuzdzy ustawodawcy

  30. Jako rowerzysta jestem traktowany w tym kraju jak ostatni sort. Po chodniku nie wolno, bo piesi, na ulicy samochody chcą mnie rozjechać (niektóre umyślnie). O prawie do pierwszeństwa na przejazdach rowerowych lepiej zapomnieć, chcąc zachować życie. Ścieżki rowerowe dziurawe i wytyczone byle jak, byleby tylko pozbyć się rowerzystów z drogi (jak jest ścieżka, to choćby nie wiem jak zła była, jest obowiązek nią jechać). A jak nawet trafi się jakaś ścieżka dobrej jakości, jest pełna matek z wózkami, rolkarzy, pieszych z dziećmi i wózków dla inwalidów (tych ostatnich rozumiem). I to wszystko przy bezustannej paplaninie o ekologii i ogrzaniczaniu ruchu samochodów.

    • Właśnie, niby promują zdrowy styl życia, aby do pracy jeździć rowerem a nie samochodem, ale jak już robią ścieżkę rowerową to pod jazdę rekreacyjną, a nie jako osobny pas ruchu dla rowerzystów.
      Robią często tylko po jednej stronie, albo zjazdy z nich są w miejscach z 4 liter.

      Ścieżki i drogi rowerowe są robione bez konsultacji z rowerzystami, ale rowerzystami którzy regularnie jeżdżą, a nie niedzielnymi.

  31. A może by tak odróżnić mężczyzn od chłopców i wprowadzić nieobowiązkowe „prawo jazdy” (kategoria R) dla rowerzystów chcących się poruszać po jezdniach w szerszym zakresie niż to nakazują obecne przepisy? Mam tu głównie na myśli prawo do poruszania się rowerami, jak sama nazwa mówi, „szosowymi” po jezdniach w niektórych miejscach, gdzie są wyznaczone DDRy. Myślę, że znalazła by się spora grupa osób skłonna ponieść pewne koszty i chcąca zdać egzamin, za tego typu przywileje.

  32. Prawo nakazuje… czyli również…
    Nie można podczas jazdy trąbić, nie można regulować radia, klimatyzacji, nie można….. zmieniać biegów, bo to jest puszczanie kierownicy podczas jazdy.

  33. Nawet bez tego, w ruchu gdzie pieszych jest dużo, należy prędkość zredukować tak żeby nikogo nie potrącić, czyli jedzie się tak szybko jak ciżba ludzka się porusza.

    Ja sam, jak widzę rodzinę z małymi dziećmi zwalniam do prędkości pieszych, aby bezpiecznie ominąć, a potem przyśpieszam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *