Państwo znowu zachowuje się jak mafia. Dlaczego wbrew prawu budowlanemu próbuje się zniszczyć paczkomaty?

Biznes Gorące tematy Nieruchomości Zakupy dołącz do dyskusji (1321) 28.02.2019
Państwo znowu zachowuje się jak mafia. Dlaczego wbrew prawu budowlanemu próbuje się zniszczyć paczkomaty?

Jakub Kralka

Lubię sobie czasem z rozczuleniem słuchać historii jaki to my mamy wolny rynek w Polsce.

Chcesz sprzedawać prąd? Spróbuj rywalizować z państwem i jego firmami. Chcesz sprzedawać gaz? Spróbuj rywalizować z państwem i jego firmami. Chcesz być operatorem kolei? Spróbuj rywalizować z państwem i jego firmami.

Chcesz mieć, o ile w ogóle wcześniej ci na to pozwolą, swoje radio? Telewizję? Chcesz mieć swój portal internetowy? Dobrze, miej, konkuruj, ale państwo za chwilę zdecyduje o dofinansowaniu mediów publicznych, w tym portali, kwotą 1,2 miliarda złotych, pochodzących między innymi z twoich podatków. Ba, z podatków twojego portalu.

Kilkanaście lat temu InPost podzielił powszechną opinię społeczeństwa o tym, że Poczta Polska nie domaga i przyda jej się wolnorynkowy konkurent (z perspektywy lat uważam, że zrobił jej bardzo dobrze). Wszyscy poznaliśmy go dzięki jednej z najbardziej idiotycznych rzeczy, jakie tylko możemy sobie wyobrazić – do niemal każdej przesyłki dołączana była metalowa blaszka. Niektórzy mówili: marketing. Nic bardziej mylnego, genetycznym ojcem tego idiotyzmu był polski ustawodawca, który upewniał się, że Poczta Polska nie utraci monopolu na obsługę najlżejszych przesyłek. Wtedy po raz pierwszy InPost znalazł swój metalowy sposób na obejście tego prawa.

Rynek, w którym podmioty prywatne muszą rywalizować z podmiotami państwowymi, gdy jednocześnie to państwo ustala zasady, nierzadko konkretnie pod filie państwowego biznesu, nie jest wolnym rynkiem

Z przerażeniem czytam na łamach Bezprawnika, że komuś tym razem nie spodobały się Paczkomaty. Wiecie – te skrzynki, które stoją na parkingach przy supermarketach i stacjach benzynowych, które nagle zaserwowały nam bardzo ciekawą alternatywę do Poczty Polskiej, listonosza i kurierów. Znam, lubię, okazjonalnie korzystam, szczególnie kiedy przez jakiś czas były jedynym kanałem dystrybucji Allegro Smart.

Inspektorzy Nadzoru Budowlanego, powiatowy z wojewódzkim, pokłócili się między sobą o to czy paczkomat jest budowlą. Wojewódzki Sąd Administracyjny stwierdził, że w ustawie nie ma definicji paczkomatu, ale to w sumie nie jego sprawa, że przepisy nie nadążają za rzeczywistością i mając do wyboru zakwalifikowanie maszyn InPostu jako tymczasowe obiekty budowlane lub wolnostojące urządzenie techniczne, zdecydowano się przyjąć tę pierwszą interpretację. Ta z kolei w konsekwencji może wymagać uzyskania pozwolenia na budowę każdego paczkomatu, jak i konieczności demontażu już istniejących.

Co więcej, nie chodzi tu tylko o paczkomaty, ale i przecież szereg innych już istniejących lub dopiero mających powstać „matów” z usługami czy towarami najróżniejszego typu. Parkomaty, bankomaty, ładowarki samochodów elektrycznych…

A przecież WSA nawet nie ma racji w tym sporze

Orzeczenie WSA już doczekało się skargi kasacyjnej i to NSA ostatecznie rozstrzygnie o dalszych losach (…)matów na polskich ulicach. Które nawet jeśli piękne nie są, to nie są też przecież szpetne, za to z całą pewnością są bardzo praktyczne.

Wydaje się bowiem oczywistym, że ustawa prawo budowlane nie ma w ogóle względem paczkomatów zastosowania (reguluje ona „działalność obejmująca sprawy projektowania, budowy, utrzymania i rozbiórki obiektów budowlanych”, zaś „obiektem budowlanym jest budynek, budowla bądź obiekt małej architektury, wraz z instalacjami zapewniającymi możliwość użytkowania obiektu zgodnie z jego przeznaczeniem, wzniesiony z użyciem wyrobów budowlanych”) – mowa tu wszakże o urządzeniach stricte technicznych, a tymi prawobudowlańcy się nie zajmują. Tak też twierdzili niektórzy eksperci wypowiadający się w sprawie, a jednak zdecydowano się ich ignorować.

Idąc niebezpiecznym tokiem rozumowania WSA, można by było za moment zacząć przyjmować interpretację, że prawo budowlane reguluje też kwestie samochodów pozostawionych na parkingach czy kontenerów na śmieci. W pobliskiej bramie chyba od dobrych dwudziestu lat sączy wino pan Wiesio. Sąsiedzi żartują, że zapuścił korzenie, lecz biada mu, gdy dowie się o nim WSA w Łodzi.

Nie sposób też nie przyczepić się do kontekstu spełnienia kryterium obiektu budowlanym. Niestety nie przypominam sobie by w moim otoczeniu – jak sugeruje ustawa – WZNIESIONO w ostatnich latach jakiś Paczkomat. Trochę ubolewam, bo na końcu procesu wznoszenia majster, inżynier i ekipa budowlana mogliby zaprosić prezydenta miasta, zorganizować wielką fetę i hucznie rozbić o paczkomat rower lokalnego listonosza. Niestety jednak, paczkomatów/bankomatów/parkomatów się nie wznosi. Je się stawia, trochę tak, jak stawia się samochód na parkingu. Gdyby tam jeszcze były fundamenty, moglibyśmy drapać się po głowie, ale… nie ma. Są takie małe metalowe nóżki. Biorąc pod uwagę, że (…)maty nie są nawet obiektami budowlanymi, bezprzedmiotowe jest również zastanawianie się nad ich rzekomą tymczasowością.

Państwo jak mafia

Kolejny już raz obserwujemy przykład sytuacji, w której państwo działając na najróżniejsze sposoby stara się zaatakować prywatnego przedsiębiorcę, który próbuje działać na zarezerwowanym dla niego polu – akurat w przypadku InPostu ma to miejsce nie po raz pierwszy w życiu. Przypomina to trochę dobry film gangsterski, w którym naczelny bandyta kontroluje całą dzielnicę i wydziela innym, na których polach może się realizować.

Przedsiębiorcy stoją na straconej pozycji w konfrontacji z państwem, które nie tylko może tworzyć przepisy i nowe regulacje, które w dowolnym momencie z publicznych pieniędzy dofinansowuje państwowych konkurentów, ale które też na poczekaniu dokonuje nowych interpretacji prawa. Bo przecież sądy, jakkolwiek niezawisłe, to nadal państwo.

Trudno powiedzieć czy za orzeczeniem WSA przemawia brak kompetencji, czy też złe intencje. Osobiście stawiam na wariant trzeci: złą wolę. Jako obywatel oczekuję od sądu, aby w przypadku tak daleko idących wątpliwości interpretacyjnych (do tego stopnia, że ja nie mam ich wcale – paczkomaty nie podlegają przepisom prawa budowlanego) dokonywać wyroków korzystnych dla przedsiębiorcy i zarazem leżących w interesie społecznym. W przeciwnym wypadku, szczególnie w świetle tego orzeczenia, biorąc pod uwagę, że znowu ktoś wymyśla żeby rzucić kłody pod nogi temu nieszczęsnemu InPostowi, wygląda to niestety nie inaczej, jak kolejna próba realizacji polityki państwowej w strategicznych sektorach biznesu.

1 321 odpowiedzi na “Państwo znowu zachowuje się jak mafia. Dlaczego wbrew prawu budowlanemu próbuje się zniszczyć paczkomaty?”

  1. Bo należą do prywatnego i robią konkurencję państwowej poczcie. Gdyby należały do państwowego to nikt by nawet słowa nie powiedział.

    30 lat minęło a komunistyczne myślenie ma się dobrze. Co, myśleliście, że kapitalizm tak po prostu przyjdzie i zmieni ludzką mentalność?

  2. Nooo, to nie jest film gangsterski. Poczta Polska i inPost to bardziej „Głupi i głupszy”. Oby dwa te podmioty są rodem z komedii :-)

    • No nie wiem InPost wreszcie zbawił mnie od wiecznego wyczekiwania na kurierów umawiających się na jedną godzinę a przydających o całkiem innej porze dnia.

      • Generalnie płaczkomaty są oczywiście w porządku i użyteczne, natomiast są dwie firmy świadczące tego typu usługi których unikam jak diabeł święconej wody, Poczta Polska ze swoim słynnym ko(s)micznym, astralnym, węzłem ekspedycyjno rozdzielczym Warszawa oraz inPost, mam nagrany film, bo akurat mam bardzo porządny minoitoring wkoło domu, jak rzucił paczką, nie, nie wypadła mu, rzucił nią choć akurat właściwsze byłoby określenie „pie**lnął”, nigdy nie ma termianala (za to zawsze jakieś wytłumaczenie), o oczekiwaniu na książkę w wakacje nawet nie wspomnę. „Nie mam pana płaszcza i co mi pan zrobisz?” – ja zdecydowanie podziękuję :-) Jeśli ich usługi (Poczty / inPostu) to wyłacznie z musu.

        • Widzisz taki pracownia się na poczcie i każdej firmie kurierskiej. Osobiście nigdy na paczkę nie czekałem długo

    • Dobra dobra,inpost i jego kurierzy idealni nie są,ale „Poczta Polska” to kompletna apokalipsa i to od dawna. Jak u mnie:

      Zagubione przesyłki,spóźnione o kilka tygodni listy,przesyłka do odbioru w placówce która poszła w teren (trzeba było iść następnego dnia odbierać) a to że listonoszka podaje listy sąsiadom albo do sąsiada – standard.I ruszyć tego za cholerę się nie da od lat.

      Paczkomat: idziesz i wkładasz/wyjmujesz. Ewentualnie czasem niesiesz coś do placówki i opłacasz.Dowolna pora,jak jest to jest.

  3. Sprawa jest prosta – poczta działa obecnie tak nieudolnie, że InPost bez trudu zabiera jej klientów. No ale co tu się dziwić? Niedawno byłem na poczcie, klasyka, polecony trzeba nadać. W środku jak na jarmarku – kolorowe gazetki, książeczki dla dzieci, rajstopy, zabawki, jak bym do sklepu a nie na pocztę wszedł. Mimo że było jakoś koło południa, więc niezbyt ruchliwa godzina to kolejka że szkoda gadać. Dwa okienka tylko czynne, no bo kierownik przecież nie usiądzie obsługiwać, a inna Pani ma przerwę, zagaduje koleżankę albo coś (nie wiem jakie prawo pracy one tam mają ale ze 40min stałem i ciągle przerwa była). Jak by tego było mało, ktoś przyszedł do banku pocztowego pieniądze wymienić – no to poza kolejnością obsłużyli, kolejne okienko odpadło. No i jak tu się dziwić, że poczta jest nierentowna i szeroko krytykowana? Przecież gdyby to była prywatna firma to po tygodniu by zbankrutowali z takim podejściem do klienta. No i jeszcze pół biedy jak by potem ten list jakoś szedł – trasa może z 80km zajęła im tydzień (priorytetem!). Jak to wygląda w InPost? Ładujesz do paczkomatu w drodze do pracy, żadnych kolejek, żadnego czekania. Przesyłka zwykle jest na jutro nawet na długo trasach. Poczta Polska i InPost to nawet w tej samej lidze nie grają.

    • Ostatnio moja dziewczyna odesłała towar na reklamację na poczcie, bo inaczej się nie dało. :D Po 2 tygodniach polecony priorytet opuścił Kraków. Po trzech nadal nie dotarł na miejsce(niestety nie wiem dokąd, ale to nieistotne).
      Może jest ktoś zorientowany czy reklamacje cokolwiek dają? Z tego co wiem z opisu wynika, że priorytet ma czas dostawy 48h.

      • Priorytet ma standardowy czas dostawy, czyli 14 dni, ale z taką plakietką szanse na dotarcie w 48 godzin wzrastają kilkukrotnie.
        To po tym czasie powinieneś złożyć reklamację. Jeśli nadal nie doszło i nie ubezpieczyłeś przesyłki, to chyba możesz wystąpić o odszkodowanie. Chyba 10-krotność kosztów wysyłki? Tzn. jak ubezpieczyłeś to też, ale na wartość ubezpieczenia.

        • x10 jest przy paczkach, przy poleconym ponoć nawet opłataX50 można wyciągnąć ale to pewnie trzeba by wykazać jakie szkody poniosłeś z tytułu niedostarczenia poleconego.

          • Jeśli jesteś w stanie to jakoś udowodnić. Była deklarowana wartość (o ile przy poleconym się da)? Jak nie to na słowo nikt nie uwierzy.

          • No to jak poszło pocztą Polską koperta dotrze na bank pusta.

            Oficjalnie poczta Polska przeszukuje te przesyłki by zwalczać przestępczość,terroryzm i inne tere-fere-kuku,a fakty są takie,że kasę z listów to oni od PRLu kradli i kradną do tej pory.

      • Czyli co, wygaszanie firmy? Jak brakuje pracowników i do tego redukuje się etaty dalej, to klasyczny scenariusz usuwania się z rynku.

  4. Jakub, parkometry z własnym zasilaniem są budowlą wymienioną wprost w przepisach prawa budowlanego. W czym paczkomat na zasadzie porównania jest inny w stosunku do takiego parkometru, że już budowlą nie jest?

  5. Prawo budowlane jest prawem mafijnym . Niedługo bez pozwolenia urzędnika, nie będzie można nawet ławeczki na własnej działce postawić. Trzeba będzie zdobić projekt, zgłosić wnieść opłatę a nadzór budowlany sprawdzić . Z czegoś trzeba te programy socjalne sfinansować. Buzkowska przebudowa państwa nawet nie niemiecki ale staropruski wzór przynosi efekty przeciwne niż zaplanowane. Służy do zastraszania obywateli. Bój sie bój , bo jeśli nie masz urzędniczej zgody nawet po 50 latach nadgorliwi urzędnik może nakazać rozbiórkę zgodnie z zasadą co nie jest dozwolone jest zabronione

  6. Ja bym chciał zwrócić uwagę do błędu we wstępnej części tekstu. Monopol poczty na przesyłki listowe do 50 g (chyba), był za zgodą unijną.
    Problemem tu zresztą jest delikatniejsza kwestia. Poczta Polska jako operator musi być wszędzie. Musi być możliwość przyjmowania i nadawania przesyłek nawet tam gdzie to nieopłacalne. Stąd było przyzwolenie na ochronę poczty polskiej, która prawnie przymuszona była utrzymywać placóeki tam gdzie to nieopłacalne. Inpost obsługiwał w pierwszeństwie te lukratywne rynki – miasta, z masą klientów na niewielkim terytorium.

    Dodatkowo, gdy inpost wygrał obsługę przesyłek sądowych i musiał być wszędzie zaoferować odbiór przesyłek to dopiero był burdel i opóźnienia
    Chyba nikt nie był zadowolony z tamtego rozwiązania.

  7. Poczta powinna wrócić do swoich korzeni i przeanalizować jak to było przed 1939 rokiem , list nadany w Szczecinie około 12.00 w południe; następnego dnia rano! był u adresata.

  8. Ludzie!! paczkomaty biją hurr durr trzeba ratować.
    Chce postawić sobie konkretną altankę muszę mieć na to papier, chce plac wybrukować muszę mieć na to papier, chce garaż postawić muszę mieć na to papier, ale InPost to świętość i na nic papieru nie musi mieć .

  9. Paczkomat to jak dla mnie rozszerzenie pomysłu na skrzynkę pocztową. Więc jeśli paczkomat wymaga zezwoleń budowlanych, to skrzynka pocztowa też.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *