Pracodawca wypłaca premię „pod stołem” a następnie… ją odbiera. Czy takie zachowanie w ogóle jest legalne?

Podatki Praca dołącz do dyskusji (24) 09.09.2018
Pracodawca wypłaca premię „pod stołem” a następnie… ją odbiera. Czy takie zachowanie w ogóle jest legalne?

Udostępnij

Paweł Mering

Dzięki portalowi Wykop.pl i wpisowi pewnej użytkowniczki możemy dowiedzieć się o pewnej kontrowersyjnej sytuacji. Moim zdaniem powinna być ona zalążkiem dyskusji na temat działań polskich przedsiębiorców, a także pracowników, którzy na pewne bezprawne mechanizmy się godzą. Wszystko w imię oszczędności.

Cała sytuacja dotyczy historii z pewnej firmy, która – jak najbardziej słusznie – nazwana jest przez autorkę wpisu „Januszexem”. Jest to dosyć nowe określenie, ktore opisuje typowe, polskie i pełne stereotypów przedsiębiorstwo, w którym zachodnie standardy istnieją jedynie w wyobraźni uciśnionych pracowników.

Wypłata na konto, a „premia” – pod stołem

Autorka wpisu przedstawia sytuację następująco

W moim januszeksie funkcjonują „premie”, czyli de facto część wypłaty pod stołem. Janusz miłosiernie woła na audiencję i wręcza gotówkę. No i dzisiaj jest Ten Dzień. Rozdał co miał. I po chwili przychodzi do pokoju, gdzie siedzi kilku chłopaków, zapytał jednego, ile mu dał, stwierdził, że się pomylił i kazał mu oddać część gotówki, tak przy wszystkich.

Sytuacja na pierwszy rzut oka wydaje się po prostu przejawem zupełnego braku kultury ze strony pracodawcy. Jak to, tak dać i zabrać?

W mojej opinii na takie wydarzenia należy patrzeć szerzej, mimo że rozważania mogą dotknąć bardzo kontrowersyjnych kwestii. O ile zachowanie „Janusza” w tej sytuacji nie nosi znamion jakiegokolwiek wychowania i szacunku do pracownika, to dużo większym problemem jest sam fakt płacenia podwładnym w taki właśnie sposób. Czy tak w ogóle można? Czym to grozi dla pracownika?

Przestępstwo skarbowe

Obecny Rząd chwali się uszczelnianiem budżetu, między innymi poprzez walkę z nieprawidłowościami, których dopuszczają się przedsiębiorcy. Wzmożone kontrole oraz rewolucje w przepisach skarbowych jedynie potwierdzają, że własnie takie działania są jednym z głównych, podejmowanych w celu pozyskania wpływów do budżetu.

Jest jednak pewien obszar, którego rządzący nie chcą za bardzo dotykać, gdyż „bat na oszutów” mógłby okazać się bronią obosieczną. W przypadku, gdyby Rząd chciał rozpocząć walkę z pracującymi (i zatrudniającymi) na czarno, to część wyborców zaczęłaby weryfikować swoje poglądy. Nie jest tajemnicą, że pomoc najuboższym jest priorytetem władzy i jedną z głównych metod, w celu pozyskania niezbędnego elektoratu, bowiem lwią część składu wyborców stanowią ludzie ubożsi. Bardzo często pobierają oni świadczenia socjalne, ale z drugiej strony chętnie pracuja na „czarno”, bo każda zarobiona złotówka ma dla nich – nierzadko – kolosalne znaczenie

Proste rozumowanie, połączone z instynktem samozachowawczym, blokuje jakiekolwiek szersze spojrzenie na takie działanie – otrzymując nieopodatkowany dochód takie osoby okradają państwo (chętnie jednak pobierając świadczenia socjalne, jak 500+), a swoisty syndrom wyparcia potwierdzany jest poprzez głoszenie tez o „złodziejskim państwie”. Z tych powodow Rząd walkę z takimi zachowaniami podejmie późno, bądź wcale.

A szkoda, bo gros osób pracujacych „na czarno” ma znaczny wpływ na gospodarkę, a wypadkową takich działań są zachowania polskich przedsiębiorców, jak w przedmiotowym wpisie z Wykopu.

Przyjęcie pensji pod stołem a prawo

Osoba, która uzyskuje nieopodatkowany dochód popełnia przestępstwo skarbowe, które opisane jest w art. 54 Kodeksu karno-skarbowego.

§  1.  Podatnik, który uchylając się od opodatkowania, nie ujawnia właściwemu organowi przedmiotu lub podstawy opodatkowania lub nie składa deklaracji, przez co naraża podatek na uszczuplenie,

podlega karze grzywny do 720 stawek dziennych albo karze pozbawienia wolności, albo obu tym karom łącznie.

§  2.  Jeżeli kwota podatku narażonego na uszczuplenie jest małej wartości, sprawca czynu zabronionego określonego w § 1

podlega karze grzywny do 720 stawek dziennych.

§  3.  Jeżeli kwota podatku narażonego na uszczuplenie nie przekracza ustawowego progu, sprawca czynu zabronionego określonego w § 1

podlega karze grzywny za wykroczenie skarbowe.

Zgoda na przyjęcie nieopodatkowanego dochodu jest działaniem oczywiściem bezprawnym, a sytuacja, w której przedsiębiorca stawia ultimatum „albo premia pod stołem, albo w ogóle” jest niczym innym, jak namową do popełnienia przestepstwa skarbowego. Należy mieć to na uwadze.

Co grozi za wypłatę pensji pod stołem?

Oczywiście pracodawca, który wypłaca premie lub pensje „pod stołem” może również narazić się na odpowiedzialność prawną. Artykuł 98 ustawy prawo o ubezpieczeniach społecznych reguluje taką odpowiedzialność

Kto, jako płatnik składek albo osoba obowiązana do działania w imieniu płatnika:
1a) nie dopełnia obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne w przewidzianym przepisami terminie,
2) […]
3) […]
4) […]
5) nie prowadzi dokumentacji związanej z obliczaniem składek oraz z wypłatą świadczeń z ubezpieczeń społecznych,
6) nie dopełnia obowiązku przesyłania deklaracji rozliczeniowych oraz imiennych raportów miesięcznych w przewidzianym terminie,
6a) […]
7) […]
podlega karze grzywny do 5.000 złotych.

Warto mieć na uwadze, że płacenie części wynagrodzenia w formie „premii” nie jest działaniem legalnym i oprócz możliwej odpowiedzialności prawnej lub karno-skarbowej jest to swego rodzaju utrudnienie.

Ubiegając się o kredyt, jaki dochód wykażemy?

24 odpowiedzi na “Pracodawca wypłaca premię „pod stołem” a następnie… ją odbiera. Czy takie zachowanie w ogóle jest legalne?”

  1. W innej pewnej firmie podobna sytuacja była – premie „podstolne” były wysokie stąd nikt nie narzekał – pracujący to wolne zawody i samozatrudnienie ale pracujące od wielu miesięcy dla jednego pracodawcy. Firma ogólnie szanowana i poważana choć mała. Pewnego miesiąca w połowie sezonu zostały wypłacone premie w 1/3 wysokości choć nie było tajemnicą że kontrakt nad którym pracowano był „zaliczkowany” grubym grosiwem – było więc z czego wypłacać. Ponieważ to wolne zawody były więc system zadaniowy – po tygodniu od wypłaty kiedy pewna część zakontraktowanych prac została zakończona „wolne zawody wyparowały. Po 7 miesiącach od powyższego incydentu Firma nie istnieje a właściciel ma potworne długi z niewywiązania się z zakontraktowanych prac.
    I tyle w temacie – nie płacisz a wymagasz to pracuj sam a kłopoty nie będą nasze a Twoje.

  2. E, takie to jeszcze w sumie nic. W moim miasteczku, przynajmniej w jednej firemce, pensja z premią są płacone normalnie na konto. Ale pracownicy muszą później część tego co dostali oddać do ręki…

  3. „Za komuny” było jednak prościej. W fabrykach wprowadzono „premie mistrzowskie”. Mistrz rozdawał je według uznania, więc „nagradzał” najlepszego kolegę całą pulą i dzielili się po połowie. Sie teraz pokomplikowało… :)

  4. Normą w polskiej gospodatce jest brak norm. Przepisy mamy po to by w odpowiednim czasie odpowiednia osoba przeciw odpowiedniej osobie lub firmie mogła ich użyć. Instytucje, które chronić mają i pracownika i pracodawcę i spory rozstrzygać obiektywnie oczywiście służą ale państwu. Chory system produkuje chore przepisy. Koło się kręci…

  5. No popatrzcie,jedna ważna rzecz której autor nawet nie zauważył,a jest bardzo pouczająca:

    Pracownik – kara grzywny o wartości do 720 STAWEK DZIENNYCH (rok ma 365 dni !)
    Inaczej mówiąc – grzywna za dniówki z ponad 2 lat nieprzerwanej (!!!) pracy,albo realnie – z 3 ostatnich lat. Zakładając coś koło minimalnej ot 12zł/h daje to ponad 69000 złotych kary maksymalnej.

    jaśnie Pan „Pracodawca” (ZATRUDNIAJACY nie żaden dawca): kara do 5000 złotych.
    To znaczy: nawet nie 10 razy mniej,a jeszcze mniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *