Państwowa pomoc „frankowiczom” to kolejny przykład plucia w twarz polskiemu inteligentowi, jest niemoralna i niesprawiedliwa

Finanse Nieruchomości dołącz do dyskusji (474) 22.02.2019
Państwowa pomoc „frankowiczom” to kolejny przykład plucia w twarz polskiemu inteligentowi, jest niemoralna i niesprawiedliwa

Jakub Kralka

Pan Jan jest inżynierem i ma jedno dziecko, gdyż razem z żoną (nauczycielka) bali się, że dwójkę trudno będzie godziwie wychować, wykształcić i pogodzić je z obowiązkami zawodowymi. We dwójkę zarabiają w Warszawie 10000 złotych miesięcznie.

Mieszkają w dwupokojowym mieszkaniu z wielkiej płyty. Mogliby wziąć kredyt, jednakże boją się drastycznych zmian na rynku nieruchomości, o których słyszy się od dłuższego czasu. W mediach przebąkuje się o podniesieniu stóp procentowych, co może zaowocować wzrostem transzy ewentualnego kredytu. A co, jeśli któreś z nich zachoruje lub straci pracę? W rezultacie magazynują oszczędności w nadziei na przypływ odwagi i rynkowe okazje, które mogą prędko nie nadejść. A oszczędności są zresztą coraz mniej warte, bo polityka rządu rozpędza inflację.

Po drugiej stronie są bohaterowie wczorajszego artykułu, który mignął mi bodajże na Onecie. To Frankowicze. Zapamiętałem z tamtego tekstu jeden istotny, kluczowy fakt. Otóż 30% wszystkich Frankowiczów stanowiły rodziny, w których dochód na jedną osobę wynosił 1000 złotych. Rodzina z dwójką dzieci zarabiała po 2000 złotych na głowę, a następnie poszła do banku i dostała kredyt. W obcej walucie.

Obce waluty mają to do siebie, że ich kurs jest zmienny i podatny na różne wydarzenia na świecie. Dolar w 2000 kosztował 4,60 zł. W 2005 już 3,30 złotego, w 2008 2,11 złotego, a dziś kosztuje 3,82 zł. Wprawdzie frank szwajcarski cechował się wyjątkową stabilnością, ale nie zmieniało to faktu, że nadal jest zagraniczną walutą, ze wszystkimi jej zagrożeniami.

Kredyty we frankach były tańsze od tych w złotówkach. Wiele osób uznało, że w takim razie podejmą ryzyko i wezmą we frankach i będą się modlili o stabilną Szwajcarię przez najbliższe lata. Wiele osób deklaruje się jako ateiści walutowi i brali drożej, ale za to w walucie, w której na co dzień zarabiają.

Jeszcze więcej osób – mam wrażenie – postanowiło sprytnie pójść do kredytowego kasyna i wziąć kredyt we frankach, a kiedy na swojej prywatnej loterii przegrali krzyczą dziś do mnie, do ciebie, do rządu lub do twojego banku, drogi czytelniku, „to skandal, zróbcie coś z tym”.

Otóż pomoc frankowiczom jest niemoralna i niesprawiedliwa

Jest mi bardzo przykro, bo mam świadomość, że dla wielu osób problemy z frankami spowodowały kłopoty finansowe, a może nawet poczucie niepewności co do dalszego bytu.

Nie możemy im jednak pomagać, ponieważ w pierwszej kolejności byłoby to nieuczciwe wobec tych wszystkich inteligentnych i zaradnych ludzi, którzy przez lata spłacali droższe kredyty – często na przykład kupując 2 pokoje zamiast 3, mieszkanie zamiast domu itd.

Jakby tego było mało w rozmaitych postulatach pojawiają się koncepcje, które dodatkowo ich za tę przezorność ukarzą. Bo jeśli pomóc ma rząd, to przecież z publicznych podatków i pieniędzy, które powinny zostać wydane na wszystkich ludzi, a nie tylko frankowych ryzykantów. Jeśli do pomocy zmusimy banki, to przecież będą musiały te pieniądze odzyskać. Na przykład z pieniędzy ludzi, którzy teraz dopiero chcą wziąć kredyt w złotówkach.

Frankowicze dobrze wiedzieli co robią, mieli tylko jedno zadanie – rozumieć czym jest kredyt w obcej walucie. Nie godzę się na to, byśmy dziś płacili za ich hazardowe upodobania.

474 odpowiedzi na “Państwowa pomoc „frankowiczom” to kolejny przykład plucia w twarz polskiemu inteligentowi, jest niemoralna i niesprawiedliwa”

  1. Frankowicze dobrze wiedzieli co robią, mieli tylko jedno zadanie – rozumieć czym jest kredyt w obcej walucie.

    Niezupełnie. Wiedzieli że chcą wziąć kredyt, niewiele więcej. Jestem daleki od płacenia za ich błędy, ale trzeba też rozumieć że wówczas zarabiali niewiele, więc spokojnie można przyjąć że i rozumieli nie do końca wszystko co im bank czy pośrednicy oferowali. Tak jak klienci Amber Gold i innych podobnych „super okazji”.

    • Jeśli ktoś uważa, że na plakatach na ulicy ktoś prezentuje wiarygodny i bezpieczny sposób na obejście systemu (czy to kredyt, czy lokaty o czterokrotnie wyższej stopie zwrotu niż w bankach), to sam jest sobie winny, za skorzystanie z takiej „super okazji”.

      • Wszystko zależy od skali. W USA tabuny właśnie takich naszych „frankowiczów” lata temu spowodowały poważny kryzys – powinieneś pamiętać.
        Więc oczywiście daleki jestem od komunistycznych zapowiedzi prezydenta „ratowania w biedzie”, ale też warto zauważyć obecna waadza nic nie robi by takim problemom zapobiec w przyszłości

        • Upraszczasz temat. Pamiętaj że gospodarka nie dziala w prozni,a wplywa na nia polityka.
          W USA działalo to inaczej niż w Polsce:
          – stopy % były niskie więc warto było kupić swój lokal niż wynająć,
          – stopy % były niskie więc zdolność kredytowa była niska,
          – odp.rzeczowa czyli nie stać mnie to oddaje mieszkanie i nie splacam kredytu…
          W takich warunkach nagle podniesiono stopy % bo taka decyzja była FEDu i … stal się kryzys.

          • Tak, ale mówię o ilości ludzi „ubranych” w ryzykowną inwestycję czy produkt finansowy. Gdy jest ich odpowiednio dużo, ich kłopoty nie są już wyłącznie ich prywatnymi kłopotami, ale robią się poważnym problemem dla całej gospodarki.

          • Ha ha ha . Gdyby było takie prawo – nie podjęliby żadnej decyzji. Zawsze znaleźliby paragraf, że się nie da. No i byliby niepotrzebni, ale żaden nie podjąłby decyzji o zwolnieniu innego – mielibyśmy piękną „stabilizację” .

          • jesli urzednik ppoełnił przestepstwo powinien odpowiadać, przynajmniej do pewnej kwoty. Zawsze mozna OC sobie wykupić.

          • Tak ale wtedy OC obowiązkowe i rozszerzona odpowiedzialność do określonej kwoty. I konkursy na urzędników – dobrze opłacani, ale ponoszący konsekwencje. Tu się zgadzam.

        • A kto cię oszukał? Ja też w tamtych czasach kupowałem nieruchomość i o ile pamiętam jak frankowa bańka się zaczynała nakręcać to trąbiono wszem i wobec, że to niebezpieczne. Na każdym kanale TV i na każdym portalu informacyjnym.
          To, że nie chciałeś słuchać to nie mój problem ale na pewno nikt cie nie oszukał. Byłeś informowany o zaletach i o ryzyku i to nawet nie drobnym druczkiem tylko z megafonu w ucho.

          • mnie akurat nikt nie oszukał bo kredyt miałem z PLN. Ale nie zmienia to faktu, że samo słowo „kredyt frankowy” jest oszustwem, bo nie były to ani kredyty* ani nie były we frankach**.
            Czy ostrzegano? Możliwe, ale banki niespecjalnie dawały wybór ograniczajac dostep do kredytów złotowych.

            * był to instrument zalezny, coś w rodzaju opcji walutowej. Kredyt nie może mieć jakichs dodatkowych warunków uzalezniajacych kwote spłaty od jakichs czynników hazardowych typu kurs Franka czy pogoda na Seszelach.

            ** o czym przekonali się ludzie co próbowali spłacac kredyty we frankch a banki nie chciały przyjmować (tzn chciały, ale podwójnym przewalutowaniem)

          • Sorry. Myślałem, że też kolejny poszkodowany. Kredyt co do istoty ma takie warunki. Zmienna stopa procentowa takowym też jest.

          • zmienna stopa to jedyny dopuszczlany czynnik zmienny.
            Co do zdolnosci to cały czas piszę, że sztucznie zawyzano warunki dla kredytów złotowych by wciskac frankowe. Gdyby chodziło o faktyczne ryzyko robiono by odwrotnie, ale a) kredyt hipoteczny jest bepzieczny bo zabezpiecza go mieszkanie b) duze ryzyko to zwykle duży zysk banku.

          • Niczego sztucznie nie zawyżanie. Kredyty typu”frankowego” miały i mają o wiele niższy % spłaty, ale w zamian duże ryzyko. Jakieś 80% społeczeństwa jest dumne że nie przykładało sie do matmy, a tym samym do rozwoju logicznego myślenia. Połowa z nich liczy że ktoś inny rozwiąże ich wszystkie problemy za nich. Znajdzie za nich pracę spłaci kredyt itp. np to słynne „Jak żyć?” Kurde ruszyć dupę a nie czekać aż ktoś inn załatwi, myśleć przed podjęciem decyzji. Ale to trudne łatwiej narzekać i oczekiwać że panstwo po komunistycznemu wszystko za nich załatwi.

          • Oczywiscie, banki są uczciwe i wszystko bylo jak należy i bankinwcale nie stosowały sztuczek by sprzedać bardziej zyskowny produkt. Kolega zawsze taki naiwny?

          • A czy tym klientom – frankowiczom, ktoś przystawiał rewolwer do głowy i kazał podpisywać umowy kredytowe?

          • Owszem, ale nie na wariata i nie za wszelką cenę. Zakup samochodu też można nazwać koniecznością w pewnych warunkach – mieszkasz na wsi, nie masz połączeń z miastem, a do pracy trzeba dojechać , dziecko zawieźć do przedszkola, lub szkoły, żonę do pracy itd. Masz w kieszeni przykładową kwotę na zakup używanego auta w przyzwoitym stanie – powiedzmy że 40 tysięcy, ale wzorem niektórych frankowiczów mówisz sobie: Co mi tam, raz się żyje, Heniek ma Merca, Stachu Beemkę, a Mietek nową Alfę… To ja se kupię Volvo i jakoś to będzie… Więc po wizycie w salonie, czarach dilera w porozumieniu z bankiem, stajesz się wiarygodny i w końcu zajeżdżasz pod chatę nowym wozem za 180 tysięcy, na kredyt oczywiście. Po roku firma żony pada, żona ląduje na zasiłku, ty łamiesz sobie nogę na nartach i pół roku masz zagwarantowane w gipsie. Co dalej? Jak to co? Znajdujesz w necie 55-ciu takich samych jak ty „nieszczęśników” i piszecie rozpaczliwe petycje do sejmu, by spłacono wam połowę kredytu za samochody, bo stało się tak i śmak… Inna historia? Inne mechanizmy? Inna durnota kredytobiorców? Zapewne. Ale wydźwięk ten sam i mechanizm działania także podobny. Trzeba było myśleć przed, a nie po. Po – to jak mawiał pewien major, można białą flagę wywiesić i ogłosić abdykację. Czyż nie?

          • Jezdzace auto kupisz za 10% nowego. W przypadku mieszkań tontsk nie działa. Nawet najtansze mieszkania to kwoty jakich bez kredytu nie uzbierasz. A alternatywa dla kupna jest wynajem, który pochłania kase za bezdurno, wydajesz i nic nie masz.

          • O.K Tomaszu. To jest mówiąc po wojskowemu: dyskusja chuja z butem. Bez urazy i bez wskazywania who is who.

          • Taaa specjalnie ograniczali i inne wymówki. Towarzyszu, zawsze winni inni. Zawsze winny zły kapitalista.

        • Mniej więcej. Czyli tak, jak żyd na rowerze jeździł – mniej jeździł, więcej go prowadzał. Mówiąc wprost: Trzeba było być wykwintnym idiotą lub przynajmniej naiwnym dzieckiem, żeby zakładać iż przez 30 lat nie zmieni się kurs franka. W dzisiejszych czasach…

          • Jeszcze raz – zalezy czy klient mial wogole wybór. Jesli nie miał to ciężko go winić. A wiele osób mowi, ze wyboru nie mieli, bo sztucznie zawyżano warunki zdolnosci dla kredytow złotowych.

          • To trzeba było odpuścić sobie zakup na rok, dwa i poczekać aż zmieni się koniunktura na rynku. Pazerność nie popłaca. Wystawne życie ponad stan także nie, a pośpiech jest wskazany jedynie przy łapaniu pcheł i jedzeniu z jednej miski.

          • Tylko odwleczenie zakupu mieszkania oznacza wyrzucanie przez rok pieniedzy w bloto na wynajem.

          • Ściema. W tym okresie brałem kredyt na mieszkanie. Były ‚tańsze’ we frankach, ale wybrałem złotówki. Te zawyżone warunki to ściema. Połasili się na te lepsze warunki a teraz o pomoc błagają. Jestem przeciwny. A jeżeli oni dostaną pomoc to i ja chcę jakieś wyrównanie, bo w takim wypadku przez swoją przezorność będę stratny względem tych geniuszy

          • Z jednej strony tak – idioci,z drugiej strony mam przypomnieć Amber Gold czy to jak to staruszków „handlarze garnkami” naciągają na wielotysięczne kwoty ?

            Pozwolić im działać bo „wolny rynek” ? Mam inną propozycję: DO PAKI Z NIMI a ich majątek zlicytować na poczet odszkodowań dla ich ofiar !

            Tzw. „doradcy kredytowi” to nie żadni doradcy tylko SPRZEDAWCY – a jaka część klientów to rozumie ogłupiona etykietką „doradca” ?! Ale nawet sprzedawcom zbyt wiele osób ufa, państwo i media swoją propagandą właściwie tworzą klimat do takiego niesłusznego i nienależnego zaufania wobec sprzedawców. „Doradcy” wciskali kredyty Frankowe. @Tomasz Gapiński ma tu rację,że banki utrudniały dostęp do kredytu złotówkowego i nie informowały o ryzyku kredytowym związanym z kredytami we Frankach. Wiesz jak się to nazywa ? OSZUSTWO…

            Banki oszukiwały i kradły,banki mają długi ? No to banki powinny zbankrutować,a ich właścicieli i prezesów powinien zwinąć prokurator by czule zaopiekowała się nimi służba więzienna do końca ich nędznego życia.Najlepiej – życia przy wyrębie syberyjskiej tajgi. Wiem. To by był pewnie straszny antysemityzm itd…

            Czy banki powinny oddać część kasy Frankowiczom (BEZ pomocy podatnika !) – pewnie tak.

            Czy my jako podatnicy powinniśmy zapłacić za pomoc frankowiczom – ZDECYDOWANIE NIE.

          • Dlatego napisałem wyraźnie: Z GŁOWĄ podchodzić do wszystkiego, co wiążę się z wydawaniem pieniędzy, a już na pewno z ich pożyczaniem.
            Nie zgodzę się z Tobą tylko w jednym: Z wyrębem syberyjskiej tajgi. Ona jest piękna, dziewicza i absolutnie niczym nie zawiniła, aby z powodu złodziei, cwaniaków i naiwnych głąbów miałaby być niszczoną ;)

      • Racja, ale prawo powinno być zawsze po stronie naiwnej ofiary, piętnując sprytnego oszusta – niestety u nas jest jakąś chora maniera chwalenia cwaniaków za pomysłowość…

        Jeśli obiecujesz niemożliwe, to powinieneś iść siedzieć za kłamstwo i wyłudzenia. Marketingowe naciąganie powinno być ukrócone.

        • Ależ czemu mówimy tu o ofiarach. Kredyty walutowe mają sens, są równie złym instrumentem finansowym co kredyt w rodzimej walucie. Tyle że opierasz się o inne stopy procentowe (może niższe, może bardziej stabilne) i zakładasz się z bankiem jaki będzie kurs waluty. Zwykle tacy kredytobiorcy cieszą się niższym oprocentowaniem. Jak frankowicze na początku. To jak kurs waluty jest stabilny. Jeśli spadnie, to cieszą się jeszcze bardziej. A jeśli wzrośnie? Cóż.. pech, lub nieprzemyślany zakład. Ale to nawet dzieci wiedzą, że kursy walut się zmieniają.
          Umowa była, dług trzeba spłacić. Jeśli kredytobiorca uważa, że go oszukano, niech idzie do sądu z umową. Może faktycznie jakieś zapisy są niezgodne z prawem i da się ją podważyć. Ale nie musi to dotyczyć wszystkich umów i być w jakikolwiek sposób rekompensowane z kieszeni podatników.

          • oczywiście, że nie musi, ale jak umowa była zawarta niezgodnie z prawem, to bank powinien się gonić:)

    • Porównywanie z Amber Gold jest zupełnie niesłuszne. Wszystkie banki w Polsce oprócz może 1 czy 2, w tym państwowe PKOBP oferowało takie kredyty i intensywnie je promowało. Zachwalali je ministrowie rządu, posłowie, wszelkiej maści autorytety ekonomii. Skąd zwykły konsument mógł wiedzieć że to wszystko jest tak naprawdę nielegalne? Umowy były celowo konstruowane w sposób absolutnie nieczytelny i uniemożliwiający zrozumienie mechanizmów, nawet dla prawnika z doświadczeniem. To był przekręt stulecia.

      • Jednak myślę że porównanie jest dobre. Przed Amber Gold też nikt głośno nie ostrzegał, plakaty były piękne, reklamy kolorowe.

        • Wyglądasz mi na całkiem dobrego klienta. Dobrego dla naciągaczy. Jeśli jutro w reklamie pojawi się oferta „rozdajemy kredyty 0% bez dokumentów spłata po 20 latach” – podpiszesz w ciemno czy dokładnie przeczytasz umowę?

          • o czym dyskutujemy, o mentalności mojej, czy frankowiczów (do których nie należę)?

          • O Twojej mentalności piszę – gdyby „frankowicze” mogli sobie sami wypłacić rekompensaty – dawno by to zrobili. Potrzebują do tego posłów (też frankowiczów) i „niefrankowiczów” , którzy chętnie dołożą się do ich kredytu. Wielu ma kilka mieszkań na wynajem, zdarzają się (niewielu) naprawdę zaskoczonych sytuacją. Rekompensując wyższe raty tym ostatnim (łącznie i tak mniej płacą niż gdyby mieli kredyt w PLN) rekompensujemy także tym, którzy chcą na tym „ugrać” tańszy kredyt. kosztem innych. To jak 500+ dla wszystkich. Bardzo niesprawiedliwe.Wróćmy do zawodu doradcy – jak się na czymś nie znamy powinniśmy poradzić się fachowca. Robiąc instalację elektryczną zwracamy się do fachowca. Podpisując niezrozumiałą umowę z bankiem robimy to sami. Chociaż w każdym mieście są już bezpłatne poradnie dla konsumentów. Jeśli ktoś interesował się lokatami (AmberGold) lub kredytami hipotecznymi we frankach to ostrzeżenia musiał słyszeć (gazeta, TV, radio). Co innego odpowiedzialność tych samych mediów z umieszczanie reklam AG w czasie gdy były ostrzeżenia KNF i wszyscy widzieli , że to jest piramida finansowa.

          • Doradcy mówisz… tyle że polscy „doradcy” finansowi to w większości ukryci oszuści – nie kierują się dobrem klienta tylko zyskiem ze sprzedanych polis czy kredytów

          • Bo nie płacisz takiej osobie za doradzanie. Jej zarobkiem jest prowizja. To oczywiste, że informuje z perspektywy tego, kto płaci. Chcesz mieć ofertę uwzględniającą wyąłcznie Twoją perspektywę, zleć komuś analizę ofert i mu zapłać. W umowie możesz napisać, że nie ma on prawa pobrać prowizji od żadnego podmiotu, którego ofertę przedstawia.

          • Eureka! Przejdź się po salonach samochodowych jakie tylko trafisz po drodze i powiedz że chcesz kupić nowy wóz. Zapytaj który najlepszy.
            Wszystkie będą najlepsze – powie to każdy „doradca klienta” w każdym salonie. Ciekawe dlaczego?

          • Ale nazywają tych ludzi „doradcami”… No klasyczne oszustwo, prawo niby reguluje tyle rzeczy włącznie z „kłamliwą reklamą” a zakazać używania określenia „doradca klienta” tak samo jak np określenia „pracodawca” (gdy zatrudniający nic za darmo nie daje,on pracę kupuje) nikt się nie kwapi,choć to typowe podprogowe manipulowanie ludźmi.

          • Być może. Dla mnie nie ma to większego znaczenia. Po postu idąc przez życie, trzeba robić to z głową i to cała tajemnica. Nie unikniemy w ten sposób wszystkich wpadek, ale… Poza tym kredyty, pożyczki, wypożyczki, chwilówki, życie ponad stan. Po co? Nie mam – nie kupuję, albo ostatecznie kupuje inne, tańsze, mniejsze, bo naprawdę śmieszy mnie ten rozbuchany i nakręcany przez media i reklamy konsumpcjonizm., a ludzie jak to ludzie, a raczej jak barany…

          • Bo samo nazywanie ich doradcami jest PODPROGOWĄ MANIPULACJĄ. To są sprzedawcy !

            Ja wiem,NLP i tego typu rzeczy nie są już traktowane jako jakiś hit czy coś,ale podprogowe manipulowanie ludźmi to nadal fakt. Tak samo jak „doradca klienta” to określenie służące stworzeniu zaufania klienta do sprzedawcy,tak słowo „pracodawca” służy stworzeniu uległości i podległości pracownika,gdy przecież zatrudniający nie jest żadnym „dobroczyńcą” czy „dawcą” a tylko człowiekiem którego biznes zarabia dzięki pracy tego pracownika (więc to „pracodawca” jest tym któremu dają)

          • A wg mnie bardzo pasuje. W jednym obiecywano wysokie zyski, w drugim niskie raty kredytu. Oba nie wypaliły. A jak się okaże, że frankowicze dostaną pomoc finansową od państwa, to będziemy mieli piramidę finansową.

    • Bycie idiotą nie zwalnia z ponoszenia tego skutków. Lata komuny wychowały nam strasznie roszczeniowe niezaradne społeczeństwo które na każdym kroku czy to w poszukiwaniu pracy czy w braniu kredytu, oczekuje że ktoś inny będzie za nich myślał.

      • Owszem, ale nie o tym mówię. Byli idiotami i się nacięli, ale współcześni idioci wciąż mogą popełnić ten sam błąd.

        • I?? Mam płacić za to by każdemu idiocie przydzielić po 10 urzędników trzymających ich za rączkę? Czego się nauczą?

          • W poprzedniej ekipie byli lepsi? We wcześniejszej też? A może w tej jeszcze wcześniejszej? Zmieniają się tylko szyldy i hasełka. Mordy pozostają te same. Zawodowo i od lat. Czyż nie tak właśnie jest?
            Żeby nie było – „nowotwory” w rodzaju Nowośmiesznej czy innych KODziarzy absolutnie niczym się od tamtych nie różnią.

    • Niestety to jak mówienie, że niezbyt rozgarnięty jegomość który przehulał wszystko na hazard w kasynie czy lotto licząc, że na pewno wygra nie do końca wiedział co czyni bo kasyno czy lotto mamiło reklamami fortuny.
      Głupota nie zwalnia z konsekwencji i nie oznacza, że ktoś inny ma obowiązek je przejąć.

      • nie. to jak gosc co poszedł wpłacic pieniadze na konto do banku a potem sie okazało ,ze bank jego pieniadze przehulał bo nie zauwazyl, że regulamin drogbnym druczkiem odsysłał do dokumentuw wiszacego na scianie toalety, który o tym informował.

        • Nie. Wszyscy wszem i wobec trąbili, że to ryzykowne, a bank zapewne cię poinformował, że nie masz możliwości spłacać kredytu w walucie, w której zarabiasz. Już wtedy powinna ci się zapalić lampka ostrzegawcza. Do tego głośno było we wszystkich mediach o tym, że łagodniejsze warunki podbudowane są dużym ryzykiem.

          • to było gdy banka juz pękała. Wczesniej wszyscy mówili, że to jest super bezpieczne.

          • Dziwne ja pamiętam ostrzeżenia. Może po prostu do każdej reklamy podchodzę sceptycznie.

        • Kolego,
          Chyba nie było Cię w Polsce wtedy…
          Chodziłem wtedy za kredytem i czytałem wszystko na ten temat aby najlepiej wybrać. Zapewniam Cię że w każdym tekście miałeś na temat ryzyka walutowego. Co więcej, był to najczęściej największy fragment tekstu.
          Powtarzam jeszcze raz: W każdym (niereklamowym)!

          W efekcie przemyśleń zrezygnowałem.

    • Ja znam kogoś kto grał na giełdzie od wielu lat i świadomie brał kredyt we Frankach, nie mając zadnych wątpliwości co do wyboru. Znam tez kogoś kto na co dzień pracuje z walutami, i tez wybrał Franki na kredyt. Mam tez kolegę, który jest zwykłym pracownikiem na magazynie, i jemu w banku doradzili ze Frank jest stabilną i bezpieczną walutą. Ale kiedy powiedziałem, ze przecież raty nie będą stały w miejscu i ze prawie na pewno urosną, powiedział „a może zmaleją”. Widząc co się działo wśród moich znajomych pomimo początkowej niechęci, sam uległem chęci wzięcia takiego kredytu, tyle, ze wkrótce Frank został uwolniony i zrobił się hałas. Koniec końców kredyt wziąłem w złotówkach, bo banki szybko zrezygnowały z kredytów walutowych. Tak więc z perspektywy mojego otoczenia wychodzi na to ze wszyscy byli zbyt pewni Franka.

    • Jeśli wprowadzono ich w błąd przy udzielaniu kredytu, to sądownie powinni być zwolnieni ze spłaty, a banki niech się gonią i plajtują:)
      Nie widzę potrzeby płacenia za cokolwiek z publicznych pieniędzy.

      • nie masz oszczędności czy trzymasz je w skarpecie? No i nie korzystasz z usług banków żeby otrzymać wypłatę czy zrobić zakupy kartą? Swoją drogą ciekawe w jakim banku trzyma pieniądze Twój pracodawca.
        Zresztą jak braknie kasy w BFG na zwrot depozytów klientom, to też się dorzucimy w formie podatku czy wyższych opłat w bankach, które przetrwają.
        Plajtujące banki nie są nam na rękę. Chociaż to nam nie grozi, bo naszych banków jest jak na lekarstwo. Głównie spotykane są u nas zachodnie molochy.

        • prawo powinno być takie, że w przypadku plajty banku pokroi się zarząd, sprzeda ich organy, prywatny majątek, dzieci w niewolę, a wierzyciele zostaną spłaceni:)

  2. No tak, wszystko pięknie tylko to pomija kilka aspektów tej całej sprawy. Przedstawiłeś banki jako krystalicznie czyste, które od niechcenia dawały kredyty walutowe, bo pan klient usilnie nalega mimo iż bank mu odradza.

    W rzeczywistości było wiele wałków w stylu „ups, jednak nie ma pan zdolności na złotówkowy mimo iż mówiliśmy iż pan ma. Ajajaj, wpłacił już pan bezzwrotna zaliczkę? Co za pech, ale możemy pożyczyć we frankach”. Przy czym owe franki istniały zawsze tylko na papierze, kredyt był złotówkowy, a kurs waluty dla spłat bank sobie ustalał jak chciał.

    Więc jestem przeciwny płaceniu czegokolwiek z kieszeni podatników, ale dobranie się do d* bankom które umieszczały w umowach rzeczy nie zawsze zgodne z prawem popieram. Część osób już wygrała procesy.

  3. Frankowicze dobrze wiedzieli co robią, mieli tylko jedno zadanie – rozumieć czym jest kredyt w obcej walucie. Nie godzę się na to, byśmy dziś płacili za ich hazardowe upodobania.” Zgoda w 100%. Takie prawo jest zachętą do przyznawania się w przyszłości do „nierozumienia” a to umowy, a to np. przepisów budowlanych. Przecież to tak dużo tekstu, tyle paragrafów. Kto by to czytał … „dobry” rząd nie pozwoli zrobić nam krzywdy. :(

  4. Klient idąc do banku zakłada że jest chroniony wieloma ustawami przed tym by bank go nie oszukał. W końcu po to poszedł po kredyt do banku a nie do Bociana albo wręcz do pana łysego mietka na bazarek. A tu zonk. Banki w majestacie prawa oszukiwały tysiące klientów, stosując w umowach bezprawne klauzule, niezgodne z obowiązujacym wtedy prawem i zarobiły na tym miliardy. Co może oszukany obywatel im zrobić? Naskoczyć. Co powinno zrobić państwo według Jakuba Kralki? Nic bo to „niemoralne”.

    Polecam wyjąć głowę z klozetu i nie pieprzyć bez sensu na tematy na których się nie zna. Zamiast wypisywać taką ciotodramę proponowałbym zrobić najpierw elementarny research.

    • A czy klient banku nie popełnia oszustwa podpisując się pod umową z bankiem i stwierdzając tym samym, że rozumie zapisy umowy. Po kilku latach twierdzi, że nie rozumiał. Kłamał – wtedy lub teraz. Czyli oszukiwał lub oszukuje!!!

      • Poszedłeś do sklepu kupić marchewkę. W domu zauważasz że marcheweczka odrobinę spleśniała. Mówisz sobie: tak to moja wina, ja też zawarłem tą umowę.

        Weź się zastanów.

        • Niestety sklepy nie przyjmują zwrotów (zazwyczaj) artykułów spożywczych. Tłumaczą to złym przechowywaniem w domu. Jeśli chodzi o inne artykuły to chroni nas gwarancja lub rękojmia.

          • A w banku chroni cię (teoretycznie) prawo bankowe i parę innych ustaw. I dlatego idziesz do banku po kredyt a nie do pana mietka. Tu mamy sytuację gdy udzielano kredytów niezgodnych z tym prawem po to by bank mógł zmaksymalizować swój zysk a ryzyka przenieść na klienta. Jeśli to jest w porządku to po co nam w ogóle prawo bankowe?

          • Czy idąc do salonu samochodowego – pytasz sprzedawcy co poleca? Lepiej zapytać „na czym ma pan/pani lepszą marżę” . Przy kwotach rzędu kilkuset tysięcy , wydanie kilku tysięcy na doradcę finansowego (licencjonowanego) jest oznaką zdrowego rozsądku. Podpisywanie umowy bez świadomości konsekwencji jest i infantylne i niebezpieczne!!!

          • W okolicach 2005 roku wszyscy doradcy finansowi w tym kraju byli intensywnie zajęci sprzedażą kredytów we franku, o czym ty człowieku mówisz, bo na pewno nie o realiach sprzed 15-tu lat. Wtedy nie było żadnych niezależnych doradców finansowych dostępnych dla konsumenta

          • Ok masz rację NIE doradcy finansowi, ale doradcy inwestycyjni – tylko oni zgodnie z prawem mogą doradzać w sprawach finansowych. Niestety nazwy stanowisk wprowadzają w błąd. A to już wina KNF, który na to pozwala. Powinien lata temu zgłosić do sejmu projekt ustawy w tej sprawie lub wymóc na rządzie jego zgłoszenie.

        • To ty się zastanów. Wszyscy mówili nie bierz marcheweczki bo rosła przy drodze, a ty i tak zrobiłeś swoje…

        • Na paczkach od papierosów jest napis „Palenia zabija”, ale mimo wszystko znajdą się ludzie, którzy kupią fajki i będą je palić nie zważając na konsekwencje. Nigdy nie pojmę ludzi, którzy biorą kredyt w obcej walucie – szczególnie, że oglądają wiadomości, słuchają radia i wiedzą o skokach wartości walut, ale to ich nie powstrzymuje. Więc podejmując takie ryzyko zgadzają się na raka płuc, zawał serca, zgon.

          • Wydaje mi się, że kiedy był boom na te kredyty, szczególnie w początkowej fazie, nie było informacji na ten temat w mediach głównego nurtu.

          • Tak, i jak zapytasz kogoś, czemu pali szlugi, to albo odpowie, że hehe, na coś trzeba umrzeć, albo powie, że próbował rzucić i nie pykło. To, że generalnie fajki nie są pozbawione wpływu na zdrowie, wie każdy i chyba każdy wie, że nie jest to wpływ dobry.

            Z kredytami walutowymi było chyba inaczej, wielu ludzi skarżyło się, że bank im te kredyty wciskał kolanem (np. mówiąc, że decyzja na złotówki odmowna, a na franki dałoby radę) i jednocześnie nie informował o ryzyku. Znam osobiście gościa, który jako doradca finansowy miał dużą prowizję od sprzedaży takich produktów i żenił opowieści o tym, jak to czytał, że w Szwajcarii kryzys, frank nigdy nie wróci do starego kursu, nic tylko brać. To oczywiście dowód anegdotyczny, ale sądzę, że więcej było takich rezolutnych sprzedawców, którzy świadomie nie informowali o ryzyku, wprowadzali w błąd i pchali klientów w przepaść.

          • To nie były kredyty w obcej walucie. Klient potrzebował PLN, dostawał PLN i spłaca w PLN.Obca waluta była tylko po to, by klienta zachęcić niskimi ratami w pierwszym roku spłaty. Ktoś kto mówi, że te kredyty były tańsze od złotowych – bredzi. Mój (z 2006 r.) okazał się znacznie droższy, w porywach do 16% odsetek od kapitału rocznie. Sprzeczność kredytów denominowanych/indeksowanych do walut obcych z prawem bankowym jest już oczywista. Masowo orzekają tak sądy, wypowiedzieli się NIK, Rzecznik finansowy i UOKiK. Ale oczywiście każdy „mądrala” może sobie tu urządzać bzdurną dyskusję, bo to wolny kraj jest. Miłego wieczoru.
            JW

    • Wybielasz się. Dla mnie to ty jesteś oszustem. Skorzystałeś z tego co dla ciebie było korzystne ale już kosztów tego nie chcesz płacić. Mam zapłacić za ciebie ja i inni…
      Każdy oszust twierdzi, że jest niewinny i że to cały świat go skrzywdził.

        • To o co walczysz? Ktoś znajomy – może kochanka ma taki kredyt? Czy jesteś po prostu skrzywionym ideowcem? Jeśli tak, to w imię jakich, lub raczej czyich zasad?
          Znam jednego takiego, właśnie z frankowym kredytem, który mu „wlepiono” niczym mandat za karę. Śmiał się z innych i kreślił palcem kółka na czole, gdy podpisywał umowę, bo wtedy jego było na wierzchu.
          Teraz też jest, bo nawet spłacając kredyt z „garbem”, i tak wychodzi na tym lepiej niż wychodziłby, gdyby ów kredyt był wzięty w złotówkach.
          Na podstawie jakiego prawa lub czyjego widzimisię reszta społeczeństwa ma dopłacać tym wielce „poszkodowanym”?

    • Wystarczyło doczytać, czym jest kredyt indeksowany. Jeżeli ktoś tego nie zrobił i wziął kredyt, to jest idiotą. Dopóki kurs był niski, to jakoś frankowicze siedzieli cicho, nikt nie płakał o oszustwie. Teraz nagle larum, bo kurs jednak skoczył. Banki to nie super-złoczyńcy, jeżeli nie masz zdolności kredytowej, to jej nie masz, nie stać cię na kredyt. Polakom uwaliło się w głowach, że jak zarabiają po 2 tysiące na łebka, to muszą wziąć kredyt na 30 lat, żeby kupić trzypokojowe mieszkanie.

  5. Dodam że nie chodzi o kredyty walutowe (denominowane) tylko o indeksowane. Które to są dość powszechnie uważane za konkstrukcję bezprawną w świetle prawa bankowego, również tego obowiązującego 10-15 lat temu gdy te kredyty były brane. Jest już wiele wyroków takie kredyty unieważniających na tej właśnie podstawie. Banki powinny ponieść koszty tego że udzielały nielegalnych kredytów na których zarobiły wielkie pieniądze. No ale oczywiście nie stanie się to w kraju w którym premierem jest były prezes banku który takich nielegalnyck kredytów udzielał.

  6. To zdanie: ”
    Frankowicze dobrze wiedzieli co robią, mieli tylko jedno zadanie – rozumieć czym jest kredyt w obcej walucie.” wydaje mi się wewnętrznie sprzeczne. Wynika z niego, że frankowicze zdawali sobie sprawę z konsekwencji (ergo: wiedzieli, że ryzyko jest spore i raczej go nie uniosą), ale świadomie sobie taki kredyt wybrali. Czyli co, chcieli sobie chwilę pomieszkać w chacie, z której w końcu bank ich wyrzuci, czy chcieli przepłacić za nieruchomość, czy uznali, że w razie czego państwo im dosypie do kredytu z pieniędzy podatników?

    • Stwierdzili, że „jakoś to będzie”, jak to w Polsce. „Weźmy kredyt, później się jakoś spłaci, zobacz jaki będziemy mieli piękny dom”. Raczej w szczegóły nikt nie wnikał, zwłaszcza że banki umiejętnie zaciemniały konkrety w gąszczu paragrafów i podpunktów zawartych w umowach.

      • No więc właśnie, jedno z dwóch. Albo nie zdawali sobie sprawy z tego, jak ryzykują (uważam, że większość przypadków), albo zdawali i uznali, że jakoś to będzie, rząd im nie pozwoli zbankrutować (jak uważa red. Kralka).

        • Przychodzisz do banku, ten ci mówi, że kredytu ci nie da bo go nie jesteś w stanie spłacić ale jest furtka bo można wziąć taki odpowiednik hipotecznej chwilówki. W TV ci mówią, że to ryzykowne ale ty i tak chcesz żyć nad stan i jednak bierzesz taki instrument…
          Nie wiesz, że to pchanie się w problemy? Nie sądzę.

          • Ja nigdy takiego kredytu nie brałem, ale naprawdę nie sądzę, że ci, którzy go brali, zdawali sobie sprawę z ryzyka. Gdyby zdawali, to by nigdy tego nie zrobili (ew. byłoby ich baardzo mało).

          • Ty widziałeś ile osób pali papierosy? Ile regularnie pije alkohol? Ilu
            przejeżdża na czerwonym świetle albo przez zamknięty szlaban tuż przed
            pociągiem? Wszystkie te osoby wiedzą i rozumieją możliwe konsekwencje (z
            czego niektóre są pewne, a nie tylko możliwe) a jednak robią to
            co robią. Sama świadomość ryzyka niespecjalnie wpływa na decyzje.

          • To nieporównywalne sytuacje. Jakieś piwo/drink, papieros – każdy wie, że to czymś grozi, ale jednocześnie wie, że raczej nie wpadnie w nałóg po jednym łyku czy nie dostanie raka od jednego buszka. Ludzie jednak wiedzą, że pewne grupy dragów grożą uzależnieniem od pierwszego strzału i dlatego nie obserwujesz na ulicach tłumów heroinistów czy kwasiarzy.

            Z kredytami we franku, jak sądzę, chodziło o to, że część biorących te pożyczki nie zdawała sobie sprawy z ryzyka zmiany kursu waluty i tego, jak duży może być to wzrost. Inaczej by nie wzięli. Kto wziąłby kredyt na 15-30 lat, mając w perspektywie, że dom, urządzony za swoje pieniądze, może mu przejąć bank w każdej chwili?

  7. Na szczęście coraz częściej Banki przegrywają w Sądach – mnóstwo klauzul niedozwolonych, niebotyczne spready i CHF, który jest wirtualny…

    Nic tylko składać pozwy w Sądach.
    Jak ktoś potrzebuje pomocy, zapraszam – chętnie przeanalizuję Twoją umowę i zobaczę ile Bank ma Twoich pieniędzy do zwrotu.
    Darek

  8. Barany inni nie mają połowy i potrafią wychować 2 , 3 zrobą z dzieciaka buraka , takiego jak sami są

  9. Otóz autorze może w idealnym swieice kredytobiorca mając wybor róznych opcji swiaodmie wybrałby jedną i poniósł konsekwencje. niestety jestesmy w Polsce a banki rżną ludzi na kazdym kroku na całym świecie więc złączenie tych dwóch czynników spowodowało, że ludzie nie mieli opcji wziac kredytu w złotych bo banki nie chciały ich dawać sztucznie windując zdolnosci kredytowe tak by wpychac klientów w bardziej opłacalne dla banków kredyty frankowe, czy tez własciwie zalezne instrumenty finansowe zwane dla niepoznaki kredytami frankowym.

    • Oj biedactwo oszukane. Banki nie chciały dawać kredytów w złotówkach bo faktycznie nie miałeś zdolności kredytowej. To ty chciałeś żyć nad stan. Kredyt frankowy był furtką to umożliwiającą, a banki ją akceptowały bo liczyły, że niewiele mogą stracić, szczególnie zawierając dodatkowe klauzule jak się okazało zabronione.
      Przecież do cholery wiadomo, ze jak nie stać cię na kredyt to chwilówka będzie na lichwiarskich warunkach – duże ryzyko to mało korzystne warunki.

      • jak mówie – mnie nikt nie oszukał. Myslisz, że banki były głupie, że nie chciałydawac kredytów w złotych a dawały duzo bardziej ryzykowne kredyty we frankach z dobrego serca? Myslisz, że dlatego ustawiały wygórowane warunki dla kredytów złotowych bo byały sie o stabilnosc finansową kredytopbiorcy? Bez jaj. chodziło o to, by wcisnąć ludziom kredyt frankowy jako bardziej opłacalny dla banku. Poczytaj ten watek, ludzie opisują, że banki potrafiły na chama uwlaic promese kredytu złotowego gdy ludzie wpłacili zadatki na mieszkania by stawiajac ich w sytuacji bez wysjcia wcisnac kredyt frankowy.

        • Warunki dla kredytów złotówkowych nie były wygórowane – były odpowiednio policzone do ryzyka. To frankowe były zbyt łatwo dostępne i więc ludzie brali je na potęgę. Tymczasem kredyt w obcej walucie, niezależny od naszych krajowych stóp procentowych może być bardziej korzystny (zwykle jest). Tyle że ryzykuje się kursem waluty, a to jest spore ryzyko i kalkulacje zdolności kredytowej powinny to uwzględniać.

          • Frankowe byly duzo bardziej ryzykowne od złotowych, ale bank wiecej na nich zarabiał. Gdyby ryzyko było szacowane uczciwie to kredyt frankowy bylby trudniejszybdo uzyskania niz zlotowy. W obu przypadkach jednak ryzyko banku bylo ograniczone bo nieruchomość byla zabezpieczeniem, wiec bank nie ryzykował kapitału a tylko potencjalne zyski.

          • Bank woli odzyskać kasę i jeszcze zarobić niż przejmować i licytować nieruchomość. Zbyt dużo niespłacanych nieruchomości może skutkować krachem jak w USA ’08.
            Oczywiście większe ryzyko jet po stronie klienta, dlatego powinien dobrze przemyśleć decyzję. Kiedy ja brałem kredyt w 2012, bańka frankowa już pękła, dostępność kredytów chyba została jakoś ustawowo ograniczona. Spread walutowy został zablokowany. I co? Kredyty złotówkowe nadal były dość drogie, franka nie można było dostać (a jak wtedy stał ponad 4zł a potem tylko spadał, to ja bym na tym zyskał), a na euro trzeba było mieć większą zdolność kredytową. Takie warunki są dla mnie logiczne, a decyzję podejmowałem świadomie. Ryzyko jest jasne, potencjalne zyski i straty też. Policzyłem że Euro musiałoby przekroczyc 5.80, żeby wyrównać mi do raty kredytu złotówkowego. Przy ówczesnych polskich stopach procentowych, a te wzrosły i raczej będą rosnąć.

  10. Panie Kralka, jak masz Pan pisać takie artykuły w których nie dość że oceniasz ludzi z góry to dodatkowo wykazujesz się ogromną niewiedzą i niekompetencją, lepiej zrób sobie ciepłej herbatki i obejrzyj coś na Netflix. Zaoszczędzisz nerwów i sobie i czytającym, a już na pewno będzie sprawiedliwiej niżeli obrażać ludzi za swą niekompetencję.

  11. …a kiedy na swojej prywatnej loterii przegrali krzyczą dziś do mnie, do ciebie, do rządu lub do twojego banku, drogi czytelniku, „to skandal, zróbcie coś z tym”.
    TO NIEPRAWDA, JEŻELI BANK NIE MIAŁ W WORKACH TYCH FRANKÓW TO NIE MUSI ICH ODDAWAĆ SZWAJCARII, bank (przeważnie zachodni) zarabia kilka razy więcej jak zakładał, w przypadku przewalutowania nie będzie miał żadnych strat tylko zysk na poziomie jaki sobie zakładał. Kredytobiorcy byli darczyńcami dla reszty obywateli, kupowali cegły, cement i parkiet dajac zatrudnienie robotnikom w fabrykach. Przecież jak upada bank to rząd ratuje za każdym razem taką instytucję z budżetu wszystkich obywateli i wtedy nie przeszkadza nikomu taka decyzja. Obecnie zysk z kredytów frankowych to haracz polskich obywateli dla zachodnich banków

    • To jest taka prywatna loteria jak u żyda z dowcipu:

      Żyd kupił za 100 dolarów osła od starego wieśniaka.

      Wieśniak miał przyprowadzić mu osła następnego dnia.

      Przyszedł wieśniak tak jak się umawiali, ale bez osła.

      – Przepraszam, ale osioł zdechł.

      –No to w takim razie zwróć moje $100.

      –Nie mogę, już je wydałem.

      –Dobra, to w takim razie zostaw mi osła.

      –Ale co z nim zrobisz? – zapytał staruszek.

      –Rozegram go w loterii.

      –Ale nie możesz rozegrać w loterii ZDECHŁEGO osła!!!

      –Mogę, uwierz. Po prostu nikomu nie powiem, że on zdechł.

      Miesiąc później wieśniak spotkał Żyda:

      –Co się stało z tym zdechłym osłem?

      –Rozegrałem go, tak jak mówiłem. Sprzedałem 500 losów po$2 za sztukę i w wyniku otrzymałem $898 dochodu.

      –I co, nikt nie protestował?

      –Tylko jeden facet. Ten, który wygrał osła. Bardzo się rozzłościł… no to po prostu zwróciłem mu jego dwa dolary.

      Ile te banki miały tych franków,kiedy dochodziło do przewalutowania ?
      Klienci dostali złotówki,kredyt spłacali w złotówkach,jedyne co ma z tym wspólnego Frank Szwajcarski to to,że koszt spłaty kredytu zależał od kursu Franka.Przekręt tak samo jak w przypadku tego żyda i jego loterii z osłem.

  12. 1. do kredytów we frankach wręcz nas namawiano – mam papiery do dzisiaj, ze będzie lepiej i korzystniej i podpierano to jeszcze tym, że w złotówkach nie mamy zdolności.
    2. Idąc dalej tropem, Jakubie, i zachowując konsekwentność powinniśmy zastosować zasady: nie pracujesz nie jesz i skończyć z wszelakimi dopłatami i darowiznami dla bezrobotnych, czy innych naciągaczy systemu społecznego (tutaj pije do żyjących systemowo i pokoleniowo na koszt państwa). Dodatkowo zlikwidujmy sektory nieopłacalne, które by istniały należy dotować – górnictwo i rolnictwo. Za kilka lat górnicy się przekwalifikują na inne prace a rolnicy mali i niezaradni padną, pójdą do fabryk a duzi sobie poradzą bo radzą już sobie i dzisiaj… (tak jestem zwolennikiem teorii, ze rolnik to taka mała firma produkcyjna a jak wiadomo nie każdy ma łeb do interesów). Zlikwidujmy też wcześniejsze emerytury, bo dlaczego społeczeństwo pracujące w zdecydowanej większości do 65 roku życia ma płacić na wybrane grupy, które wywalczyły sobie wcześniejszy odpoczynek? Dlaczego „uczepiłeś” się tylko frankowiczów, którym pomóc mają banki, które tak naprawdę knigdy kredytu we frankach nie pożyczyły?

  13. Hazardziści powinni płacić swoje długi sami. Niezależnie czy powstały przy hazardzie na rynku walutowym czy w kasynie lub inszej jaskini hazardu.
    Spłacanie ich długów z cudzych pieniędzy nic ich nie nauczy, a wręcz zachęci kolejne grupy do życia ponad stan i trwonienia pieniędzy na hazard.

  14. Zgadzam się, nie zamierzam podatkami spłacać ‚byznesmenom’ mieszkań kupionych pod wynajem ….aleeeee z jednym ‚ale’. Nie powinniśmy wrzucać wszystkich do jednego wora i osobno powinny być pod uwagę brane sytuacje gdzie bank stwierdzał, że w PLN nie ma ‚zdolności’ ale we franku to już jest. W takich przypadkach bank powinien ponieść część ryzyka kursowego. Każdy przypadek powinien być osobno rozpatrywany w sądzie, a jedyną ‚pomocą dla frankowiczów’ powinna być ustawa tak skonstruowana, by się banki nie wymigały od odpowiedzialności. Poza tym jak to jest, że banki ludziom zabierają mieszkania, licytują i jeszcze ściągają kredyt? Zabrali mieszkanie to powinno być na 0, dlaczego banki nie ponoszą ŻADNEGO ryzyka w związku z udzielaniem kredytów hipotecznych? To powinni w okrągłym budynku na ul. ‚wieśniackiej’ poprawić, a nie jakieś populistyczne bzdety o dziwnej pomocy na której pewnie najwięcej zyskają ‚kręty’.

    • Dlaczego?
      Skoro bank stwierdzał, że klient nie ma zdolności kredytowej w złotówkach to klient wiedział, że tej zdolności nie ma. Decydował się na kredyt „alternatywny” to zdawał sobie sprawę, że jego koszta mogą być wyższe tak jak decydując się na chwilówkę bez bik osoba, która by nie dostała innego kredytu też musi być świadoma tego kosztów.

      • No właśnie nie jestem taki pewien, że ludzie byli świadomi ryzyka w przeciwieństwie do osoby która im takie rozwiązanie proponowała. Sprzedawca był świadomy wpuszczania klienta na minę lepiej niż klient, tego że się na minę pakuje. Koszmarem polskiego rynku usług bankowych jest to, że kredytów udzielają nie bankierzy ale zwykli handlowcy, sprzedawcy. Oni mają gdzieś etykę. Skoro wiedział, że proponuje klientowi rozwiązanie: bardzo ryzykowny produkt albo żaden to co sobie myślał, że klient napady zacznie robić jak kurs się zmieni, czy że po prostu zabierze mu mieszkanie, zlicytuje i niech się goni frajer? Jak dla mnie każda sprawa jest inna i każdą powinien rozpatrzyć sąd, ale banki powinny ponieść część ryzyka… a do tego koniecznie przewalutować wszystkie ‚ryzykowne’ pożyczki bo za chwilę jak Szwajcarzy wyjdą z ujemnych stóp to dopiero będzie lament.

  15. Ta ustawa pisana pod politykow. Oni są po uszy zadłużeni we frankach, poslowie, ministrowie, poslowie w komisji zajmującej się tą ustawą, prezydencki minister. Tak tak wyglądają ukladziki.

  16. Zastanawia mnie zdanie pana Kralki „banków nie można ukarać bo przecież odzyskają pieniądze na nas” .

    Idąc tym torem rozumowania nie można ukarać żadnej firmy bo sobie odbije na klientach….t-mobile nie powinien płacić kary za sms premium bo wszystkim podniosą finalnie ceny..

    • Banki które oszukują powinny ZBANKRUTOWAĆ zamiast być nie do ukarania.Na zachodzie te banki jeszcze zassały „pomoc publiczną” by nie zbankrutowały.A Pan Kralka niech sobie po prostu konto przeniesie albo zażąda wypłaty w gotówce to sobie na nim bank nie odbije.

  17. ten pomysl tylko dowodzi, po raz kolejny zreszta, ze polska to popieprzony kraj. tak samo jak zakaz handlu w niedziele.
    absolutne zero pomocy dla frankowiczow. kredyt sie bierze w walucie kraju w ktorym sie mieszka, ewentualnie pracujesz za granica to w walucie kraju w ktorej masz dochody. proste.

  18. Banki stosowały procedury niezgodne z prawem co wykrył NIK.
    Gdyby nie wiedziano o nieuczciwych procederach banków, można zasłonić się niewiedzą, ale jeśli się wiedziało i pozwalało swoich obywateli oszukiwać tow ramach odpowiedzialności należałoby udzielić pomocy.

  19. Niemoralne jest każda pomoc,ale frankowicze że swoich podatków finansuja Rodzina na Swoim czy Mieszkanie dla Młodych.
    Generalnie polskie państwo jest wrogiem dla swoich obywateli,gdyż nadal nie ma regulacji kredytów walutowych np.:
    – jaki % libor,wibor,
    – jaki kurs spłaty wg nbp czy banku,
    – jaki poziomka może mieć waluta,czyli biorę X waluty za 2 zł,ale składam max do poziomu 3 zł,reszta ryzyka bierze na siebie bank,
    – ograniczenie splaty kredytu do odpowiedzialność rzeczowej,czyli nie mogę spłacić kredytu oddaje lokal i jestem wolny,a teraz splacam jak niewolnik…
    – czy bank stosuje i ma stosować spread-y.
    Takich zapisów brakuje mimo że mamy już 30 lat transformacji gospodarczej.

  20. Lepiej bym tego nie ujął. Mi też przykro z ich powodu. Ale to nadal nie mój problem i nie chcę płacić za ich głupotę.

  21. Czy myślicie, że dziś AG lub coś na wzór kredytów hipotecznych we frankach jest niemożliwe? Doradcy Finansowi = Sprzedawcy Kredytów często mniej wiedzą niż ich klienci. No i nie mają prawa doradzać kredytobiorcom w sprawach finansowych (prawo bankowe). Jeśli to robią – można ich pozwać. Ale dziś. Ilu klientów banków rozumie co to jest zmienna stopa, RRSO, koszt pieniądza w czasie, WIBOR, ilu wie gdzie szukać kursu? To tylko podstawowe pojęcia. Pomyślałem, że powinien być obowiązkowy prosty test wyboru, który klient wypełnia przed podpisaniem umowy (od pewnej kwoty np od 200 tys). Jeśli go nie zda – obowiązkowo spotyka się z rzecznikiem konsumenta na bezpłatnej rozmowie o ryzykach związanych z umową i własnoręcznie piszę np. „Ja .Jan Nowak jestem świadomy tego, że kolejne raty mogą być droższe, a suma rat w ciągu 40 lat to około 300% kapitału”,

  22. Mnie jest przykro, że pan autor nie zna podstawowych faktów i plecie bzdury.

    1) Bank stosował nieuczciwe zapisy w umowach i łamał dyrektywę 93/13 (BEZPRAWIE)
    2) Bank bez wiedzy klientów zawierał umowy FX SWAP ze spekulantami, czego skutkiem są niekorzystne dla klientów zmiany kursowe. Gdyby teraz zamknąć wszystkie pozycje ubezpieczające ryzyko banku to zloty osłabiłby się o kilkadziesiąt groszy do franka.
    3) Bank zarabiał na ryzyku swojego klienta stwarzając je

    4) Bank wreszcie nie wykonał zapisów umowy, w którym zobowiązywał się do zakupu i sprzedaży waluty a nie do umów FX SWAP ze spekulantami

    • co innego zapisy niezgodne z prawem, a co innego „pomoc” w „spłacaniu” kredytów. To co robi nierząd PiS, to zwykły skandal i złodziejstwo

      • „Pomoc w płaceniu” czyli ta ustawa socjalna, która jest w Sejmie procedowana to pomysł Związku Banków Polskich, o czym piszą w liście do Posłów i Senatorów. „Frankowicze” domagają się wyłącznie respektowania prawa przez w państwie Polskim.

  23. No i artykuł z który się w końcu mogę zgodzić. Zresztą w tym czasie wziąłem kredyt w PLN. A w pracy były osoby które brały we frankach i śmiały się że mnie jaki pajac za mniejszy kredyt płaci większe raty.
    Zresztą w sumie do dziś pewnie i tak więcej zapłaciłem. No ale to im trzeba pomagać…

  24. Tyle komentarzy, że się juzynie przebiję że swoim, ale Jakub, strasznie spłysiłeś temat. Pomoc, bo rata skoczyła? W żadnym wypadku. Ale pomoc, bo umowy były wadliwe – to brzmi już całkiem inaczej, prawda? A bodziec, by przejrzeć umowę jest obojętny dla tego faktu.

  25. Uwielbiam czytać komentarze ludzi którzy są totalnie poza tematem. Ja mam kredyt we frankach, dochód na rodzinę mamy dużo wyższy niż sugeruje prubójacy mnie oczernić autor. Kiedy brałem kredyt ratalny we frankach w moim przypadku wynosiła 1000zl, w złotówkach 1400zl. Po tych olbrzymich podwyzkach mam ratę 1050zl. Więc nadal korzystnie. Ja mam tylko jedną prośbę, niech te „ratunki” będą dobrowolne bo nic bardziej mnie nie martw niż „ratujący” mnie na siłę rząd … A temat jest prosty – wrzucić wszystkich frankowiczow w złotówki i podnieść stopy, umieram z niecierpliwości ….

  26. Artykul mający na celu dolać oliwy do ognia. Ktoś kto nie zna problemu i publikuje swoje wypociny powinien ponosić odpowiedzialność mam nadzieje ze dozyje czasu kiefy tak bedzie i autorow takich ktos bedzie scigal. Sprawa jest dużo bardziej skomplikowana i nie chodzi o współczucie i płacenie za kogoś tu chodzi o to że ktoś Cię oszukał i okradł a państwo nic z tym nie robi a przecież wszyscy płacimy podatki i sprawiedliwość każdemu się należy. Wina jest banków że pchali w ludzi kredyty bramkowe bo taki był priorytet często mówiąc klientowi że na złotówki to co nie stać. Kto pracował w tamtych czasach w banku wie to dokładnie. Dodam że nie mam kredytu we frankach ale nie toleruje złodziejstwa w żadnej postaci

  27. autor tych wypocin oderwany od rzeczywistości! Nikt z frankowicżów nie chce ani 1 zł od nikogo, chce tylko aby prawo było respektowane, czy to tak wiele w kraju w środku europy i w 2019 roku??? Bronicie miliardowe dochody banków które to sprzedały ten toksyczny produkt ponieważ nawet Trybunał Sprawiedliwości potwierdził ze te umowy nie są zgodne z prawem bankowym jak i nadrzędną ochroną konsumenta!

  28. Co za niedouczony reporter pisze takie artykuły? Ani słowa o klauzulach abuzywnych..abi słowa o popieraniy tzw. Frankowiczow przez UOKiK, Rzecznika Finansowego i NIK. Jak taki człowiek dostał dyplom dziennikarza?

  29. Niemoralne to są takie dyrdymały wypisywane przez osoby nie mające pojęcia o co chodzi. W najwiekszym skrocie, frankowiczom nie chodzi o jakąkolwiek pomoc materialną, chodzi wyłącznie o to aby było stosowane prawo Polskie i UE, ponieważ się okazało że umowy kredytowe są po prostu oszustwem i stwierdził to nawet TSUE W DYREKTYWIE 93/13… Dlaczego ludziom odmawia się stosowania obowiązującego prawa? Dlaczego jeśli stwierdzono wyrokiem sądu że to bank jest oszustem nie wyciaga się z tego żadnych konsekwencji, co więcej oszukańcze umowy są dale wykonywane i trzeba sie z bankami sądzić indywidualnie bo z wyroków sądów niec sobie nie robią ???

  30. Jestem stanowczo na NIE!!! to jest taka sama sytuacja jak z robieniem sobie dzieci. Każdy zdaje sobie sprawe jakie będą skutki zrobienia sobie wiekszej ilości. Nie stać mnie na trójkę to nie robię. Nie liczę na pomoc państwa.

  31. Dam przykład mojego kolegi, ma kredyt we frankach. Na początku rata wynosiła chyba około 880zł, po podwyżkach płaci teraz 1160zł. Jaką by miał ratę gdyby wziął kredyt od początku w złotówkach? Ponad 1300zł. Więc mimo wzrostu kursu i rat i tak płaci mniej gdyby zdecydowałby się na kredyt w naszej walucie.

  32. Ten artykuł jest chory i amoralny!!! Stek kłamstw i bzdur. Jako frankowiczka mam zapisane w hipotece i to miał być nasz max dług wg Pana z banku podczas podpisywania umowy kwotę w PLN. Do 2011 szanowny Panie był prawny obowiązek wpisywania do hipoteki waluty wierzytelności. Skoro mój dług był wpisany w złotówkach to znaczy że był w złotówkach. Dodatkowo w trakcie spłacania wyszło, że wpis do hipoteki nic nie oznacza i nie wiadomo na jakich podstawach był wyliczany bo kwota naszego długu jest zupełnie inna. Porażka. Plus 1500 innych kwestii jak zapisy niedozwolone i działania wbrew prawu Europejskiemu. Te wypociny to skandal i ten kto to napisał powinien się tłumaczyć przed sądem za propagowanie kłamstw. Działa pan na szkodę 500 tys rodzin oszukanych przez banki. Wstyd! Skandal! Już pomijam, że we Francji, Serbii, Chorwacji, Słowenii, na Węgrzech, w Rumunii sprawy tych kredytów zostały załatwione już dawno. A w Polsce przez takie zaściankowe wypociny cały czas panuje ciemnogród.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *